Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bez słów

Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Wydawnictwo: Otwarte
7,99 (3743 ocen i 595 opinii) Zobacz oceny
10
964
9
686
8
781
7
637
6
338
5
158
4
75
3
66
2
28
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Archer's Voice
data wydania
ISBN
9788375153873
liczba stron
384
słowa kluczowe
Martyna Tomczak
język
polski
dodała
Ag2S

Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć? Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało. Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację...

Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1759
Mirror_of_soul | 2016-04-13
Przeczytana: 29 lutego 2016

„Pełne zrozumienia milczenie bywa lepsze od wielu słów, które koniec końców okazują się bezsensowne i zbędne.”

Mia Sheridan jest znana przede wszystkim z romansów w kategorii new adult. Na swoim koncie ma już kilka bestsellerów, ale w Polsce nie jest jeszcze znana. Pierwszą książką, która ukazała się na polskich półkach była „Stinger. Żądło namiętności”, a w kolejnych miesiącach będzie można zaopatrzyć się w serię „A Sign of Love”.

Bree ma już dość przeszłości, przeżywania na nowo tej samej historii od nowa i jeszcze raz i kolejny. Postanawia więc uciec od wszystkiego, co jej się przytrafiło i poukładać na nowo swoje życie. Tak oto trafia do malutkiego miasteczka w Maine – Pelion. Znajduje pracę, poznaje nowych znajomych, flirtuje z nieznajomymi... aż w jej nowo co zbudowany świat, wkracza niedostępny i zimny Archer. Dziewczyna zaczyna interesować się odludkiem, który w samotności przez wiele lat krył wielki rodzinny dramat, o którym nikt w miasteczku już nie pamięta. Niepostrzeżenie Bree zaczyna stawiać coraz śmielsze kroki i z coraz większą determinacją, chce pomóc skrzywdzonemu przez los mężczyźnie. Ale czy dwoje ludzi niosących ból w sercu może się uszczęśliwić, czy tylko spotęgować uczucie cierpienia?

„Najgłośniejsze słowa to te, które sami przeżywamy.”

Ta książka intrygowała mnie już od swej zapowiedzi. Miałam wielką ochotę poznać jej wnętrze i gdy tylko dostałam taką możliwość – odłożyłam wszystko i zaczęłam ją czytać. Ale czy po lekturze byłam zauroczona?

Na samym początku lektury autorka przytoczyła legendę o centaurze Chironie oraz jego poświęceniu dla Prometeusza. I choć wydawało mi się dziwne, by właśnie takim fragmentem otworzyć książkę – po jej przeczytaniu mogę powiedzieć, że ten mit idealnie komponuje się z historią Bree i Archera, ponieważ motyw idealnie ukryty w powieści aż do końca pokazuje, że para bohaterów jest podobna do mitologicznego centaura.

Cała fabuła – jak można się domyślić po opisie z tyłu książki – opiera się na dramatycznych wydarzeniach przeżytych przez główną parę bohaterów, ich problemach, rozterkach oraz trzymaniu swojego cierpienia tak głęboko, by nikt go nie dostrzegł. Z pozoru dwie różne historie, łączą się w jedną spójną opowieść o morzu bólu. Tragedia, która przytrafiła się Archerowi, wznosi czytelnika na wyżyny współczucia dla niego. Aż chciałoby się go wyciągnąć z tej książki i porządnie przytulić.
Co bardzo mi się podobało – autorka powoli, odkrywa przed nami urywki zdarzeń, które zostawiły swe piętno na sercach pierwszoplanowych kreacji. Dlatego też książkę chłonie się bardzo szybko. Chęć poznania dalszego ciągu jest zbyt kusząca, by odłożyć lekturę na potem.

„Nieważne kim jesteśmy, musimy radzić sobie z tym co przyniesie los, nawet jeśli okaże się gówniany, i obić, co w naszej mocy, żeby mimo to się rozwijać, kochać, mieć nadzieję... i wiar ę w to, że droga, którą podążamy wiedzie do jakiegoś celu.”

Główni bohaterowie ogromnie przypadli mi do gustu – są to tego rodzaju postacie, którym od początku dopinguje się, by byli razem, ale by i zaznali w końcu szczęścia w życiu oraz znaleźli nadzieję. Bree emanuje tak sympatyczną aurą niesienia pomocy, ciekawości i oślim uporem, że nie da się jej nie polubić. Nie jest ani za lukrowa, idealna, niezdarna czy winiąca świat za całe zło. Jest naprawdę realistycznie odwzorowana!
Zresztą Archer tak samo. W swej otoczce niedostępnego bezbronnego odludka, czai się nieposkromiona dzikość i pożądanie zrozumienia. Jest po prostu tak niewinny a jednocześnie skrzywdzony przez rzeczywistość i domagający się usłyszenia jego niemego krzyku protestu.

Powieść oprócz tragicznych zdarzeń, pokazuje też świat ludzi pozbawionych głosu, którym zostaje porozumiewanie się z otoczeniem bez słów. Człowiek taki ma życie niewyobrażalnie pod górkę, zwłaszcza jeśli najbliżsi nie znają języka migowego. Wydaje mi się, że autorka snując te opowieść chciała powiedzieć, że niemowa nie znaczy niewidzialny dla świata. Każdy człowiek jest ważny, co z tego że kontakt jest trudny? Jedni nie potrafią mówić, inni tańczyć – tacy już jesteśmy i trzeba siebie zaakceptować, takiego jakim się jest oraz dostrzec w sobie te pozytywne rzeczy.

„Uważam, że miłość to na tyle abstrakcyjne pojęcie, że każdy z nas ma swoje własne słowo na określenie tego, co dla niego oznacza. Dla mnie miłość to Bree.”

Pisarka według mnie perfekcyjnie włada słowem pisanym. Stworzyła opowieść, która nie tylko była piękna, ale też pouczająca, wzruszająca i pełna rad dla każdego człowieka. Przez tę historię chce nam powiedzieć, że nie potrzeba słów, by znaleźć miłość i szczęście w życiu – wręcz przeciwnie – czasem po prostu powinniśmy na chwilę zamilknąć i wsłuchać się w to, co chce nam powiedzieć otoczenie. Kiedy skupiamy się na słowach, niejednokrotnie nie dostrzegamy tego co najważniejsze – sensu życia.

Książka – przynajmniej w moim odczuciu – jest troszkę podobna do „Maybe Someday” Hoover. Może to dlatego, że główni bohaterowie mają problemy z jednym ze zmysłów? A może dlatego, że czytałam jedną po drugiej? Przyczyny nie znam, ale przez całą lekturę „Bez słów” porównywałam obie historię. I jeśli miałabym wybrać, jednak to Hoover sprawiła, że ryczałam jak bóbr przez pół książki. Sheridan natomiast zauroczyła mnie bohaterami, ale łez nie wywołała.

Książka ta jest zdecydowanie warta uwagi, według mnie nawet nie powinniśmy przechodzić obok niej obojętnie. Zdecydowanie godna polecenia osobą lubiącym gatunek new adult, niebanalne romanse czy czytelnikom, którzy pokochali „Maybe Someday” Colleen Hoover czy „Morze spokoju” Katji Millay.
Jedno jest pewne – ta emocjonująca historia na pewno sprawi, że nie będziecie już tacy sami.

Recenzja pochodzi z bloga: http://mirror-of--soul.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pudełko z marzeniami

"Pudełko z marzeniami" - tytuł i okładka są cudowne i to by było na tyle. Nie jest to świąteczna książka, brak je klimatu świąt, świąteczne...

zgłoś błąd zgłoś błąd