Magdalena T 
zapiski-okularnicy.pl
Marzycielka, dla której największą życiową pasją jest czytanie książek. Tak w kilku słowach mogę siebie opisać. Uwielbiam zagłębiać się w świat książek dzięki czemu odrywam się chociaż na moment od tej szarej codzienności. Zapraszam na mój blog z recenzjami: http://www.zapiski-okularnicy.pl
29 lat, kobieta, Śrem, status: Czytelniczka, dodała: 43 cytaty, ostatnio widziana 2 dni temu
Teraz czytam
  • Sherlock Holmes. Nieautoryzowana biografia
    Sherlock Holmes. Nieautoryzowana biografia
    Autor:
    Podejrzenia czytelników, którzy latami wysyłali listy na londyński adres Sherlocka Holmesa - Baker Street 221B - wreszcie się potwierdziły. Słynny detektyw istniał naprawdę! I w końcu doczekał się pra...
    czytelników: 429 | opinie: 16 | ocena: 6,6 (144 głosy) | inne wydania: 1
  • To tylko seks
    To tylko seks
    Autor:
    3 mężczyzn, 4 kobiety, 24 godziny z życia w Krakowie Zapis doby wyrwanej bez znieczulenia z życia byłej stolicy. Kluby, puby, domówki i ludzie szukający rozwiązania swoich problemów. Czy seks okaże si...
    czytelników: 62 | opinie: 5 | ocena: 6,44 (18 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-27 22:25:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„A ja żem jej powiedziała…” to podobno książka petarda, jak przekonują nas na okładce. I to jest petarda energetyczna. Ta książka to idealny dodatek do kubka gorącej kawy. Tak kubka, nie tam żadnej filigranowej kruchej filiżaneczki. To takie literackie spotkanie przy sporej dawce kofeiny, żeby dowiedzieć się, co też ta Kaśka ma nam do powiedzenia. A ma i to sporo! I robi to z takim dystansem i... „A ja żem jej powiedziała…” to podobno książka petarda, jak przekonują nas na okładce. I to jest petarda energetyczna. Ta książka to idealny dodatek do kubka gorącej kawy. Tak kubka, nie tam żadnej filigranowej kruchej filiżaneczki. To takie literackie spotkanie przy sporej dawce kofeiny, żeby dowiedzieć się, co też ta Kaśka ma nam do powiedzenia. A ma i to sporo! I robi to z takim dystansem i lekkością, że najchętniej to by się morze tej kawy wypiło, bo człowiek czyta, wręcz pochłania, a czas i strony uciekają i moglibyśmy tak do końca, do ostatniej kropki i to za jednym zamachem. Jedni z tej lektury wyniosą więcej, jedni mniej, są też i tacy, którzy nic nie wyniosą, przeczytają, pośmieją się i zapomną. Jednak niezależnie, do której grupy się zaliczamy, nie zmienia to faktu, że Katarzyna Nosowska mądrze „gada” i ponadczasowo. Niewątpliwie autorka tej książki, jest oryginalną osobowością, która ma bystre oko i talent do pisania. Nie dziwię się, że ta książka pewnego czasu robiła furorę i pojawiała się praktycznie na każdym kroku. Na koniec jeszcze dodam, że to skarbnica cytatów, do której można wracać, by nabrać brakującego nam na co dzień dystansu, zrelaksować się, poprawić sobie humor, czy też dostać dobrą radę.

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/11/a-ja-zem-jej-powiedziaa-katarzyna.html

pokaż więcej

 
2018-11-27 22:23:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

„Wszystkie nasze obietnice” to opowieść o idealnej miłości, która połączyła nieidealnych ludzi. Takich zwyczajnych z wadami, skazami, marzeniami, ubytkami i problemami, których zwyczajnie zmienia czas i okoliczności. Autorka wnikliwie opisuje kryzys małżeński, jaki może dotknąć każdego z nas, a konkretnie mowa tutaj o momencie piątej kategorii, który często zabija związek. Jest to poruszająca... „Wszystkie nasze obietnice” to opowieść o idealnej miłości, która połączyła nieidealnych ludzi. Takich zwyczajnych z wadami, skazami, marzeniami, ubytkami i problemami, których zwyczajnie zmienia czas i okoliczności. Autorka wnikliwie opisuje kryzys małżeński, jaki może dotknąć każdego z nas, a konkretnie mowa tutaj o momencie piątej kategorii, który często zabija związek. Jest to poruszająca historia, która wciąga bez reszty, a przy okazji daje moralnego kopa. To po prostu literacka lekcja dla wszystkich par i to nie tylko tych zaobrączkowanych. To przypomnienie, że walczyć warto do samego końca, bo żaden związek nie będzie wiecznie idealny i bez skaz. Każdy trafi na problemy, większe bądź mniejsze, ale cała sztuka tkwi w tym, by nie zrezygnować z siebie równocześnie. Bo kocha się nie tylko wtedy, gdy jest dobrze.
Jeśli spodziewacie się emocji i szczerości, które zawsze towarzyszą książkom Hoover to się nie zawiedziecie. Ta książka jest tym tak przepełniona, że aż kipi. Ta powieść jest niczym sztorm na pełnym morzu, do samego końca nie wiesz jak się skończy ten rejs. Mimo tematycznego ciężkiego kalibru i napięcia, z tej historii bije nadzieja, że prawdziwa miłość walczy do końca. To po prostu kolejny dowód na to, że Colleen Hoover wie, za jakie struny poruszyć, żeby zadowolić czytelnika!

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/11/powieksz-wszystkie-nasze-obietnice.html

pokaż więcej

 
2018-11-27 22:22:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

„Zbrodnia w wielkim mieście” to kryminał na wesoło, w którym z pozoru niewinne gadanie przeistacza się w komedię pomyłek, gdzie nawet trup się gubi i to nawet kilkakrotnie! Lekka i przyjemna lektura dla niewymagających, bądź zmęczonych cięższymi klimatami. Początek może wydawać się przegadany, a na obiecanego trupka trzeba trochę poczekać, ale autor nie próżnuje i od samego początku atakuje... „Zbrodnia w wielkim mieście” to kryminał na wesoło, w którym z pozoru niewinne gadanie przeistacza się w komedię pomyłek, gdzie nawet trup się gubi i to nawet kilkakrotnie! Lekka i przyjemna lektura dla niewymagających, bądź zmęczonych cięższymi klimatami. Początek może wydawać się przegadany, a na obiecanego trupka trzeba trochę poczekać, ale autor nie próżnuje i od samego początku atakuje humorem.Autor ma niewątpliwie talent do tworzenia komicznych dialogów i abstrakcyjnych historii, które wciągają i umilają czas. Co prawda nie na długo, bo książkę pochłania się ekspresowo, ale relaks i dobra zabawa podczas czytania gwarantowane. Nie czytałam wcześniejszych książek autora, więc nie mam porównania, jak wypada ta w starciu z poprzednimi, jednak wiem, że mam ochotę na więcej. Może nie znajdziecie tutaj niczego, co was zaskoczy, może uznacie to za dużą dawkę satyry na jeden raz, a może zakochacie się tak jak ja w lekkości pióra autora. Lubię się pośmiać i nie zmęczyć czytaniem, a po ciężkim dniu chętnie się odmóżdżę, więc koniecznie muszę zaopatrzyć swoją biblioteczkę w więcej książek Alka Rogozińskiego, aby w kryzysowych sytuacjach oderwać się od szarej rzeczywistości.

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/11/zbrodnia-w-wielkim-miescie-alek.html

pokaż więcej

 
2018-11-27 22:20:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

„Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen” to idealna pozycja dla miłośniczek klasycznych romansów w angielskim stylu. Porywająca napisana w formie pamiętnika opowieść, o młodzieńczych fascynacjach, flircie, rodzącym się uczuciu, rodzinnych sekretach, odwadze młodziutkiej dziewczyny, która życie bliskich przekłada nad swoje i swoją reputację. To klimatyczna, wciągająca i przyśpieszająca bicie... „Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen” to idealna pozycja dla miłośniczek klasycznych romansów w angielskim stylu. Porywająca napisana w formie pamiętnika opowieść, o młodzieńczych fascynacjach, flircie, rodzącym się uczuciu, rodzinnych sekretach, odwadze młodziutkiej dziewczyny, która życie bliskich przekłada nad swoje i swoją reputację. To klimatyczna, wciągająca i przyśpieszająca bicie serca historia o balach, wymarzonych sukniach i młodych dziewczynach. To połączenie fikcji literackiej z garścią faktów i realnymi bohaterami. Jest to historia utkana z bogatej wyobraźni autorki, listów, powieści i szkiców literackich, które w młodości pisała słynna Jane Austen. Podsumowując: to urocza, lekko napisana książka ubrana w dziewczęcą okładkę i wzbogacona w ilustracje autorstwa Susan Hellard, które dodatkowo wzbogacają wyobraźnię czytelnika. Na ponad 370 stronach znajdziecie zapis z wiosny 1791 roku, opowieść, którą przeczytacie z zapartym tchem tak jak czytałyście książki Jane Austen. Idealna lektura na szare, jesienne wieczory. Gorąco polecam wszystkim romantyczkom w każdym wieku!

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/11/byam-najlepsza-przyjacioka-jane-austen.html

pokaż więcej

 
2018-11-26 22:14:26
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-11-09 22:07:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Muszę przyznać, że Dagmara Andryka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że ta historia tak pobudzi moje szare komórki aż do tego stopnia, że dam się omotać czerwieni i zacznę typować ofiarę, a następnie w podobny sposób mordercę. Kombinowałam, obstawiałam swoje typy niczym hazardzista, by za chwilę mój trop został zmylony, a cała zabawa zaczynała się od nowa. Pytania... Muszę przyznać, że Dagmara Andryka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że ta historia tak pobudzi moje szare komórki aż do tego stopnia, że dam się omotać czerwieni i zacznę typować ofiarę, a następnie w podobny sposób mordercę. Kombinowałam, obstawiałam swoje typy niczym hazardzista, by za chwilę mój trop został zmylony, a cała zabawa zaczynała się od nowa. Pytania typu, „a może jednak ta/ten?” pojawiały się cały czas. I to jest rewelacyjne, gdy autor, w tym przypadku autorka, potrafi do wymyślonego przez siebie świata zaprosić czytelnika, pobudzi jego wyobraźnię zwykłym kolorem i nutą tajemnicy. Czytając mamy brać czynny udział w rozwoju wydarzeń i najpierw poznać ofiarę, a następnie mordercę i jego motyw. Nie dostajemy trupa na tacy, a raczej jego danych personalnych – wiemy tylko, że to kobieta i że ma na sobie coś czerwonego.

„Tajemnice Mille” to wciągający i klimatyczny kryminał. Czytając czujesz na plecach czyjeś spojrzenie i wiesz dobrze, że ktoś cię obserwuje. Dagmara Andryka napisała naprawdę dobrą książkę, z ciekawą fabułą i charakterystycznymi postaciami. Nie zabraknie, tajemnic, urazów pielęgnowanych od lat, zazdrości, zaburzeń psychicznych i napięcia, które towarzyszy nam na każdym kroku. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i już wiem, że nie ostatnie. Polecam!

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/11/tajemnice-mille-dagmara-andryka.html

pokaż więcej

 
2018-10-30 10:21:26
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-30 10:20:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Lissy” autorstwa Luca D’Andrea, to podobno wstrząsająca powieść o poczuciu winy, miłości i poświęceniu, ale dla mnie jest to po prostu geneza zła i szaleństwa, która trzyma w napięciu do ostatniej postawionej kropki. Sam początek obiecuje nam niezły thriller, z bezwzględnymi bohaterami, gotowymi na wszystko, a im dalej w głąb tej historii tym ciemniej, zimniej i groźniej. Szaleństwo nas... „Lissy” autorstwa Luca D’Andrea, to podobno wstrząsająca powieść o poczuciu winy, miłości i poświęceniu, ale dla mnie jest to po prostu geneza zła i szaleństwa, która trzyma w napięciu do ostatniej postawionej kropki. Sam początek obiecuje nam niezły thriller, z bezwzględnymi bohaterami, gotowymi na wszystko, a im dalej w głąb tej historii tym ciemniej, zimniej i groźniej. Szaleństwo nas otacza, a to co z pozoru wydawało się wybawieniem zamienia się w koszmar. „Lissy” to thriller, który pachnie bezwzględnością i śmiercią od samego początku, a im dalej, tym fabuła zyskuje na mrocznym klimacie i szaleństwie. Autor w swojej powieści brutalnie odsłania naturę człowieka, której nie jest obce zło czy szaleństwo, które może siedzieć w każdym z pozoru niepozornym człowieku. Ponadto znajdziecie tutaj ciekawe portrety psychologiczne bohaterów i przeszłość, która za nimi podąża, dramatyzm oraz sceny, które wpływają na wyobraźnie czytelnika wywołując napięcie, a nawet obrzydzenie. 119 rozdziałów i ponad 400 stron, tyle potrzebował Luca D’Andrea by opowiedzieć nam tę historię. Zrobił to w sposób lekki, przyjemny i elastyczny. To nie koniec pozytywów, bo narracja również jest atutem tej powieści, gdyż mamy do czynienia z narracją kilkuosobową, co powoduje fabułę jeszcze ciekawszą i bardziej dostępną dla czytelnika. Jak dla mnie to naprawdę dobra książka, która wciąga od początku, mroczna, momentami chaotyczna, ale warta uwagi. A słabe punkty? Jak dla mnie ich nie ma. Dawno już nie czułam takiego napięcia podczas finiszu jak podczas czytania „Lissy”.

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/10/wydawnictwo-w.html

pokaż więcej

 
2018-10-28 10:58:20
Ma nowego znajomego: Anna
 
2018-10-28 10:58:03
Ma nowego znajomego: iza122
 
2018-10-28 10:57:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Byle do przodu” to lekki, przyjemny i zabawny kryminał, który bardziej przypomina komedię, mimo tego, że fabuła zbudowana została na schemacie kryminału. Fani twórczości Olgi Rudnickiej będą zadowoleni, gdyż książka jest totalnie w jej stylu i ma naprawdę wysoki poziom. Mimo tego, raczej nie będą oni zaskoczeni rozwojem wydarzeń i sami w niektórych momentach sobie to i owo dopowiedzą, zanim... „Byle do przodu” to lekki, przyjemny i zabawny kryminał, który bardziej przypomina komedię, mimo tego, że fabuła zbudowana została na schemacie kryminału. Fani twórczości Olgi Rudnickiej będą zadowoleni, gdyż książka jest totalnie w jej stylu i ma naprawdę wysoki poziom. Mimo tego, raczej nie będą oni zaskoczeni rozwojem wydarzeń i sami w niektórych momentach sobie to i owo dopowiedzą, zanim autorka odkryje przed nimi swoje karty. Książki Rudnickiej tak jak Joanny Chmielewskiej czy Magdaleny Witkiewicz (mimo innej ramy gatunkowej) się pochłania, są totalnymi umilaczami czasu, których fabuła jest niewymagająca i łatwo przyswajalna. Autorka potrafi komplikować życie swoich bohaterów w sposób niezwykle lekki i przyjemny dla czytelnika, aż dziw, że sama nie gubi się we własnej fabule. To, co w tej książce rzuca się w oczy to ilość dialogów i można by się przyczepić do tego, że jest wręcz przegadana, ale tutaj wszystko zależy od indywidualnych upodobań czytelnika. Mnie to absolutnie nie przeszkadzało w czytaniu. Dużo gadania, ale i dużo śmiechu. Z bohaterami tej książki na nudę narzekać nie można. Pomyłka goni pomyłkę, intrygi się namnażają, a trupy pojawiają się i znikają. Jeśli miałabym opisać tę historię jednym słowem to brzmiałoby ono: chaos. Chaotyczna, mega zabawna z barwnymi i charakterystycznymi postaciami, w której nie zabraknie trupiej zagadki, czyli idealna lektura dla niewymagających bądź spragnionych czarnego humoru. Autorka po raz kolejny udowodniła, że ma talent do rozbawiania swoich czytelników i trzyma formę na stabilnym poziomie.

Podsumowując: Rudnicka w starym, dobrym stylu, którą trzeba koniecznie przeczytać, żeby pośmiać się i złapać trochę dystansu do życia.Ja podczas czytania bawiłam się naprawdę wyśmienicie i z czystym sumieniem mogę wszystkim ten tytuł polecić.

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/10/byle-do-przodu-olga-rudnicka.html

pokaż więcej

 
2018-10-28 10:54:51
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Wysłannicy (tom 2) | Seria: Young

„Guerra” mimo, że jest kolejnym tomem Wysłanników, to jednak różni się od swojej poprzedniczki i to znacząco. Co prawda pojawiają się w niej dobrze znani nam już bohaterowie, ale tym razem cała akcja skupia się na Zuzce i Patryku i to oni grają tutaj pierwsze skrzypce, a co za tym idzie cała historia jest zupełnie inna. Jaka? Bardziej mroczna, niebezpieczna, no i co ważne miejsce akcji, w... „Guerra” mimo, że jest kolejnym tomem Wysłanników, to jednak różni się od swojej poprzedniczki i to znacząco. Co prawda pojawiają się w niej dobrze znani nam już bohaterowie, ale tym razem cała akcja skupia się na Zuzce i Patryku i to oni grają tutaj pierwsze skrzypce, a co za tym idzie cała historia jest zupełnie inna. Jaka? Bardziej mroczna, niebezpieczna, no i co ważne miejsce akcji, w którym rozgrywa się fabuła to smakowity kąsek dla wyobraźni czytelnika. Nie, tym razem nie będzie żadnej polskiej wsi i tego słodkawego zmierzchowego klimatu jak w „Lariście”. Jeśli tego się spodziewaliście to was rozczaruje, ale obiecuję, że czytanie tej książki sprawi wam wielką frajdę. Kto czytał choćby „Tryjon”, ten wie jakie cuda autorka potrafi wyczarować i w jak barwne, choć niekoniecznie przyjemne miejsca potrafi zabrać swoich czytelników. Tym razem zabiera do miejsca, które raczej przypomina piekło, choć nim nie jest, a dokładnie rzecz ujmując to taki przedsionek piekła. Wyprawa do tego miejsca jest niezwykła, fascynująca i przerażająca. Wymaga odwagi, hartu ducha i prawdziwej miłości. Ci, którzy mieli okazję poznać Zuzkę wcześniej, wiedzą, że nadaje się do tej roli w stu procentach.Cenię sobie twórczość Melissy Darwood nie tylko za doskonale wymyśloną fabułę i barwny świat, do którego mnie zaprasza, ale również za emocje, którymi operuje. W chwili czytania jej emocje stają się moimi. Za pomocą lekkości pióra, doskonale ożywionych bohaterów, barwnym opisom i wspomnianych wcześniej emocji, potrafi sprawić, że krew w moich żyłach bulgoce by za chwilę się zmrozić. W przypadku jej najnowszej książki również tak było. Na plus wypada zaliczyć autorce, że nie poszła za ciosem i nie stworzyła bliźniaczej powieści, a fabuła charakterem odzwierciedla Zuzkę i Patryka. Prawdę mówiąc Laristy i Gabryiela nie widzę sobie w innym niż typowo romantycznym klimacie, natomiast podobna otoczka nie pasuje do ich przyjaciół.

Podsumowując: Mroczna pełna niebezpieczeństw opowieść o sile przetrwania i potędze prawdziwej miłości. Zero nudy, za to dużo zaskakujących zwrotów akcji, które nadają całości rumieńców i nie ma mowy o jakiejkolwiek przewidywalności. Idealna dla fanów gatunku Young adult i miłośniczek brodaczy o przenikliwym spojrzeniu. Guerra może i nie jest miejscem, do którego chce się trafić, ale mężczyzn mają tam wartych grzechu! Myślę, że będziecie zaskoczeni i zadowoleni tym co przygotowała dla was Melissa Darwood!

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/10/guerra-melissa-darwood.html

pokaż więcej

 
2018-10-09 16:32:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

„W samym środku zimy” to powieść, która narodziła się spontanicznie podczas rodzinnych świąt Bożego Narodzenia w 20015 roku. W domu z czerwonobrązowego piaskowca, nie gdzie indziej jak na Brooklynie podczas burzy mózgów przy porannej kawie. Wszystko zaczęło się od jednego niewinnego pytania o tematykę nowej powieści Allende, którą powinna zacząć pisać ósmego stycznia jak to miało miejsce od... „W samym środku zimy” to powieść, która narodziła się spontanicznie podczas rodzinnych świąt Bożego Narodzenia w 20015 roku. W domu z czerwonobrązowego piaskowca, nie gdzie indziej jak na Brooklynie podczas burzy mózgów przy porannej kawie. Wszystko zaczęło się od jednego niewinnego pytania o tematykę nowej powieści Allende, którą powinna zacząć pisać ósmego stycznia jak to miało miejsce od ponad trzydziestu lat. Okazało się, że nie ma jeszcze pomysłu na książkę i w taki oto sposób z niczego powstał zarys tej wyjątkowej historii. Historii, która z początku wydaje się niepozorna i leniwa, by w pewnym momencie zaskoczyć i otworzyć się przed czytelnikiem. Autorka znana jest z niezwykłego snucia opowieści, które wciągają do świata głównych bohaterów i zostawiają po sobie całą garść refleksji i faktycznie coś w tym jest. Najnowsza książka Allende również nie należy do tych z kategorii „czytadełko na jedno popołudnie, które nas odmóżdży i tyle”. Porusza tematykę trudną, bolesną i niezwykle ważną, a mianowicie przybliża postać nielegalnych imigrantów. Ludzi dla których Ameryka jest rajem, nowym życiem i ucieczką z piekła. W niezwykle obrazowy sposób pokazuje nam losy tych ludzi, to co musieli przejść, żeby podjąć próbę okraszoną ryzykiem i to często śmiertelnym. Polityka, masowe morderstwa, gangi, egzekucje, zemsta, bieda – to namiastka tego co znajdziecie w tej opowieści.
Autorka zgrabnie przeplata przeszłość swoich bohaterów z wydarzeniami, które dzieją się w danej chwili, dzięki temu czytelnik odbywa jakby kilka podróży w jednej i tym samym poznaje lepiej swoich literackich kompanów, układając całą historię w jeden obraz. W powieści podoba mi się zestaw bohaterów. Jest to para w podeszłym już wieku i młoda dziewczyna. Ich losy splatają się podczas śnieżycy, ale tak naprawdę łączą ich trudy przeszłości. Każda z tych osób jest na swój sposób pokiereszowana przez los, śmierć, niesprawiedliwość, chorobę. Każde z nich przeszło swoje piekło, stracili bliskich, ale trafili na siebie. Tą tytułową zimę można odbierać też jako metaforę – nigdy nie jest za późno na nowe życie czy też miłość, bo przecież nawet w czasie najgorszej zimy można przekonać się, że nosimy w sobie słoneczne i upalne lato. Pokazują nam to nasi podstarzali bohaterowie swoim nagłym uczuciem, które nie boi się metryki, zmarszczek, ani tego co już za nami. „W samym środku zimy” to książka, która oczaruje miłośników twórczości Isabel Allende, ale nie tylko, bo powinna przypaść do gustu także tym, którzy cenią sobie wartościowe historie, które zostawiają po sobie jakiś ślad. Autorka kolejny raz udowodniła, że potrafi pisać trudne i piękne historie, nad którymi unoszą się duchy przeszłości i zmarłych i w tym przypadku również tak jest. Ważne jest to, że mimo niełatwej tematyki, książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Gorąco polecam!

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/10/w-samym-srodku-zimy-isabel-allende.html

pokaż więcej

 
2018-10-09 15:50:47
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

„Kirke” to fantastyczna powieść oparta na mitologii, od której nie można się oderwać. Można by powiedzieć, że to mitologia napisana na nowo, z dużą dawką świeżości i kobiecości. Przyjemna i wciągająca fabuła, nie wymaga od czytelnika przesadnego skupienia, co skutecznie pozwala delektować się opisaną przez autorkę historią. Narratorem jest Kirke, która tak doskonale opowiada czytelnikowi swoje... „Kirke” to fantastyczna powieść oparta na mitologii, od której nie można się oderwać. Można by powiedzieć, że to mitologia napisana na nowo, z dużą dawką świeżości i kobiecości. Przyjemna i wciągająca fabuła, nie wymaga od czytelnika przesadnego skupienia, co skutecznie pozwala delektować się opisaną przez autorkę historią. Narratorem jest Kirke, która tak doskonale opowiada czytelnikowi swoje życie, że ten nie zauważa kiedy kończy swoją opowieść. Kirke to mitologiczna postać, której do tej pory nie znałam i chyba nie ma w tym nic dziwnego skoro nie wyróżniała się tak jak Atena, Helios czy choćby Prometeusz. Jednak jako bohaterka powieści Madeline Miller zachwyca. Jak dla mnie to postać, która przechodzi metamorfozę, pokazuje pazur, mająca swój charakter, taka, którą poznajemy w różnych wcieleniach. To książka, którą warto przeczytać i pozwolić swojej wyobraźni poszybować do krainy, które znamy z bajek i oderwać się od codzienności. Spodziewałam się dobrej historii z interesująca kobiecą postacią na pierwszym planie i ją dostałam. Komu polecam? A co mi tam – wszystkim- a w szczególności tym, którzy chcą odkryć mitologię na nowo i spojrzeć na nią inaczej niż w szkolnych czasach. Osobom lubiącym czary, potwory, kobiety z pazurem, odwagą, uporem i sercem otwartym na miłość. Nie doszukujcie się tutaj tego co było na lekcjach z języka polskiego, otwórzcie się na dobrą powieść z bohaterami mającymi cechy bogów i bohaterów z motywów mitologicznych. Autorka w swojej książce pokazuje, że nawet wiedźma ma swój honor i jest zdolna do miłości czy namiętności. Co ważne, to w jakiej rodzinie się ktoś urodził nie definiuje go jako człowieka, każdy może stać się kim chce. Tak więc, jeśli chcecie przeczytać coś innego, barwnego i do tego ładnie się prezentującego to polecam. Ja świetnie spędziłam czas w towarzystwie wiedźmy Kirke i tego życzę wszystkim sięgającym po ten tytuł.

http://www.zapiski-okularnicy.pl/2018/10/kirke-madeline-miller.html

pokaż więcej

 
2018-10-08 21:41:39
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Dom duchów (tom 3)
 
Moja biblioteczka
523 372 11640
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (210)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (51)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd