Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Koniec świata w Breslau

Cykl: Eberhard Mock (tom 2)
Wydawnictwo: W.A.B.
6,67 (1700 ocen i 92 opinie) Zobacz oceny
10
52
9
134
8
224
7
634
6
330
5
216
4
36
3
50
2
10
1
14
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8374141484
liczba stron
318
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski

Inne wydania

Pełen napięcia thriller psychologiczny, rozgrywający się w fascynującym świecie lat dwudziestych, zaludnionym przez piękne kobiety, zdegenerowanych arystokratów, morfinistów i członków tajemnych sekt. W mrocznych zaułkach Wrocławia, ponurego, przesiąkniętego zbrodnią miasta, grasuje seryjny morderca, którego tropem podąża radca kryminalny Eberhard Mock. Krajewski tworzy misterną intrygę,...

Pełen napięcia thriller psychologiczny, rozgrywający się w fascynującym świecie lat dwudziestych, zaludnionym przez piękne kobiety, zdegenerowanych arystokratów, morfinistów i członków tajemnych sekt. W mrocznych zaułkach Wrocławia, ponurego, przesiąkniętego zbrodnią miasta, grasuje seryjny morderca, którego tropem podąża radca kryminalny Eberhard Mock. Krajewski tworzy misterną intrygę, zręcznie wykorzystując wzory klasycznego kryminału i kreując własny, niesamowity świat.

 

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4849)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2534
gwiazdka | 2015-11-25
Na półkach: Rok 2015, Przeczytane
Przeczytana: 25 listopada 2015

„Koniec świata w Breslau" to najgorszy kryminał, jaki przyszło mi czytać. Pomijam już fakt, że nie było w powieści nawet jednego bohatera, którego dałoby się chociaż trochę polubić, a główna postać pan Mock wzbudzał nie tylko antypatię, ale nawet obrzydzenie. Po drugie „Koniec świata…" jest kryminałem tylko z nazwy, bo dwieście pierwszych stron ma z tym gatunkiem tylko to wspólne, ze ktoś popełnia zbrodnie, policja nie wykonuje żadnych czynności śledczych, za to autor z upodobaniem opisuje burdele i kasyna, a i jeszcze gwałty i bicie żony. Potem jest trochę „lepiej”, a to znaczy że policja wymyśla motyw i po jakimś czasie domyśla się osoby mordercy.

Nie mogłam się wczuć w tak napisany kryminał, lektura ta męczyła mnie jak mało która. Dobrnęłam do ostatniej strony, ale przyjemności w tym było niewiele. Jestem ogromnie rozczarowana i zniesmaczona.

książek: 1705
Ola | 2015-09-15
Przeczytana: 15 września 2015

Krajewski mnie zachwycił. To drugie spotkanie z tym autorem, a ja jestem oczarowana jeszcze bardziej niż za pierwszym razem. Podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc ciekawa jestem co będzie za trzecim. Wątek kryminalny, owszem, zainteresował mnie, co jest nowością, bo fanką kryminałów nie jestem. To dlaczego to czytam? Bo to tutejszy pisarz, bo Wrocław, bo tyle dobrego o nim przeczytałam. A może polubię kryminały? Tak, podobało mi się. Fabuła wpleciona w miasto. Wspaniałe miasto. I przebijający zaduch, zmęczenie, wszystko można poczuć. Tak sprawnie to jest napisane. Bohaterowie ludzcy, nie jacyś tam banalnie wybieleni. Ze wszystkimi słabościami. I jest coś jeszcze, co mnie urzekło w tej książce. Opisy jedzenia. Tu ciągle było jedzenie, dobre jedzenie, o którym czytając robiłam się głodna. Plastyczność języka, emocje, zapachy i dźwięki miasta to najmocniejsze strony "Końca świata w Breslau". To dzięki nim nie chciałam aby książka się skończyła i dzięki nim sięgnę po następną...

książek: 1483
Wojciech Gołębiewski | 2015-12-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 grudnia 2015

Ta ma 312 stron. Jest znacznie gorsza. Gwiazdka na LC pisze:
"....główna postać pan Mock wzbudzał nie tylko antypatię, ale nawet obrzydzenie. Po drugie „Koniec świata…" jest kryminałem tylko z nazwy, bo dwieście pierwszych stron ma z tym gatunkiem tylko to wspólne, ze ktoś popełnia zbrodnie, policja nie wykonuje żadnych czynności śledczych, za to autor z upodobaniem opisuje burdele i kasyna, a i jeszcze gwałty i bicie żony...."
Justyna na LC pisze:
"...Jeśli o mnie chodzi, to książka w ogóle nie trzyma czytelnika w napięciu, jest prawie w całości „przegadana”. Krajewski tą powieścią nie wywołał u mnie szybszego pulsu, ani gęsiej skórki. Intryga może i jest misternie uknuta, ale nudnie opowiedziana! Ogólnie w powieści nie ma nic czym można się zachwycić...."
Olena na LC pisze:
"Pierwsza część książki dotyczy kulinarnych upodobań głównego bohatera, którego egzystencja koncentruje się wokół jedzenia, włóczenia się od baru do baru i wlewania w swe chamskie gardło coraz...

książek: 413
Melancholia | 2013-06-15
Przeczytana: 15 czerwca 2013

Pierwsza ofiara przykuta do ściany i żywcem zamurowana, druga poćwiartowana, trzecia..., kolejna... , a przy każdej - kartka z kalendarza. Sprawa, jak nic, dla Eberharda Mocka, tylko że pan radca ma inne problemy na głowie.

Jest zima 1927 roku, a od "sprawy czterech marynarzy" ("Widma w mieście Breslau") upłynęło 8 lat i sporo się zmieniło. Mock doczekał się upragnionego przeniesienia do wydziału kryminalnego i awansował na wiceszefa tegoż wydziału (dość niezwykłe okoliczności owego awansu opisał Krajewski w "Dżumie w Breslau"). Zajmuje teraz przestronny gabinet i ma własnego sekretarza. Mieszka w eleganckim pięciopokojowym apartamencie wraz ze służącą i lokajem a, przede wszystkim, z młodszą o dwadzieścia lat żoną. Sophie Mock pochodzi z arystokratycznej rodziny i ma takież maniery, fantazje i wymagania. Żąda absolutnej wyłączności na osobę swojego męża po godzinach jego pracy, a że Mock nie jest typem uległego domatora, oboje nakręcają spiralę wzajemnych oskarżeń i odwetów, co...

książek: 1583
Krzysztof Baliński | 2017-04-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 kwietnia 2017

O twórczości Krajewskiego słyszałem co nieco od kilku osób, wynikało z tych wypowiedzi, że warto spróbować. Już same tytuły książek sugerują, że autor umieszcza akcję we Wrocławiu, wiadomo, że oprócz tego jest to Lwów. W książce zatytułowanej „Koniec świata w Breslau” oprócz Wrocławia jest to Berlin i Wiesbaden. Mamy tu do czynienia z kryminałem retro. A wiec motyw kryminalny z próbą przedstawienia wyniku stricte historycznych dociekań jak to było we Wrocławiu późna jesienią i wczesną zimą w 1927 r., a więc są to dwa ostatnie miesiące tegoż roku. Znawcom twórczości Krajewskiego postaci radcy kryminalnego Eberharda Mocka przedstawiać zapewne nie trzeba. Główny bohater wykreowany przez Krajewskiego jest specem od trudnych śledztw, przydaje się nie tylko interesujące analizy psychologiczne potencjalnych przestępców, które robi tutaj śledczy, ale też zachodzi potrzeba czasem do sięgania do archiwów, gdzie przydaje się autorowi rozeznanie jakie nabył w czasie nieskończonych studiów na...

książek: 441
Aneta Wiola | 2016-08-16
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Podoba mi się jedynie początek książki, Mock na łożu śmierci postanawia się wyspowiadać swojemu przyjacielowi, ale tylko to. To moja pierwsza przeczytana książka tego autora i niestety nie ostatnia ma być (kupiłam w ślepo inne książki Krajewskiego). Jak sięgałam po KONIEC ŚWIATA W BRESLAU myślałam, że może będzie jakiś motyw przed wojenny (lubię takie historię), ale byłam naiwna. Po pierwsze na prawdę mnie nic nie interesowało życie erotyczne Mocka, to jaki był chamski dla ludzi i nie tylko tu mam na myśli jego puszczalską żonkę, nie podobało mi się, że sprawy Mocka były dla autora ważniejsze niż zbrodnie popełniane, no bo o morderstwach parę linijek a o tym zboku na okrągło. Myślałam, że sam zabójca będzie miał ciekawsze motywy do zbrodni i co? znowu rozczarowanie. Nie podobało mi się i już nie zamierzam wracać do tej wypociny.

książek: 2979
nellanna | 2010-08-02
Na półkach: Nie rozumiem, Przeczytane
Przeczytana: 01 sierpnia 2010

Trudno przebrnąć przez opisy zadymionych salek "...wypełnionych rozwścieczonymi bezrobotnymi, których suchotnicze dzieci za całą rozrywkę miały trzepak na podwórku, alkoholikom z nieleczonym syfilisem, kieszonkowcom, którzy za ukradzione moniaki kupowali przychylność gruźliczych księżniczek nocy, których higiena ograniczała się do mosiężnej miski i poobijanego nocnika." Koniec cytatu, ale w tym duchu jest przez cały czas. Jeszcze dodam, że główny bohater- radca Eberhard Mock zupełnie nie wzbudza sympatii, bo jest palącym i pijącym obżartuchem, rzuca się nie tylko na ociekające tłuszczem kaczki, golonki i kiełbasy ale i własną niezaspokojoną seksualnie, piersiastą żonę i nie tylko ją bija, ale i gwałci. Poza dokładnym opisem dawnego niemieckiego Wrocławia i jego różnokolorowej palety mieszkańców, sporej dawce zapachów, niekoniecznie przyjemnych dla zmysłu powonienia, jak np. cuchnący płyn szczurobójczy, rynsztoki i przetrawiona przez bohatera wódka, jest sporo łaciny, którą lubi...

książek: 501
Thadeus | 2015-06-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 czerwca 2015

Książka jako kryminał świetna, choć trochę nużąca powtarzającymi się powrotami do wcześniejszych wątków. Gdyby autor przedstawił fabułę w sposób brawurowy, książka by była porywająca, aczkolwiek i tak pozostaje wg mnie dobra

książek: 1967
ZaaQazany | 2012-04-29
Na półkach: Przeczytane

Hmmmm... Krajewskiego zaliczam do swoich ulubionych autorów, przygody Mocka i Popielskiego spędzały sen z powiek, przez co pochłaniałem lektury w ciągu doby... Ta książka przypadkiem trafiła mi się na końcu (Rzeki Hadesu są jeszcze niedostępne) i jakoś zmęczył mnie fatalizm i nihilizm Mocka, zbyt mroczny. Na żal do "mroczny" nie dodaje mi się "rycerz".
Powiedziałbym, że lektura dla odważnych i wytrwałych. Ale warto!

książek: 205
chelsea1991 | 2017-01-27
Na półkach: Kryminał, Przeczytane
Przeczytana: 27 stycznia 2017

Są takie książki,które budzą sprzeczne uczucia u czytelnika. Na pewno dwie pierwsze książki pióra Marka Krajewskiego z cyklu opowiadającego o przygodach komisarza Eberharda Mocka takowe wzbudzają.Zanim streszczę główny zarys fabuły zatrzymam się na chwilę na postaci głównego bohatera.Jest to osobowość "nie mała"-rozbuchane ego,styl macho,skłonności do sadyzmu i pijaństwa.Te wszystkie "przywary" prowadzą do kryzysu małżeńskiego detektywa.I tu dochodzimy do składnych tworzących trzon fabuły.Akcja książki jest osadzona we Wrocławiu.Zimą roku 1927.Po mieście grasuje seryjny morderca.którego znakiem rozpoznawczym są kartki z kalendarza znajdywane przy ofiarach.Tylko Eberhard Mock,najlepszy detektyw przedwojennego Wrocławia notabene przez cały czas na kacu,może pokrzyżować szyki mordercy.Nasz bohater.którego maksymą były "działania"- najpierw strzelaj a potem myśl o konsenkwencjach,podąża tropem zbrodniarza.A to wszystko się dzieje w przededniu zbliżającej się apokalipsy.Atutem książki...

zobacz kolejne z 4839 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Na tropie zaginionego Breslau - wycieczka śladami Eberharda Mocka

Wybieracie się do Wrocławia? Polecamy organizowaną przez władze miasta wycieczkę pt. Na tropie zaginionego Breslau - śladami radcy kryminalnego wrocławskiej policji Eberharda Mocka, bohatera serii kryminałów Marka Krajewskiego. 


więcej
Nagrody Wielkiego Kalibru

Kapituła Nagrody Wielkiego Kalibru w składzie: Janina Paradowska, Marcin Baran, Witold Bereś, Piotr Bratkowski, Marcin Maruta, prof. Zbigniew Mikołejko, Marcin Sendecki i Grzegorz Sowula ogłosiła nominacje do jedenastej edycji Nagrody Wielkiego Kalibru.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd