Jalo

Tłumaczenie: Marcin Michalski
Wydawnictwo: Karakter
6,63 (57 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
6
8
10
7
17
6
8
5
9
4
1
3
2
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Obsesyjna, niemal transowa powieść, której nie sposób streścić, tak jak nie sposób ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się w życiu głównego bohatera ani kim on właściwie jest. Podejrzany o popełnienie kilku różnych przestępstw i osadzony w areszcie Jalo dostaje od strażników pióro i plik kartek, na których ma spisać zeznania. Ponawiane przez niego próby opowiedzenia własnej historii przynoszą...

Obsesyjna, niemal transowa powieść, której nie sposób streścić, tak jak nie sposób ustalić, co tak naprawdę wydarzyło się w życiu głównego bohatera ani kim on właściwie jest. Podejrzany o popełnienie kilku różnych przestępstw i osadzony w areszcie Jalo dostaje od strażników pióro i plik kartek, na których ma spisać zeznania. Ponawiane przez niego próby opowiedzenia własnej historii przynoszą jej kolejne warianty, w których gubią się nie tylko śledczy, ale i on sam. Postaci spotkanych przez niego kobiet i mężczyzn powracają po wielekroć, za każdym razem odsłaniając inne oblicze. W niekończącym się kołowrocie zdarzeń i opowieści, Jalo odkrywa stopniowo zapoznaną historię swojej rodziny.

Tłem opowieści jest libańska wojna domowa oraz losy chrześcijańskiej mniejszości asyryjskiej – Wielka Historia, która odcisnęła swe piętno na życiu młodego bohatera. Wpisana w nią przemoc i ciągła konieczność określania własnej tożsamości na stałe naznaczyły losy Jalo i jego rodziny – poszukującej miłości matki oraz dziadka, księdza i mistyka, który jako dziecko ocalał z krwawej rzezi, a potem był wychowywany przez kurdyjskiego mułłę, by w końcu uciec z domu i wrócić do chrześcijaństwa.

W tej poruszającej powieści nic nie jest jednoznaczne i raz na zawsze określone – ani motywacje bohaterów, którzy beznadziejnie poszukują miłości i seksualnego spełnienia, ani sekwencje zdarzeń. Pewna jest jedynie moc literatury, która chroni przed rozpaczą i pozwala odnaleźć sens.

Mocna powieść, która zostaje w pamięci na długo.



Ambitna powieść. W godny podziwu sposób próbuje wyrazić świat, w którym wszystko utraciło spójność – człowiek, kultura, historia. „The Guardian”

Powieść Churiego to przyprawiająca o zawrót głowy podróż do granic ludzkiego doświadczenia – intensywnej zmysłowości i odrażającej przemocy. „The New York Times”

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1852

Życie jest tylko jedno, ale opowiedzieć je można na wiele sposobów. Jalo, wysoki, chudy, o dziewczęcej urodzie, z pochodzenia Asyryjczyk albo Kurd (nie jest pewny, kto jest jego ojcem), przypadkowy podglądacz i przypadkowy (?) bojownik walczący w libańskiej wojnie domowej, zaczyna cokolwiek rozumieć z tego, kim jest i co właściwie zdarzyło się w jego życiu, i co właściwie znaczyło jego życie dla innych, gdy jest już właściwie za późno. W powieści Iljasa Churiego przeczytamy wiele różnych wersji jednego młodego życia spisanych przez Jalo na rozkaz śledczego w więzieniu, do którego trafił zadenuncjowany przez dziewczynę, którą zgwałcił i kochał jednocześnie. Czy da radę wydostać się (choćby psychicznie) z beznadziei libańskiego więzienia, gdy zawiedli go wszyscy ludzie, gdy przekroczył już ostatnie granice upokorzenia, nie ma już za kim tęsknić, gdy jest już na dnie? „Jalo odkrył, że człowiek może istnieć tylko wtedy, gdy znajdzie się na samym dnie. Tam, na dole, już nie jest niczyim narzędziem. Tam człowiek staje się barankiem zarżniętym za ludzkość, a jego duch unosi się nad światem, bo jest już wolny.” Jalo nie jest już tym, kim był i nie rozumie tego kogoś kim był .. tego obcego Jalo. „Wyobrażenie, że istnieje ktoś bardzo podobny do mnie, dawniej traktowałem jako coś, co dotyczy tylko okresu dzieciństwa; to znaczy wspominając dzieciństwo, miałem wrażenie, że dziecko, którym byłem, to nie ja. Teraz jednak, doświadczywszy więzienia i tortur, całe życie Jalo widzę jako życie kogoś innego. (…) Patrzę na siebie w lustrze samego siebie i widzę innego człowieka. Boję się go, boję się jego myśli i czynów. Nie, nie mówię tego po to, żeby uciec od odpowiedzialności. Wiem, że płacę za swoje błędy, i proszę o wybaczenie Boga Najwyższego.”

Mam słabość do książek, w których prawda jednych nie jest prawdą dla drugich. I do książek, w których rozgryzana jest sama materia słów, pisania, opowiadania. Co dla Jalo znaczą słowa, kiedy w długie więzienne noce zastanawia się nad tym, jak opisać swoje życie?

„Ze słowami Jalo pojedna się dopiero w areszcie, kiedy śledczy nakaże mu napisać historię całego swojego życia, od początku do końca, i to nie jeden raz. Wtedy odkryje, że dziadek miał rację; że słowa kiedy się je pisze, patrzą na piszącego, rozmawiają z nim i same mu narzucają, co ma pisać.”

„Kiedy tam, w celi, pisał w samotności historię swojego życia, czując, jak pustka wrzyna się w otaczającą go przestrzeń, patrząc na białe kartki i pióra, zatęsknił do zapachu atramentu w pokoju dziadka. Utożsamił się z tajemnicą kalmara – przez Arabów zwanego habbar, atramentnikiem – i uzmysłowił sobie, że to niewielkie morskie zwierzę było wynalazcą pisania, gdyż odkryło, że wypływającym z siebie atramentem może pisać swą obronę przed śmiercią i sprzeciw wobec niej, że może zwodzić wroga, strzykając mu w twarz czarną mazią i kryć się przed jego wzrokiem w ciemnym gąszczu wymalowanym w morskiej toni. Siedząc samotnie w celi, Jalo musi strzyknąć atramentem na papier, jak kalmar nie ma broni innej niż atrament, którym może zwieść tych, co na niego polują i wymknąć się śmierci. Jalo pomyślał, że ugotują go w atramencie, którym pisze, że czarny atrament spływający na papier zabije go. (…) Jalo pisał jak atramentnik idący na śmierć.”

„Największym zaskoczeniem był dla mnie atrament. Bo atrament płynie bez wahania, atrament się, proszę Pana, nie jąka. Atrament wypływa mi z palców, jakbym upodobnił się do kalmara (..). Pisanie to jedyny sposób, żeby pamiętać. Bez pisania życie człowieka ograniczałoby się do chwili teraźniejszej i żyłoby się bez pamięci, jak zwierzę”.

„Teraz, proszę Pana (Jalo pisze do śledczego), rozumiem, dlaczego tak trudno mi pisać: mam wyrazić moją historię słowami, a ja nie bardzo się do tego nadaję. Bo kto chce pisać, musi mieć treści w dwójnasób, i opowiadać dwakroć więcej, niż milczeć. Ale kiedy opowieścią jest życie człowieka, to człowiek mówi, milcząc.”

Jalo dostał wyrok; jego historie, których pisanie wydawało się największą torturą, nie pomogły, nie zdały się na nic, śledczy je podeptał. Jalo zapragnął najbardziej na świecie kilku kartek papieru, żeby zacząć pisać na nowo ... i kolejny raz doznać oczyszczającej mocy słów. Piękna literatura, czasem kojarząca mi się z "Księgą szeptów" Vosganiana, a trochę z "Tym oślepiającym, nieobecnym światłem" Jellouna. Język, słowa, pisanie, literatura nadają sens życiu nawet wtedy, gdy nie ma już nadziei.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
41 dni nadziei

Czy dla miłośnika żeglugi może być coś piękniejszego od oglądania wschodów i zachodów na pełnym oceanie bądź morzu? Czy może być coś przyjemniejszego...

zgłoś błąd zgłoś błąd