Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czy wspominałam, że Cię kocham?

Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Cykl: Dimily (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young
7,69 (1691 ocen i 222 opinie) Zobacz oceny
10
350
9
252
8
340
7
343
6
225
5
105
4
34
3
22
2
11
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Did I Mention I Love You?
data wydania
ISBN
9788372295149
liczba stron
408
język
polski
dodała
Sophie

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne...

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!

Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria, 2015

źródło okładki: http://wydawnictwofeeria.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1834
Sherry | 2016-03-17
Na półkach: Zrecenzowane
Przeczytana: 16 marca 2016

KWINTESENCJA BYCIA NASTOLATKIEM

Santa Monica. Piaszczyste plaże. Bulwary pełne ludzi. Skąpane w słońcu, zatłoczone ulice. Wieczny ruch i nieustający dźwięk przesiąkniętych życiem skrawków miasta. Niegasnące światła Los Angeles. Bijąca zdrowym rytmem, złocista Kalifornia. Kalifornia, w której szesnastoletnia Eden ma spędzić swoje wakacje. Właściwie to jedyną wadą tego wyjazdu, musi pozostawać fakt, że przeprowadza się do ojca, który porzucił ją i jej mamę, jakiś czas temu. Na miejscu okazuje się jednak, że trudne relacje z rodzicem to tylko wierzchołek góry lodowej. Bo ojciec Eden ma nową rodzinę. A jego żona ma trzech synów, których główna bohaterka ma nazywać przyrodnimi braćmi. Szkoda tylko, że jeden z nich, najstarszy, ciemnowłosy, seksowny w niebezpieczny sposób Tyler, to prawdziwy dupek...

Wiem co myślicie - romans pomiędzy buntownikiem, a uroczą dziewczyną mającą problemy rodzinne - banał. Romans pomiędzy przyrodnim rodzeństwem - to gdzieś już było - co za kicz. I w gruncie rzeczy, nie da się zaprzeczytć, że Estelle Maskame oryginalnością czy pomysłowością w pierwszym tomie swojej trylogii DIMILY się nie popisała. Czego jednak można się po niej spodziewać?

Cała książka jest dość płytka, jeśli mam być całkowicie szczera. A także mocno przeciętna i niedopracowana. Rozumiem, że część odpowiedzialności za taki stan rzeczy można zrzucić na młody wiek autorki, kiedy zaczynała pracę nad serią, co pozwala mi wierzyć, że w kolejnych tomach, uda nam się wychwycić jakiś progress w jej stylu i toczenia historii. Po pierwsze - jestem zaskoczona, że wydawcy nie zwrócili Estelle uwagi, kiedy zdecydowali się wydać jej utwór, iż dialogi są absolutnie bezsensowne, a na dodatek wzbogaconymi wulgaryzmami i w tym wypadku, naprawdę nie wyglądało to naturalnie - wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie, jakby autorka siliła się, by nadać im ostrzejszy charakter, mimo że cała opowieść topiła się w lukrze. Podczas lektury byłam zdezorientowana, większość wypowiedzi bohaterów nie pasowała mi do sytuacji, czasami skonfundowana odrywałam się od treści tylko po to, by sprawdzić czy aby nie przegapiłam paru akapitów mogących mi wyjaśnić dane zdanie, podsunięte w dialogu.

Zachowanie postaci i ogólnie - niewspółgrające cechy charakteru poszczególnych osób mocno działały mi na nerwy i wydawały się absurdalne - irracjonalne. Wyrwane z kontekstu, tak samo zresztą jak i dialogi. I oczywiście - część z podejmowanych przez nich decyzji można zrzucić na młody wiek, na hormony, na czynniki zewnętrzne, którym tak łatwo nastolatkowie ulegają w okresie dorastania. To jednak tylko jedna strona medalu. Ta druga każe mi spojrzeć na "Czy wspomniałam, że cię kocham" bardziej krytycznym wzrokiem i znów odpowiedzialność za to wszystko - za niekonsekwencje w kreacji momentów, chwil i bohaterów, poniesie autorka. Mam też dziwne wrażenie, że wyolbrzymiła ona pewne aspekty bycia nastolatkiem, naciągała fakty wedle własnego uznania, a na dodatek oparła trzony opowieści na romansie, który... pojawił się znikąd i wydawał mi się po prostu sztuczny.

Rozwój znajomości Eden i Tylera po dwusetnej stronie, faktycznie zyskuje nieco przychylności w moich oczach, ale same początki i tak zwane "przyciąganie" pomiędzy tą dwójką, było jak dla mnie absurdalne i płytkie. Przedstawione bez należytego wyczucia. Urwane z kosmosu. I choć nie powiem, żeby ta historia była beznadziejna, to jednak wszystkie te wady sprawiły, że nie jestem w stanie ofiarować jej jakichś większych wyrazów sympatii czy uznania.

W gruncie rzeczy, pierwszy tom serii DIMILY nie jest gniotem. Czytanie co prawda nie było przyjemne, cała lektura miała wymuszony charakter, sztuczny - pozbawiony blasku i lekkości, więc ciężko było mi w ogóle zmusić się do brnięcia w kolejne etapy znajomości Eden i jej przyrodniego brata, ale faktycznie widać różnicę pomiędzy początkowymi, beznadziejnymi rozdziałami, a finalnymi - i za to, za pracę nad sobą i stylem - Estelle ma u mnie plusa. Powieść będzie idealna dla młodych romantyczek, nie wymagających niczego specjalnego od lektury, ot - chcących poznać kolejny wakacyjny, zakazany romans. Historię miłosną bez połysku, ale nie aż tak bardzo irytującą, jak początkowo obawiałam się, że będzie.

-5/10

http://sherry-stories.blogspot.com/2016/03/book-tour-czy-wspomniaam-ze-cie-kocham.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bestia. Studium zła

Pozostaje się modlić, żeby nigdy nie spotkać na swojej drodze człowieka takiego, jak wampir z Bytowa...

zgłoś błąd zgłoś błąd