Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyobraź sobie, że jest pierwiastek, który stanowi niewyczerpane źródło energii. Dwa tiry tego surowca starczą, by zapewnić energię elektryczną dla USA na cały rok. Jest tylko jeden problem… Złoża znajdują się na Księżycu. Rok 2058. Zdehumanizowany świat, gdzie omnifony zastąpiły więzi społeczne, filmiki z MegaNetu wyparły media i kulturę, a iwenciarze stali się bogami informacji. Świat,...

Wyobraź sobie, że jest pierwiastek, który stanowi niewyczerpane źródło energii.
Dwa tiry tego surowca starczą, by zapewnić energię elektryczną dla USA na cały rok.
Jest tylko jeden problem… Złoża znajdują się na Księżycu.

Rok 2058.
Zdehumanizowany świat, gdzie omnifony zastąpiły więzi społeczne, filmiki z MegaNetu wyparły media i kulturę, a iwenciarze stali się bogami informacji.
Świat, gdzie koncerny i rządy podzieliły się władzą w hodowaniu miliardów bezrefleksyjnych konsumentów, staje na krawędzi konfliktu.

Norbert, iwenciarz z zasadami, wierzy, że mocna i odpowiednio podana informacja może wstrząsnąć i obudzić społeczeństwo. Tylko czy jednostka rzucona między stalowe walce systemów jest w stanie przeżyć dostatecznie długo, by coś zmienić?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1245
Camena | 2017-06-28
Na półkach: Przeczytane, Legimi, Na blogu

Więcej: https://przeczytalamksiazke.wordpress.com/2017/06/18/hel-3-jaroslaw-grzedowicz/

W otchłaniach MegaNetu niewiele jest w stanie naprawdę przyciągnąć uwagę szybko nudzących się widzów – film maksymalne trzy do pięciu minut – dłuższe i tak nie zostaną obejrzane do końca. Im bardziej szokujący, tym lepiej. W grę wchodzą emocje, to one nabijają liczniki wyświetleń, a te z kolei gwarantują zainteresowanie reklamodawców i strumień euro wpływający na konto iwenciarza. Wokół wszyscy wlepiają wzrok w niewidoczne displeje, jednak nawet na chwilowe zainteresowanie trzeba sobie zapracować. Albo mieć szczęście. A najlepiej obu tych czynników po trochu.


Hel-3 nie toczy się w odległej przyszłości. Akcja powieści ma miejsce zaledwie cztery dekady od dziś, a świat w tym czasie przeszedł wiele zmian, do których autor wprowadza czytelnika dość powoli. Pierwsze kilkadziesiąt stron kipi od nieznanej jeszcze terminologii i technologii przyszłości oraz akcji, ponieważ książka zaczyna się z grubej rury. Czytelnik zostaje wrzucony na głęboką wodę i jakoś musi się w niej odnaleźć.

Świat przedstawiony przez Grzędowicza w Helu-3 może wywoływać wiele sprzecznych uczuć, od fascynacji po znudzenie, a nawet irytację. Jeśli chodzi o moje odczucia, to skłaniam się do nieco niesmacznej irytacji. Dlaczego?
Czytając Hel-3 nie miałam wrażenia, że zaserwowano mi inteligentną, ironiczną analizę absurdów świata, w którym przyszło mi żyć, nie dającą do myślenia dystopię, lecz koszmarny sen, przerysowany do granic i podszyty tanim, wręcz tandetnym politycznym hejtem na opcję niemiłą autorowi. To jednostronny wylew frustracji, trochę bez kontekstu i pola do dyskusji. Niezwykle rozczarowujące doznanie.
Niestety nie jedyne.

Hel-3 nie zdobył też mojego serca od strony literackiej – co boli nawet bardziej. Norbert nie wzbudził mojej sympatii, żaden z drugoplanowych bohaterów nie zapadł w pamięć. Styl bywał męczący, a niektóre konstrukcje wzbudzały konsternację – zupełnie nie na poziomie, jaki znam z poprzednich spotkań z Grzędowiczem (cyt.: Muzyka spadła na wyschnięty skwer jak trąbiący słoń – quo vadis autorze?!). Nie zaskoczyła mnie technologia Rozczarowało mnie także zakończenie, nieco dziwne, nieco niespodziewane i z kiepską puentą.

Nie będę oceniać gdzie Hel-3 znajduje się na tle innych powieści science fiction, ponieważ nie jest to mój ulubiony gatunek literacki, brak mi wiedzy i doświadczenia. Wyczekiwana przeze mnie książka, której ukazanie się wzbudzało mój duży entuzjazm, okazała się doznaniem, które raczej nie zostawi po sobie głębszego śladu. Trudno – nie każda książka może i nie każda powinna być najlepsza. Czemu więc warto – i czy w ogóle – sięgnąć po najnowszą powieść Jarosława Grzędowicza? Choćby po to, by przekonać się samemu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieść podręcznej

Lektura obowiązkowa! Niezwykle realistyczna wizja możliwej przyszłości, wnikliwa obserwacja społeczna.

zgłoś błąd zgłoś błąd