Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ptasiek

Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Wydawnictwo: Rebis
7,47 (1899 ocen i 91 opinii) Zobacz oceny
10
169
9
282
8
443
7
613
6
257
5
82
4
25
3
20
2
6
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Birdy
data wydania
ISBN
8371207587
liczba stron
316
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Inne wydania

Opowieść o przyjaźni i marzeniach, o miłości i wojnie, o szaleństwie i pięknie. Jest historią młodego człowieka, któremu obsesyjna miłość do ptaków umożliwia ucieczkę od ponurej rzeczywistości.
Kontynuacją Ptaśka jest powieść "Al".

 

źródło opisu: Dom Wydawniczy Rebis

źródło okładki: Dom Wydawniczy Rebis

Brak materiałów.
książek: 130
Renegi Grene | 2017-04-27
Na półkach: Liceum

Kiedy kończyłam podstawówkę, w dobrym tonie było zachwycanie się Whartonem. Najbardziej nadęte i egzaltowane koleżanki z klasy paradowały z powieściami starszego Amerykanina po korytarzach albo streszczały je na polskim. Mocno uprzedzona broniłam się przez twórczością Whartona. Po "Ptaśka" sięgnęłam dopiero w liceum, gdy koleżanki-szpanerki odeszły w otchłań zapomnienia. Książka wydała mi się wówczas ciekawa, ale przede wszystkim ogromnie niesmaczna. Jako nastolatka przebywająca głównie w świecie angielskich zamczysk na wrzosowiskach nie potrafiłam odnaleźć się w postrzeganiu świata przez dorastających chłopców, w których myśleniu przewijały się tematy dla mnie zwyczajnie wstrętne. Mimo wszystko "Ptasiek" stał się dla mnie pewnego rodzaju pamiątką z tamtych lat i zapisał w pamięci na tyle, że postanowiłam dziś do niego wrócić. Ze zdumieniem odkryłam, jak mocno książka Whartona wpłynęła na moje późniejsze próby literackie. Nie zdawałam sobie nawet sprawy, jak dużo z niej zaczerpnęłam i jak w swoich smętnych opowiastkach z czasów studenckich stosowałam niejeden whartonowski trik, zupełnie nieświadomie.

Zachwycił mnie pomysł przeplatania snu i jawy, a w zasadzie wnikania snów w rzeczywistość i wypieranie jej tą wykreowaną. W oryginale Wharton używa słowa "dream", które można odbierać jako sen i jako marzenie. Mi bardziej pasuje druga interpretacja - zwłaszcza, że "zarządzanie" marzeniami sennymi kojarzy mi się z niebezpieczną i szkodliwą praktyką świadomego snu.

Znakomitym zagraniem Whartona było prowadzenie narracji dwutorowo. Część fabuły opisuje Ptasiek, część - Al. Przez pierwsze strony odnosiłam wrażenie, że obaj są krańcowo różni i zastanawiałam się, co w ogóle ich ze sobą łączy. Jak dwie tak odmienne osoby mogą być przyjaciółmi na śmierć i życie? Warto podkreślić, że obie postacie budziły we mnie skrajne emocje, nierzadko niechęć czy wręcz odrazę. Nie jest to żadna pomyłka pisarza, wręcz przeciwnie - dowodzi, że Wharton stworzył bohaterów krwistych i realistycznych. Tak realistycznych, że często odnajdowałam ich w swoim otoczeniu. Tym bardziej nie mogłam pojąć, jak Al i Ptasiek mogą się przyjaźnić. Dopiero później zaczęłam odnosić wrażenie, że chłopcy nie tylko dopełniają się, ale zaczynają wręcz zamieniać rolami. Niewrażliwy na sprawy ciała Ptasiek odnajduje swoją fizyczność (co prawda w relacji z Pertą, ale jednak). Z kolei Al, w którego głowie nie spodziewałam się jakiejkolwiek głębszej myśli, tak samo jak Ptasiek zaczyna żyć w głębi siebie - tyle, że on zamiast śnić, fantazjuje. Im dłużej poznajemy historię chłopaków, tym trudniej zorientować się, co jest snem czy wyobrażeniem, a co rzeczywistością - oni sami zresztą zaczynają się w tym gubić. Czytelnik musi pojąć, jak mechanizm, który miał pomóc w przetrwaniu najcięższych momentów stał się swoistą pułapką, a stworzony świat przejął kontrolę nad swoim twórcą. Dlatego właśnie zakończenie jest tak ogromnie niejasne. W pierwszej chwili byłam przekonana, że zwyczajnie zgubiłam wątek. Przeczytałam tę samą stronę kilka razy i nadal nie miałam pojęcia, czy to się dzieje naprawdę, czy jest fantazją.

Nie wszystko podobało mi się jednak w "Ptaśku". Bywały momenty, że miałam ochotę cisnąć książką w kąt. Odstręczał mnie przede wszystkim wulgarny język związany ze sferą seksualną. Zwłaszcza w opowieściach Ptaśka, który przez większość czasu posługuje się pięknym słownictwem, niemalże poetyckim, wyjątkowo raziły "kuśki", "dziurki" i "cycki", pasujące jak wół do karety. Sam motyw ucieczki w chorobę psychiczną przed okropieństwami wojny i niedopasowaniem do społeczeństwa sprawiał wrażenie mocno wtórnego. Pod koniec Wharton całymi garściami czerpał z "Lotu nad kukułczym gniazdem" i "Paragrafu 22". Może właśnie ta wtórność powoduje poczucie lekkiego rozczarowania - "Ptaśkowi" mocno zaszkodziła moda na Whartona, o której wspomniałam na początku. W połowie lat 90. zrobiono wokół tego autora dużo szumu, robiąc z niego geniusza, a jego książki uznano za trudne, głębokie, etc. W konsekwencji sporo osób ominęło "Ptaśka" spodziewając się "smędzenia", inni z kolei poczuli się rozczarowali, gdy zamiast arcydzieła na miarę Dostojewskiego dostali po prostu całkiem niezłą książkę. Dlatego właśnie cieszy mnie fakt, że Wharton przestał być "modny". Zamiast szpanować nim na korytarzu, można go w końcu zwyczajnie poczytać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Metro 2034

Początek, hm... w zasadzie niemal cała pierwsza połowa - nastrojem i stylem usiłuje dotrzymać kroku poprzedniczce. Chociaż prawie od razu pojawiają si...

zgłoś błąd zgłoś błąd