Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaćmienie

Tłumaczenie: Joanna Urban
Cykl: Zmierzch (tom 3)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
6,16 (29945 ocen i 1207 opinii) Zobacz oceny
10
2 425
9
2 646
8
2 742
7
5 746
6
5 691
5
4 580
4
1 929
3
2 278
2
777
1
1 131
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Eclipse
data wydania
ISBN
9788324589166
liczba stron
560
słowa kluczowe
morderstwo, wampir, wilkołak, śmierć
język
polski

Ciąg dalszy popularnej sagi Twilight. Kiedy media zaczynają donosić o serii tajemniczych morderstw w Seattle, a do lasów wokół Forks powraca żądna zemsty wampirzyca, Bella uświadamia sobie, że znowu grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. W dodatku, wiedząc, że jej decyzja może doprowadzić do odnowienia odwiecznego konfliktu pomiędzy wampirami a wilkołakami, zmuszona jest wybierać pomiędzy...

Ciąg dalszy popularnej sagi Twilight. Kiedy media zaczynają donosić o serii tajemniczych morderstw w Seattle, a do lasów wokół Forks powraca żądna zemsty wampirzyca, Bella uświadamia sobie, że znowu grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. W dodatku, wiedząc, że jej decyzja może doprowadzić do odnowienia odwiecznego konfliktu pomiędzy wampirami a wilkołakami, zmuszona jest wybierać pomiędzy miłością Edwarda a przyjaźnią Jacoba. zbliża się też zakończenie roku szkolnego, a więc termin przemiany co Bella ma wybrać: życie czy śmierć.

 

źródło okładki: zdjęcie własne

pokaż więcej

książek: 419
Rosalia | 2013-10-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Nie ma co się łudzić - w sadze "Zmierzch" nigdy nic się nie dzieje. Nawet, jeśli Meyer obiecuje nam zwroty akcji - choć już prędzej mogłaby złote góry, bo tu ma jakieś warunki, by to spełnić - to opisze je w sposób, który uśpi nawet napojone trzema kubkami kawy dziecko z ADHD. Nie można też zapomnieć, że "intrygi" Stefci da się rozgryźć w jakieś trzy minuty po przeczytaniu pozornie nieistotnego tropu, co jedynie uwydatnia jakże niski poziom Belli i jej Eduarda, którzy podobno są tacy inteligentni. No, ale kto by się przejmował jakąś fabułą, skoro mamy tu do czynienia z trójkątem romantycznym, na widok którego wewnętrzna nastolatka pani Meyer zapewne wije się w ataku padaczki spowodowanej bezgranicznym szczęściem i ogólną ekstazą.

Zaczyna się mrocznie - tajemnicze morderstwa w Seattle, o których jednak szybko zapominamy na rzecz trójkąta miłosnego oraz konfliktu na linii meyerpiry vs. meyerkołaki. Pragnę tu zauważyć dwie kwestie, które mnie niezmiernie irytują i naprawdę, recenzując te tom nie mogę sobie podarować dywagacji na ich temat.

Po pierwsze: wilkołaki i wampiry, nawet te okaleczone i wygładzone przez Meyer, są swoimi naturalnymi wrogami i nie ma takiej opcji, by nagle wzięły się za rączki i pokłusowały w stronę tęczy. Jak ogromnym idiotą i egoistą trzeba być, by tego nie pojmować i żądać "dania sobie spokoju z tym bzdurnym konfliktem"? No, ale oczywiście Bella jest po prostu idealistką i marzy, by wszyscy byli szczęśliwi. To jej rycerze wykazują się tu skrajnym egoizmem.

Po drugie: nie dość, że są naturalnymi wrogami, to jeszcze są przystosowani przez naturę do walki przeciwko sobie. Obie strony. Zarówno wampiry, jak i wilkołaki. Czy więc, Bello, słoneczko ty moje, mogłabyś, na litość Bora, PRZESTAĆ zachowywać się, jakby wilkołaki w ogóle nie dawały sobie rady z wampirami? Nie sprawisz tym wrażenia troskliwej, tylko ignorantki.

Właściwie, ciężko mi powiedzieć, by w tej części działo się cokolwiek. Ilość infantylnej grafomanii przytłacza coraz bardziej, wydumany dramat trójkąta miłosnego, którego winna jest sama Bella, rozkochując w sobie w poprzedniej części Blacka i pseudo intryga Victorii... Teoretycznie nie jest gorzej, niż w poprzednich częściach, a zwłaszcza w porównaniu z nieszczęsnym "Księżycem w nowiu". A jednak mam za tę część na pieńku z panią Meyer. Cóż mi zrobiła?

Otóż, nasza droga Stefa użyła tu porównania do "Wichrowych Wzgórz". Nie tylko udowadniając tym samym, iż w ogóle tej książki nie rozumie i dyplom z literatury dostała na piękne oczy, lecz również bezczeszcząc tym samym jedną z najpiękniejszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam. Nie wybaczę ci tego, Meyer. Oj nie.

Po raz pierwszy mamy tu też szerzej rozwinięty motyw wpojenia, który jest najbardziej przerażającą i obrzydliwą w całym Meyerlandzie, a zarazem daje nam doskonałe spojrzenie na to, jak Stefa rozumie miłość. Żadnego docierania się, żadnych ustępstw, dostajesz kogoś i na miejscu trafia cię strzała Amora, a najromantyczniejszą rzeczą pod słońcem jest łażenie za tobą krok w krok, bo to przecież wcale nie podchodzi pod stalking. A czy wspomniałam, iż ta część zaczyna promowanie pedofilii? Nie, Meyer, nie wmówisz mi, że nasze wesołe chłopaki ze sfory nie czują pociągu seksualnego do swoich obiektów wpojenia, gdy te mają trzy lata. Dlaczego? Bo skoro chce z nim pójść do łóżka, gdy obiekt ten podrośnie, to jednak pociąg ODCZUWA. Takie lekkie rozczarowanie go chyba spotka, bo psychologowie twierdzą, iż nie da się zakochać w osobie, która nas wychowywała, o ile nie cierpi się na jakieś schorzenie psychiczne. Co więcej, wyjaśnienie tej wielkiej miłości, jaką Jacob czuje do Belli, też ma związek z jakże rozkoszną dewiacją, jaką jest wpojenie. Otóż - UWAGA, SPOILER, KTO NIE CHCE, NIECH NIE CZYTA - nasz poczciwy Black (który w pewnym momencie tej serii spada na jeden poziom z Wardem. Tak, mam na myśli ten rapistyczny pocałunek) wpoił sobie komórkę jajową Belli, z której kiedyś powstanie Reneesme. Meyer, ja rozumiem, że ty nie studiowałaś biologii, ale jesteś kobietą, na litość boską! Powinnaś wiedzieć, jak funkcjonuje twój organizm!

Oszczędzę tutaj krytyki opisów walk z jednego powodu - nie mam co krytykować. Były one tak drętwe i suche, że właściwie nie orientowałam się, gdzie miały początek, a gdzie koniec. No, ale hej, po co nam opisy, skoro Bellę kocha dwóch facetów? To przecież najważniejsze!

Nie podaruję za to Meyer kolejnego dowodu na to, że "Zmierzch" to jej osobista idylla, a nie tylko dzieło życia, do którego jest ogromnie przywiązana (pominę, że gdyby tak wyglądało moje dzieło życia, to chyba zostałabym mniszką i wyemigrowała do jakiejś głuszy, gdzie nikt by mnie z tym wstydem nie utożsamiał). Meyer nie umie, wręcz panicznie się boi zabić którąś z dobrych postaci, bo to wiązałoby się z tym, że panna Swan musiałaby ponieść stratę, a do tego nie można dopuścić! Jednocześnie zdaje sobie sprawę, iż konflikt urósł do zbyt dużych rozmiarów, by mogła go rozwiązać bez zabijania kogokolwiek, wprowadza więc na jakieś półtorej strony nikomu nieznaną postać, która zostaje natychmiast zabita. Na temat Volturi znów pomilczę znacząco, użyję sobie na nich w opinii na temat "Przed Świtem".

Podsumowując, jeśli liczyliście, że w końcu w tej topornej sadze pojawi się choć odrobina akcji, to zdecydowanie się przeliczyliście i nie tykajcie tego nawet dwumetrowym kijem. Bella nadal nie marzy o niczym oprócz bycia wampirem, Wardo nadal ściemnia wszystkim, że jej tego nie zrobi, ich związek nadal jest toksyczny, rodzice nadal są upokarzani na naszych oczach, a biedna Rosalie traci moją sympatię, gdy zaczyna ulegać urokowi Mary S.... Miałam na myśli Bellę, rzecz jasna.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie myśl, że znikną

Dramatycznie zła książka. Aż dziwne, że wydawnictwo zdecydowało się na publikację. Wyrzucone pieniądze. Jestem zła.

zgłoś błąd zgłoś błąd