Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne

Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,6 (200 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
32
8
59
7
60
6
21
5
5
4
4
3
0
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Plutopia: Nuclear Families, Atomic Cities, and the Great Soviet and American Plutonium Disasters
data wydania
ISBN
9788380493315
liczba stron
600
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

To opowieść o dwóch miastach, w których produkowano pluton. Oziorsk i Richland leżały po dwóch stronach żelaznej kurtyny. Powinno je dzielić wszystko, ale jednak miały wiele wspólnego. W Richland nie było prywatnej własności, wolnego rynku ani władzy samorządowej. Oziorsk oficjalnie nie istniał, próżno go szukać na mapach. W obu miastach obowiązywały restrykcje dotyczące poruszania się i...

To opowieść o dwóch miastach, w których produkowano pluton.

Oziorsk i Richland leżały po dwóch stronach żelaznej kurtyny. Powinno je dzielić wszystko, ale jednak miały wiele wspólnego. W Richland nie było prywatnej własności, wolnego rynku ani władzy samorządowej. Oziorsk oficjalnie nie istniał, próżno go szukać na mapach. W obu miastach obowiązywały restrykcje dotyczące poruszania się i pobytu. Ale mieszkańcom to nie przeszkadzało. Wyborcy w Richland dwukrotnie odrzucili propozycję nadania ich miejscowości praw miejskich, samorządu i wolnego rynku. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych w Oziorsku dziewięćdziesiąt pięć procent wyborców opowiedziało się za utrzymaniem systemu przepustek, bramek i strażników.

Osiedlano tam całe rodziny, którym zapewniano tanie mieszkania i znakomite szkoły. Mieszkańcy wspominali, że nie musieli zamykać drzwi domów, dzieci były bezpieczne, sąsiedzi przyjaźni, bezrobocie, bieda i przestępczość nie występowały. O inwigilacji, tajnych informatorach czy podsłuchach nikt nie wspomina. Tak jak o gigantycznym skażeniu środowiska.

Tak wyglądała plutopia. Jedyne w swoim rodzaju, odizolowane od świata miejscowości, które zaspokajały potrzeby powojennych społeczeństw Ameryki i Związku Radzieckiego.

Choć każdy słyszał o Czarnobylu, o Richland i Oziorsku tylko nieliczni. To nie dziwi, bo miejsca te ukrywano niczym tajne laboratoria z „Archiwum X”. Rosyjskie Ministerstwo Energii Atomowej nie udzieliło Kate Brown zgody na wjazd do Oziorska. Oba miejsca do dziś objęte są zmową milczenia. Wiele spotkań z tymi, którzy zgodzili się mówić, odbyło się w okolicznościach godnych powieści sensacyjnej. Informacje przekazywano nerwowym szeptem i zaszyfrowanym językiem, a informatorzy odmawiali zgody, by ich cytować. Ci, którzy próbowali ujawnić prawdę o wypadkach i zagrożeniach dla zdrowia ludzi, byli inwigilowani, nękani, śledzeni i zastraszani zarówno w USA, jak i w Rosji, nawet po zakończeniu zimnej wojny.

Książka zdobyła wiele nagród: Nagrodę Amerykańskich Historyków im. Ellisa W. Hawleya, Nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Historycznego im. Alberta J. Baveridge’a , Nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Historii Przyrodniczej im. George’a Perkinsa Marsha, Nagrodę Stowarzyszenia Nauk Słowiańskich, Wschodnioeuropejskich i Euroazjatyckich im. Wayne’a S. Vucinicha, Nagrodę Heldt w kategorii Najlepsza Książka Nauk Słowiańskich/Wschodnioeuropejskich/Euroazjatyckich Stowarzyszenia Kobiet w Naukach Słowiańskich oraz Nagrodę im. Roberta G. Athearna.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/plutopia

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Myrkul książek: 1167

Nieznane atomowe miasta

Wydawałoby się, że nieźle znamy historię powstania bomby atomowej i późniejszej zimnowojennej rywalizacji w arsenale nuklearnym. Znamy nazwisko Roberta Oppenheimera, kojarzymy ośrodek w Los Alamos, słyszeliśmy o Rosenbergach i innych szpiegach przekazujących tajemnice broni jądrowej do ZSRR. A jednak są elementy tej historii, które przez lata umykały uwagi historyków.

Mówi wam coś nazwa Oziorsk? A Richland? Ta druga być może, dzięki popularnej także w Polsce serii urban fantasy o Mercy Thompson. Jednak przede wszystkim to dwa miasteczka położone na dwóch półkulach, pół świata od siebie, ale niemal bliźniaczo podobne. Oba te ośrodki zostały zbudowane jako zaplecze mieszkaniowe dla pracowników kluczowych instytucji przemysłu zbrojeniowego. Fabryk plutonu, „paliwa” dla bomby atomowej.

Historię obu miast przedstawia w „Plutopii” Kate Brown. Autorka jest profesorem historii na Uniwersytecie Maryland i jej warsztat historyczny widać na kartach książki. Całość narracji to logiczny, uporządkowany wywód, poparty licznymi cytatami z bardzo zróżnicowanych źródeł. W niespełna 600-stronicowej książce, ok. 85 stron to przypisy bardzo drobną czcionką.

Jednak nie przypadkiem Wydawnictwo Czarne przypisało książkę do serii wydawniczej Reportaż. „Plutopia” nie jest pozycją stricte naukową, choć bez wątpienia posiada ogromną wartość faktograficzną. Autorka wplata w narrację własne wspomnienia z odwiedzin plutopijnych regionów i ze spotkań z ich mieszkańcami. Pozwala sobie również na...

Wydawałoby się, że nieźle znamy historię powstania bomby atomowej i późniejszej zimnowojennej rywalizacji w arsenale nuklearnym. Znamy nazwisko Roberta Oppenheimera, kojarzymy ośrodek w Los Alamos, słyszeliśmy o Rosenbergach i innych szpiegach przekazujących tajemnice broni jądrowej do ZSRR. A jednak są elementy tej historii, które przez lata umykały uwagi historyków.

Mówi wam coś nazwa Oziorsk? A Richland? Ta druga być może, dzięki popularnej także w Polsce serii urban fantasy o Mercy Thompson. Jednak przede wszystkim to dwa miasteczka położone na dwóch półkulach, pół świata od siebie, ale niemal bliźniaczo podobne. Oba te ośrodki zostały zbudowane jako zaplecze mieszkaniowe dla pracowników kluczowych instytucji przemysłu zbrojeniowego. Fabryk plutonu, „paliwa” dla bomby atomowej.

Historię obu miast przedstawia w „Plutopii” Kate Brown. Autorka jest profesorem historii na Uniwersytecie Maryland i jej warsztat historyczny widać na kartach książki. Całość narracji to logiczny, uporządkowany wywód, poparty licznymi cytatami z bardzo zróżnicowanych źródeł. W niespełna 600-stronicowej książce, ok. 85 stron to przypisy bardzo drobną czcionką.

Jednak nie przypadkiem Wydawnictwo Czarne przypisało książkę do serii wydawniczej Reportaż. „Plutopia” nie jest pozycją stricte naukową, choć bez wątpienia posiada ogromną wartość faktograficzną. Autorka wplata w narrację własne wspomnienia z odwiedzin plutopijnych regionów i ze spotkań z ich mieszkańcami. Pozwala sobie również na niedopuszczalny w naukowej publikacji osobisty ton. Wyraźnie widać, że jest przeciwna całej branży atomowej, a jej wykorzystaniu w zbrojeniach w szczególności. Jednak na kartach reportażu można sobie pozwolić na więcej, a te wtrącenia są na tyle rzadkie, że nie zaburzają odbioru całości.

Brown w swojej książce prowadzi nas przez ponad pół wieku historii obu miasteczek. Od wyboru lokalizacji, przez budowę fabryki z reaktorami, funkcjonowanie kompleksu, aż po wygaszenie produkcji i próbę rekultywacji terenów.

Właśnie, rekultywacji. Autorka przekonująco udowadnia, że Richland i Oziorsk były większymi katastrofami dla lokalnej ekologii niż Czarnobyl i Fukushima. W czasie działania obu ośrodków uwolniono więcej substancji promieniotwórczych niż w obu tych słynnych katastrofach. W latach 50. promieniotwórcza woda po schłodzeniu reaktorów była po prostu wypuszczana z powrotem do rzeki, w której miejscowi kąpali się i łowili ryby.

Fascynujące są paralele między oboma ośrodkami, istniejącymi przecież w tak różnych systemach i tak różnych warunkach. Ich istnienie przesycały paradoksy. Amerykańscy pracownicy fabryki plutonu długo nie chcieli w swoim miasteczku samorządu, bo bali się, że zagrozi to ich wygodnemu subsydiowanemu życiu. Paradoksalnie też to w USA łatwiej było utrzymać tajność niż w totalitarnym, ale przeżartym korupcją ZSRR. Przerażające są totalne lekceważenie zasad bezpieczeństwa i brak jakiekolwiek refleksji nad zdrowiem okolicznych mieszkańców, nie należących do Plutopii.

Warto skupić się na rozdziałach poświęconym socjologicznym aspektom życia i pracy w pobliżu niesamowicie szkodliwych fabryk plutonu. Kombinatów często bronili lokalni mieszkańcy, ci najbardziej narażeni na straszliwe skutki promieniowania. Jednak dla nich ważniejsze okazywały się krótkoterminowe interesy ekonomiczne. Whistleblowerzy, ostrzegający przed zabójczym promieniowaniem, byli zdrajcami.

„Plutopia” to znakomicie udokumentowana książka opowiadająca o mało znanym aspekcie Zimnej Wojny. Dla wszystkich zainteresowanych tym okresem historycznym lektura obowiązkowa.

Krzysztof Krzemień

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1010)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 338
Saudyjskie-Wielbłądy | 2016-08-11
Przeczytana: 11 sierpnia 2016

Związek Radziecki:
W sklepach towarów „skolko ugodno”, nikt nie musi mieszkać w „komunałce”, bo każdy żyje wygodnie w swoim mieszkaniu. Karierę ułatwia fachowość, a nie legitymacja partyjna.

Stany Zjednoczone Ameryki
Nie ma bezrobotnych i kradzieży, znakomitą edukację dla dzieci zapewniają szkoły w miasteczku.
Zarobki godziwe, a różnice w możliwościach i standardzie życia prostego robotnika i wysokie klasy naukowca są niewielkie. Opieka medyczna jest darmowa i dostępna na zawołanie.

Utopia?
Nie „Plutopia”

Takie miejsca naprawdę istniały – jedno z nich to miasto Oziorsk i kombinat Majak. W USA - miasto Richland i zakłady Hanford. Oba te miasta zostały zbudowane na potrzeby produkcji plutonu – materiału niezbędnego do wytwarzania bomb atomowych.
Oba miasta wprowadziły do wody, ziemi i powietrza powyżej 20 mln. kiurów izotopów promieniotwórczych – to „tylko” dwa razy więcej, niż wybuch reaktora w Czarnobylu.
Świetnie udokumentowana książka, której każdą stronę i każde...

książek: 38632
Muminka | 2017-12-13
Przeczytana: 11 grudnia 2017

Kate brown dokonałą bardzo trafnego porównania/ analizy dwóch totalnie odmiennych projektów związanych z badaniami nad energią jądrową. Z jednej strony mamy prężny ośrodek , plutonowe miasteczko w \USa, w Richland, skrzętnie ukrywane przed opinią publiczną, a z drugiej strony na głębokim Uralu wiele zakazanych stref działających od lat czterdziestych. Autorka ujawnia, że katastrofa w Czernobylu to tylko wierzchołek góry lodowej, a niezgodne z prawem próby jądrowe i skażenie terenu od lat było tak radziecką, jak i amerykańską praktyką. Opisuje wygląd tych baz, konieczne przesiedlanie ludności, beztroskę władz prowadzących wyścig zbrojeń, nieświadomość zagrożenia. Wnikliwie bada realia życia w tamtych miejscach, opisuje ekspozycję pracującej tam ludności na przeróżne chemikalia. Tysiące ludzi ucierpiało w rezultacie tego eksperymentu, przez kilkadziesiąt lat władze zastraszały podległe im instytucje, zakazano wzmianek o tych obszarach, WPROWADZONO CAŁKOWITĄ ZMOWĘ MILCZENIA.
Autorka...

książek: 904
Justitia | 2016-12-10
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2016
Przeczytana: 04 grudnia 2016

Po przeczytaniu „Czarnobylskiej modlitwy” myślałam, że coś wiem o przemyślenie atomowym. Okazało się, że wiedziałam bardzo mało, ale książka Kate Brown otworzyła mi oczy.

Czytanie „Plutopii” było dla mnie terapią szokową. Włosy stawały mi dęba, złość zaciskała dłonie w pięści, niedowierzanie mieszało się ze smutkiem. Po władzach radzieckich właściwie spodziewałam się tego, co zostało tu ujawnione (chociaż wciąż było to dla mnie szokujące). Podejście Amerykanów kompletnie mnie zaskoczyło i dotarło do mnie, że nieważny jest ustrój polityczny, nieważny jest człowiek, kiedy w grę wchodzą gigantyczne pieniądze i kiedy staje się do wielkiego wyścigu zbrojeń.

Co dokładnie tak mnie zszokowało? Kłamstwa, zatajanie prawdy, unikanie odpowiedzi. Od samego początku pracownicy obu fabryk plutonu i mieszkańcy pobliskich miejscowości narażeni byli na wielkie ryzyko. Ryzyko, które nie malało mimo zdobywanego doświadczenie. Brown pokazuje fałszowanie wyników badań, okłamywanie schorowanych ludzi,...

książek: 316
PanPapryk | 2016-09-23
Przeczytana: 22 września 2016

Po przeczytaniu tej książki dochodzę do wniosku, że reporterzy dzielą się na dwie kategorie:
PIERWSZA – czyli ci, co idą z dyktafonem na polowanie. Słuchają, odbywają setki rozmów które potem mogą zinterpretować w każdy możliwy sposób.
DRUGA – tacy jak autorka książki, którzy wiedzy i informacji szukają w bibliotekach, raportach, dokumentach.
Wyobrażacie sobie, że Kate Brown zamieściła z tyłu spis wszystkich źródeł użytych do pisania tej książki? Było ich 1547. Tysiąc pięćset czterdzieści siedem różnych potwierdzonych przypisów, na których bazowała podczas prac nad książką. Może chwilami to zniechęca, widząc coraz więcej naukowych słów, coraz więcej instytucji związanych z tym wyścigiem zbrojnym. Jednak to się dopiero nazywa przyłożenie do roboty!

Ale o czym tak naprawdę jest ta książka? Bo że o dwóch miastach, powstających w dwóch różnych systemach totalitarnych, to na pewno. O błędach, które mimo odległości zostały tak samo popełnione? Tak, i w Stanach Zjednoczonych i w ZSRR...

książek: 154
Lubię czytacLC | 2016-08-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 sierpnia 2016

To jedna z niewielu książek, przez które to nie mogłam spać. Jeśli mówi się o książce, że trzyma w napięciu od pierwszych, aż po ostatnie strony, to śmiało mogę powiedzieć, że z tą książką tak właśnie jest. Przerażająca, ale też niezmiernie ważna.

Większość z współcześnie żyjących europejczyków słyszało o katastrofie w Czarnobylu. O tragedii z 1986 roku, ale również o konsekwencjach, które do dnia dzisiejszego są odczuwalne. Mało kto jednak słyszał o Richland w Stanach Zjednoczonych oraz o Oziorsku w Rosji. A to właśnie o tych miejscowościach traktuje książka. Autorka posiłkując się wieloma dokumentami, które na wielu etapach okazywały się tajne oraz na podstawie wielu rozmów, stworzyła obraz tych dwóch plutonowych miast. Wiele z tego o czym pisała autorka, wydawało się niemożliwe, nierealne. Jednak po wielu godzinach pracy, poszukiwań i dociekań, większość nierealnych opowieści stawało się potwierdzone faktami. Podobne odczucia może mieć czytelnik, który ze względu na...

książek: 126
leppakaklifoth | 2017-06-25
Na półkach: Posiadam, Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 25 czerwca 2017

Kate Karen w swojej książce przedstawia dwa atomowe miasta, które przez dekady były ukrywane przed oczyma całego świata. To w Oziorsku, oraz Richland powstały dwa kombinaty, gdzie zaczyna się historia produkcji plutonu. Mówiąc o Czarnobylu i katastrofie nuklearnej, myślimy o tym, że była to pierwsza w świecie awaria reaktora atomowego, lecz nic mylnego, otóż pierwsze awarie, o których nic nie wiedzieliśmy miały miejsce w kombinatach Oziorsk i Richland. Plutopia to opowieść o tym jak powstawały dwa pierwsze na świecie miasta utopijne, które pochłaniały miliardy dolarów w czasach kryzysu, gdzie ludzie mieszkali za ogrodzeniami z drutów kolczastych, bez możliwości przemieszczania się poza strefę ogrodzenia. To czasy patriotyzmu, całkowitego oddania ojczyźnie, aż po utratę zdrowia i życia za cenę produkcji plutonu do nowoczesnej broni atomowej.

książek: 1057
Kasia | 2016-09-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień 2016

Brown nie szczędzi gorzkich podsumowań i skrupulatnie przedstawia nadużycia, haniebne praktyki i bezwzględną pogoń za pieniądzem i potęgą, jaką dawał pluton, obnaża zakłamanie osób decyzyjnych i swoistą zmowę milczenia wokół tego, co działo się w obydwu kompleksach. Lektura Plutopii nie jest łatwa ani przyjemna, pozostawia czytelnika w stanie szoku, że takie rzeczy działy się i niewykluczone, że cały czas dzieją się niemalże tuż pod naszym nosem, jednak niewielu jest ludzi decydujących się mówić o nich głośno. Jak najbardziej polecam!

Cała opinia:
http://www.kacikzksiazka.pl/2016/09/plutopia-atomowe-miasta-i-nieznane.html

książek: 590
Suzi | 2016-08-22
Przeczytana: 22 sierpnia 2016

O treści tej książki niech najlepiej świadczy to, że kiedy jej fragmenty publikowano przedpremierowo w sieci, czytelnicy z przekonaniem stwierdzali, że przytaczane liczby i fakty są kompletną bzdurą. Cóż, tak właśnie nauczono nas wierzyć.

Przerażające opisy systematycznego mordowania obywateli na raty. Groteskowe opowieści o wybuchowym (dosłownie...) koktajlu niewiedzy i totalnej pogardy dla ludzkiego bezpieczeństwa i życia. Opis systemowo usankcjonowanego notorycznego okłamywania całych narodów. Socjologiczno-psychologiczne studium przyzwolenia na zło i przymykania oczu na potworną, nieodwracalną krzywdę, która pewnym grupom po prostu przynosi doraźne korzyści. Niepozwalające o sobie zapomnieć opisy bezpośrednich skutków zabaw z promieniotwórczością. Gładko i jasno powiązane fakty historyczne, zeznania świadków i opowieści wyszeptane w strachu przed represjami. I my, gdzieś tu, pośrodku piekła skutków, które zgotowała nam banda pyszałków przekonanych, że boga nie ma, więc...

książek: 167
Michał | 2017-08-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Jestem świeżo po lekturze tego "grubasa", bo książka ma prawie 600 stron i muszę dać 10 gwiazdek. Książka to absolutne arcydzieło. Podzieiam pisarkę za dogłębne wyczerpanie tematu i spędzenie ogromu czasu przy zbieraniu informacji do książki. Ciężko się oderwać od przerażających opisów świata nuklearnego zarówno w ZSRR jak i w USA. Niezwykle dokładnie opisane są dążenia obu krajów do bycia potęgą atomową za wszelką cenę nie zważając na środowisko naturalne czy zdrowie ludzi. Dzięki pisarce straszliwe i wstydliwe fakty z historii obu tych krajów ujrzały światło dzienne.

książek: 87
Przemysław Grzyb | 2017-05-26
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zaskakujące jak podobne są historie Richland i Ozorska - tajnych miast w Stanach Zjednoczonych i Związku Radzieckim. Łączy je pluton i złudny klosz bezpieczeństwa, jakim zostały nakryte. Złudny, bo w pakiecie z wysokimi zarobkami, lepszymi mieszkaniami, dobrze zaopatrzonymi sklepami, centrami handlowymi czy teatrami, zamkniętym weń ludziom serwowano śmiertelne niebezpieczeństwo, choroby, strach...
Tematyka katastrof nuklearnych nie jest mi obca - kwestie skutków zdrowotnych i środowiskowych wynikających z narażenia na radiację nie były dla mnie żadnym zaskoczeniem, ale już sam system funkcjonowania potężnego atomowego lobby wyrzucił mnie z butów, totalnie poraził.
Wielki szacunek dla autorki, która wykonała tytaniczną pracę, aby pokazać ogrom kłamstw, ignorancji, a czasami koszmarnych bezeceństw, jakich dopuścili się (wciąż dopuszczają?!) decydenci dwóch mocarstw. Kate Brown przewaliła tony dokumentów - same przypisy liczą blisko 80 stron! Spotkała się z mnóstwem ludzi. Dzięki tej...

zobacz kolejne z 1000 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd