Nomen omen

Wydawnictwo: Uroboros
7,15 (1223 ocen i 242 opinie) Zobacz oceny
10
93
9
109
8
318
7
350
6
209
5
69
4
32
3
27
2
14
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328008373
liczba stron
336
słowa kluczowe
literatura polska, Wrocław,
język
polski
dodał
aspolski

Przygoda czai się za rogiem. A imię jej Salomea! Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez trzy siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się...

Przygoda czai się za rogiem. A imię jej Salomea!

Salomea Przygoda ucieka od zwariowanej rodziny, chcąc rozpocząć samodzielne życie. Gdy okazuje się, że jej stancja przypomina posiadłość z filmów grozy klasy B, prowadzona jest przez trzy siostry w dość podeszłym wieku i papugę, a w telefonie słychać głosy, Salka zaczyna zastanawiać się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Pojawienie się młodszego brata jedynie komplikuje i tak niełatwą już sytuację – zwłaszcza, gdy pewnego dnia próbuje utopić siostrę w Odrze.

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 329
LaurieJanuary | 2017-07-24
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Recenzję można przeczytać również na: http://zniewolone-trescia.blogspot.com
Czasami każdy z nas pragnie uciec ze swojego dotychczasowego życia. Rzucić to wszystko w diabły, odciąć się od najbliższych i zacząć wszystko od początku w całkiem innym miejscu. W takiej sytuacji znajduje się Salomea Klementyna zwana pieszczotliwie Salką. Wcale jej się nie dziwię – matka próbuje ją swatać z każdym pojawiającym się na horyzoncie mężczyzną, opowiadając przy tym o najdrobniejszych szczegółach życia intymnego dziewczyny, ojciec zakochany na zabój jest w dziewiętnastym wieku, a młodszy brat, Niedaś... Szkoda nawet gadać. Salka ma przez to kompleksy i ląduje we Wrocławiu na Lipowej, która przeraża dosłownie wszystkich, poczynając od taksówkarzy, a na babci Przygodowej kończąc. Tam bowiem mieszkają trzy identyczne siostry w podeszłym wieku i papuga uwielbiająca wafelki. Niby nic, a jednak tu jest pies pogrzebany. I to prawie dosłownie.
O prozie Marty Kisiel słyszałam sporo pozytywnych opinii. Że dobre, że zabawne, że warto przeczytać. Nawet na okładce znalazłam rekomendację, że podobna do Terry’ego Pratchetta, którego prozy, szczerze powiedziawszy, nie przeszłam kilka lat temu. Nie nastawiałam się więc na nic szczególnego i przyznam, że początek rzeczywiście nie przekonywał mnie do dalszej lektury. Nie był mdły, ale brakowało mi czynnika, który sprawiłby, że czytałabym z wypiekami na twarzy. Byłam wręcz przekonana, że nic nie zmieni mojego zdania i „Nomen Omen” pozostanie przeciętniakiem z przeciętną bohaterką i gromiącą wszystkich wzrokiem staruszką. Myliłam się. Akcja rozkręca się do tego stopnia, że w pewnym momencie z trudem oderwałam się od książki, chcąc natychmiast dowiedzieć się, co dalej.
Sami bohaterowie są dość ekscentryczną, choć bardzo sympatyczną bandą indywiduów. O Salce i jej rodzinie już wspomniałam. Należy do tego grona dorzucić dość ważną postać babci Przygodowej, która jest pocieszycielką Salki z awersją do krawiectwa.
W domu przy Lipowej poznajemy trzy siostry Bolesne: srogą, noszącą się po męsku Matyldę, dawną psorkę od łaciny, przed którą nadal drży wrocławska elita, dużo bardziej kobiecą, otwierającą się na nowości Jagę oraz Milę, którą poznajemy najmniej, ale także mającą ważny udział w wydarzeniach, których jesteśmy świadkami przy lekturze. Już na początku byłam bliska ich prawdziwej tożsamości, ale potem przyszło skojarzenie z serialem „Czarodziejki”. Mylne, może na szczęście. Bardzo podoba mi się relacja pomiędzy siostrami. Każda z nich jest inna, potrafią być ze sobą do bólu szczere, mieć odmienne zdanie, ale zawsze, gdy sytuacja tego wymaga, działają razem. Chyba nic nie potrafi ich skłócić.
Na koniec pozostają jeszcze Bartek i Basia. Ten pierwszy to typowy filolog języka polskiego, obecnie doktorant, którego Salka poznaje w uczelnianej księgarni, gdzie pracuje. Humanista szukający odpowiedzi na wszystko w bibliotece, sypiący wierszami jak z rękawa, z dobrym sercem i słabą kondycją.
Basia zaś stała się moją ulubienicą z powieści. Nie tylko przez zbieżność imion, ale ta drobna blondyneczka nosząca nieśmiertelne glany, uwielbiająca Warcrafta – dalej nie rozumiem wielu rozmów jej i Niedasia – i niedająca sobie w kaszę dmuchać nawet umarlakom zyskała moją sympatię bojową postawą i sposobem, w jaki dołączyła do tego towarzystwa. Lepiej takiej schodzić z drogi, bo można skończyć jak Niedaś. A może nawet gorzej.
Styl Marty Kisiel jest dość przyjemny dla czytelnika. Lekki, bez nadmiernych kolokwializmów, z odpowiednio dopasowanymi, naturalnymi dialogami i szczyptą humoru, która w kilku miejscach sprawiła, że nie mogłam przestać chichotać.
„Nomen Omen” to dobra książka. Niewybitna, niewnosząca literatury fantasy na wyższy poziom, ale wciąż dobra. Nieco ciężkawy początek nie zachęca, ale sympatyczne postacie i akcja, która zaczyna nabierać tempa aż do szalonego finału wynagradzają tę niedogodność, więc z czystym sumieniem mogę ją polecić na wolny wieczór po ciężkim dniu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szamanka od umarlaków

Lekka, przyjemna lektura. Podobały mi się dialogi, autorka sprawnie uchwyciła delikaną i niewinną, a równocześnie niezależną naturę głównej bohaterki....

zgłoś błąd zgłoś błąd