I odpuść nam nasze...

Seria: Na F/Aktach
Wydawnictwo: Od deski do deski
6,14 (395 ocen i 96 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
9
8
50
7
108
6
106
5
56
4
24
3
14
2
8
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365157195
liczba stron
220
słowa kluczowe
Andrzej Zaucha
język
polski
dodała
Patrycja

W październiku 1991 Polskę obiegła tragiczna wiadomość. Andrzej Zaucha, popularny piosenkarz i muzyk, zginął zastrzelony pod krakowskim Teatrem STU. Jego towarzyszka Zuzanna Leśniak umiera w chwilę potem w karetce pogotowia. Strzelał mąż Zuzanny. Zabójstwo genialnego polskiego muzyka jazzowego stało się inspiracją do stworzenia opowieści o miłości, rozpaczy i zazdrości. Historii o tym, jak...

W październiku 1991 Polskę obiegła tragiczna wiadomość. Andrzej Zaucha, popularny piosenkarz i muzyk, zginął zastrzelony pod krakowskim Teatrem STU. Jego towarzyszka Zuzanna Leśniak umiera w chwilę potem w karetce pogotowia. Strzelał mąż Zuzanny.

Zabójstwo genialnego polskiego muzyka jazzowego stało się inspiracją do stworzenia opowieści o miłości, rozpaczy i zazdrości. Historii o tym, jak miłość może doprowadzić do zbrodni. Książka Janusza Leona Wiśniewskiego to opowieść, jak silne mogą być emocje i do czego może się posunąć zraniony człowiek.

 

źródło opisu: http://www.oddeskidodeski.eu/

źródło okładki: https://www.facebook.com/wydawnictwooddeskidodeski...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2592

Miłość. Zbrodnia. Pokuta. Nadzieja

Gacha swojej kobiety i przez przypadek samą kobietę z giwery rozstrzelał. Przy kobiecie to się, dla prawdy, poprawiam, bo nie rozstrzelał, tylko postrzelił, ale nieszczęściem też śmiertelnie. Ponoć chciała gacha osłonić i się sama napatoczyła na jeden nabój. Musiało mu bardzo na kobiecie zależeć i tylko dla siebie ją chciał mieć, że mu zazdrość cały rozum, aż po szyję odjęła. Tak pokrótce wypadałoby rozpocząć recenzję książki o jednej z najbardziej spektakularnych spraw kryminalnych w historii powojennej Polski. Jednak założenie, że powieść, pod której kanwę stanowi zabójstwo słynnego barda Andrzeja Zauchy i aktorki Zuzanny Leśniak będzie nosić przy okazji znamiona jakiegoś łzawego sentymentalizmu (boć historia jak z melodramatu) jest nie do końca słuszne, choć – co muszę podkreślić – autor „Samotności w sieci” nie wyzbył się go w takim stopniu, jakiego powinniśmy oczekiwać w narracji o zbrodni w afekcie i duchowej ekspiacji mordercy.

Przystępując do lektury najnowszej, wydanej w znakomitej serii Sekielskiego, książki Wiśniewskiego – twórcy „miłosnych historii” – byłam pełna obaw i sceptycyzmu, graniczącego z niechęcią. Bo jak „Grochola w spodniach” może z powodzeniem stworzyć narrację o zupełnie odmiennym paradygmacie niż proza, którą ów autor uprawia na co dzień. Co zatem dostaliśmy w zamian? Otóż w zamian otrzymaliśmy ciekawie pomyślaną książkę o potrzebie miłości, wyrzutach sumienia, pokucie i prawie do nadziei na nowy początek człowieka dokonującego samosądu na...

Gacha swojej kobiety i przez przypadek samą kobietę z giwery rozstrzelał. Przy kobiecie to się, dla prawdy, poprawiam, bo nie rozstrzelał, tylko postrzelił, ale nieszczęściem też śmiertelnie. Ponoć chciała gacha osłonić i się sama napatoczyła na jeden nabój. Musiało mu bardzo na kobiecie zależeć i tylko dla siebie ją chciał mieć, że mu zazdrość cały rozum, aż po szyję odjęła. Tak pokrótce wypadałoby rozpocząć recenzję książki o jednej z najbardziej spektakularnych spraw kryminalnych w historii powojennej Polski. Jednak założenie, że powieść, pod której kanwę stanowi zabójstwo słynnego barda Andrzeja Zauchy i aktorki Zuzanny Leśniak będzie nosić przy okazji znamiona jakiegoś łzawego sentymentalizmu (boć historia jak z melodramatu) jest nie do końca słuszne, choć – co muszę podkreślić – autor „Samotności w sieci” nie wyzbył się go w takim stopniu, jakiego powinniśmy oczekiwać w narracji o zbrodni w afekcie i duchowej ekspiacji mordercy.

Przystępując do lektury najnowszej, wydanej w znakomitej serii Sekielskiego, książki Wiśniewskiego – twórcy „miłosnych historii” – byłam pełna obaw i sceptycyzmu, graniczącego z niechęcią. Bo jak „Grochola w spodniach” może z powodzeniem stworzyć narrację o zupełnie odmiennym paradygmacie niż proza, którą ów autor uprawia na co dzień. Co zatem dostaliśmy w zamian? Otóż w zamian otrzymaliśmy ciekawie pomyślaną książkę o potrzebie miłości, wyrzutach sumienia, pokucie i prawie do nadziei na nowy początek człowieka dokonującego samosądu na winnych zszargania jego honoru jako zdradzonego mężczyzny. Wiśniewski nie sili się tu na moralizatorstwo, tak naprawdę czytelnik staje przez dylematem, który z „I odpuść nam nasze…” czyni powieść pod pewnymi względami enigmatyczną – czy i jak piętno zbrodni położy się na przyszłości, poniekąd optymistycznej (po wyjściu z więzienia Vin układa sobie życie z kobietą i synem) i czy jest możliwe spojrzenie na zbrodniarza w taki sposób, by ujrzeć w nim ludzką stronę, zobaczyć w nim człowieka naznaczonego popełnionym złem, ale równocześnie pokutującego przez lata za to, co uczynił.

Pomimo tego, że tematyka – nazwijmy ją – kryminalna to coś, w czym Wiśniewski jest laikiem, fakt ów nie ma tu dużego znaczenia. Autor „Bikini” postawił bowiem na narrację szatkowaną, bez ściśle określonej fabuły, gdzie ciąg przyczynowo–skutkowy ją konstytuuje (co w założeniu powieści kryminalnej nie może mieć miejsca). Atutem powieści jest na pewno sposób budowania tła społeczno-obyczajowego, które wraz z psychologizmem postaci stanowi rdzeń „I odpuść nam nasze…”. Wiśniewski napisał bowiem książkę o miłości nie tylko tej toksycznej, popychającej do zbrodni; w znacznej mierze jest to narracja o miłości do obcej ziemi, Vin (Wincent) określany jest przez narratora „nawiedzonym Polską”, do której przygnała go „gorączka Solidarności”, gdzie znalazł kobietę życia i przeżył cały wachlarz krańcowych stanów. Wiśniewski ukazuje Vina jako człowieka wrażliwego, poszukującego łączności z nowym miejscem, a zwłaszcza z polskim katolicyzmem, który dla niego jako cudzoziemca-ateisty odznacza się jakąś dziwną, przyciągającą go mocą. Poszukiwanie transcendencji sugeruje zresztą już sam tytuł powieści, sama umiejętność rozróżnienia dobra od zła nie jest tu jednak gwarantem duchowej ekspiacji, której tak morderca pragnie.

Jak zaznaczyłam powyżej, Wiśniewski stworzył skomplikowaną pod względem opracowania materiału fabularnego powieść, powieść gdzie czasowe retardacje generują sporą liczbę perspektyw, z których narrator spogląda na historię „mordercy z Krakowa”. To – bądź co bądź – ambitne rozwiązanie formalne zostało niestety skażone zbyt wielkim przywiązaniem autora do nazbyt egzaltowanych opisów stanów emocjonalnych, ocierających się o banał sformułowań i kilku sentymentalnych scen (motyw zielonej wstążki na przykład). Podejrzewam, że fani Pana Wiśniewskiego nie będą mieć problemu z jego najnowszą narracją, zaś początkujących czytelników prozy pisarza z Torunia może to zbić z tropu i ostudzić ich „apetyt na więcej”. Niemniej, Wiśniewski nie wyrządził znaczącej krzywdy założonemu przez Sekielskiego poziomowi literackiemu serii na F/Aktach swoją najświeższą pozycją.

„I odpuść nam nasze…” to proza o fatalizmie uczuć, o obsesji konieczności wyrównania krzywd, o wybaczeniu; to także rzecz o wyobcowaniu i samotności nie tylko cudzoziemca w nowym kraju, ale przede wszystkim napiętnowanego mordercy w społeczeństwie, w którym zabójstwa celebryty szybko się nie zapomina. Wiśniewski stworzył przekonujący, trzymający się faktów portret człowieka odpowiedzialnego za niewyobrażalne zło popełnione w imię zemsty, raniącego śmiertelnie własną żonę i mordującego z zimną krwią jej kochanka. Niejednoznaczny jest ów portret, niejednoznaczne sądy mogą wypływać z lektury.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1053)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 463
Hipek | 2017-05-21
Na półkach: Przeczytane, EBook
Przeczytana: maj 2017

Czytając tę książkę cały czas liczyłem na wyjaśnienie, dlaczego autor wykorzystuje tak licznie dygresje. Zarówno odniesienia do czasów przełomu lat 80 i 90tych, rodzącej się wolnej gospodarki, roli kościoła w życiu Polaków, często zadziwiających reguł rządzących krajem w tamtym okresie. Wszystkie te dygresje są naładowane opiniami, ale nie dowiedziałem się, czy są to opinie bohatera czy też autora. Ja nie dostrzegłem w nich za grosz opinii osoby z zewnątrz, ale może dlatego że bohater żyjąc długo w Polsce doznał konwersji?Tych wycieczek w bok jest tak dużo, że gdyby je usunąć, to książka niemal by nie miała treści. W mojej ocenie taki pomysł na książkę przeważa o jej słabości. Z powodu takiego skonstruowania także nabrałem przekonania, że "I odpuść nam nasze..." nie powinna była się ukazać pod parasolem serii Na f/aktach.

książek: 816
Lilian | 2017-05-04
Na półkach: A_Na F/Aktach, Przeczytane
Przeczytana: 04 maja 2017

Dużo tu wspomnień z czasów PRL-u, nawiązań do kolejek, kartek, "Solidarności"... Są przemyślenia (mam wrażenie, że bardzo osobiste autora a nie bohatera) na temat kościoła, wiary, polityki.

I może wszystko byłoby ok, gdybym chciała poczytać w jaki sposób postrzega polską rzeczywistość Francuz, lub jak wielkie były kolejki na granicach Polski w latach 80-tych lub o historii Bagsika.

Jednak z założenia ta książka nie miała o tym być ... tytuł, opis, wstęp wskazują, że główny temat to zupełnie coś innego ... niestety jest tego jak na lekarstwo - może zebrało by się na jeden rozdział...

Prawie nic więcej nie dowiedziałam się o motywach zabójstwa Zauchy (to co tu jest równie dobrze można było przeczytać w gazetach), brak jakichkolwiek głębszych analiz postaci, czy to samego bohatera czy też Pati lub barda (jak został nazwany piosenkarz w książce). Niestety wszystko bardzo powierzchownie a nie tego oczekiwałam sięgając po tę powieść z dumnego cyklu "Na F/Aktach".

książek: 2156
emindflow | 2016-04-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 kwietnia 2016

Jakoś do tej pory nie miałem okazji zetknąć się z twórczością Janusza L. Wiśniewskiego. Tą książką zainteresowałem się ze względu na wydarzenie, o którym opowiada. Właśnie mija ćwierć wieku od zabójstwa genialnego wokalisty Andrzeja Zauchy, które wstrząsnęło wówczas całą Polską.
O samym wydarzeniu jest tu niewiele, można by to zmieścić w jednym krótkim rozdziale. Ale nie taki jest zamysł autora. Cała książka to jest opowieść zabójcy - jego życie przed dokonaniem zbrodni, okoliczności, które do niej doprowadziły, pobyt w więzieniu i dalsze życie po odbyciu kary.
I to nieoczekiwanie okazało się najmocniejszą stroną tej książki. Refleksje na temat Polski i Polaków widzianych oczami Francuza, człowieka wychowanego w skrajnie innych realiach, robią duże wrażenie i dają sporo do myślenia
A uwagi na temat polskiego katolicyzmu - bezcenne.
Podobało mi się, warto przeczytać.

książek: 972
Patrycja | 2015-11-21
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 20 listopada 2015

Dodanie tej książki na półkę "przeczytane" to w moim przypadku lekkie nadużycie, gdyż nie przeczytałam jej w całości, a jedynie przekartkowałam w jakieś 2h. Na moje nieszczęście książkę odebrałam tuż przed wyjściem do pracy i czytając ją w autobusie prawie usnęłam. Język jakim jest napisana wybitnie mi przeszkadzał, a jeśli dodać do tego częste retrospekcje jest to mieszanka zabójcza.

Przeczytałam dwie poprzednie książki z tej serii i ta wypada najsłabiej. Poprzednie dotyczyły głośnych spraw, ale tylko na polu lokalnym, tutaj mamy do czynienia z sprawą, którą żył cały kraj, moje oczekiwania były więc większe niż w przypadku poprzedniczek. Niestety sposób przedstawienia historii zabił tę książkę. Jak już niektórzy wspomnieli - bezsensowne rozwlekanie zdań nuży, historia jest też przedstawiona wg mnie bez pomysłu - "Preparator" miał formę monologu-spowiedzi rzadko przerywanego pytaniami reportera, w "Innej duszy" narratorem był przyjaciel głównego anty-bohatera. Tutaj brak...

książek: 289
corgi | 2016-08-05

Czułam się trochę jakbym czytała "Samotność w sieci" tylko z trochę innymi bohaterami. Retrospekcje, wątki poboczne, wspomnienia bohaterów drugo - i trzecioplanowych sprawiają, że główny wątek zostaje zepchnięty nieco na drugi plan. Autor czyni z Vincenta jakiegoś romantycznego bohatera, usprawiedliwia jego zbrodnię na każdym kroku, wybiela go do granic możliwości. Z opowieści o zbrodni tworzy opowieść o odkupieniu win. W przypadku głównego bohatera wydaje się, że jest to możliwe i że możliwe jest normalne życie po spędzeniu 15 lat w więzieniu. Rodzinna sielanka, ubierania choinki, drogie wino. Brakuje tu trochę jakiejś innej, mniej słodkiej perspektywy.

książek: 700
ania | 2016-11-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 listopada 2016

To moja czwarta pozycja z serii Na F/Aktach i chyba najsłabsza.
Umęczyłam się przy tej książce, mimo że taka cieniutka.
Pan Wiśniewski rozpisuje sie i rozpisuje, staram sie rozsmakowac w tym co ma do powiedzenia, ale w drugiej części moja cierpliwość sie wyczerpała.
Formę tej powieści mogłabym porównać do mojej orientacji w terenie. Żeby trafić do miejsca docelowego, najpierw wjeżdżam do trzech ślepych uliczek. Tak samo pan Wiśniewski, zaczyna wątek i za chwile pisze historie pani z kolejki w sklepie, albo pana Zygmunta winiarza, wystarczy się na chwilę zamyślić i nagle wyskakuje jakiz Zygmunt albo Bożydar, albo kolejny przydługawy opis życia w PRL. A w tym czasie zapomina się o wątku głównym.
A wszystko w jeden wigilijny dzień. Zamysł niby ciekawy, ale, powiedzmy to sobie szczerze, przynudza szanowny pan autor, mam wrażenie, ze tylko po to, żeby wypełnić wymagany format, mniejsza o treść. Że o błędach stylistycznych nie wspomnę, ale to już chyba wina korektora.

książek: 4168
eR_ | 2015-10-25
Na półkach: Przeczytane, Współpraca
Przeczytana: 25 października 2015

Znakomity cykl Wydawnictw OdDeskiDoDeski na F/Aktach to bardzo interesujące powieści, takie jak "Preparator" czy "Inna Dusza".
Biorąc więc do rąk książkę Janusza L.Wiśniewskiego "I odpuść nam nasze..." spodziewałem się dużo i co tu ukrywać, jestem rozczarowany.

Pan Wiśniewski ma nieznośną manię rozwlekania zdań do granic wytrzymałości.
Co za tym idzie, czytając, po jakimś czasie gubiłem się w gąszczu liter i musiałem wracać na początek, aby sobie przypomnieć, co właśnie przeczytałem.

A sprawa w książce przedstawiona, jest niezwykle interesująca i zasmuciła cały kraj.
Opowiada bowiem o głośnym zabójstwie Andrzeja Zauchy i jego towarzyszki przed Teatrem STU w Krakowie.
Jak czytamy z okładki autor, przed napisaniem powieści, spędził jakiś czas z zabójcą, prowadząc z nim rozmowy na temat tej zbrodni.
Jednak samo przedstawienie, co skłoniło go do tego czynu, oraz okoliczności towarzyszące niestety nie udały się w ogóle.
Wejście w duszę cudzoziemca i przedstawienie jego oczyma naszego...

książek: 2061
Wojciech Gołębiewski | 2017-05-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 maja 2017

Strata czasu!! Bełkot grafomana!!
PS Nie rozumiem recenzentów na LC ciskających gromy i dających 3-4 gwiazdki. Brak odwagi??

książek: 2147

"...To tutaj spotkały mnie wszystkie najlepsze i wszystkie najgorsze rzeczy w życiu..."

Teatr STU
1989 rok
Andrzej Zaucha , genialny wokalista, uznany artysta
Zuzanna Leśniak, młoda aktorka, żona reżysera Yves'a Goulais'a
Romans barda i aktorki
1991 rok 9 strzałów, oboje ponieśli śmierć...
26 lat mija od śmierci Zauchy
12 lat temu opuścił więzienie Yves Goulais, zmienił dane osobowe, wrócił do branży filmowej.

2015 roku cykl "NA F/AKTACH" za sprawą Tomasza Sekielskiego przypomina głośną sprawę fatalizmem naznaczoną.
Z w/w serii przeczytałam kilka pozycji i każda z pewnej perspektywy ukazuje tragiczne wydarzenie z zasobem emocjonalnym, dozowaniem napięcia , bestialstwem, tragizmem, człowieczeństwem , izolacją, stygmatyzacją, zagubieniem w globalnej wiosce...
Janusz Leon Wiśniewski swoja wizję tamtych wydarzeń przedstawia w bardzo rozległym, przeciągającym się, przedłużającym się, przegadanym, przewlekłym, przydługawym kronikarstwem lat 70 - tych, 80 - tych początek 90 - tych XX...

książek: 525
Maciek | 2016-12-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: listopad 2016

Zachęcony świetną "Inną duszą" Orbitowskiego postanowiłem przeczytać kolejną książkę z serii na F/Aktach i spotkał mnie wielki zawód: nie mam nic przeciwko "udziwnieniom" w fabule - zaburzonej chronologii czy szkatułkowatości samej historii, jeśli jest ona narzędziem przy pomocy którego autor rozwija akcję, dolepia nowe wątki i generalnie panuje nad tym co robi, a nie są one celem samym w sobie i sposobem na powiększenie objętości książki jak w "I odpuść nam ..." , również infantylny, rozwleczony i ckliwy styl autora w ogóle do mnie nie przemawia, zresztą cała opowieść sprawia wrażenie napisanej na kolanie, na odczepnego i po łebkach, bez odpowiedniego reaserchu i przygotowania - a składa się głównie z przemyśleń autora a parę zwrotów z więziennej gwary nie poprawia sytuacji i nie dodaje książce autentyczności.
Reasumując 3/10.

zobacz kolejne z 1043 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd