Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Akwaforta

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Seria: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: Mag
6,68 (196 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
18
8
29
7
67
6
42
5
14
4
11
3
10
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Etched City
data wydania
ISBN
9788374800860
liczba stron
323
język
polski

Powieść nominowana do World Fantasy Award. W mieście akwaforty sztuka przenika do życia, a sny i jawa mieszają się ze sobą. Wkrótce rozkwitną tam wspaniałe, przerażające cuda… Uciekając przed duchami przeszłości, lekarka i ścigany przestępca opuszczają zniszczony Kraj Miedzi i docierają do miasta Ashamoil. Gdy jednak spróbują zbudować tam dla siebie nowe życie na gruzach starego, przekonają...

Powieść nominowana do World Fantasy Award. W mieście akwaforty sztuka przenika do życia, a sny i jawa mieszają się ze sobą. Wkrótce rozkwitną tam wspaniałe, przerażające cuda…
Uciekając przed duchami przeszłości, lekarka i ścigany przestępca opuszczają zniszczony Kraj Miedzi i docierają do miasta Ashamoil. Gdy jednak spróbują zbudować tam dla siebie nowe życie na gruzach starego, przekonają się, że duchy przeszłości są również duchami przyszłości.
AKWAFORTA to znakomity debiut, powieść rozgrywająca się w niezwykłym, pełnym wyobraźni świecie… wspaniała książka, znacznie ambitniejsza i lepiej napisana niż większość debiutów.
Ten niepokojąco dekadencki debiut powinien przypaść do gustu miłośnikom ambitnej dark fantasy.

 

źródło opisu: MAG, 2008

źródło okładki: http://www.mag.com.pl/ksiazka-1,2,379--0-0-Akwafor...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 551
Maynard | 2012-08-30
Przeczytana: 27 sierpnia 2012

Od dawna, czytając literaturę fantastyczną, natrafiam na wciąż powtarzające się schematy, identyczne szablony, które, niczym nieudane klony, zniechęcają i nużą po kilkunastu stronach. Na kartach owych "powieści z kalki" przez cały czas przewijają się wieśniacy którzy okazują się potomkami królów, odradza się jakieś pradawne zło, wyrusza bohaterska drużyna lub zwaśnione królestwa A i B walczą jeszcze z królestwami C i D a tron stoi pusty. Sięgając po książkę "Akwaforta" spodziewałem się znaleźć w niej unikalną, pomysłową fantastykę, która zrywa z utartymi schematami. Nie pomyliłem się.

Powieść K. J. Bishop to przepiękny fresk malowany słowem i nastrojową, nienachalną fabułą. W jego centrum znajduje się miasto o pięknej nazwie Ashamoil, gdzie króluje przemoc, honor, zbrodnia a przede wszystkim zdarzają się cuda. Ashamoil to mieszanka renesansowej Wenecji, wiktoriańskiego Londynu i ogarniętego wojnami gangów Nowego Jorku. A to wszystko w sercu tropikalnej dżungli, gdzie walczą ze sobą zwaśnione plemiona i królują dualizm oraz mariaż makabry z pięknem. Pomysł iście nowatorski. Do owego eklektycznego dominium dociera para głównych bohaterów "z przeszłością": domorosła lekarka Raule i szermierz-rewolwerowiec Gwynn. Każde z nich przeżyje w Ashamoil swoiste katharsis i odnajdzie sens swojej egzystencji.

"Akwaforta" to powieść z gatunku onirycznej fantastyki z domieszką realizmu magicznego, która rozrywa ramy gatunku i mknie przed siebie niczym rozpędzony delorean z „Powrotu do przyszłości”. Niezwykle trudno ją zaszufladkować, co stanowi główny atut tej, jedynej w swoim rodzaju, książki. Nie znajdziemy w niej, znanych z kart fantasy i s-f, robotów i potworów, nie rządzi tam magia ani, tym bardziej, zaawansowana technologia. Bohaterowie walczą na szable i korzystają z usług jasnowidzów, ale w tym samym czasie, pływają parowcami, mają lornetki i zapalniczki. Świat "Akwaforty" to kolaż, który malowniczo łączy kilka epok, rzeczywistości i miejsc a tym samym kusi niepowtarzalnym klimatem. No właśnie, nie byłoby "Akwaforty" bez owego nastroju kojarzącego się w mig z pięknym lecz niepokojącym obrazem. Powieść aż kipi od barw, a styl pisarski autorki hipnotyzuje już od pierwszych stron. Jaskrawe pytony, oliwkowa skóra tubylców, fantasmagoryczne bestie, które tworzy jedna z bohaterek, czy gigantyczne posągi herosów na Moście Pomników to tylko niektóre przykłady artystycznych, pulsujących żywą sztuką, wizji K. J. Bishop.

Jeśli chodzi o styl pisarki, to jest on niezwykle leniwy i stonowany. Poprzez powieść płyniemy niczym unoszone na falach książkowego Skamandra Kajki, nie jesteśmy również zmuszeni podążać za jakąś sprecyzowaną intrygą ponieważ w "Akwaforcie" jej po prostu nie ma. Bohaterowie nie mają określonych modi operandi, tylko, zadamawiając się w Ashamoil, żyją sobie własnym życiem, które obserwujemy niemal z dnia na dzień. Nie znaczy to, broń Boże, że powieść wieje nudą. Powoli zawiązująca się akcja wybucha w wielkim finale a kilka scen i obrazów (walka na Moście Pomników, makabryczne odkrycie na "Majestice", kolekcja zdeformowanych płodów Raule) może zapaść w pamięć. Mnogość bohaterów drugoplanowych, liczne poboczne wydarzenia oraz brak głównej linii fabularnej "Akwaforty" przyniosła mi na myśl polskie powieści pozytywistyczne (tak fantastykę pisaliby Prus i Żeromski) a fantasmagoryczno-oniryczny klimat powieści w mig skojarzył mi się z "Miastami pod skałą" Huberatha.

Odniesienia do literatury, filmu i sztuki to kolejna, charakterystyczna cecha książki. W "Akwaforcie" usłyszymy odległe echa "Ojca Chrzestnego", "Gangów Nowego Jorku", "Mrocznej Wieży" czy "Jądra Ciemności". Dostrzeżemy miniatury z obrazów Boscha, rozmyte słowami pejzaże impresjonistów, zachwycimy się nieprawdopodobnymi rozwiązaniami w stylu Caroll’a czy Marqueza. Tym samym, do powieści Bishop możemy wracać wciąż na nowo i na różnorakie sposoby smakować tą, pełną artystyczno-literackich zagadek, ucztę wyobraźni (książka ukazała się, właśnie, w serii o takiej nazwie, obok takich tuz jak Ian McLeod czy William Gibson).

Niestety, „Akwaforta” nie jest powieścią dla każdego. Zerwanie z oklepanym mainstreamem, które przejawia się w unikalnej konstrukcji powieści może zniechęcić zagorzałych, spragnionych wartkiej akcji i przygód, fanów fantasy. Autorka umieściła, również, w swojej powieści liczne dysputy na, nie ukrywajmy, ciężkie tematy z których wyzierają m.in. teologia czy filozofia. Opisany przez Bishop świat opisany jest, ponadto, niezwykle oszczędnie a losy i przeszłość bohaterów poznajemy często w kolejności która w nosie ma chronologię. Jak dla mnie, powieść była kolorowym fajerwerkiem, dla innych będzie tylko smutnym, nudnym i niezrozumiałym niewypałem. Niemniej jednak, wydawcy (wydawnictwo Mag) stanęli na wysokości zadania. Na zakończenie, powiem, że „Akwafortą” zachwycił się nasz rodzimy pisarz „poważnej fantastyki” Jacek Dukaj, którego mini-rekomendacja znajduje się na odwrocie książki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pałac Północy

Kalkuta, pierwsza polowa XX-wieku. Na świat przychodzą bliźnięta, osierocone w tajemniczych okolicznościach. Jedno z nich, chłopiec o imieniu Ben, sze...

zgłoś błąd zgłoś błąd