Arkadia

Wydawnictwo: Videograf
6,3 (71 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
1
8
6
7
24
6
14
5
13
4
3
3
2
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378352051
liczba stron
256
słowa kluczowe
SF, science fiction
język
polski
dodała
Figunia33

Ziemia, bliska przyszłość. Morza zalewają coraz większe części kontynentów, niszcząc cywilizację. Do zakładu wychowawczego w Arkadii trafia Helena. Ta młoda dziewczyna podobno kogoś zabiła, lecz nie zna szczegółów tej zbrodni, gdyż każda nowa więźniarka zostaje poddana wymazaniu pamięci w miejscu zwanym ciemnią. Amnezja nie jest jednak zupełna - w głowie Heleny majaczą skrawki wspomnień, z...

Ziemia, bliska przyszłość. Morza zalewają coraz większe części kontynentów, niszcząc cywilizację. Do zakładu wychowawczego w Arkadii trafia Helena. Ta młoda dziewczyna podobno kogoś zabiła, lecz nie zna szczegółów tej zbrodni, gdyż każda nowa więźniarka zostaje poddana wymazaniu pamięci w miejscu zwanym ciemnią. Amnezja nie jest jednak zupełna - w głowie Heleny majaczą skrawki wspomnień, z których próbuje odbudować swoją przeszłość.

W tej apokaliptycznej scenerii rozgrywa się opowieść o nadziei, moralności, a przede wszystkim o miłości rozkwitającej na gruzach świata. Helena broni się przed uczuciem do wychowawczyni Nadii, świadoma, że mogą z niego wyniknąć tylko kłopoty. Tymczasem w zakładzie dochodzi do zbrodni, która stawia pod znakiem zapytania dalsze losy bohaterek. Co się stanie z Nadią? Czy Helena dostanie szansę wyjścia na zewnątrz, by poznać swoją historię?

 

źródło opisu: http://www.videograf.pl

źródło okładki: http://www.videograf.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Agata książek: 1367

Tabula rasa?

Że „Arkadia” jest powieścią napisaną przez początkującą pisarkę, widać od pierwszych stron. Co samo w sobie nie musi oczywiście być wadą. Aczkolwiek w przypadku tej akurat książki chwiejność kroków autorki i wynikające z niej potknięcia są głównymi zarzutami, jakie można jej postawić. Co też nie jest jednoznacznie pejoratywne, bo oznacza, że choć warsztat jeszcze kuleje, fabuła potrafi się obronić. Ale po kolei.

Cała rzecz zaczyna się w momencie, w którym Helena, główna bohaterka, pełniąca jednocześnie rolę narratorki, trafia do więzienia. Czy raczej eksperymentalnego ośrodka resocjalizacyjnego, jak woli mówić o tym przybytku jego personel. Nazewnictwo jest tu jednak kwestią drugorzędną, a fakty przedstawiają się następująco: kilkuosobowa cela, ściśle ustalony rytm dnia, prace przymusowe, brak możliwości wyjścia na zewnątrz, stała obecność straży, ale i współtowarzyszek niedoli, z których każda ma na sumieniu jakąś większą czy mniejszą zbrodnię. Jaką dokładnie – do końca nie wiadomo, gdyż pierwszą rzeczą, jaka spotyka nowoprzybyłe jest kasacja pamięci, po której ze wspomnień zostają pojedyncze, ulotne i nie zawsze pasujące do siebie strzępy, przypominające raczej resztki snu.

By oddać realia, stanowiące nie tylko tło dla snutej na kartach „Arkadii” opowieści, ale mające niezaprzeczalny wpływ na kształt, jaki ona przybiera, należy wspomnieć, co dzieje się za więziennymi murami. Świat na zewnątrz, dla niepoznaki opisywany innymi nazwami, ale tak naprawdę będący...

Że „Arkadia” jest powieścią napisaną przez początkującą pisarkę, widać od pierwszych stron. Co samo w sobie nie musi oczywiście być wadą. Aczkolwiek w przypadku tej akurat książki chwiejność kroków autorki i wynikające z niej potknięcia są głównymi zarzutami, jakie można jej postawić. Co też nie jest jednoznacznie pejoratywne, bo oznacza, że choć warsztat jeszcze kuleje, fabuła potrafi się obronić. Ale po kolei.

Cała rzecz zaczyna się w momencie, w którym Helena, główna bohaterka, pełniąca jednocześnie rolę narratorki, trafia do więzienia. Czy raczej eksperymentalnego ośrodka resocjalizacyjnego, jak woli mówić o tym przybytku jego personel. Nazewnictwo jest tu jednak kwestią drugorzędną, a fakty przedstawiają się następująco: kilkuosobowa cela, ściśle ustalony rytm dnia, prace przymusowe, brak możliwości wyjścia na zewnątrz, stała obecność straży, ale i współtowarzyszek niedoli, z których każda ma na sumieniu jakąś większą czy mniejszą zbrodnię. Jaką dokładnie – do końca nie wiadomo, gdyż pierwszą rzeczą, jaka spotyka nowoprzybyłe jest kasacja pamięci, po której ze wspomnień zostają pojedyncze, ulotne i nie zawsze pasujące do siebie strzępy, przypominające raczej resztki snu.

By oddać realia, stanowiące nie tylko tło dla snutej na kartach „Arkadii” opowieści, ale mające niezaprzeczalny wpływ na kształt, jaki ona przybiera, należy wspomnieć, co dzieje się za więziennymi murami. Świat na zewnątrz, dla niepoznaki opisywany innymi nazwami, ale tak naprawdę będący futurystycznym odpowiednikiem naszego, stopniowo znika pod wodą. Przetrzebiona ludzkość stara się jednak funkcjonować na tyle normalnie, na ile to w ogóle możliwe z widmem powolnej i nieuniknionej apokalipsy nad głowami. Taki stan rzeczy znajduje odzwierciedlenie w więziennym światku zarządzanym przez sumienne, acz pozbawione nadziei emigrantki z odległej Waponii (podobieństwo nazw nieprzypadkowe) – państwa, które w całości zniknęło już pod wodą. Arkadyjskie więźniarki już wkrótce odczują na własnej skórze, jaki ogromne różnice kulturowe dzielą Środkową Europę i Daleki Wschód.

Z krótkiego opisu zamieszczonego na okładce książki wyłania się obraz czegoś, co mogłoby wyrosnąć z połączenia „Zatopionych Miast” Paolo Bacigalupiego i „Niebanalnej więzi” Sarah Waters. Trudno wyrokować, czy któryś z powyższych tytułów rzeczywiście posłużył Iwonie Michałowskiej za inspirację, obydwa jednak starają się koncentrować na świecie wewnętrznych przeżyć bohaterów i zmianach zachodzących w nim pod wpływem różnego rodzaju nacisków z zewnątrz. Podobnie ma się rzecz w „Arkadii” – otoczenie wpływa na Helenę, ale to jej myśli i odczucia są tu najważniejsze.

Autorka stara się pogłębiać psychologicznie swoje bohaterki, ze szczególnym naciskiem na protagonistkę i wychodzi jej to różnie, nierzadko niestety z papierowym lub przerysowanym efektem końcowym. Godne pochwały są jednak same intencje – próby pokazania, jak rzadko motywy stojące za ludzkimi poczynaniami można poddać łatwej i jednoznacznej ocenie.

Relatywizm etyczny nie jest jedyną ważką kwestią podjętą na kartach powieści. Znajdziemy tu także próby oceny zależności pomiędzy świadomością winy a przebiegiem i końcowym wynikiem procesu resocjalizacyjnego, autorka nie stroni od tematów takich jak przeżywanie straty czy traumy, od mówienia o kontrowersjach, jakie wywołuje zażyłość pomiędzy więźniarką a członkinią personelu, o głębokości międzykulturowych różnic i ich konsekwencjach. Helena przeżywa trudną miłość, jest świadkiem śmierci, bywa stawiana w sytuacjach nie do pozazdroszczenia, a wszystko to tworzy wyboistą drogę do ponownego poznania siebie. Staje się czymś w rodzaju empatycznego katalizatora przemian zachodzących w więziennej społeczności, lecz by mogło do tego dojść, wszystko co ją spotka musi być doprawione szczyptą goryczy. Najczęściej na szczypcie się nie kończy, gdyż autorka podejmuje grę z emocjami czytelnika, często odnosząc na tym polu sukcesy – zwłaszcza w momentach smutnych i wzruszających. Nie jest to jednak powieść wyłącznie przygnębiająca – ciepłe odczucia wzbudzi w czytelniku chociażby miłość do literatury, ale i książek w ich materialnej formie, której przejawy Michałowska wplotła gęsto w swoją opowieść.

„Arkadia”, jak już zostało powiedziane we wstępie, nie jest książką pozbawioną wad. Najpoważniejszą z nich jest bardzo nierówny styl pisarski autorki, która często porzuca (bardzo szkolny, niestety) literacki język na rzecz narracji wręcz kolokwialnej. Wtręty zaczerpnięte z młodzieżowego slangu nie byłyby niczym dziwnym w ustach i myślach młodych dziewcząt i kobiet, ale w sposobie, w jaki wykorzystuje je Michałowska jest coś sztucznego, wymuszonego. Być może wynika to z braku swobody w posługiwaniu się tego typu kolokwializmami, a może problem tkwi w zakorzenionym głęboko w odbiorcach kultury przekonaniu, że język literacki i potoczny nigdy nie stworzą spójnej całości. Jeśli chodzi o drobniejsze przewinienia, są momenty, w których powieść kłuje po oczach swoją naiwnością, autorce nie zawsze udaje się uniknąć powierzchowności i stereotypizacji, a liczne nawiązania do innych tekstów kultury – głównie książek i filmów – z uroczych stają się czasem nachalnymi.

Mimo swoich niedociągnięć „Arkadia” zasługuje na miano przyzwoitego debiutu. Iwona Michałowska, miast pójść na łatwiznę i zaistnieć w świadomości czytelników jakąś prostą opowiastką, prezentuje naprawdę spore ambicje. Zaowocowało to powieścią emocjonalną, niepoprzestającą na powierzchownym opisie fikcyjnych wydarzeń mającym dostarczyć czytelnikowi prostej rozrywki, a przy tym na tyle wciągającą, że przymykanie oka na jej wady nie jest takim znów trudnym zadaniem.

Agata Rugor

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (18)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 168
JoankaH | 2018-11-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 listopada 2018

Piękna, pełna kobiecej wrażliwości opowieść o... kobietach. Tych zmaltretowanych przez życie. Tych, które umierały wiele razy. Tych poszukujących uczucia, przyjaźni, miłości. Wszystko ubrane w swojego rodzaju postapokaliptyczną scenerię miejsca-Arkadii. Gdzie jest Arkadia? W nas. Mimo ostrożnych w pochwałach opinii innych czytelnikow przeczytałam, a nawet połknęłam😉 Bardzo przypadła mi do gustu. Wciągnęła. Trafiła w punkt. Na pewno sięgnę po inne książki tej autorki.

książek: 532
Asmita | 2018-10-19
Przeczytana: 19 października 2018

Książka ciekawa, ale z niewykorzystanym potencjałem. Kreatywność autorki kulała, ewentualnie to ja nie zrozumiałam niektórych zabiegów. Nie wiem czy zmienia Japończyków na Wapończyków ma jakikolwiek cel. To miało być oryginalniejsze? Nie zmienia to faktu, że w moim odczuciu wyszło słabo. Tak samo jak "śmieszny" żart z pewnym nazwiskiem (nie będę psuła zabawy i pisała o jakie chodzi, bo może kogoś rzeczywiście to rozbawi). Momentami tylko westchnąć nad niektórymi pomysłami autorki oraz stylem pisania. Czyta się szybko, co można potraktować na plus. Całość jednak wypada słabo i pewnie prędko zapomnę o tej książce.

książek: 592
Magdalena | 2018-07-14
Przeczytana: 04 lipca 2018

„Arkadia" to jedno z moich książkowych odkryć post apo napisane przez polską autorkę. Historia opowiada o dziewczynie, która trafia do więzienia w świecie, gdzie większość Europy została zatopiona przez morza i oceany, zakład zamknięty znajduje się natomiast na pozostałej po Polsce części wyspy z dala od pozostałej części kraju. Należy tu zaznaczyć, że powieść osadzona jest jedynie w czasach i realiach post apokaliptycznych, sama historia skupia się na realiach życia w więzieniu, w którym osadzone są jedynie kobiety (zakład zamknięty dla mężczyzn znajduje się na oddalonym od wyspy krańcu państwa). Wszystkie osadzone od razu po przetransportowaniu przechodzą przez tzw. ciemnię, która wymazuje wszystkie ich wspomnienia. Kobiety nie wiedzą za co zostały skazane, jedynie kolor uniformu dzieli je na te mniej i bardziej niebezpieczne. Nasza główna bohaterka została zamknięta z morderstwo, jednak nic więcej nie pamięta.
Muszę przyznać, że powieść bardzo przypadła mi do gustu, autorka...

książek: 117
Mateusz_Krzywousty | 2017-01-02
Przeczytana: wrzesień 2016

Książka o losach więźniarek "po przejściach". Uważam to za zdecydowanie najbardziej trafne określenie bohaterek. Autorce udało się w miarę nieźle, chociaż nie najlepiej, zaprezentować nam z kilku stron cechy owych postaci.
Pamiętam, że czytając książkę udało mi się zżyć z nimi na czas czytania.
Co idzie za tym, że nie udało się autorce najlepiej (lub chociaż bardzo dobrze, bo najlepiej jest może trochę na wyrost) ich zaprezentować?
Nie uważam świata przedstawionego za godny zapamiętania w natłoku innych książek. Podobnie oczywiście z bohaterami. W zasadzie niedługo po ukończeniu większość nazw wyleciała mi z głowy. Świat przedstawiony nie jest bardzo złożony, a środowiska nie wiele różnią się od tych nam znanych z prawdziwego życia. Miejscem, które na pewno podchodzi pod fantastykę jest tutaj więzienie, z którym mamy do czynienia od samego początku lektury. To tam w głównej mierze ma miejsce akcja. "Arkadia" jest opowieścią o miłości w trudnych czasach, o utracie czegoś ważnego, o...

książek: 823
Agata | 2015-11-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015

Kupiłam tę książkę (na szczęście nie za tyle, ile jest warta) ze względu na zachęcający opis, fajną okładkę i przyciągający tytuł. I na tym zalety tejże pozycji się kończą. Fabuła jest nudna i płytka, z science-fiction mająca niewiele wspólnego, a z powieścią apokaliptyczną to już w ogóle nic. Jedynymi elementami wprowadzającymi czytelnika (w bardzo nieznacznym stopniu) w świat niecodzienności i fantastyki jest reset pamięci w ciemni i wymyślone rasa Wapończyków. O tym, że jest to powieść apokaliptyczna mówi jedynie bardzo ciekawy opis na okładce i nieliczne wzmianki w samej książce o ogromnej powodzi, która może miała miejsce, a może nie.
Poza tym jest to naiwna opowiastka o homoseksulanej miłości i trochę o resocjalizacji. Zdecydowanie nie polecam tego osobom czytującym powieści fantastyczne i (post)apokaliptyczne. Chociaż w zasadzie - nie polecam tego nikomu.

książek: 358
books_maze | 2015-11-06
Na półkach: Przeczytane

Arkadia czyli fikcyjna kraina, uważana przez poetów za krainę wiecznego szczęścia – ziemski raj, symbol wyidealizowanej krainy spokoju, ładu, sielankowej, wiecznej szczęśliwości i beztroski. Staje w opozycji do świata przedstawionego w powieści.

Kupiłem tą książkę na przecenie po 8 zł, koło dworca w Katowicach, w miejscu gdzie książki są bardzo tanie, polecam to miejsce. Przeczytałem tylko opis i spodziewałem się powieści Apokaliptycznej, jak wskazywał na to tytuł. Nie czytałem opinii ludzi, zapewne gdybym to zrobił nie zainwestowałbym w nią. Chodź tak naprawdę było warto. W tym wypadku okładka mnie nie zachęciła, bardziej tytuł i motyw.

Poczułem się sfrustrowany fakt że motyw apokalipsy jest drugoplanowy i stanowi tylko tło dla akcji całej powieści.

Jest to pierwsza książka pisarki, co widać, nie mówię tego by odjąć coś od autorytetu pisarki, wręcz przeciwnie według mnie, podoba mi się jak jest napisana, lekkim, przyjemnym językiem.
Akcja nie jest przerysowana, ciekawe...

książek: 121
Ruda | 2015-08-31
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 10 sierpnia 2015

Kupiłam przypadkiem, nie zawiodłam się. Jest to chyba pierwsza książka, która się kończy i nie ma potrzeby kontynuacji. Oczywiście chciałabym przeczytać więcej o losach bohaterów, ale zakończenie jest na prawdę optymalne.

książek: 129
Mariusz Wojtak | 2015-01-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 stycznia 2015

Inna. Ciekawa. Mądre przemyślenia. Oby się nigdy nie urzeczywistniło ...

książek: 241
Lalala08 | 2014-11-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 listopada 2014

Bardzo fajny pomysł na książkę, muszę przyznać. Główna bohaterka przypadła mi do gustu i w jakiś sposób się z nią zżyłam. Pomimo, że sama akcja nie była jakaś nadzwyczajna, w zupełności mnie wystarczyła. Historia może nie porwała, ale na pewno przyjemnie się czytało. Byłam bardzo ciekawa zakończenia i tego, do czego autorka dążyła i byłam troszkę zawiedziona. Spodziewałam się innego scenariusza, chociaż ten też nie był zły. Prawdopodobnie dlatego, że wcześniej już miałam pewne przeczucia, co do końca historii. Podobało mi się za to bardzo ukazanie miłosnego uczucia. Jego subtelności i siły. Książkę kupiłam w ciemno, ale na pewno nie żałuję:)

książek: 8872
Beata | 2014-10-10

Raj to nie miejsce, a stan umysłu

Łukasz Orbitowski o „Czarnym piasku” Iwony Michałowskiej, książce opublikowanej rok temu w sieci, pisał tak: "(...) autorkę stać na więcej. Pisze ostrożnie, zbyt ostrożnie, jakby bała się powiedzieć za dużo."*
Hmm... „Czarny piasek” przeczytałam, stwierdziłam pewną oględność pióra autorki, co akurat uznaję za zaletę. Rzecz w tym, by autorowi udało się pobudzić czytelnika do współpracy, trącić tę czułą strunę, wyzwolić czasem głęboko zagrzebane wspomnienia, ulotne wrażenia, pobudzić powstanie nowych skojarzeń tak, by wyzwolić rezonans, by lektura stała się nie tylko prostym poznaniem tekstu, ale osobistym przeżyciem. I w prozie Iwony Michałowskiej jest właśnie to coś: dobór słów na tyle sugestywny, by poruszyć, a jednocześnie na tyle powściągliwy, by pozostawić miejsce dla wyobraźni/pamięci czytelnika. Autorka wstrzymuje pióro bynajmniej nie ze strachu. Moim zdaniem to immanentna cecha jej stylu, sprawdzająca się bardzo dobrze w pisaniu o emocjach....

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd