Zatopione miasta

Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Cykl: Złomiarz (tom 2)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,82 (364 ocen i 63 opinie) Zobacz oceny
10
21
9
26
8
61
7
112
6
81
5
41
4
12
3
9
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Drowned Cities
data wydania
ISBN
9788308050064
liczba stron
416
język
polski
dodała
Yael

W świecie terroru nie ma miejsca na przyjaźń. A może jednak? W zniszczonej przez kataklizmy Ameryce rządzą terror i przemoc. Dwójka młodych bohaterów Mahlia i Mouse ucieka z targanych wojnami Zatopionych Miast do dżungli. Gdy już wydaje się, że w końcu są bezpieczni, odnajdują rannego Toola – genetycznie modyfikowaną istotę, człowieka ze zwierzęcymi genami, którego ściga oddział żądnych zemsty...

W świecie terroru nie ma miejsca na przyjaźń.
A może jednak?
W zniszczonej przez kataklizmy Ameryce rządzą terror i przemoc. Dwójka młodych bohaterów Mahlia i Mouse ucieka z targanych wojnami Zatopionych Miast do dżungli. Gdy już wydaje się, że w końcu są bezpieczni, odnajdują rannego Toola – genetycznie modyfikowaną istotę, człowieka ze zwierzęcymi genami, którego ściga oddział żądnych zemsty żołnierzy. Mouse trafia do niewoli.
Mahlia musi podjąć decyzję – ratować przyjaciela, ryzykując życie, czy może kontynuować ucieczkę do miejsca, z którym wolność będzie możliwa?
“Zatopione miasta” to zachwycająca powieść o wojnie, przyjaźni, lojalności i o wyborach, jakie ludzkość musi podjąć, aby uniknąć katastrofy.
Nowa powieść autora “Nakręcanej dziewczyny” i “Pompy numer sześć”! Paolo Bacigalupi znów udowadnia, że jest jednym z najlepszych młodych pisarzy fantastycznych!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2432/Z...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Wiedźma książek: 1255

Postapokaliptyczna łopatologia

Choć na dzień dzisiejszy literacki dorobek Paolo Bacigalupiego ogranicza się do zaledwie trzech powieści i kilku opowiadań, jego nazwisko odbiło się już szerokim echem w fantastycznym światku i stało się rozpoznawalne. Winną takiego stanu rzeczy jest niejaka „Nakręcana dziewczyna”. Trudno się temu rozgłosowi dziwić, bo zgarnięcie za jednym zamachem Locusa, Hugo i Nebuli, w dodatku przy pomocy debiutu, to nie lada wyczyn. Ale i poprzeczka dla kolejnych dzieł automatycznie zostaje wywindowana na niebotyczną wysokość, a wymagania czytelników rosną. Czy „Zatopione Miasta” są w stanie je zaspokoić?

Rzecz cała rozgrywa się w postapokaliptyczno-dystopijnej scenerii. Lodowce uległy znacznemu nadtopieniu, poziom wód w oceanach podniósł się, biorąc w posiadanie ogromne połacie terenów dotąd lądowych – schemat, którym ekolodzy straszną nas nie od dziś. Gdzieś tam podobno zachowała się cywilizacja, lecz w Zatopionych Miastach, pośród wielopiętrowych wieżowców wyrastających wprost z mokradeł, próżno jej szukać. Tu jedyną siłą sprawczą i napędową jest wojna, nieustające konflikty zmilitaryzowanych ugrupowań, walczących w imię wzniosłych, acz pustych idei. W świecie, niepozostawiającym zbyt wiele miejsca na nadzieję, że jeszcze kiedyś „będzie lepiej”, patetyczne i niemające zbyt wielkiego odzwierciedlenia w rzeczywistości ideały niewzruszonego patriotyzmu czy gorliwej religijności wydają się być ostatnimi punktami oparcia. Deskami ratunku, które nadają pozory sensu i spójności krwawym...

Choć na dzień dzisiejszy literacki dorobek Paolo Bacigalupiego ogranicza się do zaledwie trzech powieści i kilku opowiadań, jego nazwisko odbiło się już szerokim echem w fantastycznym światku i stało się rozpoznawalne. Winną takiego stanu rzeczy jest niejaka „Nakręcana dziewczyna”. Trudno się temu rozgłosowi dziwić, bo zgarnięcie za jednym zamachem Locusa, Hugo i Nebuli, w dodatku przy pomocy debiutu, to nie lada wyczyn. Ale i poprzeczka dla kolejnych dzieł automatycznie zostaje wywindowana na niebotyczną wysokość, a wymagania czytelników rosną. Czy „Zatopione Miasta” są w stanie je zaspokoić?

Rzecz cała rozgrywa się w postapokaliptyczno-dystopijnej scenerii. Lodowce uległy znacznemu nadtopieniu, poziom wód w oceanach podniósł się, biorąc w posiadanie ogromne połacie terenów dotąd lądowych – schemat, którym ekolodzy straszną nas nie od dziś. Gdzieś tam podobno zachowała się cywilizacja, lecz w Zatopionych Miastach, pośród wielopiętrowych wieżowców wyrastających wprost z mokradeł, próżno jej szukać. Tu jedyną siłą sprawczą i napędową jest wojna, nieustające konflikty zmilitaryzowanych ugrupowań, walczących w imię wzniosłych, acz pustych idei. W świecie, niepozostawiającym zbyt wiele miejsca na nadzieję, że jeszcze kiedyś „będzie lepiej”, patetyczne i niemające zbyt wielkiego odzwierciedlenia w rzeczywistości ideały niewzruszonego patriotyzmu czy gorliwej religijności wydają się być ostatnimi punktami oparcia. Deskami ratunku, które nadają pozory sensu i spójności krwawym starciom, w których dzieci uzbrojone w maczety i karabiny zabijają się nawzajem.

Wszyscy już dawno nauczyliśmy się ignorować życie, ignorować rzeczy, które zmuszają do myślenia. Rzeczy, do których można wrócić, bo to tylko złudzenie – nie można do niczego wrócić.

Mahlii i Mouse’owi, parze wykorzenionych podrostków, udało się znaleźć schronienie od całego tego szaleństwa – wioskę ukrytą w sercu dżungli. Co prawda nikt tu nie traktuje szczególnie serdecznie jednorękiej dziewczyny o wyraźnie azjatyckich rysach i milczącego, stroniącego od ludzi chłopca, ale wszystko wydaje się lepsze, niż chaos wojny. Względny spokój nie trwa jednak wiecznie. W tym wypadku kończy się dokładnie w momencie, w którym drogi pary bohaterów przecinają się z tą, którą przed zbrojnym pościgiem ucieka Tool. Ta genetycznie zmodyfikowana, półludzka maszyna do zabijania właściwie nie powinna w żaden sposób przejść się czyimkolwiek losem, a już szczególnie takiego młodocianego ścierwa wojny, jak Mahlia. Jednak odtąd Tool staje się czymś w rodzaju towarzysza dziewczynki. Bo Mouse, jej jedyny przyjaciel, któremu w dodatku zawdzięcza życie, zostaje wbrew swojej woli wcielony do jednego ze zbrojnych ugrupowań i co tu poradzić, trzeba go ratować.

W tym momencie fabuła przybiera formę klasycznego motywu drogi – po nitce do kłębka, na przekór przeciwnościom. Próżno tu szukać gwałtownych i nieprzewidywalnych zwrotów akcji czy wątków pobocznych, pozwalających opuścić na moment Mahlię, Mouse’a czy Toola, zmienić perspektywę, zobaczyć świat innymi oczyma.

Ale wydaje się, że to nie na akcję Bacigalupi chciał położyć największy nacisk. Wydarzenia nie mkną do przodu w zawrotnym tempie, gdyż narracja gęsto poprzetykana jest refleksyjnymi komentarzami ze strony bohaterów. Prym wiedzie tu Mahlia, jej wewnętrzne zmagania z samą sobą i światem, w którym przyszło jej żyć, rozważania nad granicami człowieczeństwa, celowością okrucieństwa czy hierarchizowaniem relacji międzyludzkich, wdzięczności i chęci niesienia pomocy wobec prywatnej walki o przetrwanie. I byłoby to wszystko szalenie cennym aspektem powieści, gdyby nie bujnie kwitnąca łopatologia. Protagoniści zadają sobie wciąż te same pytania, odpowiedzi udzielane są skrupulatnie i po wielokroć, nie pozostawiając przestrzeni potrzebnej, by rozwinąć skrzydła samodzielnego wnioskowania i refleksji własnej, dalece przecież cenniejszej od tej całkowicie już ukształtowanej i podanej na tacy przez autora. Być może Bacigalupi najzwyczajniej w świecie za bardzo przejął się swoją mentorską rolą, nie doceniając jednocześnie grupy odbiorczej, do której swą powieść skierował, a którą wydaje się być tak zwana starsza młodzież.

Najboleśniej odczuwanym przeze mnie mankamentem powieści jest jednak bardzo pobieżnie odmalowane tło. Zniszczony świat, tegoż zniszczenia przyczyny i skutki szersze, niż tylko te skupiające się wokół wojny, brutalności i cierpienia, codzienne zwyczaje żyjących tu ludzi, ich sposoby radzenia sobie w sytuacji, w której się znaleźli – jeśli tego typu elementy się pojawiają, to raczej w formie bezkształtnych, kolorowych plam, pozbawionych konturów i detali. Cóż, postapokaliptyczna sceneria Bacigalupiego to klasyczny przykład papierowej dekoracji, nieskutecznie próbującej imitować żywy, oddychający świat.

Odnoszę wrażenie, że wszystko, co znaleźć można w „Zatopionych Miastach”, od fabuły po przesłanie i formę jego podania, lepiej sprawdziłoby jako scenariusz gry komputerowej.

Jednego nie można jednak autorowi odmówić – umiejętności posługiwania się słowem i piórem. To dzięki temu przydługie, zapętlające się refleksje nie zniechęcają całkowicie do kontynuowania lektury, dzięki temu chce się przerzucać kartki, mimo wyraźnego wyobrażenia, dokąd to wszystko prowadzi i jak się skończy. Bacigalupi jest po prostu dobrym pisarzem, nawet kiedy realizuje nie do końca trafione pomysły i zapewne jeszcze nieraz to udowodni (oby nie w kolejnych niecelnych koncepcyjnie strzałach).

Agata Rugor 

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (936)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1084
Wiesia | 2018-03-08
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 08 marca 2018

oj oby więcej takich książek!

Paolo Bacigalupi ur.1972,jest jednym z najlepszych amerykańskich pisarzy fantastycznych młodego pokolenia.
Zatopione miasta to powieść postapokaliptyczna, której akcja rozgrywa się tuż po wydarzeniach opisywanych przez autora w książce "Złomiarz".
Nie jest to jednak kontynuacja tamtej powieści,w Zatopionych miastach spotykamy nowych bohaterów a w świecie rozdartym wojną króluje przemoc. Terror i zabijanie to chleb powszedni a liczne oddziały partyzanckie walczą o dominację w tym zalanym wodą świecie. Jest to świat w którym nikt nie dożywa dwudziestu lat a bojówki składają się głównie z dzieci.
Autor bardzo realistycznie maluje świat gnębionej wojną Ameryki i na tym tle przedstawia losy przyjaciół, Mahli i Mousa, jak również przypadkowo przez nich spotkanego Toola - genetycznie zmodyfikowanego żołnierza, hybrydy człowieka ze zwierzęcymi genami.
Mahlia pomaga rannemu Toolowi i od tej pory ich losy się łączą.

Książkę czyta się jednym tchem, nie można...

książek: 2303

Czytam bardzo dużo literatury antyutopijnej, lubię porównywać te wszystkie mroczne wizje naszej przyszłości. Większość skierowana jest do młodzieży, natomiast Zatopione miasta to książka tak przerażająca i brutalna, że nie dałabym jej żadnemu nastolatkowi ani też dorosłemu o nazbyt delikatnej psychice. Mamy tu ciągłą wojnę, niewyobrażalne okrucieństwo, okaleczanie, śmierć. W tym ogarniętym wojną i chaosem świecie człowiek nie stał się nawet zwierzęciem - stał się dużo gorszy niż zwierzę i zdolny do najstraszniejszych rzeczy. Paradoksalnie Tool, półczłowiek, mutant stworzony do zabijania, ma w sobie więcej ludzkich uczuć. I w tym nieludzkim już świecie pojawia się niezwykła przyjaźń i lojalność, stawiana wyżej niż chęć przetrwania. Ta książka jest wstrząsająca, czytałam ją zszokowana, przerażona i wzruszona. To jedna z najlepszych powieści tego typu. Nie, pomyłka - najlepsza! Ale uprzedzam, naszą psychikę wywraca i miażdży.

książek: 2285
kasandra_85 | 2012-11-29
Przeczytana: listopad 2012

http://kasandra-85.blogspot.com/2012/11/zatopione-miasta-paolo-bacigalupi.html

książek: 598
Nevermore | 2012-11-07
Przeczytana: 06 listopada 2012

Mahlia i Mouse to wyrzutki. Autor z miejsca wyrzuca nas na głęboką wodę i już pierwsze spotkanie z bohaterami jest dosyć wstrząsające. Żyją w wiosce, w której odnaleźli schronienie - jedyne możliwe, jednak z całą pewnością nie można uznać go za bezpieczne. Codziennie narażeni są nie tylko na dzikie (i wielokrotnie zmutowane) zwierzęta i żołnierzy, ale również na ataki ze strony mieszkańców wioski, którzy nie są zadowoleni z dzielenia się terytorium z wyrzutkami. Warto dodać, że w krwawym świecie stworzonym przez autora, nie ma znaczenia po czyjej jesteś stronie w tej wojnie. To prawda, żołnierze Armii Boga są bardziej brutalni w swych działaniach (o czym na własnej skórze przekonała się główna bohaterka), jednak wystarczyłoby spojrzenie w zły sposób na żołnierza ZFP aby ponieść ogromne konsekwencje. A uwierzcie mi - w tej książce "konsekwencje" oznaczają coś o wiele gorszego niż śmierć.

Bardzo ważną rolę odgrywa w książce również Tool - maszyna do zabijania, człowiek z...

książek: 0
| 2012-11-22
Na półkach: Przeczytane

Paolo Bacigalupi pisze w sposób sadysyczny i ponury. Głównych bohaterów - dzieci oraz bojowego mutanta - bezwzględnie rzuca w wir niekończącej się wojny ulokowanej w niedalekiej przyszłości.

Podczas lektury tylko częściowo mamy przyjemność zanurzyć się w świat prawdziwie zatopionych miast. Czuć niedosyt; szczególnie na samym końcu. Autor pomija pewne elementy fabuły, upraszcza i tak znikome opisy. Całość wydaje się odrobinę hałaśliwa, lajtowa - niedojrzała; szczególnie na tle Nakręcanej dziewczyny / Pompy numer sześć.

PLUSY: Książka wzbudza silne emocje; jest poprawna stylowo - nie męczy - nie nudzi. Autor dodatkowo napiera na czytelnika drapieżną, ciągłą akcją; bije po oczach charakterystycznymi postaciami oraz ważnym przesłaniem, które w tym przypadku pełni rodzaj przestrogi. Jestem na tak, choć mogło być lepiej...

książek: 2428
Oceansoul | 2012-12-29
Przeczytana: 20 grudnia 2012

Paolo Bacigalupi znany był do tej pory wśród polskich czytelników jako autor zbioru opowiadań „Pompa numer sześć” i powieści „Nakręcana dziewczyna” wydanych razem w jednym z tomów serii Uczta Wyobraźni. W tym roku na rynek trafiły „Zatopione Miasta” — jak się okazuje, książka skierowana do zupełnie innego odbiorcy, epatująca brutalnością, niezwykle emocjonalna i wpisująca się w dość modny ostatnio nurt dystopijnej fantastyki dla starszej młodzieży.

Śledzimy poczynania Mahlii i Mouse’a, dwójki nastolatków z niewielkiej wioski. Ona jest butnym wyrzutkiem pozbawionym prawej dłoni, on wrażliwym samotnikiem, który niegdyś ocalił jej życie. Marzą o lepszym losie, ale nie mają możliwości, by o niego zawalczyć — nie w zniszczonym, zdegenerowanym świecie, gdzie większość ludzi żyje w skrajnej nędzy i myśli tylko o przetrwaniu, a zwalczające się frakcje partyzanckich ugrupowań są gotowe zamienić w piekło dolę każdego, kto nieopatrznie stanie na ich drodze. W Zatopionych Miastach upadły nie...

książek: 396
Mieczysław | 2014-01-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 stycznia 2014

Akcja powieści dzieje się w okrutnym, pogrążonym w chaosie i targanym bezsensownymi wojnami świecie przyszłości. Nic nowego, to modna obecnie tematyka. Książka krwawa, pisana nieco "grubiańskim" językiem, ale prawie bez wulgaryzmów. Akcja toczy się dynamicznie i czyta się nieźle.

książek: 95
Marcinos | 2012-10-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Znakomita powieść! Mocna, trzymająca w napięciu i co najważniejsze - napisana przez pisarza, który do swego rzemiosła podchodzi w bardzo odpowiedzialny sposób. już tłumaczę, o co chodzi z tą odpowiedzialnością. Na amerykańskim rynku The Drowned Cities ukazały się jako "Young Adult Novel", czyli powieść dla starszych nastolatków, powiedzmy 16-, 18-latków. Bacigalupi jednak nie robi uników, pisze właściwie tak, jakby pisał dla dorosłych, po prostu - traktuje swego czytelnika poważnie. Być może jedynie język jest prostszy, fraza nie tak wydłużona jak choćby w "Nakręcanej dziewczynie", ale wykreowany przez niego świat nie jest przez to mniej skomplikowany. "Zatopione Miasta" to zbudowana pieczołowicie wizja przyszłości, w której Ameryka wcale nie jest potęgą, to zapomniany przez boga kawałek ziemi, rozrywanej przez walczące ze sobą partyzantki. Poziom oceanów się podniósł, ropa się skończyła i amerykańskim sen rzeczywiście stał się snem, a właściwie koszmarem. gdyby Bacigalupi był...

książek: 1866

Paolo Bacigalupi jest już dość znany na polskim rynku, ale to jego pierwsza książka, jaką miałam okazję przeczytać. Od kiedy tylko o niej usłyszałam, od razu stwierdziłam, że muszę ją mieć. Uwielbiam wszelkie klimaty dystopii, a ta obecna tutaj jest obezwładniająca.

Już sam początek budzi grozę. Mamy tutaj szczegółowy opis więzienia, w jakim rozpoczyna się cała akcja. Przerażeni strażnicy stojąc przy podwójnie wzmocnionej celi drżą ze strachu. W rękach trzymają paralizatory, jednak są w pełni świadomi, że w razie wypadku na nic się one im nie zdadzą. Mają przyprowadzić psiryja, jak go nazywają. Mutanta. Gdy podchodzą bliżej są pewni, że bestia nie żyje.

Po śmierci skuliła się w sobie, wciąż jednak była wielka; za życia była olbrzymia i górowała nad wszystkimi, lecz to nie rozmiary czyniły ją tak zabójczą. To krew wielu drapieżników wtłoczona w jej żyły, koktajl DNA zabójców: tygrysa, psa, hieny - i Losy wiedzą, czego jeszcze. Istota doskonała, zaprojektowana od podstaw, by...

książek: 930
Paskuda | 2013-11-29

Odkąd w 2008 roku amerykańska powieściopisarka wydała swoje Igrzyska Śmierci, w literaturze na całym świecie zrobił się boom na antyutopijne powieści dla młodzieży. Jedne mniej, drugie bardziej udane, jednak pozycje opowiadające o brutalnej walce o przetrwanie stały się towarem pożądanym i coraz częściej pojawiającym się na rynku wydawniczych. Wiele z nich to przerobione niemalże kopie debiutu pani Coliins, inne zaś są bardziej nowatorskie. Jedne pisane są z prawdziwym kunsztem, kolejne zaś dryfują na powierzchni tylko za sprawą chwytliwej tematyki oraz wprowadzenia elementów stosunkowo nowego gatunku - paranormal romance. Amerykański pisarz Paolo Bacigalupi podjął się tego, trudnego już, wyzwania i postanowił napisać postapokaliptyczną historię od nowa. Jak mu poszło?
Bacigalupi nie jest znanym w Polsce autorem. W naszym kraju ukazały się bowiem tylko 3 jego powieści, w tym jeden dwuksiąg, będący kolejnym wydaniem Nakręcanej dziewczyny.

Oko za oko, aż spłonie cały...

zobacz kolejne z 926 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Ile klasy w klasyku: Harry Potter

Trudno w to uwierzyć, jako że dzięki filmom i kolejnym publikacjom czarodziejski świat J.K. Rowling wciąż się rozwija, ale od premiery „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego” minęło już ponad dwadzieścia lat. W teorii mało, by mówić o „klasyku”, z drugiej strony jednak jakiego innego określenia użyć w przypadku serii, która odmieniła rynek książki i czytelników?


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd