Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Jeżynka 
Uzależniona od czytania, matka, żona i kobieta pracująca. Dodatkowo niestrudzona orędowniczka www.siepomaga.pl
41 lat, Warszawa, status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę, ostatnio widziany 4 godziny temu
Teraz czytam
  • Dziewczyna bez skóry
    Dziewczyna bez skóry
    Autor:
    Matthew, po stracie ukochanej i nienarodzonej córeczki, próbuje odbudować swojej życie na Grenlandii. Podejmuje tam pracę jako dziennikarz lokalnej gazety w Nuuk. Zostaje wysłany na skraj lądolodu, b...
    czytelników: 936 | opinie: 38 | ocena: 6,62 (185 głosów)
  • Lśnienie
    Lśnienie
    Autor:
    Powieść uważana przez wielu czytelników za horror wszechczasów. Jack Torrance, były nauczyciel, a obecnie poszukujący weny pisarz, otrzymuje prace dozorcy w opuszczonym na czas zimowy górskim hotelu...
    czytelników: 6022 | opinie: 261 | ocena: 7,75 (3395 głosów) | inne wydania: 10
  • Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia
    Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia
    Autor:
    Książka Witolda Szabłowskiego jest najlepszym znanym mi reportażem na temat wydarzeń wołyńskich 1943 roku. Ogromną zaletą jest to, że autor pisze - chciałoby się powiedzieć: w końcu - o antypolskich c...
    czytelników: 1840 | opinie: 94 | ocena: 8,21 (623 głosy)
  • Wzgórze psów
    Wzgórze psów
    Autor:
    Mroczny thriller, którego akcja dzieje się w niewielkim mieście, w zamkniętej hermetycznie społeczności. Prowincja Polski jako miejsce, gdzie schowana jest pewna metafizyczna prawda o polskim losie....
    czytelników: 3776 | opinie: 211 | ocena: 7,46 (1268 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-02-23 13:15:27
Ma nowego znajomego: Eleckra
 
2018-02-21 10:48:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Seria: Reportaż

Norwegia to jeden na najpopularniejszych kierunków Polaków jeśli chodzi o emigrację zarobkową. Jest stosunkowo blisko Polski, dba o spokój i dobrobyt swoich mieszkańców oferując różnego rodzaju wsparcie socjalne a do pogody (krótkiego lata i długiej zimy) podobno można się przyzwyczaić.
Jednak ten idylliczny obraz ma jedno "ale": opinię kraju który inwigiluje wręcz rodziny i za najmniejsze...
Norwegia to jeden na najpopularniejszych kierunków Polaków jeśli chodzi o emigrację zarobkową. Jest stosunkowo blisko Polski, dba o spokój i dobrobyt swoich mieszkańców oferując różnego rodzaju wsparcie socjalne a do pogody (krótkiego lata i długiej zimy) podobno można się przyzwyczaić.
Jednak ten idylliczny obraz ma jedno "ale": opinię kraju który inwigiluje wręcz rodziny i za najmniejsze potknięcie wychowawcze (podniesienie głosu na dziecko, szarpnięcie czy klaps w pupę) każe odebraniem dzieci i oddaniem ich pod opiekę rodzinom zastępczym. Instytucja która czuwa nad najmłodszymi mieszkańcami Norwegii Barnevernet cieszy się ponurą sławą wśród emigrantów, w tym Polaków.

Jej działaniom postanowił przyjrzeć się Maciej Czarnecki, dziennikarz Gazety Wyborczej. Robi to w sposób nie tylko ciekawy ale też niezwykle rzetelny i obiektywny krytykując to co krytyki wymaga ale też przytaczając historie gdzie interwencja tej instytucji była zasadna i przeprowadzona dla dobra dziecka.
Autor, zbierając informacje do książki wysłuchał nie tylko wielu historii Polaków którzy mieli do czynienia z Barnevernet. Uważnie przyjrzał się statystykom dotyczącym interwencji ten instytucji, rozmawiał z jej pracownikami, socjologami i przedstawicielami dyplomacji.
Obraz który się z tego wyłania nie jest jednoznaczny. Ukazuje on Barnevernet stojące na straży praw dziecka ale wielokrotnie popełniające karygodne błędy w ocenie sytuacji danej rodziny co prowadzi do wielu tragedii.

Ten reportaż uświadamia też czytelnikom ja duże są różnice kulturowe między Polską a Norwegią jeśli chodzi o model wychowania dzieci. Decydując się na wyjazd tam trzeba to brać pod uwagę.

Ta książka to reportaż na najwyższym poziomie: obiektywny, wielowątkowy, ciekawie napisany. Autor poprzez ukazanie działań Barnevernetu stawia też pytania o to jak wygląda zaangażowanie naszego państwa w ochronę dobra dzieci. Odpowiedzi niestety nie są krzepiące.

Książkę polecam. Mocna rzecz.

pokaż więcej

 
2018-02-19 16:15:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

"Wersal. Etykieta na dworze Króla Słońce" to książka która ma szansę skusić wielu miłośników historii. Intrygujący tytuł i piękna okładka również mnie skłoniły do sięgnięcia po tę pozycję.

Niestety moje wrażenia po lekturze są odwrotne do oczekiwań bo Daria Galateria tylko z pozoru napisała książkę przemyślaną i uporządkowaną. Zamysł aby opisać panujące na dworze francuskim zasady i...
"Wersal. Etykieta na dworze Króla Słońce" to książka która ma szansę skusić wielu miłośników historii. Intrygujący tytuł i piękna okładka również mnie skłoniły do sięgnięcia po tę pozycję.

Niestety moje wrażenia po lekturze są odwrotne do oczekiwań bo Daria Galateria tylko z pozoru napisała książkę przemyślaną i uporządkowaną. Zamysł aby opisać panujące na dworze francuskim zasady i przywileje w formie małej encyklopedii był z założenia bardzo dobry. Cóż jednak z tego gdy autorka pisząc definicje kolejnych haseł nie koncentruje się tylko na czasach panowania Ludwika XIV ale ale hula po kartach historii przez dziesięciolecia zatrzymując się tuż przed wybuchem Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Co za tym idzie przytłacza czytelnika tysiącami nazwisk ministrów, królewskich metres, dworaków i dyplomatów.

Czytelnik, nawet ten interesujący się tematem, po kilku stronach gubi się w tej gmatwaninie postaci z pierwszego jak i ostatniego planu. Nie pomaga nawet mnogość przypisów bo karkołomnym zadaniem jest przedstawić tak barwną dynastię jak Burbonowie przez pryzmat dworskiej etykiety w encyklopedycznych hasłach jak to czyni autorka.

Ktoś zdeterminowany i naprawdę zaciekawiony tematem z tych opowieści będzie starał się wyłuskać, z dzisiejszej perspektywy kuriozalne i śmieszne, zasady jakie panowały na francuskim dworze (kto kiedy i przed kim musiał zdejmować kapelusz, kto miał prawo aby jechać w królewskiej karocy, kto miał prawo usiąść przed królową na taborecie a kto musiał stać i dlaczego największym przywilejem było towarzyszenie władcy przy wypróżnianiu).
Jednak to tytaniczna praca bo wszystkie te informacje są zaplątane w opowieści które chyba tylko historycy specjalizujący się w tym temacie są w stanie objąć rozumem.

Autorka ma ogromną wiedzę i tego nie można jej odmówić jednak nie potrafi pisać w sposób który zaciekawiłby kogoś kto się historią interesują jednak nie robi z niej habilitacji. Niestety nie polecam tej książki.

pokaż więcej

 
2018-02-15 10:35:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Audiobook, Z biblioteki
Autor:

"Wyznaję" Jaume Cabre to moje pierwsze spotkanie z książką czytaną (pomijam powieści w odcinkach które z zapartym tchem jako dziecko słuchałam w Lecie z radiem).Przedziwne to było doświadczenie bo jako nałogowy czytelnik nawet opasłe tomiska czytam w kilka dni a tej powieści słuchałam 2 tygodnie (w arcymistrzowskiej interpretacji Krzysztofa Stelmaszyka).
Uświadomiło mi to że jednak jestem...
"Wyznaję" Jaume Cabre to moje pierwsze spotkanie z książką czytaną (pomijam powieści w odcinkach które z zapartym tchem jako dziecko słuchałam w Lecie z radiem).Przedziwne to było doświadczenie bo jako nałogowy czytelnik nawet opasłe tomiska czytam w kilka dni a tej powieści słuchałam 2 tygodnie (w arcymistrzowskiej interpretacji Krzysztofa Stelmaszyka).
Uświadomiło mi to że jednak jestem wzrokowcem i obcowanie z tekstem pisanym nie ma sobie równych. Mimo to audiobook jako towarzysz długiego spaceru czy stania w korku to bardzo dobre rozwiązanie.

Już wcześniej miałam okazję zapoznać się z twórczością Jaumea Cabre czytając "Głosy Pamano". Nie zdziwiła mnie więc konstrukcja powieści której brak linearności a zmieniająca się nawet w środku zdania narracja wymaga od czytelnika maksymalnego skupienia.
Powieść ta ogromne pudło z puzzlami które składane element po elemencie opowiadają nam historię Adriana Ardevola- humanisty, myśliciela, skrzypka-amatora którego całe życie toczy się wśród książek w domu pełnym woluminów i pozbawionym miłości. To "kurrrewskie życie" (koniecznie pisane przez trzy "r") to historia wielkiej męskiej przyjaźni, chłodnych relacji z rodzicami i miłości do kobiety o której uwagę i uczucie Adrian walczył całe życie.

Co charakterystyczne dla autora obok tej historii opowiada on także inną: o okrucieństwie wojny, o bezsensowności zła, o winie i karze. Motywem które spaja te opowieści są skrzypce: zabytkowy Vial Lorenzo Storioniego którego historię śledzimy od momentu powstania. To one, zamknięte w rodzinnym sejfie rodziny Ardevolów są wyrzutem sumienia i symbolem zagłady Żydów w trakcie II wojny światowej.
Jaume Cabre z niebywała precyzją łączy dziesiątki wątków porozrzucanych w czasie by na na końcu pozostawić czytelnika z mnóstwem pytań i bez żadnej odpowiedzi. A są to pytania zasadnicze: o genezę zła, o sprawiedliwość dziejową, o sens życia.

To książka której lektura wymaga niezwykłej uwagi. Jej monumentalizm, wielowątkowość i dylematy przed którymi autor stawia swoim bohaterom sprawiają że czytelnik zmuszony jest do pełnej koncentracji w trakcie czytania. To książka dla ludzi którzy po jej lekturze nie przestaną sobie zadawać pytania "warum" (dlaczego).

"Wyznaję" zostanie w mojej głowie na długo. Jaume Cabre to pisarz który już dawno powinien dostać literacką nagrodę Nobla.

pokaż więcej

 
2018-02-14 10:56:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

"Warkot" udało mi się doczytać chyba tylko siłą woli. Nastawiałam się na kryminał retro mając w tyle głowy że jest to powieść debiutanta i nie można być zbyt surowym w ocenach jednak niewiele dobrego mogę powiedzieć o tej pozycji.

Jarosław Rybski napisał książkę do której inspiracji szukał chyba wszędzie gdzie się dało: jest tam klimat z "Pana Samochodzika", sagi "Zmierzch" i pierwszych...
"Warkot" udało mi się doczytać chyba tylko siłą woli. Nastawiałam się na kryminał retro mając w tyle głowy że jest to powieść debiutanta i nie można być zbyt surowym w ocenach jednak niewiele dobrego mogę powiedzieć o tej pozycji.

Jarosław Rybski napisał książkę do której inspiracji szukał chyba wszędzie gdzie się dało: jest tam klimat z "Pana Samochodzika", sagi "Zmierzch" i pierwszych powieści Marka Krajewskiego. Tak misz masz gatunkowy sprawił że kolejne strony przewracałam z niesłabnącym zdziwieniem.
Miał być kryminał a wyszła książka o poszukiwaczach zaginionych skarbów z duchami i wampirami na pierwszym planie.

"Warkot" zaczął się obiecująco. W powojennym Wrocławiu, który dźwiga się z gruzów poznajemy studenta o wdzięcznym nazwisku Warkot. To młody, ambitny chłopak który łączy naukę z pracą w drukarni. Wierzy że czeka go świetlana przyszłość w kraju gdzie nowa władza stawia na rozwój technologiczny walcząc z gusłami i zabobonami które reprezentuje kościół.
Jarosław Rybski bardzo starannie odmalował obraz Wrocławia tuż po wojnie. Plastyczne opisy miejsc i ciekawie oddany klimat polityczny to niewątpliwie atuty tej książki. Niestety w mojej ocenie jedyne bo po przeczytaniu kilkudziesięciu stron akcja zaczyna lawirować w stronę walki sił nieczystych o władzę nad miastem.
Seria tajemniczych morderstw jest tylko pretekstem aby przenieść się w świat wampirów, pokutujących dusz i walki dobra ze złem.
Agenci obcych służb, krwiopijcy których można unieszkodliwić ząbkiem czosnku, zaginiony miecz i wiele innych "atrakcji" które sprawiają że z nieźle zapowiadającego się kryminału retro przeniesieni zostajemy w świat zjawisk paranormalnych.

Dawno już nie czytałam książki która tak by mnie wynudziła. Ostatnie rozdziały to była już swoista droga przez mękę.
Nie dajcie się zwieść drodzy czytelnicy i wielbiciele kryminałów. To nie jest książka z tego gatunku. Ja niestety dałam się nabrać.

pokaż więcej

 
2018-02-12 10:35:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

"Dawaj czasy" autorstwa Stanisława M. Jankowskiego to niewątpliwie książka potrzebna bo mówiąca o żołnierzach Armii Czerwonej bez obowiązującej przez lata cenzury. Autor rozprawia się z z jedynie słusznym w czasach PRL-u wizerunkiem radzieckiego żołnierza - wyzwoliciela ukazując ogrom jego zbrodni (morderstw, grabieży, gwałtów) precyzyjnie przytaczając fakty (daty, nazwy miejscowości, nazwiska... "Dawaj czasy" autorstwa Stanisława M. Jankowskiego to niewątpliwie książka potrzebna bo mówiąca o żołnierzach Armii Czerwonej bez obowiązującej przez lata cenzury. Autor rozprawia się z z jedynie słusznym w czasach PRL-u wizerunkiem radzieckiego żołnierza - wyzwoliciela ukazując ogrom jego zbrodni (morderstw, grabieży, gwałtów) precyzyjnie przytaczając fakty (daty, nazwy miejscowości, nazwiska ofiar). Przerażająca jest skala tych czynów oraz ich bestialstwo i bezsensowność.

Jeszcze ja, dziecko późnych lat 70-tych byłam karmiona na lekcjach rosyjskiego wizerunkiem czerwonoarmisty jako wybawiciela, przynoszącego pokój i wolność.
Stanisław M. Jankowski burzy w gruzy ten obraz mówiąc o prześladowaniach żołnierzy Armii Krajowej przez Rosjan, niszczeniu zabytków którym udało się przetrwać lata wojny (katedra w Gnieźnie) oraz zwykłym bandytyzmie żołnierzy którzy jako zwycięzcy łupili (najchętniej zegarki i rowery) i gwałcili bez umiaru praktycznie nigdy nie trzeźwiejąc.

Autor starał się uporządkować swoją wiedzę jednak w mojej ocenie nie do końca to wyszło. Mimo wielu rozdziałów te które stanowią rzeczywiście odrębną część to te mówiące o represjach jakie spotkały żołnierzy AK. Reszta zlewa się w jedną niekończącą się listę zbrodni dokonanych przez Armię Czerwoną na terenie Polski. Ofiary nie są bezimienne, natomiast ich prześladowcy to najczęściej osoby bez nazwiska które nigdy nie poniosły odpowiedzialności za swoje czyny.

To bardzo trudna lektura. Pisana językiem które będzie bardziej zrozumiały dla osób interesujących się historią współczesną. Trochę szkoda bo to wiedza która powinna dotrzeć do jak największej liczby czytelników. Podejrzewam że przez to "Dawaj czasy" nie staną się lekturą powszechnie znaną czego żałuję.

pokaż więcej

 
2018-02-08 10:25:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

Po lekturze książki Joanny Puchalskiej "Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice" jestem rozdarta. Z jednej strony zawsze będę przyklaskiwać lekturom które w sposób przystępny i ciekawy przybliżać będą historię szerszemu gronu odbiorców. Z drugiej zaś ta akurat pozycja nie zachwyciła mnie specjalnie i od zakończenia lektury staram się sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak się stało.... Po lekturze książki Joanny Puchalskiej "Bo to złe kobiety były. Intrygantki i diablice" jestem rozdarta. Z jednej strony zawsze będę przyklaskiwać lekturom które w sposób przystępny i ciekawy przybliżać będą historię szerszemu gronu odbiorców. Z drugiej zaś ta akurat pozycja nie zachwyciła mnie specjalnie i od zakończenia lektury staram się sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak się stało.

Zamysł autorka miała przedni. Na światło dzienne wyciągnęła sylwetki kobiet (niektóre z pierwszego szeregu jak Wanda Wasilewska czy Janina Broniewska a niektóre zakurzone i zapomniane na przestrzeni dziejów jak Barbara Giżanka czy Karolina Sobańska) których biografie nie są krystaliczne a ich życie naznaczone były zdradą i kłamstwem.
Każdej ze swoich bohaterek poświęca oddzielny rozdział. Tekst ilustrowany jest dużą ilością zdjęć i cytatów z dzieł literackich czy pamiętników.
Tym co sprawiło że odebrałam tę książkę tak "letnio" jest fakt iż Joanna Puchalska nie mogła się chyba do końca zdecydować czy napisać pozycję popularnonaukową czy jednak coś a la powieść historyczną.
Szczególnie w początkowych rozdziałach, gdzie podejrzewam źródła były dość skąpe, autorka wymyśla różne scenki rodzajowe w których biorą udział jej bohaterki. Wiem że dołożyła wszelkich starań aby były one jak najbardziej prawdopodobne ale to już dla mnie takie bajanie.

Od lat czytam książki Jerzego Besali czy Iwony Kienzler które w sposób niezwykle ciekawy i nie uciekając się do fantazjowania opowiadają o polskiej historii, nawet tej najdawniejszej. Nie ukrywam że ten styl pisania bardziej mi odpowiada.

Nad okładką nie będę się już pastwić, powiem tylko że jak dla mnie bardzo tandetna.

pokaż więcej

 
2018-02-07 10:58:51
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Cykl: Dr David Hunter (tom 4)

Jeśli mam ochotę na inteligentną rozrywkę to sięgam po książki Simona Becketta. Mam pewność że nie zostanę rzucona w środek absurdalnej akcji a doktor David Hunter nie stanie się nagle skrzyżowaniem Batmana z Supermenem.
"Wołanie grobu" to klasyka kryminału, która nie cieszy się chyba ostatnimi czasu należną atencją. A wielka szkoda bo książki Simona Becketta są przykładem iż nawet literaturę...
Jeśli mam ochotę na inteligentną rozrywkę to sięgam po książki Simona Becketta. Mam pewność że nie zostanę rzucona w środek absurdalnej akcji a doktor David Hunter nie stanie się nagle skrzyżowaniem Batmana z Supermenem.
"Wołanie grobu" to klasyka kryminału, która nie cieszy się chyba ostatnimi czasu należną atencją. A wielka szkoda bo książki Simona Becketta są przykładem iż nawet literaturę służącą czystej rozrywce można pisać w sposób inteligentny i wciągający.

W tej części autor pokazuje nam doktora Davida Huntera chwilę przed tragicznymi wydarzeniami - wypadkiem w którym stracił żonę i córeczkę. W tamtym czasie brał również udział w śledztwie. Jako młody, choć już ceniony antropolog sądowy badał zwłoki znalezione na bagiennych terenach Dartomoor. Było podejrzenie że to grób jednej z ofiar seryjnego mordercy który przyznał się do czterech zabójstw młodych dziewczyn ale nigdy nie ujawnił miejsca zakopania zwłok. W więzieniu zmienia jednak zdanie. Chce przyjechać na bagna i pokazać gdzie są groby. Doprowadzony pod eskortą na miejsce nie może ich zlokalizować. Wykorzystuje jednak okazje i próbuje uciec. Sprawy nie udaje się rozwiązać.

Po 8 latach skazany za wielokrotne morderstwo przestępca ucieka. Fakt ten sprawia że David Hunter wiedziony ciekawością powraca do sprawy a jego odkrycia każą mu spojrzeć raz jeszcze na prowadzone śledztwo w krytyczny sposób i odpowiedzieć na pytanie czy winny naprawdę został ukarany.

"Wołanie grobu" to książka w której chyba najbliżej poznajemy Davida Huntera jako człowieka. Trauma po śmierci najbliższych o której czytaliśmy we wcześniejszych częściach z serii zmienia jego życie i pcha w ramiona pracoholizmu. Na szczęście Simonowi Beckettowi udało się o tym opowiedzieć bez epatowania zbytnim sentymentalizmem za co ogromny plus.
To kolejna bardzo dobra pozycja w dorobku autora. Polecam wielbicielom kryminału w klasycznym wydaniu.

pokaż więcej

 
2018-02-05 11:00:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Seria: Biografie

Wiecznie bez pieniędzy, stawiająca pracę twórczą ponad wszystko, nieszczęśliwe zakochana, roztargniona, niezdecydowana a pod koniec życia apodyktyczna i pokonana przez chorobę psychiczną. Taka była Zofia Stryjeńska, malarka o niezwykłym talencie, choć nie zawsze wena prowadziła jej pędzel a konieczność zarobienia na chleb. Sama siebie nazywała wtedy "pacykarą" i krytycznie wyrażała się o... Wiecznie bez pieniędzy, stawiająca pracę twórczą ponad wszystko, nieszczęśliwe zakochana, roztargniona, niezdecydowana a pod koniec życia apodyktyczna i pokonana przez chorobę psychiczną. Taka była Zofia Stryjeńska, malarka o niezwykłym talencie, choć nie zawsze wena prowadziła jej pędzel a konieczność zarobienia na chleb. Sama siebie nazywała wtedy "pacykarą" i krytycznie wyrażała się o swoich dziełach.

Angelika Kuźniak w biografii malarki "Stryjeńska. Diabli nadali" opowiada o swej bohaterce bez słodzenia i stawiania na piedestał. Nie przemilcza jej trudnego charakteru, braku instynktu macierzyńskiego który obudził się w Zofii Stryjeńskiej dopiero po wielu latach czy niesłowności w stosunku do swych zleceniodawców (zdarzało się że malarka będąca w "pod kreską" zgadzała się wykonanie jakiejś pracy, brała zaliczkę i ulatniała się w nieznane).
Zofia Stryjeńska przez lata pisała pamiętnik, uzupełniając go również wycinkami z gazet, listami, rysunkami. Autorka korzystała z tych źródeł niezwykle często. Większość książki to cytaty z korespondencji malarki lub jej osobistych zapisków.
To na pewno ciekawy zabieg ale mi zabrakło trochę takiego "spojrzenia z boku" i opinii osób które znały bohaterkę osobiście (pod koniec książki jest kilka wypowiedzi jej syna i wnuków ale to jednak nie uzupełnia tej luki).

Dużym autem książki są zdjęcia które ilustrują nie tylko życie prywatne Zofii Stryjeńskiej ale także ukazują jej niektóre dzieła nadal wprawiające odbiorcę w zachwyt. Feria barw, ruch, umiłowanie polskiej tradycji, przyrody i obyczajów to wizytówki jej twórczości.
I tak jak nie polubiłam malarki jako osoby tak z zainteresowaniem oglądałam jej obrazy. Polecam nie tylko miłośnikom malarstwa.

pokaż więcej

 
2018-02-02 15:14:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

Dzieciństwo to czas który zostaje w głowie na zawsze. Najczęściej wspominamy je z rozrzewnieniem i nostalgią a gdy na świat przychodzą dzieci coraz częściej z naszych ust pada zdanie: A jak ja byłam mała to... I zaczynamy snuć opowieści które dla naszych dzieciaków są fascynujące i jednocześnie niemożliwe do uwierzenia. No bo jak to? Puste półki? Brak własnego pokoju? Tylko 10 minut dobranocki... Dzieciństwo to czas który zostaje w głowie na zawsze. Najczęściej wspominamy je z rozrzewnieniem i nostalgią a gdy na świat przychodzą dzieci coraz częściej z naszych ust pada zdanie: A jak ja byłam mała to... I zaczynamy snuć opowieści które dla naszych dzieciaków są fascynujące i jednocześnie niemożliwe do uwierzenia. No bo jak to? Puste półki? Brak własnego pokoju? Tylko 10 minut dobranocki i to na dodatek w kolorach bieli i czerni? Dla mojego 7 latka są to już rzeczy nie do pojęcie.
A przecież było pięknie: z kumplami z podwórka wariowało się do późnego wieczora, pomarańcze smakowały jak ambrozja a Bolek i Lolek byli sto razy lepsi od Kaczora Donalda.

Sięgając po książkę "Ta nasza młodość... : jak dorastało się w PRL?" autorstwa Kazimierza Kunickiego i Tomasza Ławeckiego liczyłam że przeniosę się w świat dzieciństwa ze wszystkimi jego blaskami i cieniami.
Niestety. Tak się nie stało bo ta publikacja to skrzyżowanie felietonów z wiedzą encyklopedyczną (nie będę się już pastwić nad wielkością czcionki która sprawia że książka ma blisko 400 stron choć spokojnie zmieściłby się na 150). Autorzy hasłowo opisują różne zjawiska charakterystyczna dla czasów PRL (i w zamyślenie dotyczące ludzi młodych) takie jak moda, muzyka, jedzenie, alkohol, literatura dla dzieci i młodzieży i wiele innych.
Niestety wszystko to podane jest w sposób niezwykle nudny, z masą powtórzeń i przytaczaniem danych statystycznych. Ciężko się czyta takie teksty.
Nie przeczę że autorzy mają wiedzę brak im jednak czegoś co ja nazywam "genem gawędziarstwa".

Jak dla mnie ta książka to zmarnowany potencjał.

pokaż więcej

 
2018-02-01 13:12:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam

Wojna, choć rodzaju żeńskiego, od zawsze była męską sprawą. Wojna to dyktatorzy, żołnierze, komendanci obozów koncentracyjnych, liczni pracownicy administracji.
Kobiety są w tle: doglądają domowego ogniska kiedy mężczyźnie walczą, dbając o sprawy dnia codziennego dziergając ciepłe skarpety wysyłane do walczących na froncie. Czasami w tym obrazie mignie nam jakaś sanitariuszka, jakaś...
Wojna, choć rodzaju żeńskiego, od zawsze była męską sprawą. Wojna to dyktatorzy, żołnierze, komendanci obozów koncentracyjnych, liczni pracownicy administracji.
Kobiety są w tle: doglądają domowego ogniska kiedy mężczyźnie walczą, dbając o sprawy dnia codziennego dziergając ciepłe skarpety wysyłane do walczących na froncie. Czasami w tym obrazie mignie nam jakaś sanitariuszka, jakaś telefonistka, jakaś sekretarka ale przyjęło się uważać że wojna to domena mężczyzn.

Punkt widzenia że niemieckie kobiety były ofiarami wojny bez zbytnich sprzeciwów funkcjonował przez lata. Dopiero niedawno zaczęto podnosić kwestię odpowiedzialności kobiet i ich udziału w budowaniu i umacnianiu potęgi III Rzeszy. Historycy niemal jednomyślnie głoszą że niemieckie kobiety świadomie i z zaangażowaniem popierały politykę Hitlera (przytoczę tutaj choćby prace Paula Rolanda „Nazistki” czy „Sprawczynie” Kathrin Kompisch).
Podobnie jest z kobietami które czynnie wspierały ówczesną władzę takimi jak nadzorczynie w obozach koncentracyjnych. Coraz częściej zadaje się pytanie co było przyczyną ich okrucieństwa i bezwzględności a nie zakłada się że od zawsze były to jednostki zdeprawowane u których wojna pozwoliła uwolnić mordercze instynkty.

Aby spróbować odpowiedzieć na to pytanie Daniel Patrick Brown postanowił przeanalizować życiorys jednej z najbardziej znanych nadzorczyń obozowych Irmy Grese która wśród ocalałych z zagłady więźniów Oświęcimia zyskała sobie przydomek „piękna bestia”.
Kiedy przebrniemy już przez słowniczek, jedną przedmowę, drugą przedmowę i informację w której autor mówi o trudnościach związanych ze zbieraniem materiałów na temat bohaterki książki (ja czytałam wydanie z 2014 roku więc to najnowsze, uzupełnione przez autora) to nagle znajdujemy się prawie w połowie książki.
Podziwiam autora za determinację jednak jego książka to zaledwie rys postaci Irmy Grese: bardzo niekompletny, zdawkowy i z mnóstwem białych plam.
Pełna jest natomiast rozważań filozoficznych na temat zła i jego istoty. Nie powiem że to nieciekawe, jednak w tym przypadku widać że to typowe „zapchanie dziury” które sprawia że książka ma odpowiednią objętość (a i tak połowę stanowią przypisy; gdyby dano je na końcu sam tekst liczyłby może 100 stron).

Dla osób które interesują się tematem „Piękna bestia. Zbrodnie SS Aufseherin Irmy Grese” będzie dużym rozczarowaniem. Trudno pisać biografię kogokolwiek jeśli mało jest materiałów na których można się oprzeć.Ta praca mogłaby być ciekawym rozdziałem jakiegoś szerszego opracowania. Jako książka niestety się nie broni.

pokaż więcej

 
2018-01-31 10:56:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

Przez lata zachwycałam się twórczością szwedzkiej pisarki Majgull Axelsson która pisze niezwykle mądre, refleksyjne i większości przypadków smutne książki o kobietach i dla kobiet. To dzięki jej twórczości przekonałam się że można tworzyć ambitną prozę daleką od konwencji taniego romansu który, niestety, kojarzy się z hasłem "literatura kobieca".

Po lekturze "Nieczułości" Martyny Bundy mogę...
Przez lata zachwycałam się twórczością szwedzkiej pisarki Majgull Axelsson która pisze niezwykle mądre, refleksyjne i większości przypadków smutne książki o kobietach i dla kobiet. To dzięki jej twórczości przekonałam się że można tworzyć ambitną prozę daleką od konwencji taniego romansu który, niestety, kojarzy się z hasłem "literatura kobieca".

Po lekturze "Nieczułości" Martyny Bundy mogę śmiało powiedzieć że to jedna z piękniejszych i mądrzejszych książek jako ostatnio czytałam, bardzo w stylu Axelsson co jest ogromnym komplementem dla autorki.
Marta Budny przenosi nas do niewielkiej wsi na Kaszubach o jakże znamiennej nazwie Dziewcza Góra. To tam mieszka Rozela wraz ze swymi trzema córkami które szczęśliwie przetrwały czas wojny i teraz mają nadzieję normalnie żyć. Każda z tych kobiet ma inną historię, ambicję, marzenia. Rozela pragnie spokojnie żyć i zapomnieć o koszmarze wojny i sowieckim wyzwoleniu które oznaczało dla niej przemoc i gwałt.
Córki są dla niej całym światem i choć nie jest zbyt wylewna w swoich uczuciach chce im zapewnić dobre, proste życie z zaradnym mężem i gromadką dzieci u boku. Niestety jak mówi przysłowie: "człowiek planuje Pan Bóg kule nosi" Truda, Gerda i Ilda piszą same swoje losy, które często dalekie są od planów i marzeń ich matki.
Każda z sióstr to osobna opowieść o miłości, rodzinie, ambicjach i losie który często rozdaje znaczone karty.
Te kobiety o tak różnych charakterach łączy jedno: ogromna siła która pozwala im dumnie i z podniesioną głową przejść przez życie.

"Nieczułość" to książka o życiu takim jakim jest: trudnym, często nudnym, gdzie wielokrotnie podejmujemy złe decyzje ale mimo to trzeba po prostu iść dalej: jak mamy szczęście to z kimś pod rękę, jak nie to sami ale z hardo podniesioną głową. I dobrze mieć miejsce do którego można wracać (nawet w myślach i wspomnieniach) bo to dodaje sił na dalsze zmagania z życiem.

Mam nadzieję że Martyna Budny nie poprzestanie tylko na tej książce. Czekam na dalsze mądre powieści o kobietach i dla kobiet. Czytelników płci męskiej również zachęcam do lektury - warto czasami spojrzeć na świat z perspektywy swej ładniejszej połowy.

pokaż więcej

 
2018-01-29 11:13:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

Jeśli miałabym jednym słowem wyrazić swoje wrażenia po lekturze "Labiryntu duchów" to byłoby to słowo przesyt.
Po zamknięciu książki czułam się pełna ale nie było to miłe uczucie zaspokojenia głodu tylko wrażenie "przejedzenia" bo lektura ta jest po prostu za długa i sprawia wrażenie zbyt przegadanej bo niektóre wątki spokojnie dałoby się opisać bardziej zwięźle.
Niemniej Zafon to Zafon:...
Jeśli miałabym jednym słowem wyrazić swoje wrażenia po lekturze "Labiryntu duchów" to byłoby to słowo przesyt.
Po zamknięciu książki czułam się pełna ale nie było to miłe uczucie zaspokojenia głodu tylko wrażenie "przejedzenia" bo lektura ta jest po prostu za długa i sprawia wrażenie zbyt przegadanej bo niektóre wątki spokojnie dałoby się opisać bardziej zwięźle.
Niemniej Zafon to Zafon: mistrz słowa i kreator nastroju, malarz urokliwych obrazów Barcelony więc "Labirynt duchów" jest udaną książką która wielką klamrą spina większość wątków poruszanych w trzech wcześniejszych tomach.

Centralną postacią tej książki jest minister Mauricio Valls który pewnego dnia znika bez śladu. Policja nie jest w stanie go odnaleźć więc do poszukiwań zostaje zaangażowana agentka specjalna Alicja Gris która pod pozą twardej i silnej kobiety skrywa ciężkie przeżycia z okresu wojny domowej w Hiszpanii. Jest piękna, skuteczna i niezwykle samotna. To właśnie wokół Vallsa i Alicji Gris toczy się cała akcja w którą zostają wciągnięci bohaterowie znani z wcześniejszych tomów: Fermin, Daniel i Bea, David Martin czy Julian Carax. Wszyscy oni mają rachunki do wyrównania z panem ministrem którego żądza sławy i mania wielkości kosztowała życie wielu niewinnych istnień.

W "Labiryncie duchów" wiele ważne miejsce ma też wątek historyczny. Autor wiele mówi o tragicznej w skutkach wojnie domowej która pochłonęła mnóstwo ofiar i przez lata dzieliła Hiszpanię.

Oczywiście są też książki, są pisarze i ci którzy pisarzami chcą zostać. Są księgarnie, biblioteki i Cmentarz Zapomnianych Książek czyli miejsce którym Zafon zaczarował czytelników już w "Cieniu wiatru".
Dla każdego bibliofila to wątek magiczny (mój ulubiony w całym cyklu) i to głównie dla niego sięgałam po kolejny tomy.

Wydaje się że tą książką autor zamknął drzwi do wykreowanego przez siebie świata pełnego ludzkich dramatów, pasji życia i radości obcowania z literaturą. To była cudowna podróż choć pod koniec odrobinę męcząca ale było warto zanurzyć się w tę historię.
Dla wielbicieli cyklu pozycja obowiązkowa.

pokaż więcej

 
2018-01-24 15:51:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Seria: Czarna Seria

Niektóre książki są jak jedzenie w fast foodzie: chwilowo zaspokajają głód czytania ale w sposób mało wyrafinowany. Po kilku godzinach nie pamięta się już o czym opowiadała dana historia bo ani akcja specjalnie nie wciągała ani bohaterowie nie budzili cieplejszych uczuć.
Ot takie czytadła dla zabicia czasu: nie szkodzą ale też specjalnie nie wnoszą wiele do do naszego życia.

Do tej...
Niektóre książki są jak jedzenie w fast foodzie: chwilowo zaspokajają głód czytania ale w sposób mało wyrafinowany. Po kilku godzinach nie pamięta się już o czym opowiadała dana historia bo ani akcja specjalnie nie wciągała ani bohaterowie nie budzili cieplejszych uczuć.
Ot takie czytadła dla zabicia czasu: nie szkodzą ale też specjalnie nie wnoszą wiele do do naszego życia.

Do tej kategorii właśnie zaliczam "Jej wszystkie śmierci" Marty Zaborowskiej. To kryminał z wątkiem miłosnym w tle i mroczną tajemnicą z przeszłości która ciąży na sumieniu grupki przyjaciół.
Erwin Cis od lat mieszka w Niemczech. Ma zaborczą żonę której nie darzy specjalnym uczuciem i syna dla którego tak naprawdę tkwi w tym związku.
Żyje z dnia na dzień, rozwija swoją firmę szkoleniową i czuje się źle sam ze sobą. Z marazmu wyrywa go tajemniczy telefon z kancelarii prawniczej z Polski i informacja że w Warszawie czeka na niego przesyłka której nadawcą jest jego dawna miłość Iza. Erwin rzuca wszystko, wskakuje na motor i gna na złamanie karku na spotkanie z przeszłością.
Na miejscu dowiaduje się iż jego była dziewczyna nie żyje. W kopercie znajduje drobiazgi z ich dawnego życia ale też zdjęcia młodych kobiet które nic mu nie mówią.
Pogrążony w żalu stara się dowiedzieć jak umarła Iza jednak napotyka na mur milczenia i niedomówień. Kiedy zaczyna drążyć temat w głowie świta mu myśl że może jednak dziewczyna żyje. Angażuje się więc w prywatne śledztwo które ściąga na niego niebezpieczeństwo.

Ta książka to zlepek szybkiej akcji i łzawego romansu z widokiem na nocne życie i rozrywki stolicy (autorka tak na serio? chciałaby się zapytać). Dzieje się wiele ale nie zawsze zgodnie z logiką i zdrowym rozsądkiem. Zniesmaczył mnie bardzo motyw relatywizacji zła. Według autorki są zbrodnie które nie plamią sumienia i tylko czasami powracają w złych snach.

"Jej wszystkie śmierci" to taka lektura do pociągu. Można przeczytać aby zabić czas i zostawić w przedziale dla kolejnego podróżnego.

pokaż więcej

 
2018-01-23 11:14:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Cykl: William Wisting (tom 2) | Seria: Mroczny zaułek

Jeśli miałabym powiedzieć za co lubię Jørna Liera Horsta to odpowiedź brzmiałaby: za to że nie jest efekciarzem.
Jego książki to proste historie których bohaterem nie jest żaden superman ale stróż prawa któremu ciekawe śledztwa, wymagające dużego zaangażowania zdarzają się raz na jakiś czas. Reszta to proza życia każdego policjanta: rozboje, kradzieże, zaginięcia.

William Westing nie jest...
Jeśli miałabym powiedzieć za co lubię Jørna Liera Horsta to odpowiedź brzmiałaby: za to że nie jest efekciarzem.
Jego książki to proste historie których bohaterem nie jest żaden superman ale stróż prawa któremu ciekawe śledztwa, wymagające dużego zaangażowania zdarzają się raz na jakiś czas. Reszta to proza życia każdego policjanta: rozboje, kradzieże, zaginięcia.

William Westing nie jest geniuszem ale jest pracowity, dociekliwy i ma zgrany zespół współpracowników.
Ma też wrodzone poczucie sprawiedliwości które każe mu w pełni angażować się w sprawy sprzed lat które nie doczekały się rozwiązania.
"Felicia zaginęła" to misternie skonstruowana historia gdzie tragiczne zdarzenia sprzed lat łączą się z bieżącą sprawą prowadzoną przez Wistinga dotyczącą zaginięcia młodej dziewczyny.
W trakcie prac budowlanych zostaje odkryte ciało kobiety która zniknęła bez śladu 25 lat temu. Po ustaleniu jej tożsamości śledczy wracają do historii sprzed lat jednak bieżące wydarzenia nie pozwalają im poświęcić się w pełni sprawie której za kilka dni grozi przedawnienie.
W tym samym czasie syn lokalnego przedsiębiorcy zgłasza zaginięcie swojej narzeczonej. Mimo poszlak które wskazują że powodem jej zniknięcia mogła być depresja intuicja Wistinga podpowiada mu że finał tej sprawy może być tragiczny. I tak się dzieje: dziewczyna zostaje znaleziona martwa.
Niespodziewanie okazuje się iż była ona córką kobiety której zwłoki znaleziono na placu budowy.
Znalezienie powiązania między tymi zbrodniami jest kluczem do ich rozwiązania.

Horst prowadzi czytelnika ślad po śladzie. Rozważa wszelkie możliwe hipotezy i pozwala nam wcielić się w rolę detektywa. Śledztwem rządzi logika i mimo iż finalnie sama zagadka jest nader oryginalna (by nie powiedzieć przekombinowana) to autor potrafi sprawić aby czytelnik poczuł że taka sprawa rzeczywiście mogła mieć miejsce.
Ja bardzo lubię taki sposób opowiadania historii kryminalnych. Polecam fanom klasyki tego gatunku.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
413 366 19151
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (168)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd