Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Beksińscy. Portret podwójny

Wydawnictwo: Znak
8,45 (2877 ocen i 455 opinii) Zobacz oceny
10
558
9
875
8
935
7
371
6
108
5
15
4
6
3
6
2
1
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324028740
liczba stron
480
słowa kluczowe
artysta, Beksiński, życie
język
polski
dodała
Ag2S

„Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”. To nie jest książka o znanym i modnym malarzu, który malował dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak długo próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało. Ani też książka o obsesjach, natręctwach, fobiach i artystycznych...

„Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna.
Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna”.

To nie jest książka o znanym i modnym malarzu, który malował dziwne i straszne obrazy. To nie jest książka o jego mrocznym synu, który fascynował się śmiercią i tak długo próbował popełnić samobójstwo, aż mu się udało. Ani też książka o obsesjach, natręctwach, fobiach i artystycznych szałach. Ani też o karierze, pieniądzach, wystawach i krytykach. To nie jest książka o dziwnych uczuciowych związkach, fascynacji muzyką i filmem oraz nowymi technologiami. To nawet nie jest książka o ludziach, którzy pisali dużo listów.

To książka o miłości – o jej poszukiwaniu i nieumiejętności wyrażenia. I o samotności – tak wielkiej, że staje się murem, przez który nikt nie może się przebić. O tym, że czasem bardzo chcemy, ale nie wychodzi. O tym, że życie czasami przypomina śmierć, a śmierć – życie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2014

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

książek: 454
Jeżynka | 2016-03-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 10 marca 2016

Już dawno nie czytałam książki która wywoływałaby u mnie takie znużenie. Strasznie mnie korciło aby w trakcie lektury "Beksińscy. Portret podwójny" zrobić sobie oddech i chwycić inną książkę ale wiedziałam że jeśli to zrobię to ciężko będzie mi wrócić do dzieła pani Magdaleny Grzebałkowskiej.

Myślę że paradoksalnie to co zaszkodziło (oczywiście w mojej subiektywnej ocenie) tej książce to nadmiar informacji, postaci, listów i nagrań fonicznych dokumentujących życie ojca i syna.
Mnie ten ogrom cytatów i szczegółów po prostu przytłoczył. Uważam że cechą dobrego biografa jest selektywność, umiejętność wybrania rzeczy najistotniejszych a tego mi w tej książce zabrakło i bardzo mnie niektóre fragmenty męczyły. Chyba najbardziej te opisujące wieloletnią, trudną współpracę z Piotrem Dmochowskim gdzie panowie przerzucali się setkami listów których obszerne cytaty znajdują się w książce.

Oczywiście autorce należy oddać sprawiedliwość i podkreślić że wykonała ogromną pracę aby nakreślić portrety psychologiczne Zdzisława i Tomasza.
Ukazują się nam oni jako osoby niezwykle trudne, egocentryczne, skupione na sobie. I tak jak jeszcze do Mistrza czuje się sympatię tak jego syn jest osobą wyjątkowo antypatyczną której nie sposób polubić.
W tym toksycznym układzie cieplejszych tonów rodzinie artysty nadaje postać Pani Zofii, żony Zdzisława która swoją osobą tonowała zachowania obu panów i wnosiła mnóstwo ciepła i normalności.

Jeszcze przed lekturą, czytając blurb, dowiadujemy się że to książka która mówi o samotności i potrzebie miłości (rzeczywiście cytat mówiący o tym że Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzył ale też nigdy nie przytulił swojego syna jest bardzo "mocny"). Zapewne można ją też i w ten sposób interpretować ale jeśli chodzi o relacje dziecko - rodzice to ja widzę tutaj nie nadwrażliwca i postać uduchowioną ale rozwydrzonego bachora który nigdy nie miał postawionych przez najbliższych granic co niestety w dorosłym życiu doprowadziło do nieszczęścia.

Dla mnie to opowieść o artyście i jego dziełach i te fragmenty śledziłam niezwykle uważnie. Przez te kilka dni odwiedziłam już dziesiątki stron aby zapoznać się lepiej z twórczością Mistrza i cały czas mam jego obrazy i fotografie przed oczami. Mam nadzieję że uda mi się wybrać do Sanoka aby "na żywo" przyjrzeć się jego obrazom.
I za tę inspirację bardzo autorce dziękuję.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mężczyzna imieniem Ove

Czasami trafia się na książkę, która wydaje się być niczym specjalnym, a potem nie możesz się oderwać od lektury, spajasz się ze światem tam stworzony...

zgłoś błąd zgłoś błąd