Dziennik 1954

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
7,69 (768 ocen i 69 opinii) Zobacz oceny
10
81
9
134
8
217
7
211
6
81
5
33
4
4
3
2
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377793398
liczba stron
368
język
polski
dodała
Ag2S

Nie przypadkiem w tytule tej książki znalazła się data jej powstania. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że „Dziennik 1954” jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik wyjątkowo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że w postaci książki dziennik Tyrmanda ukazał się po raz...

Nie przypadkiem w tytule tej książki znalazła się data jej powstania. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że „Dziennik 1954” jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik wyjątkowo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że w postaci książki dziennik Tyrmanda ukazał się po raz pierwszy po ćwierćwieczu od napisania, w roku 1980, i autor pragnął zaznaczyć ten dystans. Stało się tak wreszcie chyba dlatego, że rok 1954 był w biografii i twórczości Tyrmanda rokiem przełomowym.

Kim był Leopold Tyrmand przed rokiem 1954? Mimo młodego wieku wiele miał już za sobą. Urodzony 16 maja 1920 roku w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej, po maturze wyjechał do Paryża, by w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych studiować architekturę (1938-1939). Z początkiem wojny znalazł się w Wilnie. Aresztowany w kwietniu 1941 roku, został skazany na dwadzieścia pięć lat więzienia za „konspirację antylitewską”. Z wybuchem wojny niemiecko-radzieckiej mógł więzienie zamienić na roboty przymusowe. Imał się różnych prac: był robotnikiem i kelnerem, kreślarzem i palaczem, wreszcie marynarzem. W tej ostatniej roli spróbował ucieczki; schwytany w Norwegii, trafił do obozu koncentracyjnego. Pobyt w Norwegii przyniósł Tyrmandowi znajomość języka norweskiego i materiał do pierwszej książki „Hotel Ansgar” (1947). Po powrocie do kraju (1946) Tyrmand pracował najpierw jako dziennikarz w „Expresie Wieczornym” i „Słowie Powszechnym”. W latach 1947-1949 był członkiem redakcji „Przekroju”, w roku następnym rozpoczął stałą współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”. Praca ta skończyła się z chwilą odebrania pisma prawowitym redaktorom i przejęcia go przez Jana Dobraczyńskiego (1953).

Kim zatem był Tyrmand w roku 1954? To zależało od punktu widzenia. Dla niektórych był nikim, człowiekiem przegranym, któremu powinęła się noga. Wariatem, co nie chce zrozumieć dziejowej konieczności i nie bierze udziału w realizacji postulatów socrealizmu. Dla niektórych był barwną postacią Warszawki, cynicznym bikiniarzem w kolorowych skarpetkach, arbitrem elegancji, propagatorem zachodnich nowinek. Dla niektórych wreszcie był wzorem postawy niezłomnej, człowiekiem, który niedostatek i brak możliwości publikowania przedłożył nad ewentualną karierę i zaszczyty – z lojalności dla swoich przekonań. Co ciekawe, autor w trakcie dziennika sam – zależnie od nastroju chwili – patrzy na siebie z tych trzech perspektyw.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwomg.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (69)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1629
betsy | 2019-09-18
Przeczytana: 18 września 2019

Dziennik nieprawdopodobnego erudyty, niepokornego wobec Władzy, więc niedrukowanego i klepiącego biedę. Z zamiłowaniem do dobrych, modnych ubrań i luksusowego życia, kobiet, lecz niemogącego sobie na luksus pozwolić. Zazdroszczącego pieniędzy tym, którzy się władzy sprzedali i jednocześnie krytykującego ich. Nie pisze nic o tym, ze sam w czasie okupacji w Wilnie pisał felietony propagandowe w „Prawdzie komsomolskiej” i był redaktorem naczelnym „Prawdy pionierskiej”. (Wikipedia). Widocznie odmieniło mu się podczas pobytu w radzieckim więzieniu. W „Dziennikach” Tyrmand kreuje siebie tak, jak mu wygodniej. Nie przyznaje się do swojego pochodzenia (wywodzi swoje nazwisko od skandynawskich przodków), do współpracy z komunistami, natomiast chętnie potępia innych, znanych dziennikarzy i aktorów. Jego życie uczuciowe budzi we mnie niesmak. Pisze, jak namawia znajome kobiety, aby nie opuszczały mężów a sam romansuje z mężatkami. Jako 34- letni dojrzały mężczyzna, korepetytor uwodzi swoją...

książek: 546
GZal | 2019-05-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 maja 2019

Pod osłoną nocy, z czwartku na piątek (25/26.04) Sejm przyjął uchwałę ustanawiającą rok 2020 Rokiem Leopolda Tyrmanda. Odnoszę wrażenie, że beneficjent tej decyzji i autor Dziennika 1954 mógłby poświęcić w swoich zapiskach odpowiednią notkę. Zwłaszcza, gdyby wiedział, że uzasadnienie tej decyzji odczytał marszałek Sejmu Marek Kuchciński: “W najtrudniejszych czasach zachował wymagającą odwagi niezależność intelektualną”.

Dziś czasy nie są tak trudne, ale o niezależność intelektualną raczej trudno.

To jest jednak komiczne, że z takich ust padają takie słowa w stosunku do człowieka, który dość jednoznacznie wypowiadał się o lizusach, karierowiczach i innych “postaciach”, które wypłynęły w czasach wczesnego komunizmu na fali karierowiczostwa i koniunkturalizmu.

Tej samej nocy Sejm między innymi odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec minister edukacji Annie Zalewskiej, znowelizował ekspresowo ustawę o oświacie, żeby uniknąć paraliżu matur w konsekwencji strajku nauczycieli....

książek: 183
Mateusz Wójtowicz | 2019-04-24
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 2018 rok

Moc anegdot, spostrzeżeń, ocen, proroctw (!) autora na temat napotkanych ludzi i świata, w którym uczestniczy. Miejscami bardzo trudna w języku, ale napisana wspaniałym stylem. Warto. Bardzo.

książek: 7
Maja2018 | 2019-02-24
Na półkach: Przeczytane

Ta książka podobnie jak "Zły" powinna być podręcznikiem historii dla tych którzy interesują się życiem w PRLu lat 50 tych. Tyrmand jest mistrzem szczegółu i doskonałym obserwatorem rzeczywistości. Codzienne życie ówczesnej Warszawy odtworzył z niesamowitą dbałością o detale. Sposób w jaki przelał wszystko na papier to majstersztyk.

książek: 285
Derbeth | 2018-12-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 grudnia 2018

Zaczyna się niemrawo, całość jest bardzo niejednorodna, ale czyta się dobrze: dużo czarnego humoru, celnych obserwacji na temat Polski lat 50.

książek: 1510
Ewa Kowalska | 2018-08-09
Przeczytana: 17 kwietnia 2015

Z ogromnym zainteresowaniem i przyjemnością spędziłam z panem Tyrmandem te kilka dziennikowych miesięcy Anno Domini 1954. Cenię tę prozę za szczerość i prawdziwość, jakimi autor posługuje się przy przedstawianiu faktów i ocenie osób. Książka zaskakuje lekkością i humorem, kipi niekłamanymi uczuciami, zniewala dokładnością wynurzeń erotycznych.
Powieść urywa się w najciekawszym momencie, kiedy autor przedstawia osobisty manifest. Urywa się w pół zdania, które już nigdy nie zostanie dokończone. Tyrmand wówczas zaczął pisać "Złego". Powieść ta dała mu sławę, ale to "Dzienniki 1954" są jego najlepszą książką.

książek: 7012
allison | 2018-08-08
Przeczytana: 08 sierpnia 2018

"Dziennik 1954" to książka szczera aż do bólu, a przy tym mądra, refleksyjna i niezwykle dojrzała jak na autora mającego zaledwie 34 lata.

Tyrmand jawi się tu jako bezkompromisowy i spostrzegawczy obserwator polskiej rzeczywistości w rok po śmierci Stalina.
Nie zostawia suchej nitki na sprzedajnych artystach, politykach i ludziach bezideowych, a takich wokół niego nie brak.
Jednocześnie jednak wyróżnia tych, którzy w jego oczach na to zasługują. Bardzo pozytywnie opisuje swoje kontakty z przyjacielem, Stefanem Kisielewskim (Kisielem), jest też pełen uznania dla postawy moralnej Zbigniewa Herberta, który wolał pisać do szuflady niż stać się sprzedajnym literatem (do tych ostatnich zalicza m.in. Jarosława Iwaszkiewicza).

Dziennik obejmuje tylko trzy pierwsze miesiące 1954 roku, ale zapiski są tak bogate, barwne i błyskotliwe, że wyłania się z nich prawdziwy obraz komunistycznej Polski, którą naprawdę kierują towarzysze z Moskwy.
Zbiorowy portret rodaków nie wypada dobrze....

książek: 1416
Gusiołki | 2018-05-05

Obraz epoki z pewnością,Tyrmand,Kisiel i fragmentarycznie kilku innych, w często złośliwej krytyce dużo zazdrości,trochę nudnawo opisany związek z Bogną,starannie omija temat pochodzenia,najciekawsze fragmenty to wplecione wspomnienia wojenne.Absurdy komunizmu mistrzowsko przedstawione.

książek: 590
Ryszard Pałka | 2018-02-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lutego 2018

Znakomita do kwadratu. Tyrmand pokazuje jak można było być sobą i nie sprzedać się wrogiemu systemowi wbrew innym karierowiczom

książek: 94
Michał | 2018-01-22
Na półkach: Przeczytane

Nieważne ile w "Dzienniku" jest prawdy, a ile autokreacji. Tego czytelnik nie dowie się nigdy i lepiej niech porzuci tego rodzaju dociekania, by móc oddać się przyjemności z samej lektury. A Tyrmand mistrzem słowa jest i basta. Warszawa widziana jego oczyma pięknieje, a lata 50, które znamy z czarno-białych kronik, nabierają kolorów.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Co pisarze skrywają pod literacką bielizną?

Ostatnio pisaliśmy wiele o szkolnym kanonie i pisarzach, których obowiązkowo muszą poznać uczniowie. Autorzy kojarzeni są często z męczącymi lekturami – rzadko kiedy patrzy się na nich jak na ludzi pełnych namiętności i emocji. Takie spojrzenie gwarantuje jednak przeczytanie ich dzienników, do którego namawia Grzegorz Przepiórka.


więcej
5 pytań do czytelnika – Marcin Meller

Plebiscycie Książka Roku 2018 głosują wszyscy, którzy lubią czytać. Namówiliśmy zaprzyjaźnionych znanych czytelników, by odpowiedzieli na kilka pytań i podzielili się z nami refleksjami na temat ulubionych książek. Dziś odpowiada Marcin Meller.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd