Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Kisielewscy. Jan August, Zygmunt, Stefan i Wacek

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
6,62 (47 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
0
8
8
7
17
6
14
5
2
4
2
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324404032
liczba stron
320
język
polski
dodała
nawka

Sięgająca początków XX wieku barwna opowieść o tej inteligenckiej rodzinie, od dawna zanurzonej w polskiej kulturze i naszej bogatej tradycji literackiej. Galerię wybitnych przedstawicieli rodu otwierają Jan August Kisielewski, dramaturg i jeden z założycieli kabaretu „Zielony Balonik", a także Zygmunt, pisarz, radiowiec, z przekonań piłsudczyk – ojciec Stefana Kisielewskiego. Centralną...

Sięgająca początków XX wieku barwna opowieść o tej inteligenckiej rodzinie, od dawna zanurzonej w polskiej kulturze i naszej bogatej tradycji literackiej. Galerię wybitnych przedstawicieli rodu otwierają Jan August Kisielewski, dramaturg i jeden z założycieli kabaretu „Zielony Balonik", a także Zygmunt, pisarz, radiowiec, z przekonań piłsudczyk – ojciec Stefana Kisielewskiego. Centralną postacią książki jest sam „Kisiel", człowiek wszechstronny: kompozytor, publicysta, pisarz, wybitna osobowość życia politycznego i społecznego, enfant terrible Polski Ludowej. Zainteresowania muzyczne przekazał swemu tragicznie zmarłemu synowi, Wacławowi Kisielewskiemu, znanemu ze wspaniałych koncertów w duecie fortepianowym Marek i Wacek. Obecnie zaś rodzinę reprezentują Jerzy Kisielewski, dziennikarz, i Krystyna Kisielewska-Sławińska, romanistka i tłumaczka.

O pierwszym z Kisielewskich mówiono „najbłyskotliwszy meteor polskiego teatru”. Zanim oszalał, stworzył tylko dwie sztuki, które zyskały mu miano geniusza. Reszta – nawet to, że był współzałożycielem i pierwszym dyrektorem legendarnego Zielonego Balonika – stanowiła tylko dodatek. Nikt lepiej niż on nie opisał tej szczególnej formacji artystyczno-intelektualnej – krakowskiej cyganerii końca XIX wieku.
Drugi przez całe życie musiał walczyć z opinią mniej utalentowanego. Nie bardzo mu się to udawało. W dodatku za jego najlepszą książkę uznano tę, w której opisał dzieciństwo swoje i brata. Dopiero po latach doceniono, jak wierny jest w jego powieściach obraz Polski, beznadziejnie oczekującej na wolność, w której nadejście coraz mniej osób wierzy.
Trzeci ukończył konserwatorium i całe życie komponował. Oprócz tego pisał. Tyrmand uznał, że utwory muzyczne Stefana mogą istnieć lub nie – i jemu, i całemu światu są obojętne. Gdyby natomiast zrezygnował z napisania jakiegokolwiek tekstu, w świecie czegoś z pewnością by zabrakło. Dawniej bez jego felietonów niełatwo było wytrzymać absurdy PRL, dziś bez jego publicystyki jeszcze trudniej zrozumieć twór, jakim była Polska Ludowa.
Czwartego uważano za wielki talent pianistyczny. Został artystą variétés i wraz ze swoim partnerem zrobił jedyną w okresie PRL prawdziwą karierę na Zachodzie. Ale najbardziej pasjonowała go polityka. Powtarzał, że przed nim był już pianista, który został premierem wolnej Rzeczypospolitej. On będzie po Ignacym Janie Paderewskim następny. Nie doczekał rewolucji 1989 roku.

Wydanie drugie, poprawione i poszerzone.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Iskry

źródło okładki: Wydawnictwo Iskry

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 732
dobrerecenzje | 2016-01-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 stycznia 2016

Mariusz Urbanek to pisarz, dziennikarz i autor kilkunastu książek m.in. o klanie Kisielewskich, pod tytułem „Kisielewscy. Zygmunt, Jan August, Stefan i Wacek. Autor ukazuje rzeczywistość, począwszy od 1820 roku w którym to urodził się pierwszy z Kisielewskich Daniel Florian Marcin. Daniel był dziadem Jana Augusta i Zygmunta. Zygmunt był ojcem Stefana, a Stefan ojcem Wacka. Jan August urodził się w Rzeszowie, był najstarszym synem w drugim małżeństwie swego ojca, okrzyknięty „Geniuszem polskiego teatru”, utalentowany, bo oprócz utworów pisał też dramaty, dopóki lekarze nie stwierdzili u niego choroby psychicznej. Drugi, młodszy jego brat, Zygmunt, zawsze musiał walczyć z opinią, że jest mniej utalentowany, bo zawsze w cieniu brata. Dopiero po wielu latach doceniono go jako powieściopisarza, w których to powieściach ukazywał obraz Polski czekającej na wolność. Trzeci z Kisielewskich – Stefan, ukończył Konserwatorium i całe życie komponował muzykę poważną, ale oprócz tego pisał też felietony, dzienniki i wciąż żałował, że nie dość w życiu skomponował. Na pytanie kim byłby, gdyby nie komunizm, odpowiadał „Pewnie bym komponował”. Czwarty z Kisielewskich – Wacek, był uważany za wielki talent pianistyczny. Wspólnie z Markiem Tomaszewskim, stworzyli duet pianistyczny i zyskali sławę na całym świecie. Wacek dobrze wiedział, a nawet był tego pewien, że będzie następny po Ignacym Janie Paderewskim. Jednak nie doczekał tej chwili, bo zginął w wypadku samochodowym.
Książka wydana w pięknej, twardej oprawie, zawiera 297 stron, rozdziały są krótkie, przystępne i dobrze się je czyta, momentami nawet zabawne.
Weź proszę do ręki, tę wartościową książkę, wczytaj się w nią dogłębnie, i poznaj szczegółowe losy rodziny Kisielewskich.
Poznaj ich dalsze losy, bo Wacek po sobie pozostawił potomków.
Moja ocena: 10/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chudszy

Z racji prenumeraty, przeczytałem po latach kolejny raz i cóż....jest to książka tylko na jeden raz. Kiedyś, poza zakończeniem, podobała mi się bardzo...

zgłoś błąd zgłoś błąd