Jeżynka 
Uzależniona od czytania, matka, żona i kobieta pracująca. Dodatkowo niestrudzona orędowniczka www.siepomaga.pl
41 lat, Warszawa, status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę, ostatnio widziany 6 godzin temu
Teraz czytam
  • Blask
    Blask
    Autor:
    Pierwsza od pięciu lat powieść mistrza prozy! Eustachy Rylski wraca książką napisaną w jego najlepszym rozpoznawalnym stylu, a zarazem dość jak na tego pisarza nietypową. Główny bohater, Gaponia, je...
    czytelników: 100 | opinie: 7 | ocena: 6,71 (24 głosy)
  • Niepokorna husarka
    Niepokorna husarka
    Autor:
    Po śmierci ukochanego ojca życie bliźniąt Johanny (Joanny) i Karla (Karola) von Allersheimów drastycznie się zmienia. Czyhająca na ogromny majątek rodzeństwa, pozbawiona skrupułów macocha oraz ich zaw...
    czytelników: 60 | opinie: 0 | ocena: 7,38 (8 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-16 15:39:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Autor:

"Miejsce egzekucji" Val McDermid to swoiste "jajko z niespodzianką" szczególnie dla kogoś kto nie zapoznał się z krótkim streszczeniem na okładce. Ja od jakiegoś czasu tego nie robię bo blurby zamiast zachęcać do lektury bardzo często zdradzają zbyt wiele co psuje przyjemność czytania.

3/4 książki to trzymająca w napięciu historia z lat 60-tych ubiegłego wieku opowiadająca o zniknięciu...
"Miejsce egzekucji" Val McDermid to swoiste "jajko z niespodzianką" szczególnie dla kogoś kto nie zapoznał się z krótkim streszczeniem na okładce. Ja od jakiegoś czasu tego nie robię bo blurby zamiast zachęcać do lektury bardzo często zdradzają zbyt wiele co psuje przyjemność czytania.

3/4 książki to trzymająca w napięciu historia z lat 60-tych ubiegłego wieku opowiadająca o zniknięciu 13-letniej Alice w maleńkiej wiosce Scardale na końcu świata (w tym przypadku tym przysłowiowym końcem świata jest północna Anglia). W tej hermetycznej społeczności gdzie wszyscy znają się od lat i w mniejszym bądź większym stopniu są ze sobą spokrewnieni wydarzenie to wywołuje szok i otępienie. Zamiast pomagać policji ludzie zamykają się w sobie i boją się współpracować ze stróżami prawa aby nie być posądzeni o udział w zaginięciu Alice. Przez ten mur milczenia stara się przebić młody inspektor George Bennett dla którego rozwiązanie tej zagadki staje się wręcz obsesją. Wydaje się że jego wysiłki zostają nagrodzone bo udaje mu się postawić przed sądem podejrzanego o którego winie jest przekonany.
I na tym wydawać by się mogło książka mogłaby się zakończyć (i zdobyć moje uznanie) ale autorka zmusza czytelnika aby jeszcze raz spojrzeli na tę sprawę, po ponad 30 latach, oczami dziennikarki która chce napisać książkę bazującą na tej historii.
Jej dociekliwość powodują że dociera ona do informacji które każą na nowo postawić sobie pytanie co tak naprawdę wydarzyło się w Scardale i czy ramię sprawiedliwości ukarało właściwego człowieka.

To opowieść niezwykle mroczna, ciężka od złych emocji i szczególnie tych czytelników którzy mają dzieci może przyprawić o gęsią skórkę.

To kryminał w starym, dobrym stylu: drobiazgowo opisuje śledztwo, bada wiele wątków, pozwala samemu zaangażować się proces dedukcji.
Skrupulatnie zbierane ślady, poszlaki, zeznania prowadzą do finału.
Muszę przyznać że w trakcie czytania odkryłam tajemnicę Scardale ale to tylko dlatego że wieki temu czytałam historię z tak zaskakującym finałem. Nie przeszkadzało mi to jednak delektować się tą książką bo to wciągająca i inteligentna lektura. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-11-15 16:21:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Autor:
Cykl: Komisarz Eryk Deryło (tom 2) | Seria: Mroczna strona

Ciąg dalszy nastąpił..."Ofiara" Maxa Czornyja to kontynuacja debiutanckiego "Grzechu". Pomylą się jednak ci którzy będą oczekiwać nowej zagadki kryminalnej której rozwiązania podejmie się lubelski komisarz Eryk Deryło. Bo książka ta to ciąg dalszy "Grzechu" którego koniec został ucięty jak nożem.
Mamy więc tego samego mordercę, zbrodnie o podobnym charakterze i nawet tą samą ofiarę (!?) która...
Ciąg dalszy nastąpił..."Ofiara" Maxa Czornyja to kontynuacja debiutanckiego "Grzechu". Pomylą się jednak ci którzy będą oczekiwać nowej zagadki kryminalnej której rozwiązania podejmie się lubelski komisarz Eryk Deryło. Bo książka ta to ciąg dalszy "Grzechu" którego koniec został ucięty jak nożem.
Mamy więc tego samego mordercę, zbrodnie o podobnym charakterze i nawet tą samą ofiarę (!?) która cudem uniknęła poprzednio niechybnej śmierci.
Na pierwszych kilku stronach autor dokonuje streszczenia wszystkich wątków które zawarł w pierwszej książce więc jak ktoś zaczął lekturę tej serii od książki numer 2 to spokojnie książkę numer 1 może sobie darować. Niestety świadczy to o słabym warsztacie autora. Potwierdziło się to co przeczuwałam: "Ofiara" jest tak samo marną pozycją jak debiut Maxa Czornyja.

To utwór który czerpie "inspirację" z najbardziej poczytnych serii kryminalnych. Mamy tutaj motywy "kopiuj - wklej" z twórczości Chrisa Cartera czy Jo Nesbø. Czyli jest krwawo, jest mroczno i do bólu...powtarzalnie.
W "Ofierze" ewidentnie zabrakło pomysłu na fabułę bo czytając kolejne rozdziały ma się wrażenie że przecież to już było.
Nawet dobroduszny komisarz, który miał szansę być jedynym jasnym punktem w tym morzu nijakości zamienia się karykaturę śledczego: pociesznego policjanta z zadatkami na ofiarę losu będącego pod pantoflem żony.

Nie wiem czy nie uczciwiej byłoby z książki "Grzech" i "Ofiara" zrobić jedną nawet rozmiaru cegły (to bardzo popularny trend ostatnio). Nie wpłynęłoby to na jakość tego "dzieła" a czytelnik mógłby uniknąć rozczarowania sięgając po książkę która nie niesie za sobą nowych zagadek, emocji, śledztw.

Moją przygodę z twórczością Maxa Czornyja uważam za definitywnie zakończoną. Widać jednak po kolejnych zapowiedziach że chwycił on wiatr w żagle bo książka zaczyna gonić książkę. Pachnie mi to Mrozem. I nie, to nie jest komplement.

pokaż więcej

 
2018-11-14 10:03:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Audiobook 2018, Z biblioteki
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 11) | Seria: Ślady zbrodni

Nie zakochałam się bezgranicznie w serii o komisarzu Harrym Hole. Cykl ten był bardzo nierówny. Zawierał zarówno książki ze wszech miar przeciętne jak i takie które do końca trzymały w napięciu. Jako cel na ten rok postanowiłam przeczytać wszystkie tomy po kolei i właśnie zakończyłam to wyzwanie lekturą "Pragnienia".
Na usta ciśnie mi się jedno zdanie - creme de la creme. W mojej ocenie to...
Nie zakochałam się bezgranicznie w serii o komisarzu Harrym Hole. Cykl ten był bardzo nierówny. Zawierał zarówno książki ze wszech miar przeciętne jak i takie które do końca trzymały w napięciu. Jako cel na ten rok postanowiłam przeczytać wszystkie tomy po kolei i właśnie zakończyłam to wyzwanie lekturą "Pragnienia".
Na usta ciśnie mi się jedno zdanie - creme de la creme. W mojej ocenie to najlepsza część w całej serii w której Jo Nesbø dał popis swojego talentu. Zarówno intryga kryminalna jak i wątki z osobistego życia komisarza Hole są tutaj poprowadzone po mistrzowsku a ślepe zaułki w które co raz zapędza nas autor mieszają czytelnikowi w głowie.

Wydaje się że Harry Hole wziął na dobre rozbrat z pracą śledczego. Rola wykładowcy i przykładnego męża i ojce w zupełności mu wystarczają aby uznać swoje życie za szczęśliwe i spełnione.
Nic nie jest nam jednak dane na zawsze i były policjant też szybko się o tym przekonuje. Jego spokój zaczyna sypać się jak domek z kart: żona Rakel trafia do szpitala a on sam, jako legendarny śledczy, szantażem jest zmuszony by jeszcze raz pomóc norweskiej policji w schwytaniu seryjnego mordercy który swoim ofiarom przegryza gardła i pije ich krew.
Zostaje więc reaktywowana niezależna grupa śledcza a Harry Hole wraz z zespołem ponownie zanurza się w świat zbrodni i ludzkich wynaturzeń. Okazuje się że przyjdzie mu się ponownie zmierzyć z duchami przeszłości. Tym razem będzie to pojedynek na śmierć i życie.

"Pragnienie" to kryminał kompletny który mógłby służyć za swoisty wzorzec Sevres jeśli chodzi o ten gatunek. Nie ma tu momentu gdzie czytelnik może zaczerpnąć oddech bo każda kolejna strona tylko potęguje emocje.
Finał godny mistrza, dający nadzieję na to że to jeszcze nie koniec. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-11-09 10:49:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Posiadam

Nie sposób nie porównywać tej książki z opowieścią o rodzinie Beksińskich. To właśnie tamta pozycja była swoistą bombą czytelniczą dzięki której Magdalena Grzebałkowska wdarła się na sam szczyt list bestsellerów (absolutnie zasłużenie). Tym większy to sukces że stała za nim po prostu świetna książka która "pociągnęła" potem cały szum medialny związany ze Zdzisławem i Tomaszem Beksińskimi... Nie sposób nie porównywać tej książki z opowieścią o rodzinie Beksińskich. To właśnie tamta pozycja była swoistą bombą czytelniczą dzięki której Magdalena Grzebałkowska wdarła się na sam szczyt list bestsellerów (absolutnie zasłużenie). Tym większy to sukces że stała za nim po prostu świetna książka która "pociągnęła" potem cały szum medialny związany ze Zdzisławem i Tomaszem Beksińskimi (kolejne publikacje, film, nowe wydanie książki z filmową okładką).
"Komeda. Osobiste życie jazzu." to książka tak różna od poprzedniej że w pewnym momencie, w trakcie lektury, miałam ogromne poczucie niedosytu. Jednak wraz z kolejnymi przewracanymi stronami uświadamiałam sobie że autorka, tak jak poprzednio, wykonała gigantyczną pracę docierając do wciąż żyjących przyjaciół i znajomych Krzysztofa Komedy, dokumentów i zachowanej korespondencji będąc tak samo zaangażowaną, pracowitą i dociekliwą.
Dlaczego więc książka jest tak diametralnie inna w odbiorze od poprzedniej? Bo Komeda i Beksińscy to totalnie odmienne postacie.

Pisząc o Beksińskich Magdalena Grzebałkowska musiała się napracować przy wyborze materiałów (miała do dyspozycji setki godzin nagrań video, tony korespondencji, zapisków, audycji radiowych). Pisząc o Komedzie jej praca polegała na szukaniu informacji o muzyku bo ten, będąc typem introwertyka, mówił niewiele, jeśli pisał listy to głównie w sprawach związanych z planowanymi koncertami a zachowane nagrania to zapis jego koncertów.
Dlatego ta książka to tak naprawdę opowieść o muzyce jazzowej: jej początkach i dynamicznym rozwoju. Portret Krzysztofa Komedy w tej książce to głównie portret muzyka, jego drogi rozwoju, poszukiwania dalszych wyzwań.
Krzysztofa - syna, męża, przyjaciela, ojczyma jest tu niewiele. Przewija się kila słów w których zamyka się jego charakterystyka: samotnik, milczek, mało zaradny życiowo, człowiek zakompleksiony.
Jako przeciwwagę do tego portretu Magdalena Grzebałkowska "rysuje" obraz jego żony Zofii: osoby dynamicznej, świetnej organizatorki zaangażowanej w sprawy zawodowe męża ale też despotycznej, czasami chamskiej i obcesowej która w środowisku nie była zbyt lubiana.

Mnóstwo wspomnień ludzi którzy są byli/są legendami polskiego jazzu: Trzaskowski, Wróblewski, Stańko, Dudziak, Kurylewicz. Wiele czarno-białych zdjęć zarówno z koncertów jak i życia prywatnego muzyka (w tym to "słynne" zdjęcie z Markiem Hłasko). I ten zegar tykający do tyłu: 38, 21, 2, pół roku życia...

Polecam lekturę choć w niczym nie przypomina ona barwnej, żywej i brawurowej opowieści o Beksińskich. Mimo to ma swój niezaprzeczalny czar.

(Od kilku dni "chodzi" za mną "Kołysanka". Nie mogę się uwolnić, nucę bez przerwy...)

pokaż więcej

 
2018-11-08 11:08:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

Małgorzata Rogala to nie tylko niezła pisarka ale też świetna obserwatorka i komentatorka tego co się wokół nas dzieje.
W "Dobrej matce", która czytałam wcześniej zwróciła uwagę na obecność dzieci w świecie wirtualnym i zagrożenia z tym związane. Dostało się (i słusznie) wszelkim instamatkom i wielbicielkom relacji na bieżąco z życia swoich pociech na facebooku. Ale autorka zrobiła to bardzo...
Małgorzata Rogala to nie tylko niezła pisarka ale też świetna obserwatorka i komentatorka tego co się wokół nas dzieje.
W "Dobrej matce", która czytałam wcześniej zwróciła uwagę na obecność dzieci w świecie wirtualnym i zagrożenia z tym związane. Dostało się (i słusznie) wszelkim instamatkom i wielbicielkom relacji na bieżąco z życia swoich pociech na facebooku. Ale autorka zrobiła to bardzo subtelnie: bez moralizatorskiego tonu i grożenia palcem. Opowiedziała po prostu historię z życia, ubraną w inteligenty kryminał z dwójką sympatycznych bohaterów. Myślę że opowieść wielu dała do myślenia.

"Kiedyś Cię odnajdę" to książka która porusza kolejny ważny temat: przemocy, roli szkoły i nauczycieli w kształtowaniu postaw młodych ludzi oraz relacji rodzic - dziecko która jeśli ma mocne podwaliny jest w stanie pomóc przejść młodemu człowiekowi przez życie łatwiej i bezpieczniej.
Jak to u autorki bywa ubrała swoją opowieść w historię kryminalną (dodajmy że całkiem logiczną, wciągająca i z zaskakującym zakończeniem) dzięki czemu czyta się ją z zainteresowaniem i niesłabnącą uwagą.

Główną bohaterką jest Weronika, trochę introwertyczna trzydziestolatka która przez lata nie uporała się z traumą sprzed lat kiedy to zgwałcono i zamordowano jej matkę. Stroni od ludzi, pracuje w domu jako graficzka a jej jedyną przyjaciółką jest współlokatorka Olga z którą to poznała się jeszcze na studiach pedagogicznych.
Kiedy podczas powrotu z nocnej imprezy Olga zostaje zgwałcona i zamordowana do Weroniki znów powracają koszmarne wspomnienia sprzed lat. Obiecuje sobie i rodzicom przyjaciółki że zrobi wszystko aby sprawiedliwości stało się zadość. Kiedy działania policji nie przynoszą znaczących rezultatów bohaterka postanawia przyjrzeć się sprawie sama. Jeden z wątków śledztwa prowadzi do środowiska nauczycielskiego i szkoły w której pracowała zamordowana.
Weronika decyduje się więc odkurzyć swój dyplom i podejmuje pracę jako pedagog w szkole w której pracowała Olga. Oprócz prywatnego śledztwa musi zmierzyć się z nowymi obowiązkami zawodowymi i ogromem problemów z którym przychodzą do niej uczniowie.
Wbrew sobie samej Weronika odkrywa że ta praca bardzo ją absorbuje i zaczyna przynosić dużo satysfakcji.

Aż trudno uwierzyć że autorce tak zgrabnie udało się połączyć wątek seryjnego gwałciciela-mordercy z opowieścią o współczesnym systemie edukacji, wyzwaniami przed którymi stoją nauczycieli i pedagodzy oraz ich roli w wychowaniu młodych ludzi.
Wyszło naturalnie, ciekawie i intrygująco. Na pewno sięgnę po inne książki Małgorzaty Rogali bo podoba mi się jej wrażliwość i sposób patrzenia na świat. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-11-06 11:30:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Autor:

Swego czasu, jako bardzo młoda dziewczyna, zafascynowana byłam judaizmem. Czytałam wtedy mnóstwo książek które przybliżały mi żydowską religię, tradycję, kulturę czy zwyczaje kulinarne. Moim ulubionym pisarzem był wtedy Isaac Bashevis Singer - genialny pisarz żydowski polskiego pochodzenia (laureat Nagrody Nobla). Jak nikt inny potrafił on w swoich książkach pokazać życie społeczności... Swego czasu, jako bardzo młoda dziewczyna, zafascynowana byłam judaizmem. Czytałam wtedy mnóstwo książek które przybliżały mi żydowską religię, tradycję, kulturę czy zwyczaje kulinarne. Moim ulubionym pisarzem był wtedy Isaac Bashevis Singer - genialny pisarz żydowski polskiego pochodzenia (laureat Nagrody Nobla). Jak nikt inny potrafił on w swoich książkach pokazać życie społeczności żydowskiej. To fascynujący obraz obrzędów, świąt religijnych oraz codziennej egzystencji podporządkowanej niezwykle precyzyjnym (i z naszej perspektywy surowym) zasadom.
Do książki J.S. Margot sięgnęłam więc jako osoba z pewnym bagażem wiedzy o ortodoksyjnych Żydach.

Autorka, wówczas studentka, szukając dodatkowej pracy natrafiła na ogłoszenie żydowskiej rodziny szukającej korepetytorki dla czwórki swoich dzieci. Tej energicznej, zbuntowanej, otwartej na życie dziewczynie udaje się dostać tę posadę i przez kilka lat pracuje z dziećmi Państwa Schneiderów obserwując ich życie i tradycje tak różniące się od świata z którego sama pochodzi.
Mimo ogromnych różnic kulturowych J.S. Margot udaje się nawiązać bliską relację ze swoimi pracodawcami, a przyjaźń z jedna z córek Schneiderów przetrwa długo po zakończeniu współpracy.
"Mozel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów" to spisane po latach wspomnienia Margot z tamtego okresu.
To opowieść o budowaniu więzi i przyjaźni pomimo różnic które tylko z pozoru wydają się być barierą nie do pokonania.
Autorka opowiada zasadach panujących w domu swoich pracodawców: tych dotyczących wychowania dzieci, szanowania tradycji czy obchodzenia świąt. Jest wiele fragmentów dotyczących życia codziennego: koszernej kuchni, aktywności fizycznej, czy kwestii posiadania zwierząt.

Książka na pewno będzie ciekawą lekturą dla tych którzy do tej pory nie interesowali się zbytnio judaizmem. Dla takich czytelników wszystko będzie w pewnym senesie "egzotyczne", tajemnicze i jak dla samej autorki w wielu aspektach niezrozumiałe.
Margot, mimo wielu lat spędzonych w domu Schneiderów, w wielu kwestiach pozostała jednak ogromną ignorantką. Nie mogła zapamiętać kiedy są obchodzone głównej święta żydowskie, boczyła się że nie może zaprosić ich do siebie na kolacje w ramach rewanżu bo jej kuchnia nie jest koszerna, a podczas wizyty w Izraelu, gdzie znalazła gościnę w dzielnicy zamieszkanej przez ortodoksyjnych Żydów złościła się iż musi, zgodnie z tamtejszą tradycją, założyć bluzkę z długim rękawem i rajstopy.
Od osoby która przez kilka lat miała okazję obserwować jak żyją jej pracodawcy oczekiwałabym jednak większej otwartości i szacunku do ich "inności". I to mi w tej książce "zgrzytało" na tyle mocno że wpłynęło na ogólny odbiór lektury.

pokaż więcej

 
2018-11-04 17:39:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

Polska literatura kryminałem stoi. Piszą wszyscy: wykładowcy akademiccy, nauczyciele, prawnicy, piszą też dziennikarze. A że rynek jeśli chodzi o ten gatunek literacki jest chłonny nowych nazwisk przybywa w szybkim tempie.
Piotr Bojarski, z zawodu dziennikarz, debiutantem nie jest ale jego najnowsza powieść "Pokuszenie", dla kogoś kto po raz pierwszy styka się z jego twórczością, może...
Polska literatura kryminałem stoi. Piszą wszyscy: wykładowcy akademiccy, nauczyciele, prawnicy, piszą też dziennikarze. A że rynek jeśli chodzi o ten gatunek literacki jest chłonny nowych nazwisk przybywa w szybkim tempie.
Piotr Bojarski, z zawodu dziennikarz, debiutantem nie jest ale jego najnowsza powieść "Pokuszenie", dla kogoś kto po raz pierwszy styka się z jego twórczością, może sprawiać wrażenie debiutu właśnie. Wydawać by się mogło że ktoś kto "popełnił" już kilka kryminałów wie jakie elemetny są w nich niezbędney aby przykuć uwagę czytelnika.

"Pokuszenie" jednak, wbrew temu co sugeruje tytuł (nijak nie nawiązujący do snutej opowieści) i mroczna okładka (również nijak nie pasująca do treści) to nie krwawy kryminał ale opowiastka w klimacie "Ojca Mateusza" której jedynym walorem dla czytelnika może być poznanie (bardzo ciekawej skąd inąd) historii miejscowości Wschowa.

Bohaterami książki są dwaj koledzy nauczyciele którzy korzystając z przerwy wakacyjnej spędzają tydzień w tym uroczym miasteczku skąd jeden z nich pochodzi. Już pierwszego dnia, podzczas leniwego spaceru dowiadują się iż ktoś zabił wieloletniego kustosza muzeum. Jednak to nie koniec zbrodni gdyż następnego dnia, podczas wyprawy na ryby panowie natykają się na zwłoki topielca, miejscowego ratownika z szemraną przeszłością.
Wiedzeni ciekawością i zapewne nudą (zabijaną regularnymi wypadami na "piwko" które to wypady występują z częstotliwością co 10 stron) zaczynają sami szukać rozwiązania tych zbrodni.

Akcja toczy się nieśpiesznie, przerywana jest długimi sekwencjami przypominającymi wypiski z lokalnych przewodników a finał jest tak banalny że sprawia wrażenie iż autorowi bardziej zależało na pokazaniu zabytków Wschowy niż zawiązaniu jakiejś wciągającej intrygi kryminalnej.

Ja jako czytelnik czuję się wyprowadzona w pole bo sięgając po "Pokuszenie" oczkiwałam wciągającego kryminału a otrzymałam opowiastkę dla młodzieży w stylu "Pana Samochodzika". Nie polecam.

pokaż więcej

 
2018-10-30 15:34:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Audiobook 2018, Z biblioteki

Końcówka października to czytelnicza równia pochyła. Dopadło mnie jakieś prawo serii bo kiepska książka goni kolejną kiepską książkę.

Najsmutniejsze jednak to że po najnowszej powieści Ignacego Karpowicza spodziewałam się mnóstwa pozytywnych emocji bo dotychczasowa twórczość autora mniej ("Gesty") lub bardziej ("Ości", "Balladyny i romanse", "Sońka") ale jednak wpisywała się w moje gusta...
Końcówka października to czytelnicza równia pochyła. Dopadło mnie jakieś prawo serii bo kiepska książka goni kolejną kiepską książkę.

Najsmutniejsze jednak to że po najnowszej powieści Ignacego Karpowicza spodziewałam się mnóstwa pozytywnych emocji bo dotychczasowa twórczość autora mniej ("Gesty") lub bardziej ("Ości", "Balladyny i romanse", "Sońka") ale jednak wpisywała się w moje gusta literackie.

Pisarza długo kazał czekać czytelnikom na swoje kolejne dzieło. Zamilkł na trzy lata, nie zniknął jednak z polskiej sceny literackiej a to za sprawą głośnego i nie ukrywajmy żenującego konfliktu z nieoddanym długiem i zawiedzioną miłością w tle. Wtedy to zaczęły pojawiać się coraz głośniejsze plotki o homoseksualizmie Ignacego Karpowicza. Ten nie komentował. Dyskretnie wycofał się z życia by wrócić ze swoistym coming outem jakim jest właśnie "Miłość". Ta opowieść to trzy opowiadania zatytułowane Piękno , Dobro i Prawda które łączy element miłości homoerotycznej. Opowiadania te przeplatane są osobistą historią podmiotu lirycznego (wnioskuję że wiele tu autor zawarł wątków autobiograficznych) która mówi o momencie kiedy bohater postanowił otwarcie powiedzieć samemu sobie i otoczeniu że jest gejem. Dla mnie rozdziały miały formę czegoś na kształt sesji terapeutycznej.
Opowiadania to misz masz gatunków. Jest więc opowieść o Jarosławie Iwaszkiewiczu i jego żonie Annie (z kochankiem pisarza Jerzym Błeszyńskim w tle), o dystopijnej Polsce gdzie homoseksualizm jest traktowany jako jednostka chorobowa i należy ją leczyć a na koniec baśń o królewiczu który prawdziwą przyjaźń znalazł u boku prostego chłopca ze wsi.
Każde pisane w innej stylistyce, pełne inspiracji i nawiązań do prozy tuzów literatury jak i współczesnych autorów. I każde z wątkiem miłości homoseksualnej.

Bardzo ciężko mi się to czytało. Najciężej chyba te przerywniki między opowiadaniami. Miałam wrażenie że cały czas czytam to samo. Temat tożsamości płciowej jest na pewno tematem istotnym ale tak intensywne eksplorowanie tego wątku w pewnym momencie powodowało znużenie.
Może to książka która będzie swoistym manifestem dla osób homoseksualnych. Może pozwoli niektórym wyjść z przysłowiowej szafy. Mnie jednak ten temat (wałkowany przez Karpowicza przez całą powieść) nie poruszył zbyt mocno.

Nawet dyskusja "uczonych głów" na koniec książki którzy przekonywali mnie z jak wybitnym dziełem mam do czynienia nie wpłynie na moja ocenę. Dla mnie to książka na ważny temat ale jednocześnie słaba literacko. Nie polecam.

pokaż więcej

 
2018-10-29 16:16:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Autor:
Cykl: Komisarz Eryk Deryło (tom 1) | Seria: Mroczna strona

Okazuję się że napisać i wydać książkę w dzisiejszych czasach jest niezwykle łatwo. Wystarczy wpisać się w obowiązujące trendy: popełnić jakiś kryminał, erotyk, bądź powieść z gatunku "literatura kobieca" i już można swoje nazwisko oglądać na księgarskich półkach.
Dobry marketingowiec dołoży swoje, inni autorzy napiszą słowo zachęty na okładce (jakoś nie wierzę że bezinteresownie),...
Okazuję się że napisać i wydać książkę w dzisiejszych czasach jest niezwykle łatwo. Wystarczy wpisać się w obowiązujące trendy: popełnić jakiś kryminał, erotyk, bądź powieść z gatunku "literatura kobieca" i już można swoje nazwisko oglądać na księgarskich półkach.
Dobry marketingowiec dołoży swoje, inni autorzy napiszą słowo zachęty na okładce (jakoś nie wierzę że bezinteresownie), wydawnictwo wyśle kilka egzemplarzy do swoich recenzentów którzy mają duży ruch na swoich blogach i interes się kręci.
Jednego tylko nie rozumiem: potem książka taka trafia do "szarego" czytelnika a ten (nie wiem czym wiedziony) rozpływa się w pochwałach, pisze pozytywne komentarze na forach, poleca znajomym coś co jest często gęsto jest produktem książkopodobnym który powinien szybko utonąć w mrokach niepamięci.

Sięgając po "Grzech" Maxa Czornyja, po tylu pozytywnych recenzjach, oczekiwałam książki co najmniej dobrej. Dostałam pozycję "zainspirowaną" prozą Chrisa Cartera gdzie rzeczywiście ilość rozczłonkowanych zwłok i wymyślnych tortur którym poddawane są ofiary jest podobna, brak natomiast jednej podstawowej rzeczy: zagadki kryminalnej.

Z początku niby wszystko wygląda porządnie: mamy serię tajemniczych porwań młodych kobiet których okaleczone zwłoki porzucane na terenie Lublina wskazują że w mieście może działać zabójca-satanista. Mamy komisarza Eryka Deryło - starego wygę trochę już zmęczonego życiem który jednak angażuje się w śledztwo z pełnym zaangażowaniem i wraz ze swoim zespołem tropi wytrwale mordercę. Tylko że... mordercy jakoś brak.
Zbliżając się do finału, taplając się w bryzgach krwi, wnętrznościach ofiar i symbolice religijnej przebieramy nogami aby w końcu dowiedzieć się kto i dlaczego. Tego niestety się nie dowiedziałam. Rozwiązanie zagadki to nie grande finale ale zwykła granda. Jest wzięte z księżyca, pozbawione logiki, będące czystą kpiną z czytelnika.

Powiedzieć że jestem rozczarowana to nic nie powiedzieć. Uczciwość nie pozwala mi napisać wiele dobrego o tej książce. Przynajmniej czyta się błyskawicznie (mnie zajęło to jeden długi wieczór). Czeka mnie jeszcze lektura "Ofiary" tego autora (te dwie pozycje wypożyczyłam na raz z biblioteki) i bynajmniej ta perspektywa jakoś specjalnie mnie nie cieszy.

pokaż więcej

 
2018-10-26 16:03:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Cykl: Lipowo (tom 9)

Po lekturze "Czernych narcyzów" publicznie (tu na tym forum) złożyłam deklarację że nie sięgnę już po kolejne książki Katarzyny Puzyńskiej z serii o policjantach z Lipowa. A jednak obietnice złamałam bo bezrefleksyjnie "stanęłam" w kolejce rezerwacyjnej mojej biblioteki dzielnicowej. A jak już stanęłam to gdy przyszła moja kolej to książkę odebrałam i przeczytałam.

"Nora" to dziewiąty tom...
Po lekturze "Czernych narcyzów" publicznie (tu na tym forum) złożyłam deklarację że nie sięgnę już po kolejne książki Katarzyny Puzyńskiej z serii o policjantach z Lipowa. A jednak obietnice złamałam bo bezrefleksyjnie "stanęłam" w kolejce rezerwacyjnej mojej biblioteki dzielnicowej. A jak już stanęłam to gdy przyszła moja kolej to książkę odebrałam i przeczytałam.

"Nora" to dziewiąty tom sagi i tak jak w poprzedniej części nie znalazłam żadnych pozytywów tak w tej chociaż zagadka kryminalna do pewnego momentu trzyma się przysłowiowej kupy. Jednak wraz ze wzrostem liczby morderstw (statystycznie jedno na 100 stron) intryga zaczyna się pruć i ponownie wkraczamy w opary absurdu, wątków mnożonych do potęgi entej oraz perypetii sercowych bohaterów które ocierają się o śmieszność.
A zakończenie wskazuje (niestety) że to nie koniec perypetii bohaterów bo autorka szykuje już kolejną książkę.

Punkt wyjścia tej historii był nawet interesujący. Zaginięcie nastolatki za którym kryje się jakaś tajemnica z przeszłości do której dziewczyna, wiedziona ciekawością, starała się dokopać. A wokół cały tłum podejrzanych: szanowanych mieszkańców Brodnicy i okolic gdzie każdy chroniąc swoje tajemnice miał motyw aby uciszyć Berenikę.
Aby czytelnik nie pogubił się totalnie w tej opowieści (bite 800 stron tekstu i gabaryty książki przypominające solidnego pustaka) Katarzyna Puzyńska przygotowała dla czytelników ściągę: wykaz wszystkich postaci występujących w "Norze". Ja musiałam się nią posiłkować dość często.

Książka, tak jak poprzednia, sprawia wrażenie rozbudowanej na siłę co jest bolączką wielu współczesnych powieści ukazujących się na naszym rynku. Jakby autorzy mieli płacone od strony. Ja za taką literaturą nie przepadam bo ględzenia zarówno w życiu jak i w książkach po prostu nie lubię.

Dla mnie ta seria skończyła się na "Łaskunie" Każda kolejna pozycja sagi przekonuje mnie że jej potencjał został już wyczerpany. Cytując klasyka: "jestem na nie".

pokaż więcej

 
2018-10-25 11:03:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Audiobook 2018, Z biblioteki
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 10)

Góra, dół. Góra, dół (a właściwie odwrotnie: dół, góra). Tak w skrócie mogłaby brzmieć moja recenzja książek Jo Nesbø z Harrym Hole w roli głównej. Początek bardzo średni, potem trochę lepiej, szczyt osiągnięty przy "Pierwszym śniegu", następnie znowu pikowanie w dół. "Policja" to powrót do wysokiej formy w najlepszym stylu a wątek komisarza który powstał z martwych, zarówno jeśli chodzi o... Góra, dół. Góra, dół (a właściwie odwrotnie: dół, góra). Tak w skrócie mogłaby brzmieć moja recenzja książek Jo Nesbø z Harrym Hole w roli głównej. Początek bardzo średni, potem trochę lepiej, szczyt osiągnięty przy "Pierwszym śniegu", następnie znowu pikowanie w dół. "Policja" to powrót do wysokiej formy w najlepszym stylu a wątek komisarza który powstał z martwych, zarówno jeśli chodzi o życie prywatne jak i prowadzone śledztwo, w mojej ocenie jest najciekawszy z całej serii.

"Policję" czytałam już kilka lat temu i miałam mgliste wrażenie że była to wciągająca lektura. Ponieważ rok 2018 to rok maratonu z Harrym Hole (czytam lub słucham wszystkie książki z serii po kolei) postanowiłam odświeżyć sobie tę lekturę. I tak: jest dobrze a wręcz bardzo dobrze.
Harry Hole nie jest już komisarzem a cywilem. Wykłada w szkole policyjnej i wiedzie spokojne życie bez używek, a wszystko po to by udowodnić kobiecie którą kocha że jest w stanie prowadzić normalne, stateczne życie bez alkoholu i ścigania morderców. Do czasu...

Nieznany sprawca zaczyna mordować policjantów którzy w przeszłości byli zaangażowani w śledztwa gdzie nie wykryto sprawców.
Sprawa szybko staje się głośna a presja społeczeństwa i władz Oslo tak duża że w poszukiwanie sprawcy zostają zaangażowani najlepsi funkcjonariusze.
Dramatyczne okoliczności sprawiają że również Harry Hole wraca do gry. Zaczyna się krwawy pojedynek: trup ściele się gęsto, a zagrożenie jest bliżej niż się wydaje. Napięcie sięga zenitu a skomplikowane śledztwo zatacza coraz szersze kręgi. Finał zaś to crème de la crème. Nawet największy malkontent (a zaliczam się do tego grona) będzie ukontentowany.

Ciągle nie mogę przyzwyczaić się do Mariusza Bonaszewskiego jako lektora czytającego powieści Jo Nesbø ale "Policji" nawet jego beznamiętna interpretacja nie zaszkodziła. Świetna książka. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-23 12:29:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki
Seria: Reportaż

Przysłów ze słowem "praca" jest w języku polskim co niemiara. Wydźwięk większości z nich jest taki że ciężka i uczciwa zapewni nam i naszej rodzinie godziwy byt w którym, oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb, znajdą się też środki na mniejsze i większe przyjemności.

Tyle teorii bo życie szybko jest w stanie zweryfikować te wyobrażenia. Rynek pracy w Polsce to przysłowiowy Dziki Zachód. To...
Przysłów ze słowem "praca" jest w języku polskim co niemiara. Wydźwięk większości z nich jest taki że ciężka i uczciwa zapewni nam i naszej rodzinie godziwy byt w którym, oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb, znajdą się też środki na mniejsze i większe przyjemności.

Tyle teorii bo życie szybko jest w stanie zweryfikować te wyobrażenia. Rynek pracy w Polsce to przysłowiowy Dziki Zachód. To rynek szybkich i błyskotliwych karier (a co za tym idzie ogromnych pieniędzy) z jednej strony i setek tysięcy pracowników z drugiej dla których szczytem marzeń jest otrzymać umowę o pracę na czas nieokreślony nawet jeśli pensja pod koniec miesiąca daleka jest od mitycznej "średniej krajowej".

"Urobieni.Reportaże o pracy" Marka Szymaniaka to kolejna pozycja na księgarskich półkach która ukazuje absurdy polskiego rynku pracy, który przypomnijmy, od kilku już lat nazywany jest przez polityków, publicystów i pracodawców "rynkiem pracownika".
Autor porusza w nich większość "chorób" które my, osoby pracujące znamy z własnych doświadczeń. Jest więc i o umowach śmieciowych, o outsourcingu pracowniczym, o niemocy związków zawodowych, emigracji zarobkowej czy zatrudnianiu naszych sąsiadów zza wschodniej granicy.
Wszystkie historie które przytacza autor prowadzą nas do pytania czy kierunek rozwoju gospodarczego jaki wybrała Polska po roku '89 był słuszny.
Czy prawie 30 lat po transformacji ustrojowej możemy odtrąbić sukces czy jednak uderzyć się w pierś i zastanowić co zrobić aby ludziom żyło się i pracowało lepiej.

Uczymy nasze dzieci że bez pracy nie ma kołaczy a one za jakiś czas, jeśli nic się nie zmieni, odpowiedzą nam że pewnie tak jest, ale nie w tym kraju. Spakują walizkę i rozpoczną życie setki kilometrów stąd. Oby nie, ale samo zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da.

Bardzo dobra książka. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-19 13:13:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Seria: Mindhunter

John Douglas - człowiek legenda którego determinacja, ciężka praca i pasja sprawiły że rola profilera w śledztwie traktowana jest jako niezbędne wsparcie a nie psychologiczne czary-mary.

Przez ponad 20 lat kariery zawodowej uczestniczył on w najgłośniejszych sprawach kryminalnych w USA które do dziś budzą przerażenie i niedowierzanie. To właśnie dzięki "zaprzęgnięciu" nauk behawioralnych jako...
John Douglas - człowiek legenda którego determinacja, ciężka praca i pasja sprawiły że rola profilera w śledztwie traktowana jest jako niezbędne wsparcie a nie psychologiczne czary-mary.

Przez ponad 20 lat kariery zawodowej uczestniczył on w najgłośniejszych sprawach kryminalnych w USA które do dziś budzą przerażenie i niedowierzanie. To właśnie dzięki "zaprzęgnięciu" nauk behawioralnych jako jednego z działań śledczych spowodowało że profile seryjnych morderców, gwałcicieli, zamachowców czy stalkerów były bardziej precyzyjne co pozwoliło często zawęzić poszukiwania do określonej grupy osób.
Łatwo sobie uzmysłowić że John Douglas, jako pracownik FBI, w prowadzonych przez siebie śledztwach zetknął się z tak przerażającą liczbą ludzkich tragedii, cierpienia i zła że wpłynęło to na jego poglądy które dla nas mogą wydawać się radykalne.Kara śmierci jako najlepszy sposób eliminowania groźnego przestępcy, przekonanie że ludzi takich nie da się w żaden sposób zresocjalizować oraz że pojęcie niepoczytalności to coś co w przypadku sprawców brutalnych czynów nie istnieje a jest tylko argumentem wysuwanym przez obronę.
Przyznam że tak ostre sądy budziły gdzieś mój wewnętrzny sprzeciw ale trzeba brać poprawkę że mówimy o amerykańskim systemie sprawiedliwości który diametralnie różni się od tego w którym my funkcjonujemy.

John Douglas opowiada nam o swoim życiu poprzez pryzmat spraw w których uczestniczył jako profiler. Śledzimy jego karierę, życie osobiste, kolejne śledztwa które do dziś rozpalają wyobraźnię miłośników krwawych historii. Nie brak tu opowieści pierwszych stron gazet: Ted Bundy, Charles Manson, Unabomber. Ale(aż chciałoby się zakrzyknąć:na Boga!) dlaczego jest to tak chaotycznie napisane.
Czytelnik tonie w zalewie nieistotnych dla niego szczegółów (te dziesiątki nazwisk kolegów po fachu z którymi współpracował bohater, przełożonych, potem podwładnych). W kolejnych rozdziałach wracają sprawy które już były omawiane wcześniej i przez to ma się wrażenie że czyta się jeszcze raz to samo.
Taka narracja we mnie wywołała poczucie bałaganu i chaosu. Dla mnie zabrakło tu profesjonalnego ghostwritera który ujarzmiłby trochę tę opowieść (Mark Olshaker nie sprawdził się w tej roli).
Literacko więc ta książka wypada średnio niemniej to cały czas fascynująca historia człowieka który pchnął współczesną kryminologię na zupełnie nowe tory. Warto przeczytać.

pokaż więcej

 
2018-10-17 10:54:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Audiobook 2018, Z biblioteki

Jakaż to piękna książka: ciepła, mądra i chwytająca za serce. Autorce udało się napisać opowieść która nie trąci banałem i tanim sentymentalizmem jak (niestety) większość lektur pod hasłem "literatura kobieca".

"Czerwony notes" to opowieść o życiu prawie 100-letniej Doris która złożona chorobą w szpitalnym łóżku snuje wspomnienia o ludziach których spotkała na swojej drodze.
Ich nazwiska i...
Jakaż to piękna książka: ciepła, mądra i chwytająca za serce. Autorce udało się napisać opowieść która nie trąci banałem i tanim sentymentalizmem jak (niestety) większość lektur pod hasłem "literatura kobieca".

"Czerwony notes" to opowieść o życiu prawie 100-letniej Doris która złożona chorobą w szpitalnym łóżku snuje wspomnienia o ludziach których spotkała na swojej drodze.
Ich nazwiska i adresy ma zapisane w czerwonym notesie który jako mała dziewczynka dostała od ojca w prezencie. Z każdą z osób łączą się jakieś wspomnienia. Niekiedy pełne miłości, niekiedy żalu a czasem gniewu i rozczarowania. Swojej miejsce mają tam i rodzice, i przedwcześnie zmarła siostra, i Allan którego Doris kochała jednak los sprawił że przeżyli całe życie z dala o siebie. Są nazwiska przyjaciółek z Paryża w którym w młodości Doris pracowała jako modelką i osób które okazały się dobrymi duszami pojawiając się w życiu kobiety wtedy gdy najbardziej tego potrzebowała. Wszystkie te zapiski jednak mają jedną adnotacje: zmarł/zmarła.

Doris wie że jej czas dobiega końca. Chce jednak zostawić po sobie jakiś ślad. Zapisuje więc swoje wspomnienia dla jedynej żyjącej krewnej Jenny który przylatuje do Szwecji ze Stanów gdzie mieszka aby towarzyszyć Doris w jej ostatniej drodze.

"Czerwony notes" to opowieść o przemijaniu. Swoiste memento mori ale z pięknym przesłaniem że każde życie ma jakąś wartość. Odchodząc zostawiamy po sobie wspomnienia które, jeśli przetrwają w duszy najbliższych, będą świadczyć że odcisnęliśmy w ich umyśle trwały ślad.

Zachwyciła mnie ta historia swoja prostotą i głębią. Niełatwo się wzruszam ale muszę przyznać że emocje ściskały gardło.
Powieści wysłuchałam w formie audiobooka i podejrzewam że fantastyczna interpretacja lektorek: Elżbiety Kijowskiej i Anny Szawiel też przyczyniła się do tak wysokiej oceny tej pozycji. Polecam!

pokaż więcej

 
2018-10-15 12:39:05
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki

To druga książka autorstwa Piotra Adamczyka którą przeczytałam i druga której nie mogę ocenić wysoko.

Ponad 500 - stronicowa "Ferma blond" to lektura która aż kipi od nadmiaru wątków. Bo mamy tu historię która mówi o istnieniu pod Łodzią w czasie II wojny światowej ośrodka Lebensborn, opowieść o zrabowanych przez Niemców polskich dziełach sztuki (w tym "Wojny postu z karnawałem" Pietera...
To druga książka autorstwa Piotra Adamczyka którą przeczytałam i druga której nie mogę ocenić wysoko.

Ponad 500 - stronicowa "Ferma blond" to lektura która aż kipi od nadmiaru wątków. Bo mamy tu historię która mówi o istnieniu pod Łodzią w czasie II wojny światowej ośrodka Lebensborn, opowieść o zrabowanych przez Niemców polskich dziełach sztuki (w tym "Wojny postu z karnawałem" Pietera Bruegla który to obraz obok "Portretu młodzieńca" Rafeala jest najbardziej znaną polską stratą wojenną) a także zagadkę kryminalną z seryjnym mordercą młodych dziewcząt w roli głównej.
Wojenny romans, poszukiwanie zaginionych skarbów i morderca grasujący na ulicach Monachium to historie które autor starał się połączyć w jedną, zgrabną opowieść.

Niestety, jak to zazwyczaj bywa, nadmiar szkodzi. Zaszkodził również tej książce bo chaos to pierwsze słowo które przyszło mi do głowy w trakcie lektury "Fermy blond". I co zadziwiające, mimo iż tak dużo się dzieje, to akcja miejscami snuje się sennie powodując znużenie i ukradkowe ziewanie.

Piotr Adamczyk to niewątpliwie osoba inteligentna, oczytana, o szerokim spektrum zainteresowań. Wielkie brawa należą mu się za poruszenie tematu (do dziś owianego tajemnicą) o funkcjonowaniu na terenie Polski ośrodków Labensborn które pod płaszczykiem instytucji charytatywno-opiekuńczej zajmowały się między innymi porwaniami dzieci posiadających cechy aryjskie z okupowanych terenów w celu ich germanizacji i wywiezienia na teren III Rzeszy. Skupienie się na tym wątku na pewno sprawiłoby że książka byłaby bardziej interesująca a tak ten temat zatonął w jakiś wątkach pobocznych.

Mniej znaczy więcej. Również w literaturze. Niestety autor minimalistą nie jest. Takie "przegadane" książki ciążą mi potem na sumieniu bo w głowie zostawiają bałagan a w duszy poczucie straconego czasu.

Zainteresowanych tematyką Labensborn odsyłam do rewelacyjnej książki "Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci" autorstwa Anny Malinowskiej. Poruszająca, rzetelna i pełna emocji lektura.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
544 491 31460
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (223)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd