Wyzwanie czytelnicze LC

Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta

Tłumaczenie: Justyna Gardzińska
Wydawnictwo: Mag
7,6 (550 ocen i 110 opinii) Zobacz oceny
10
55
9
88
8
173
7
132
6
63
5
18
4
10
3
4
2
3
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Thousand Autumns of Jacob De Zoet
data wydania
ISBN
9788374803991
liczba stron
617
słowa kluczowe
Japonia
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
Oceansoul

Nowa powieść autora Atlasu Chmur. • Książka Roku wg New York Times • Nagroda 2011 Commonwealth Writers' Prize • Nominacja Man Booker Prize for Fiction 2010 • Best Books of the Year wg Magazynu Time. Wyobraź sobie imperium, które na półtora wieku odcięło się od świata. Nikt nie może go opuścić, obcokrajowcy nie są wpuszczani, ich religii zakazano, a ich poglądy są traktowane głęboko nieufnie....

Nowa powieść autora Atlasu Chmur.

• Książka Roku wg New York Times
• Nagroda 2011 Commonwealth Writers' Prize
• Nominacja Man Booker Prize for Fiction 2010
• Best Books of the Year wg Magazynu Time.

Wyobraź sobie imperium, które na półtora wieku odcięło się od świata. Nikt nie może go opuścić, obcokrajowcy nie są wpuszczani, ich religii zakazano, a ich poglądy są traktowane głęboko nieufnie. Mimo to nadal istnieje wąskie okno do wnętrza tego kraju-twierdzy: sztuczna, ogrodzona murem wyspa, połączona z portem na stałym lądzie i obsadzona jedynie garstką kupców z Europy. Jednak zamknięta Brama Lądowa nie może zapobiec spotkaniom umysłów – ani serc.

Tym narodem była Japonia, portem Nagasaki, a wyspą Dejima, dokąd zabiera nas panoramiczna powieść Davida Mitchella. Dla holenderskiego urzędnika Jacoba de Zoeta rok 1799 to początek mrocznej opowieści o obłudzie, miłości, winie, wierze i morderstwie – podczas gdy ani on, ani jego poróżnieni krajanie nie wiedzą nawet, że na świecie zmienia się układ sił…

 

źródło opisu: http://www.mag.com.pl/ksiazka-1,82,1399--0-0-Tysi%...(?)

źródło okładki: http://www.mag.com.pl/ksiazka-1,82,1399--0-0-Tysi%...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Wiedźma książek: 1277

Śledząc lot mewy

Napisać książkę niezwykle plastyczną i zachwycającą pod względem językowym bez kunsztownych, złożonych zdań, wielopiętrowych metafor, całkowicie unikając popadania w niepotrzebnie patetyczny ton – to sztuka wystawiająca świadectwo umiejętnościom autora. Takie właśnie jest „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” – subtelne w każdym aspekcie. Składowe tej książki – fabuła, tło historyczne i wizualne, charakterystyki bohaterów – pojedynczo mogą wydawać się proste, ale razem tworzą naprawdę zachwycający, pełny obraz.

David Mitchell, autor głośnego „Atlasu chmur”, który to tytuł prawie dwa lata temu przeżywał drugi szczyt swojej popularności za sprawą ekranizacji, zabiera swoich czytelników w podróż po Japonii z przełomu XVIII i XIX wieku. To czasy japońskiego izolacjonizmu, układy handlowe ze światem zachodu są więc szczątkowe i okupione mnóstwem obostrzeń. Najsilniej świadczy o tym samo istnienie Dejimy, na której rozgrywa się większa część fabuły – to sztuczna wyspa w zatoce Nagasaki, swego rodzaju strefa buforowa w kontaktach pomiędzy Holendrami (jedynym narodem, który w tamtym momencie historii miał pozwolenie na prowadzenie handlu z Japonią), a natywnymi mieszkańcami. Jedynie tutaj przyjezdnym wolno było się osiedlać, założyć faktorię, budować magazyny, żyć i zachowywać się na swój zachodni sposób, tak egzotyczny i trudny do rozumienia dla miejscowych (zresztą niezrozumienie jest tu oczywiście obopólne). Tytułowy bohater, Jacob de Zoet, przypływa na Dejimę, by pełnić obowiązki...

Napisać książkę niezwykle plastyczną i zachwycającą pod względem językowym bez kunsztownych, złożonych zdań, wielopiętrowych metafor, całkowicie unikając popadania w niepotrzebnie patetyczny ton – to sztuka wystawiająca świadectwo umiejętnościom autora. Takie właśnie jest „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” – subtelne w każdym aspekcie. Składowe tej książki – fabuła, tło historyczne i wizualne, charakterystyki bohaterów – pojedynczo mogą wydawać się proste, ale razem tworzą naprawdę zachwycający, pełny obraz.

David Mitchell, autor głośnego „Atlasu chmur”, który to tytuł prawie dwa lata temu przeżywał drugi szczyt swojej popularności za sprawą ekranizacji, zabiera swoich czytelników w podróż po Japonii z przełomu XVIII i XIX wieku. To czasy japońskiego izolacjonizmu, układy handlowe ze światem zachodu są więc szczątkowe i okupione mnóstwem obostrzeń. Najsilniej świadczy o tym samo istnienie Dejimy, na której rozgrywa się większa część fabuły – to sztuczna wyspa w zatoce Nagasaki, swego rodzaju strefa buforowa w kontaktach pomiędzy Holendrami (jedynym narodem, który w tamtym momencie historii miał pozwolenie na prowadzenie handlu z Japonią), a natywnymi mieszkańcami. Jedynie tutaj przyjezdnym wolno było się osiedlać, założyć faktorię, budować magazyny, żyć i zachowywać się na swój zachodni sposób, tak egzotyczny i trudny do rozumienia dla miejscowych (zresztą niezrozumienie jest tu oczywiście obopólne). Tytułowy bohater, Jacob de Zoet, przypływa na Dejimę, by pełnić obowiązki kancelisty. Czytelnik będzie miał okazję obserwować jego relacje z rodakami oraz Japończykami, co jest o tyle ciekawe, że protagonista wyraźnie wyróżnia się spośród tych, z którymi przybił do brzegów wyspy i z którymi przyszło mu tam żyć, nigdy do końca nie wtapia się w społeczność. Co nie znaczy, że nie wchodzi z nią w interakcje – wydarzenia wymuszą na nim ustosunkowanie się do podszytego pogardą i zdradzającego skłonności do nieuczciwości sposobu bycia towarzyszy, do przepisów regulujących relacje holendersko-japońskie w celu zapobiegania mieszaniu się kultur, wreszcie do samych zwyczajów kultywowanych przez mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni i wynikających z nich ograniczeń. Te ostatnie odczuje szczególnie boleśnie, za sprawą pewnej akuszerki, Aibagawy Orito, po spotkaniu z którą serce młodego kancelisty zabije szybciej.

Mimo, że nazwisko Jacoba znalazło się w tytule książki, nie jest on jedyną pierwszoplanową postacią. Są w książce fragmenty, w których to Orito gra pierwsze skrzypce. Co ważne, wraz z tym przeskokiem narracyjnym powieść Mitchella zaskakuje po raz pierwszy, nabierając niespodziewanego ciężaru. Kolejną istotną postacią jest młody tłumacz, Ogawa Uzaemon, w pewien sposób połączony zarówno z Orito, jak i z Jacobem. Zdradzenie, jaką rolę odegra, mogłoby niejednemu przyszłemu czytelnikowi zepsuć część przyjemności z lektury, dodam więc jedynie, że zarówno perspektywa Uzaemona, jak i młodej akuszerki to swego rodzaju oddanie głosu samym Japończykom, umożliwiające ukazanie ich przedziwnej kultury w sposób pełniejszy, niż tylko oczyma niewiele rozumiejących (i często niewiele chcących zrozumieć) Europejczyków. Pełniejszy także pod tym względem, że wykraczający poza to, co zwykło się o mieszkańcach Kraju Kwitnącej Wiśni mówić i pisać, często ograniczając się jedynie do podkreślania zdyscyplinowania, praworządności i umiłowania honoru ponad wszystko. Bohaterowie Mitchella są bardzo ludzcy, z wszystkimi tego zaletami i wadami, więc w każdej grupie zdarzają się zarówno tacy o twardym kodeksie moralnym, jak i zwyczajnie zepsuci, zdegenerowani, źli.

To bardzo ważna cecha książki – szerokie spojrzenie na wszystkie zagadnienia, jakie w sobie zawiera. Mitchell kreuje obrazy pełne i prawdziwe, niezwykłe, ale i codzienne, zestawiając ze sobą piękno, brzydotę i zwyczajność. Nie boi się wspominać o rzeczach z pozoru nieistotnych, gdyż w szerszej perspektywie zespalają one wszystkie elementy w spójną, harmonijną całość i dopełniają ją. Przykładem tego, co, wydawać by się mogło, niewiele wnosi do zasadniczej fabuły, są rozsiane tu i ówdzie wtręty – krótkie opowiastki z życia postaci pierwszo-, ale i drugo- czy nawet dalszoplanowych. Choć rzeczywiście nie popychają one głównej opowieści do przodu, pozwalają uwierzyć w bohaterów, spojrzeć na nich jako na ludzi z krwi i kości, z jakąś przeszłością, motywacją, dążeniami. Będą też gratką dla wszystkich czytelników ceniących w pisarzach gawędziarską naturę.

Wyobrażam sobie, że niuanse handlu oraz dyplomacji, którymi najeżone jest początkowe kilkadziesiąt (o ile nie kilkaset) stron, mogą się wydać nużące. Pewnej dozy cierpliwości wymaga też przyzwyczajenie się do rzadko spotykanej w tego typu prozie narracji w czasie teraźniejszym. Na tę drugą kwestię prędko przestaje się jednak zwracać uwagę, pierwsza natomiast mówi dużo o pracy, jaką autor wykonał podczas pisania, do jak wielu źródeł historycznych musiał sięgnąć, jak bardzo dba o detale, by nawet w najdrobniejszej, najbardziej błahej sprawie nie zawieść czytelnika i nie zrujnować wiarygodności snutej opowieści.

„Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” to złożona, niespieszna opowieść, osadzona w realiach historycznych potencjalnie ciekawych nawet dla osób całkowicie opornych na tak ostatnio powszechną w Europie fascynację Dalekim Wschodem. Taka, której może nie czyta się z zapartym tchem, pospiesznie przerzucając strony, lecz którą chce się poznawać powoli, w skupieniu, rozsmakowując się w niej. Bogata w detale, zawierająca w sobie historię ciekawą pod względem czysto fabularnym, podszytą nawet pewną dozą mrocznej mistyki, w której, jeśli się uprzeć, da się odnaleźć element fantastyczny, a także dostarczająca materiału do licznych refleksji. Tutaj należy zwrócić szczególną uwagę na epilog, nie tylko dlatego, że pod koniec powieść obiera zupełnie inny kierunek, niż można się było tego wcześniej spodziewać, lecz także przez wzgląd na wyraźnie nakreślony motyw przemiany bohatera pod wpływem podróży, którą odbył. To coś, czego w literaturze, szczególnie fantastycznej, często brakuje – lata przebywania poza domem, oderwania od korzeni, od kultury, w której się wyrosło, rzadko odciskają na książkowych postaciach odpowiednio głębokie piętno. Mitchell także w tym aspekcie poradził sobie doskonale.

Sięgając po „Tysiąc jesieni Jacoba do Zoeta” nie należy oczekiwać powtórki z „Atlasu chmur”. To zupełnie inna powieść, także pod względem przynależności gatunkowej, lecz niewątpliwie w równym stopniu godna poznania. Co ciekawe, mimo ewidentnych różnic, uważny czytelnik odnajdzie w „Tysiącu jesieni...” pewną nić splatającą ze sobą obie książki, wyraźne nawiązanie, bardzo pasujące do przewodniej myśli „Atlasu chmur”.

Agata Rugor  

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2075)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1301
Jarek Zawisza | 2018-06-19
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 05 czerwca 2018

Startujemy!
Jest rok 1799
I nie byłoby w tym nic dziwnego, i można by rzec kolejna zwykła historyczna, historia…
Gdyby nie jeden drobny fakt natury geograficznej, startujemy w Japonii kraju od kilkuset lat zamkniętym dla wszystkiego co obce, kraju omalże hermetycznym.

Owego roku na Dejimę maleńką sztuczną wyspę u brzegów portu Nagasaki, przybywa młody przepełniony ideałami syn pastora Jacob de Zoet.
Pragnie on dorobić się majątku by móc poślubić zostawioną w dalekiej Holandii wybrankę swego serca, los jednak lubi płatać figle i nasz bohater trafia w sam środek afery korupcyjnej…
Chwiejąca się w posadach - Holenderska Kompania Wschodnioindyjska zarządza Dejimą, zagubioną gdzieś na jej peryferiach... dość nieudolnie, jej lokalne kierownictwo bardziej dba o swój prywatny trzos, niż o interes firmy.
Również urzędnicy japońscy nie są bez skazy, częstokroć bliższe i bardziej namacalne są dla nich holenderskie guldeny, niż restrykcyjne prawa szogunatu.
W takim to otoczeniu stara się...

książek: 2936
Gosia | 2015-09-08
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 07 września 2015

Nieczęsto zdarza się mi czytać książki o tym fascynującym kraju, jakim jest Japonia. Poza książkami "Wyznania gejszy" oraz przeczytaną nie tak dawno "Ulicą tysiąca kwiatów", innych raczej sobie nie przypominam.
Japonia fascynuje głównie swoją innością, odmiennością kulturową. Dlatego też książki o niej są raczej zapamiętywalne, a szczególnie jeszcze dlatego, że wszystkie trzy były bardzo dobre.
Nie czytałam jeszcze książki Davida Mitchella "Atlas chmur", więc na polu odmienności tematyki autor mnie nie zaskoczył, chociaż sam wybór miejsca i czasu akcji jest niecodzienny - Japonia rok 1799.
W tyn czasie jest to kraj izolujący się od wszystkich, wręcz hermetyczny. Na małej sztucznej wysepce u brzegów Nagasaki działa holenderska faktoria. Do niej przybywa młody urzędnik Jacob de Zoet w celu zdobycia majątku. Jednak zamierza on go zdobyć uczciwie, a świat zastany temu nie sprzyja. Zarówno holenderska faktoria, jak i część Japonii, którą poznajemy, to siedlisko intryg, korupcji,...

książek: 983
Mollinka_90 | 2017-12-20
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 20 grudnia 2017

Książki, których akcja rozgrywa się w azjatyckiej scenerii zazwyczaj urzekają orientalną fabułą, powiewem egzotyki i intrygującymi tytułami. David Mitchell ze swoją powieścią "Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta" idealnie wpisuje się w tą tendencję. Otrzymujemy dobrą prozę, z niespieszną, lecz trzymającą w napięciu akcją, wachlarz rozmaitych emocji i zaskakujące rozstrzygnięcie. Powieść, dzięki swej specyficznej narracji, na długo zapada w pamięć i serce.

Japonia, koniec XVII wieku. Dla ochrony własnego terytorium Kraj Kwitnącej Wiśni jest państwem zamkniętym, obywatelom nie wolno z niego wyjeżdżać, a cudzoziemcy mają trudność z przyjazdem do imperium samurajów. Utrudniony jest handel, który realizują pochodzące z Holandii kompanie handlowe. Sztucznie utworzona enklawa Dejima, zarządzana przez Holendrów faktoria handlowa, przeżywa kryzys związany z nieuczciwym prowadzeniem handlu miedzią i fałszowaniem ksiąg rachunkowych. By wyprowadzić Dejimę z kryzysu, zmienia się jej władza. Jednym...

książek: 6737
allison | 2014-02-23
Na półkach: Przeczytane, Orient, Rok 2014
Przeczytana: 23 lutego 2014

Książka dziwna, zaskakująca, intrygująca, magiczna... I chociaż miałam podczas lektury kilka momentów znużenia (przy szczegółowych opisach transakcji i polityki handlowej Holendrów wobec Japonii), przeczytałam "Tysiąc jesieni..." z zainteresowaniem, niecierpliwie czekając na rozwiązanie głównych wątków.

Na plan pierwszy wysuwają się losy tytułowego bohatera, jego uczucie do początkowo tajemniczej kobiety oraz intrygi, w jakie jest wplątywany i przez Japończyków, i przez Europejczyków.
Nie mniej interesujący jest rozbudowany wątek oszpeconej akuszerki, zwłaszcza od momentu, gdy trafia ona do owianego tajemnicami klasztoru.

Powieść Mitchella to napisany z rozmachem, barwny fresk obyczajowy, pokazujący złożoność Orientu, którego odmienność często jest nie do pojęcia dla mieszkańców Zachodu.
Dużo tu tajemnic, skomplikowanych tradycji, które rządzą życiem postaci, dużo knowań, mrocznych sekretów, trudnych wyborów i niebezpieczeństw.

Równie złożony jak treść jest styl utworu....

książek: 868
Lilian | 2018-06-25
Na półkach: 22_Mitchell, Przeczytane
Przeczytana: 25 czerwca 2018

Wiele wątków, sporo polityki, ciekawi bohaterowie, ale przede wszystkim honor.
Wątki to codzienna Japonia, jej obyczaje i hierarchia tam panująca.
To z drugiej strony życie mieszkańców Dejimy, faktorii handlowej Holendrów.

Polityka to próby otwarcia hermetycznej Japonii na europejską cywilizację, naukę i filozofię. To chyba jedyna część książki, w której się czasami gubiłam, być może dlatego, że polityka nigdy nie była moją mocną stroną.

Bohaterów mamy za to wielu, a każdy wykreowany znakomicie, każdy ma swoje wady i zalety, każdy wzbudza zainteresowanie.

No i to co lubię najbardziej - książka pokazująca ludzką godność.
Bo pomimo, że to głównie pieniądz rządzi światem i władza oraz "sprawiedliwość" jest po stronie tych co mają pieniądze (zarówno w Japonii, jak i Kompanii Wschodnioindyjskiej czy na angielskim statku) to jednak są tam jeszcze ludzie honorowi, którzy nie sprzedadzą swej godności za żadną cenę, dla których duma i sprawiedliwość stanowią najwyższą wartość, czasami...

książek: 890
Elżbieta | 2016-01-04
Na półkach: Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 04 stycznia 2016

No i mam kłopot,jak zawsze,kiedy mam napisać o książce,która mnie zachwyciła i oczarowała do tego stopnia,że zaniemówiłam z wrażenia.O ileż łatwiej przychodzi krytykowanie,bo wtedy to dopiero można sobie pofolgować.Zachwyt mnie paraliżuje,boję się żeby nie wyszło zbyt patetycznie czy pretensjonalnie.W dodatku,choć minęły dwa dni od przeczytania książki,ja dalej jestem pod takim jej wrażeniem,że nie mogę zabrać się za czytanie innej.To z nią kończyłam rok 2015 i z nią rozpoczęłam 2016.Nie ulega dla mnie wątpliwości,że to najlepsza książka jaką czytałam w minionym roku i obawiam się,że będzie najlepszą jaka przeczytałam w 2016.Teraz jakoś nie potrafię wyobrazić sobie lepszej.Nie jestem chyba typową czytelniczką książek,bo kiedy czytam fascynującą lekturę,wcale nie spieszę się z jej zakończeniem,a wręcz przeciwnie,przedłużam jej czytanie ile tylko się da. To tyle tytułem wstępu.Teraz parę słów o tym co jest w tej książce.A to wszystko jest znakomite.Trzymająca w napięciu...

książek: 2137
Wojciech Gołębiewski | 2018-06-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 czerwca 2018

David Mitchell (ur.1969) - brytyjski pisarz, autor "Atlasu chmur" (2004), a ta z 2010. Z krótkiej notki w Wikipedii, wyczytałem, że przez 8 lat uczył się japońskiego w Hiroszimie, co jest istotne, bo akcja książki dziej się właśnie w Japonii. Na LC ma prawie dwa tysiące czytelników i 7,64 (487 ocen i 101 opinii).
W takich przypadkach milczenie jest złotem, szczególnie, gdy się nie ma nic istotnego do dodania. Autora prawie nie znam, bo „Atlasu chmur” nie czytałem, a opowiadanie „Judith Castle”, zamieszczone w bardzo nieudanym zbiorze „Zadie Smith przedstawia. Księga innych ludzi" oceniłem na 5 gwiazdek, bo....
".....opowiadanie o walce z samotnością starzejącej się kobiety potwornie banalne. Każdy stary chciałby czuć się potrzebny, niezbędny....."

Początkowo czyta się dobrze, a bawi mnie nawet trafna uwaga do ćmy (s.130 z 1082 e-book):
„....Ćma wlatuje w krąg płomienia wokół świecy....

książek: 3365

Trzymasz w dłoniach miejsce jedyne w swoim rodzaju: maleńką wyspę, będącą dziełem ludzkich rąk, położoną w zatoce Nagasaki i od dwustu lat pełniącą rolę jedynej bramy łączącej Japonię z Zachodem. Wiek XVIII dogorywa, gdy przybywa na nią młody holenderski urzędnik z zamiarem zbicia fortuny. Zamiast tego traci głowę dla kobiety. Wyjdź na ulice Dejimy, wmieszaj się w tłum podstępnych handlarzy, szpiegów, tłumaczy, sług i konkubin na styku dwóch kultur. W tej opowieści o prawości i zepsuciu, namiętności i potędze kluczem jest władza - władza nad bogactwami, umysłami i nad samą śmiercią.
źródło: okładka

Uch, wreszcie skończyłam. Czy to znaczy, że czytało się źle? Nie! Tyle, że powoli... -_-

Od początku zachwyciły mnie barwne, działające na wyobraźnię opisy. Wprowadzają one czytelnika w genialną atmosferę i pozwalają mu zanurzyć się w tej pięknej historii. Język jest prosty, ale bardzo dobrze pasuje moim zdaniem do całokształtu.

Wątek miłosny jest bardzo spory i z początku myślałam,...

książek: 640
Roland | 2014-02-02
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 29 stycznia 2014

Ekscytująco zaskakujący, wspaniały, cudowny. Można rzec trzy razy tak. Określenia znajdujące się na okładce książki jak najbardziej są adekwatne. David Mitchell po raz kolejny pokazuje, że potrafi tworzyć bardzo interesujące książki, wręcz magiczne. Jednocześnie pokazuje, że trudno zakwalifikować jego twórczość tylko do jednego rodzaju gatunku literackiego. Tym razem celem była historia, ale nie byle jaka, bo dotycząca Japonii. Cóż należy przyznać, że ten aspekt wiedzy historycznej nie cieszy się zbytnią popularnością wśród Europejczyków. Dzięki książce Mitchella mamy możliwość odkrycia świata, który dawno przeminął.

O czym jest książka? Trudne pytanie. Jest o mnie, o tobie, o każdym z nas, o przewrotności ludzkiego losu. Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie jest trudna. Owszem fabularnie można ja streścić, ale liczbę aspektów, które porusza to już inna sprawa. Nie przedłużając. Wiek XVIII dobiega końca, gdy do brzegów Dejimy dociera statek z młodym holenderskim...

książek: 1185
Visenna | 2014-04-14
Przeczytana: 12 kwietnia 2014

Już pierwsze akapity książki Mitchella, choć naturalistyczne, uświadomiły mi, że mam do czynienia z rasową literaturą, a autora z miejsca wpisałam na moją prywatną listę posiadających Dar Słowa, którego nieodmiennie poszukuję u pisarzy.

Mitchell nie jest osobą, która będzie epatować nas kolejną przewidywalną do granic możliwości historyjką o Kraju Kwitnącej Wiśni. Dał nam za to możliwość przyglądania się przez jakiś czas życiu kilku(nastu) osób, z których kluczowymi postaciami są holenderski urzędnik na Dejimie, Jacob de Zoet, japońska akuszerka Aibigawa Orito oraz tłumacz, Ogawa Uzaemon. W tym miejscu chciałabym serdecznie podziękować wszystkim recenzentom książki z portalu Lubimy czytać, którzy podzielili się ze społecznością swoimi w olbrzymiej większości entuzjastycznymi opiniami o "Tysiącu jesieni...", ale jednocześnie nie zepsuli mi lektury, nie zdradzając zbyt wielu szczegółów fabularnych. Wydaje mi się, że im mniej wiemy o tej książce, tym większą przyjemność będziemy mieć...

zobacz kolejne z 2065 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd