Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Grecy umierają w domu

Wydawnictwo: Znak
6,46 (108 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
22
7
31
6
29
5
10
4
4
3
5
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324020737
liczba stron
244
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
joly_fh

Grek kierujący mafią taksówkową w śląskim miasteczku. Greczynka haftująca kaszubskie rękodzieło. Papuga, która myślała, że jest cykadą. Pisarz, który w ogóle nie wiedział, kim jest. "Grecy umierają w domu" to nostalgiczna opowieść o bolesnych prawdach i trudnych miłościach. O tęsknocie za ojcem, którego nigdy nie było. O zderzeniu kultur i konflikcie historii. Śledząc losy greckich...

Grek kierujący mafią taksówkową w śląskim miasteczku. Greczynka haftująca kaszubskie rękodzieło. Papuga, która myślała, że jest cykadą. Pisarz, który w ogóle nie wiedział, kim jest.

"Grecy umierają w domu" to nostalgiczna opowieść o bolesnych prawdach i trudnych miłościach. O tęsknocie za ojcem, którego nigdy nie było. O zderzeniu kultur i konflikcie historii. Śledząc losy greckich repatriantów, Klimko-Dobrzaniecki snuje opowieść o wygnaniu z raju.

Gdzie leży raj? Dokąd uciec, by nie czuć się obcym? Jak opanować sprzeczne emocje? Czy kiedykolwiek można być gotowym na odkrycie prawdy o sobie i swoich bliskich?

 

źródło opisu: Znak, 2013

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 730
mag | 2013-08-18
Na półkach: Posiadam

W 1949 roku po przegranej wojnie domowej większość Greków musiało uciekać z kraju. Część partyzantów i uchodźców z Peloponezu wyemigrowało do Polski - do Wrocławia, Zgorzelca, Świdnicy i do Bielawy. Wielu z nich po 1975 roku wróciło do ojczyzny, ale niektórzy pozostali w Polsce. O tym epizodzie niewielu z nas wie, ale dzięki Hubertowi Klimko - Dobrzanieckiemu ta historia nie będzie zapomniana. Taki już przywilej pisarza, by ocalać od cudu niepamięci.

Główny bohater-Sakis Sallis - ponad pięćdziesięcioletni pisarz wyjeżdża na stypendium do Domu Literatury i Przekładu w Lefkes. To właśnie tutaj mężczyzna próbuje zmierzyć się ze swoją przeszłością. Istotną rolę odgrywa jego ojciec zapisany w pamięci jako zmitologizowany Posejdon, zdobywca lądów i wysp: Ojciec był wszystkim. Filozofem, sportowcem, żeglarzem, wojownikiem, klaunem, cwaniakiem i wynalazcą. Wynalazcą, bo był najlepszym na świecie poszukiwaczem i odkrywcą substytutów. Jako dziecko Sakis darzył go uczuciem szczególnym, jednak tak naprawdę go nie znał.

Rodzice bohatera wyemigrowali z Grecji i osiedlili się w Bielawie. Sakis próbuje odtworzyć historię matki i ojca, choć, gdy jeszcze żyli, nie byli zbyt wylewni. Dlatego pisarz musi polegać na swojej pamięci, na relacjach innych. Wraca zatem do lat dziecinnych, wspomnienia jego są zmitologizowane. Przypomina sobie dawne miejsca, gdzie ojciec był hersztem mafii taksówkowej, niestrudzonym poszukiwaczem cykad, amatorem ciasteczek i wiecznym marzycielem, matka natomiast była tym pomostem między bajkową rzeczywistością swego męża, a zewnętrznym światem. To ona wiązała koniec z końcem, a z ziemniaków i cebuli potrafiła wyczarować magiczne potrawy, które przywodziły na myśl ich rodzinny kraj.

Ale, żeby nie było za sielankowo i zbyt nostalgicznie, nasz autor zasadza się z hakiem na czytelnika i proszę bardzo Sakis zupełnie przypadkowo odkrywa rodzinną tajemnicę, która nie bardzo pasuje do jego wizji.
I muszę szczerze przyznać, że ów chwyt zastosowany przez Klimko-Dobrzanieckiego jest mocnym zakończeniem i dobrą puentą. Lubię, gdy powieść, która wydaje się przewidywalna, toczy sie swoim powolnym narracyjnym tempem, a tu nagle-bach!- i oczy jak pięć złotych, no bo jak to tak Panie Autorze? Tak sobie z bohatera zakpić?

„Grecy umierają w domu" to nie tylko powieść o mitologizacji dzieciństwa i ojca, to również problem tożsamości. Rodzice Bohatera są Grekami, ale Sakis urodził się już w Polsce, kim więc jest? Trochę mnie bolało, a na samym początku bardzo, że jestem bez tożsamości, że jestem Grekiem bez właściwości- wyznaje. W Grecji traktowany i określany z pejoratywnym wydźwiękiem jako Polonus, w Polsce natomiast był Grekiem. Sakis jest wykorzeniony, bo w jednym i drugim kraju traktowany jest jak obcy.

Jest jeszcze Dom literatury i Przekładu, do którego co roku zjeżdżają się pisarze i krytycy. Hotel stanowi enklawę, która oddalona jest od wielkomiejskiego zgiełku. Życie toczy się w nim swoim tempem, a jedynie w tle słyszymy echa nadciągającego kryzysu ekonomicznego i zamieszek. Bywalcy to oryginały od podstarzałego lovelasa, który łapie młode panienki na swój literacki talent, przez autystycznego nieco poetę, po roześmianą Eris uwielbiającą gotować.

„Grecy umierają w domu" to proza nieco melancholijna i nostalgiczna, ale pisana żywym językiem. Klimko-Dobrzaniecki bawi się frazą, rymuje, nadaje odpowiedni rytm narracji, dlatego powieść połyka się jednym tchem. Bo gdy forma i treść idealnie ze sobą współgrają, to znaczy, że pisarz odwalił kawał dobrej roboty. A tak właśnie jest w tym przypadku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Listy do młodego pisarza

Doskonała forma na przekazanie swojej wiedzy i doświadczeń z pisaniem przekazana człowiekowi o to aby pomóc mu zrozumieć istotę pisania.

zgłoś błąd zgłoś błąd