pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
O bibliotece
Autor „Imienia róży” zabiera nas na fascynującą wyprawę między regały pełne książek. Opowiada o tym, jak kształtowała się idea biblioteki. Erudycyjny tekst skrzy się humorem. Eco buduje obraz bibliote...
Autor „Imienia róży” zabiera nas na fascynującą wyprawę między regały pełne książek. Opowiada o tym, jak kształtowała się idea biblioteki. Erudycyjny tekst skrzy się humorem. Eco buduje obraz biblioteki doskonałej poprzez opis antybiblioteki, gdzie:
Należy zniechęcać do wypożyczania.
Jeśli się tylko da - żadnych toalet.
Czas miedzy zamówieniem a dostarczeniem książki winien być bardzo długi.
pokaż więcej.
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Selkar
Matras
Albertus
Empik
Weltbild
Zinamon Opinie znajomych
-
290
-
698sprzedam/wymienię książki (archiwalny 8) (zamknięty)
-
66
Opinie czytelników
Tę małą, ale treściwą książeczkę połknęłam dziś, siedząc w poczekalni u dentysty... Tak się zaczytałam, że omal nie przegapiłam swojej kolejki:).
Z żalem uzmysłowiłam sobie, że też - jak autor - marzę o bibliotece przyjaznej czytelnikowi, takiej z klimatem, po której można spacerować, bawiąc się w prawdziwego poszukiwacza i odkrywając czytelnicze skarby ... W której można z bibliotekarką (tudzież bibliotekarzem) podyskutować, podzielić się refleksjami, pożartować...
Książka obudziła we mnie sentymentalną nutkę - przypomniała mi szkolną bibliotekę z czasów, gdy byłam licealistką. Spędziłam tam wiele godzin, rozmawiając z moją ukochaną Panią Ewą, wymieniając się z nią prywatnymi książkami, także z drugiego obiegu... To tam chodziłam na ...wagary, uciekając z matematyki czy fizyki:).
Dla mnie to najpiękniejsze biblioteczne wspomnienie... Niepowtarzalne, bo z czasów studiów pamiętam raczej biblioteki - potwory, a obecna biblioteka miejska w moim mieście ma chyba uboższy księgozbiór od mojego prywatnego...:).
"Mówić to popadać w tautologie." - Umberto Eco, "O bibliotece"
1-4-1-0 - to jeden z "szyfrów" jakie naprowadzają mnie do regału, którego półka zachęca do zapoznania się z nowościami, acz nie jest to regułą, tak więc jedno miejsce zachowuję w pamięci jako nieobsadzone (skojarzenie z pewnym kultowym wzorem pomijam ze zrozumieniem). Znalazłem tę książkę w "mojej" bibliotece (pod innym adresem) i przeczytałem tak szybko, że aż za bardzo. Inna sprawa, że jest to utwór z tego nieokreślonego gatunku, które czyta się jednym tchem, a treść wydaje się być znana już na długo przed sięgnięciem po tom. Myślę, że każdy zna to uczucie i wielu czytelników odczuwało miłe mrowienie, choćby odnajdując się w jednym z dialogów Platona na długo przed przeczytaniem i nie ma to wiele wspólnego z biernym zapamiętywaniem słynnych kwestii i inszych cytatów, które funkcjonują melodyką przysłowia.
Z pewnym niezamierzonym przekąsem i taką też złośliwością skomplementowałbym "O bibliotece" jako książkę, którą odbiera się jako utwór niemal przemawiający. Eco jest pisarzem mającym dar tworzenia dzieł jakby będących pewną idealizacja słowa żywego. Tego też dopatruję się u Borgesa ale też i u niektórych starożytnych. Tytuł wzmacnia fakt, iż jest to zapis odczytu jaki został wygłoszony z okazji rocznicy jednej z bibliotek. Erudycja, która przekłada się w sposób wyważony, właściwy, elegancki i lekki zawsze budzi odrobinę zachwytu i podziwu, a tak właśnie można określić uczucia jakie wzbudza Eco.
Nie zamierzam bawić się tym razem w podważanie czy wspinanie się na szczyty alfabetu Umberto Eco, właściwym będzie przypomnieć, że książka wylicza w kilkunastu punktach pewne założenia i wynikające stąd następstwa jakimi kierować powinny się biblioteki, bibliotekarze czy założyciele tych porównywanych do kościołów instytucji. Przyznaję przy tym, że autor ubawił mnie wielce. Rozprawa o roli i dalszym losie tak niezbędnych bibliotek jest przez pisarza poddana z mocno utopijnym walorem i zwiewną aurą jakby zwiastującą zwrot opowieści w bardziej surrealistyczny koloryt. Oczywiście, dowcip twórczego geniuszu pozostaje w swych skrupułach okiełznany na tyle by nie przeistoczyć się w satyrę czy groteskę. Książka jest po latach co raz bardziej przystającą w realiach do codzienności bibliotek jakie znamy. Światowe sale biblioteczne, te znane, renomowane czy nowoczesne wciąż czegoś wymagają jak też co raz to nowe wymagania stawia czytelnik.
Biblioteka, odkąd pamiętam, była moim ulubionym miejscem. Nawet kiedy książki nie były moimi przyjaciółmi spędzałam w niej bardzo dużo czasu. "Pracowałam" swego czasu w Podstawówce mając zaledwie naście lat i od tamtej pory z biblioteką wiążę nie tylko książki, ale i miłe wspomnienia.
A jaka jest dla Was idealna biblioteka w dobie wizualizacji i dochodzenia od tradycyjnej książki? Jaka powinna być biblioteka, by zatrzymać Was na dłużej i nie męczyć?
Biblioteka jest głównym tematem tej króciutkiej, ale pełnej humoru i przekory książeczki. Biblioteka jako miejsce, gdzie zdobywa się wiedzę i miejsce, jako rozrywka. Umberto Eco pokazuje nam w jaki sposób powinna wyglądać biblioteka na wzorze najkoszmarniejszej biblioteki- oczywiście, czysto hipotetycznej najkoszmarniejszej biblioteki, gdzie np. zmniejsza się, albo całkowicie likwiduje toalety a możliwość wypożyczenia książki ogranicza się niemal do zera. ;)
Biblioteka w dzisiejszych czasach staje się niemalże artefaktem: zbyt stereotypowe podejście mają ludzie, a zmniejszenie czytelnictwa wcale temu nie pomaga... Sam Umberto zaznacza, że trzeba uczyć ludzi, że biblioteka to nie tylko miejsce, gdzie magazynuje się książki, ale także miejsce, gdzie można miło spędzić czas. Wiele bibliotek, a właściwie ludzi odpowiedzialnych za dane biblioteki, z pewnością zgadzają się z pisarzem: modernizują, zmieniają i unowocześniają wygląd placówek, wymyślają sposoby, by jakoś zachęcić potencjalnego czytelnika do skorzystania z usług właśnie ich biblioteki- w końcu dla nich (dla nas!) są tworzone.
I właśnie o tym jest ta drobniutka książeczka, o bibliotece z różnych punktów widzenia. Nie nudzi, ciekawi wręcz. A jaki mol książkowy nie lubi bibliotek?! :D
Moja ocena: 4+
[http://biblioteczka-pandorci.blogspot.com/search?updated-max=2011-12-13T22:48:00%2B01:00&max-results=1]
Eco to jest firma!
Smakuję jego książki jak wykwintne dania.
Podaje świetny przepis na bibliotekę bez jednego czytelnika.
Cały on.
Na początku myślałem, że napiszę (tym bardziej, iż jeden z lepszych, początkowych fragmentów został umieszczony na tylnej okładce książki, co mnie mocno zdenerwowało) coś w tym stylu:
Ten esej to takie: oj tam, oj tam. Widać, że Umberto Eco te biblioteki darzy miłością, czułością i szacunkiem, ale mimo że czyta się to z wystarczająco wysokim zainteresowaniem, żeby coś z tego zapamiętać i bez żadnego bólu, to mimo wszystko bardziej preferuję jego powieści.
Jednak wtedy nadszedł rozdział o bibliotekach w Yale oraz Toronto, które to biblioteki razem połączone są spełnieniem moich marzeń. Mnie, który korzysta tylko z biblioteki UWr, opis tych bibliotek urzekł i oczarował, co sprawiło, że resztę tego eseju przeczytałem na tzw. "bezdechu", mimo że Umberto Eco nic nowego nie napisał.
A! I moim zdaniem książka ta powinna nazywać się: O miłości do książek i biblioteki. Pochwała fotokopii.
Lubię instytucję zwaną biblioteką - dzięki niej mogę wypożyczać i czytać wiele różnych pozycji. Po tę książeczkę (ok. 60 stron) sięgnęłam zaintrygowana tytułem i nazwiskiem - Umberto Eco działa jak magnes. Jego esej jest niezwykle ciekawy i mądry (szczególnie w momencie fotokopii). Autor niezwykle interesująco pisze o kilku ważnych aspektach bibliotek. Sama chciałabym trafić na te wymienione przez Eco - raj na ziemi. Warto przeczytać - do tego eseju z całą pewnością będę wracała.
Bardzo barwna książka o tytułowej bibliotece. Jest to zbiór przemyśleń i anegdot autora, ujętych w sposób perfekcyjny. Dostarcza nam wiele informacji o tym jak biblioteki powinny wyglądać - być nie tylko miejscem, gdzie można zaszyć się z książką, ale jednocześnie miejscem, gdzie można miło spędzić czas - jak kino, teatr, czy muzeum.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Umberto Eco i mam nadzieję, że nie ostatnie.
O bibliotece mnie urzekło.
Zazdroszczę Kanadzie tej biblioteki w Toronto, o której pisze Umberto Eco, ale myślę też, że taki moloch to dyskryminacja lęku przestrzeni. Dlatego wolę mówić cześć olsztyńskiej Planecie 11.
Czytałam jakiś czas temu. Zainteresowała mnie z uwagi na wszystkie Biblioteki świata, w których "rezydują" Książki- moja literacka miłość i pasja życia:))
Książeczka jest napisana doskonałym językiem. Przepełniona humorem, trafnymi metaforami. Bardzo mi się podobała :)
Niesamowicie ukazane zawiłości świata biblioteki
B.krótka i ciekawa.Czyta się ją w jednej chwili.
Ciekawe spostrzeżenia na temat bibliotek.
„O bibliotece” to krótki esej napisany przez Umberto Eco na tytułowy temat. Pisarz przedstawia swoją wizję biblioteki idealnej, przedstawiając możliwe zagrożenia, plusy i minusy różnego podejścia do książek w instytucjach tego rodzaju. Wizję swoją opiera w dużej mierze na odwrotności opisu z opowiadania „Biblioteka Babel” Jorge Luisa Borgesa, którego to tekstu obszerny fragment został w eseju zacytowany. Jako stały bywalec i wieloletni użytkownik bibliotek, Eco ma wiele trafnych spostrzeżeń dotyczących wypożyczania i przechowywania książek. Z drugiej strony jednak nie odkrywa w swoim tekście niczego nowego, a całość jest tak krótka, że czekając na jakąś niebagatelną myśl, nagle znalazłam się na ostatniej stronie.
Chyba źle się stało, że ten esej został opublikowany jako niezależna książka. Wyobrażam sobie, że w zbiorze innych tekstów, ten stałby się ciekawostką, a przynajmniej przyjemnym drobiazgiem dla każdego miłośnika czytania. Jak można spodziewać się po Eco (którego tylko eseje i to w większości fragmentarycznie miałam okazję czytać – wiem, poprawię się), styl jest naprawdę dobry, a tekst błyskotliwy i przyjemny w odbiorze. Nie chodzi tu też nawet o poczucie niedosytu po przeczytaniu. Po prostu przechodzi bez żadnego echa, nie zachęcając do dyskusji ani nie poddając nowych pomysłów w temacie. Myślę, że każdy użytkownik biblioteki wie i zastanawia się często, jak w jego opinii wyglądałaby biblioteka idealna, co zmieniłby w tej, z której aktualnie korzysta… Eco nie niesie więc ze sobą nic odkrywczego. Z uwagi na objętość i znikomy ciężar, to książka idealna do torebki i przeczytania w autobusie lub kolejce.
Bardzo zabawne opowiadanie o instytucji, jaką jest biblioteka. Krótko zwięźle i na temat. Bardzo przyjemnie czyta się tę książkę. Umberto Eco ma dar mówienia o rzeczach prostych, codzienny w sposób bardzo zabawny.
Czarujący esej o bibliotekach i książkach - w szerszym ujęciu, pochwała pewnego podejścia do świata, pewnego punktu widzenia, wolności umysłu i ukochania wiedzy, których symbolem jest właśnie biblioteka.
Pobyt w bibliotece winien być przygodą, dlatego, tak tak: dostęp do półek dla czytelników, nie nie bezdusznemu komputerowi. Eco krótko wyłożył to, co każdy pasjonat książek by wyłożył.
Marzenia o idealnej bibliotece przyjaznej czytelnikowi.Krótka, ale bardzo treściwa.
Książka całkiem inna od wszystkich, które przeczytałam....
Na półkach
Cytaty z książki
- „Chciałbym powiedzieć, że gdyby, w krańcowej sytuacji, biblioteka nie miała być potencjalnie otwarta...” - 2 osoby to lubią































