Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Były sobie świnki trzy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,01 (895 ocen i 201 opinii) Zobacz oceny
10
65
9
65
8
189
7
265
6
190
5
76
4
24
3
18
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380692664
liczba stron
360
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety. Przyjaciółki...

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety.
Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy…
W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.
Żeby to tylko było takie proste…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 488
Magdalena T | 2016-03-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 marca 2016

Każda z nas zdaje sobie sprawę, że się starzeje. Pojawiają się zmarszczki, cellulit i siwe włosy. Koszmar! Czas ucieka, latka lecą, a panowie biznesmeni oglądają się za młodszymi kobietami, które w łóżku są ciekawszym obiektem niż własne żony. Jednej rzeczy jednak nie biorą oni pod uwagę! Tego, że ich nudne, głupie, żonki są zmęczone nimi w takim samym, a nawet większym stopniu. Małżeństwo staje się grą pozorów, w której trzeba wykazać się nie lada talentem, żeby utrzymać swoją pozycję, szczególnie, jeśli w grę wchodzi wygodne bogate życie. Źle jest wtedy, gdy na horyzoncie pojawiają się chmurki rozwodowe. Wtedy żony ogarnia panika! Taką sytuacje znajdziemy w książce Olgi Rudnickiej. Sytuacja ta ukrywa się pod trzema imionami Jolki, Martusi i Kamy oraz oczywiście ich mężów. Pewnego dnia zaczynają kombinować jak z małżonki stać się wdową i to w dodatku bogatą. Oczywiście nie można niczego zepsuć, gdyż nikt nie może się domyślić, że to my stoimy za owymi śmiertelnymi wypadkami. Trzy przyjaciółki, trzech mężów i wiele pomysłów na zbrodnię doskonałą. Takiej, której nie wykryje nawet policjant Kalinka, który pojawia się często na horyzoncie i węszy podstęp niczym opętany obsesją maniak.

„Były sobie świnki trzy” to kolejna historia napisana z przymrużeniem oka. Z oryginalną fabułą, barwnymi postaciami, śmiesznymi dialogami, pomyłkami bez liku i wisielczym humorem. To taki kryminalik na wesoło, który ma pachnieć zbrodnią, ale także rozbawić. Za każdym razem cenię sobie lekki styl autorki, którym czaruje i zachęca do dalszego czytania, tutaj poczułam go zacznie więcej. Nie mogłam się oderwać od lektury, która ma prostą konstrukcję nieprzeładowaną szczegółami i opisami. Autorka wprowadza dawkę świeżości, optymizmu i radości do szarego życia, zarówno bohaterów jak i czytelników. Tworzy postacie, które łatwo zaakceptować na stronicach książek, choć zapewne w realnym świecie z niektórymi byłoby gorzej. Myślę sobie, że nie da się patrzeć na tą historię opisaną w krzywym zwierciadle i się nie śmiać. Atutem książek Olgi Rudnickiej jest ten niewymuszony lekki i charakterystyczny styl, który ocieka ironią, sarkazmem, ciętymi ripostami i komicznym zachowaniem bohaterów. Tym razem nie zabraknie również dynamizmu, który rozsadza nasze bohaterki. Idealna książka dla osób, które mają ochotę na przełamanie standardowego kryminału czymś nieco innym i nie mają ochoty wysilać swoim szarych komórek nad zimną zbrodnią. Oczywiście polecam paniom jak i panom, którzy przekonają się, do czego zdolne są zwyczajne żony.

Cała recenzja na blogu: http://www.zapiski-okularnicy.pl/2016/03/byy-sobie-swinki-trzy-olga-rudnicka.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rzeźbiarz śmierci

Dziwnie to zabrzmi, ale stoję murem za mordercą - rozumiejąc motywację. Tak się zastanowić, to chyba nie jestem osamotniony, takim osadem. Sadyzm mo...

zgłoś błąd zgłoś błąd