Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Błysk rewolwru

Seria: Biblioteka Gazety Wyborczej
Wydawnictwo: Agora SA
7,42 (144 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
16
8
40
7
42
6
20
5
5
4
2
3
1
2
2
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326812484
liczba stron
142
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
joly_fh

„Eljanna siedziała na sofce mocno zamyślona. I miała nad czem rozmyślać! Miała dwóch nażeczonych! Ewel oświadczył jej się wczoraj. Prawił jej takie kąplementy, których ona nie znosiła…“. Eljanna i jej dwóch „nażeczonych“ to bohaterowie, uwaga!, romansu kryminalnego pt. „Błysk rewolwru“, którego autorką jest Wisława Szymborska! Dzieło to – najprawdopodobniej pierwsza proza przyszłej noblistki...

„Eljanna siedziała na sofce mocno zamyślona. I miała nad czem rozmyślać! Miała dwóch nażeczonych! Ewel oświadczył jej się wczoraj. Prawił jej takie kąplementy, których ona nie znosiła…“.

Eljanna i jej dwóch „nażeczonych“ to bohaterowie, uwaga!, romansu kryminalnego pt. „Błysk rewolwru“, którego autorką jest Wisława Szymborska! Dzieło to – najprawdopodobniej pierwsza proza przyszłej noblistki – spoczywało na dnie szuflady razem z obfitym zbiorem innych zupełnie nieznanych skarbów: wierszyków, poematów, opowiadań, listów, limeryków, epitafiów, moskalików, lepiejów, adoraliów, rysunków, laurek, kolaży, karykatur oraz innych zabaw literackich.

Odnalezione i uporządkowane przez Michała Rusinka, sekretarza poetki, opatrzone wstępem naukowym Bronisława Maja, złożyły się w książkę niezwykłą i zaskakującą.

Tom podzielony jest na cztery podporządkowane chronologii części: Juwenilia; Na Krupniczej, w szufladzie, na rybach; Utwory gatunkowe; W Lubomierzu.

Prezentuje utwory Wisławy Szymborskiej od pierwszych próbek pisma kreślonych przez kilkulatkę, poprzez utwory młodzieńcze aż po ostatnią niepublikowaną rymowankę.

 

źródło opisu: Agora, 2013

źródło okładki: wlasne

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Róża_Bzowa książek: 5698

Początek wieńczy dzieło

Otrzymaliśmy oto kolejny tom autorstwa Noblistki, skarb wyłuskany z jej przepastnych szuflad, których Poetka była gorącą admiratorką i gorliwą użytkowniczką. Ich liczba w jej mieszkaniu liczona była w dziesiątkach, a ich zawartość wciąż nas zadziwia i zadziwiać będzie przez czas najbliższy, dzięki życzliwej opiece i staraniom redaktorskim Michała Rusinka.

Ach, czegoż tu nie ma? Dramatyczna proza, prozaiczna liryka i poetyckie rysunki ręką Poetki uczynione każą nam łzy wylewać wzruszenia i żalu za zaprzepaszczenie przez ową kariery wybitnej ilustratorki i popularnej powieściopisarki. Takie były jednak zamierzenia Fatum, by obdarzywszy jedną osobę wieloma talenty, i to już w wieku oseska, skierować ją następnie na wyboistą i usłaną kolcami drogę poetki, na której, miast produkować masowo poczytne bestsellery, oddawała się ona wielomiesięcznemu przebieraniu w hałdzie słów i dobieraniu do każdego słowa odpowiedniej formy i sąsiedztwa. Zanim jednak obrała Szymborska tę trudną drogę, pozwalała sobie zbaczanie w różne boczne dróżki, a nawet polne ścieżki. Doskonale obrazuje to zawartość tomu, ułożona według porządku chronologiczno-genologicznego, która zaklasyfikować pomaga wolumin jako coś pomiędzy almanachem, silva rerum, antologią i pamiętnikiem podlotka, a nawet przypuszczać pozwala, że jest nimi wszystkimi jednocześnie.

Dołączając się do wszystkich peanów pochwalnych dla tegoż woluminu, a raczej jego treści (choć forma także zasługiwać winna na pochwały), spieszę nadmienić,...

Otrzymaliśmy oto kolejny tom autorstwa Noblistki, skarb wyłuskany z jej przepastnych szuflad, których Poetka była gorącą admiratorką i gorliwą użytkowniczką. Ich liczba w jej mieszkaniu liczona była w dziesiątkach, a ich zawartość wciąż nas zadziwia i zadziwiać będzie przez czas najbliższy, dzięki życzliwej opiece i staraniom redaktorskim Michała Rusinka.

Ach, czegoż tu nie ma? Dramatyczna proza, prozaiczna liryka i poetyckie rysunki ręką Poetki uczynione każą nam łzy wylewać wzruszenia i żalu za zaprzepaszczenie przez ową kariery wybitnej ilustratorki i popularnej powieściopisarki. Takie były jednak zamierzenia Fatum, by obdarzywszy jedną osobę wieloma talenty, i to już w wieku oseska, skierować ją następnie na wyboistą i usłaną kolcami drogę poetki, na której, miast produkować masowo poczytne bestsellery, oddawała się ona wielomiesięcznemu przebieraniu w hałdzie słów i dobieraniu do każdego słowa odpowiedniej formy i sąsiedztwa. Zanim jednak obrała Szymborska tę trudną drogę, pozwalała sobie zbaczanie w różne boczne dróżki, a nawet polne ścieżki. Doskonale obrazuje to zawartość tomu, ułożona według porządku chronologiczno-genologicznego, która zaklasyfikować pomaga wolumin jako coś pomiędzy almanachem, silva rerum, antologią i pamiętnikiem podlotka, a nawet przypuszczać pozwala, że jest nimi wszystkimi jednocześnie.

Dołączając się do wszystkich peanów pochwalnych dla tegoż woluminu, a raczej jego treści (choć forma także zasługiwać winna na pochwały), spieszę nadmienić, że – poza wartością literacką – posiada on również wartość filozoficzną i fizyczną. Niektórzy twierdzą bowiem, że na początku był chaos (i takoż jest w środku i będzie na końcu), ja zaś wśród tych jestem, którzy wołają, że na początku było słowo. Cóż to bowiem oczom naszym się ukazuje, gdy pamiątki z początku twórczości Noblistki przeglądamy? Owszem - rysunki, zgadza się – bardzo dobre, zwłaszcza jak na 4-5-letnią autorkę, ale towarzyszy im od samego początku odręczne pismo! Pismo nie wolne od błędów, literówek i innych niewątpliwych oznak wolnego dziecięcego ducha, ale pismo! Zasmuć się, współczesne czteroletnie dziecię, coś na urodziny otrzymało w darze plastikowego, edukacyjnego laptopa! Cóż bowiem za pamiątki twej twórczości dziecięcej przechowają kochający rodzice do czasów, gdy jako uznany pisarz opublikować zechcesz własne inedita?

Pozostawiając polonistom, językoznawcom i artystom analizy literackiej zawartości dzieła, wskażę na pewien, zapewne przeoczony jego aspekt. Utwór stanowi bowiem obfity materiał do poprzecznych badań naukowych dla psychologów twórczości, idealny na jakiś doktoracik lub habilitacyjkę. Prześledzić zatem możemy ewolucję nie tylko stylu autorki (coś dla filologów), ale również rozwój zainteresowania określoną tematyką w twórczości Poetki. I tak wyróżnić należy kilka wiodących tematów: spiritusizm - od wczesnodziecięcego zainteresowania „chorym na żołądek” (vide rysunek na s. 36) do odwódek (których nie uświadczysz w tymże tomie); epistolaris grafomania – od dziecięcych listów do mamy po epistolarną relację z Lubomierza dla prof. Białasa; conlaudatiofilia – od życzeń dla mamy od córki-podlotka aż do „Wierszyków okolicznościowych” dla uznanych osobistości; sepulcrographia – od końcowego dwuwiersza poematu „Topielec” aż po „Epitafia”, któryś większość – co znamienne – dotyczy osób wciąż żyjących; wreszcie eros amandi – od pełenj liryzmu powieści młodzieńczej „Błysk rewolwru” (której stylu pozazdrościłaby młodej autorce sama Mniszkówna, zaś zepsucie moralne głównej bohaterki wywołałoby zapewne u tej ostatniej palpitacje serca) do „Listów Parkingowego”, których wstrząsająca prozaiczność nie daje o sobie zapomnieć.

Uroczą tę obfitość gatunkowo-tematyczną dopełnia uczona przedmowa przyjaciela Poetki, Bronisława Maja, a jej lekkość i powagę doceni należycie każdy czytelnik, choć znajomość łaciny (lub dobry słownik) albo też medycyny (lub medyk na podorędziu) w nieznaczny sposób może przewartościować wyczytane znaczenia. Po całej zaś powierzchni kilometrów papieru, z których złożono tę książkę, panoszą się fotokopie oryginalnych przebłysków twórczości autorki, gęsto poprzetykane innymi ozdobnikami, a wszystko to w czarownym klimacie retro.

Świadomi, że obraz twórczości Noblistki jest wciąż niekompletny, z niecierpliwością czekamy na – zapowiadany na jesień – nieznany tomik wierszy „Szycie sztandaru”, z początków poetyckiej drogi autorki. W czasach hipertekstu i operacji plastycznych, pamiętając o jakże trafnej konkluzji biblijnej, że ostatni będą pierwszymi (nawiasem mówiąc – cóż za wspaniałe odwrócenie i negacja liniowości czasu, tyle lat temu!), odważmy się wysnuć, na bazie znanego powiedzenia Owidiusza, nowy wniosek – to początek wieńczy dzieło!

Jowita Marzec

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (370)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 426
Melancholia | 2013-06-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 czerwca 2013

Chyba niewielu już, poza młodzieżą pobierającą nauki w najróżniejszych placówkach oświatowych, kojarzy Wisławę Szymborską z nobliwą poetką, lecz bardziej z roześmianą starszą panią z nieodłącznym papierosem, która przyznanie Nagrody Nobla określiła mianem "tragedii sztokholmskiej". "Błysk rewolwru" z pewnością utrwali ten wizerunek, a nawet stworzy wrażenie, że właściwa twórczość powstała niejako na marginesie wszelkich innych słownych zabaw.

Ten zbiór utworów to istny groch z kapustą, uporządkowany jedynie chronologicznie. Z młodzieńczych lat początkującej (i wyraźnie rokującej) poetki można przeczytać laurki dla mamy, balladę, poemat epiczny, a nawet mini-powieść o treści miłosno-zbrodniczej napisaną przez panią Wisławę w wieku lat 10, która użyczyła tytułu całemu zbiorowi. Z utworów późniejszych zamieszczono oczywiście kolejne limeryki, moskaliki, lepieje (nowością są lepieje hotelowe)i altruitki*. Mamy też formy zupełnie nowe, jak słownik wyrazów obelżywych (uwaga!!! zawiera...

książek: 786
Marzenia | 2015-02-28
Na półkach: Przeczytane, Rok 2015
Przeczytana: 28 lutego 2015

Ktoś już w komentarzach napisał, że ta książka to "cacko" , dokładnie tak! Warto mieć to cacko na półce, a chociażby dlatego, że zawiera iście fenomenalny słownik wyrazów obelżywych ( ułożony przez autorkę wspólnie z Kornelem Filipowiczem). Przytoczą kilka takich impertynenckich wyrazów: porfyrtaniec, cipeusz, oczajdusza, ciarach...czyż nie obelżywe perełki? Słowniczek ten zamieszczony w wersji roboczej, więc skreślenia, dopiski, a wyrazy naprawdę niecenzuralne jednak skreślone.

Książka zawiera też rysunki Pani Wisławy z najmłodszych lat (podobne do rysunków mojej córki w tym wieku). Noblistka w pierwszych swoich próbach pisania popełniała też błędy ortograficzne (....i już poczułam sie lepiej, jako nałogowy dysortograf!).

książek: 726
Anielaszubert | 2013-06-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 czerwca 2013

Bardzo znana poetka z Krakowa
ech, powagi nie umiała zachować:
dała nam limeryki
i niesforne wierszyki,
które czytać wciąż chce się od nowa.

A do tego książeczka znakomita edytorsko.

książek: 699
Paulina | 2013-06-06
Na półkach: Przeczytane, Zrecenzowane

Pani Wisława Szymborska (02.07.1923 - 01.02.2012) zawsze była w ścisłej czołówce moich najukochańszych poetek. Uwielbiam twórczość tej niezwykle charyzmatycznej, ironicznej i wyjątkowo dowcipnej Noblistki (1996). Zatem nie muszę nikomu mówić, jak wielką przyjemnością było dla mnie zaznajomienie się z "Błyskiem rewolwru", pośmiertnie wydanym... no właśnie, czym?
Czym jest "Błysk rewolwru"?
To zbiór niepublikowanych dotąd dzieł i dziełek poetki, a także... prozy. Tak, pani Wisława Szymborska raz kiedyś zabawiła się prozatorsko. Efektem tej zabawy jest tytułowy "Błysk rewolwru". Ten krótki utwór prozatorski jest... kryminałem. Czy może - kryminałkiem. Spisany w roku 1935 jest tutaj, w tej publikacji, przytoczony dosłownie w postaci skanu, niestety - nie w całości, gdyż kilka stron wykradł czas - ale jest! I wiecie, co? Jak dobrze, że pani Szymborska skupiła się na poezji.... ;)

Mamy tu moskaliki. Limeryki. Anatomię książki telefonicznej. Słownik wyrazów obelżywych. Wpisy z...

książek: 2912
Olala | 2013-09-11
Przeczytana: 07 września 2013

Cud, miód, malina! pięknie wydana książka, której czytanie mogłoby się nigdy nie zakończyć. Zawartość obejmuje rozmaite formy literackie, wielokrotnie wymyślone przez Panią Wisławę. Absurdalny humor gwarantuje wspaniałą rozrywkę na nadchodzące jesienne wieczory. Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu cykl zawierający listy od parkingowego ;-) Nie mniej każde spotkanie z twórczością pani Wisławy obfituje w niezwykłe doznania, chociaż zdecydowanie pozostanę fanką jej poezji.

książek: 432
wiesia | 2016-06-03
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 30 maja 2016

Pięknie wydany zbiór niepublikowanych za życia poetki utworów wyszperanych w szufladach i od znajomych przez Michała Rusinka to świetna lektura. Ubawiłam się szczerze przy limerykach, rajzefiberkach, altruitkach, lepiejach czy adoraliach. Cóż za nazwy! Aż się chce samemu coś takiego utworzyć, co też w gronie znajomych próbowałam, ale na publikację się nie odważę.

A tytułowy "Błysk rewolwru", połączenie romansu i kryminału z jakże poetyckimi imionami, żeby wspomnieć choćby Elijannę. No a "Listy Parkingowego", słownik wyrazów obelżywych, "Ankieta, czyli konkurs na wygłupianie się bliźnich"; długo by jeszcze wymieniać. Właściwie to całość jest znakomita i gwarantuje dobrą zabawę, a i refleksję; pogodną wszakże.

Mam jedynie zastrzeżenia do nazbyt uczonego wstępu Bronisława Maja, który trzeba czytać ze słownikiem łacińsko - polskim i słownikiem wyrazów obcych. Trochę przesadził poeta i podejrzewam, że część czytelników pomija jego wywody, owszem, niepozbawione humorystycznych treści,...

książek: 1689
Monka | 2013-12-15
Przeczytana: 15 grudnia 2013

Pięknie wydana książka... "Błysk rewolweru" to cacko, które warto mieć na półce... Pięknie wydana książka... Polecam ją przede wszystkim wielbicielom poetki.

książek: 960
rokita49 Boruta | 2014-05-11
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 11 maja 2014

Ta książka sprawia mi dużo radości! "Chciałem adorować Dankę,/lecz wolała koleżankę"."Oszczędzając trudu muszce/sam jajeczka złóż na gruszce".Jest to przykład poczucia humoru Wisławy Szymborskie,podszyty szczyptą ironii,który lubię.Mam też specyficzne poczucie humoru,co było różnie oceniane przez kolegów w pracy.Wbrew pozorom,ten poboczny nurt twórczości poetki,w zasadzie nie przeznaczony do rozpowszechniania,niesie bardzo dużo aktualnych treści i mówi ważne rzeczy o życiu p.Wisławy.Książka jest świetnym uzupełnieniem innej wspaniałej książki o Wisławie Szymborskiej,"Pamiątkowe rupiecie" Anny Bikont i Joanny Szczęsnej.Zaglądam do obu często i czytając np. listy parkingowego pana Henia,można odpocząć od kabaretu na żenująco niskim poziomie ,który proponują nam media i politycy.Stek głupstw,który wygadują politycy w związku z zbliżającymi się wyborami do PE jest nie do uniesienia!- A może dla zabawy propozycja dokończenia jednego z limeryków: "Pewien lekarz w Pardubicach/znał...

książek: 623
marcia | 2014-07-03
Przeczytana: 03 lipca 2014

"Błysk rewolwru" to bardzo osobisty tomik Wisławy Szymborskiej. Dołączono do niego zdjęcia laurek dla matki, wierszy i innych tekstów napisanych odręcznie przez Szymborską.
Znajdują się w nim teksty z różnych okresów twórczości poetki.

Wiele osób zachwala tę książkę, mi jednak nie przypadła do gustu, męczyła mnie, a teksty w niej zawarte wydają się pozbawione większego sensu.
Jedynym plusem książki jest papier, na którym została wydana.
Z całym szacunkiem dla pani Szymborskiej, według mnie "Błysk rewolwru" nie powinien zostać wydany.

książek: 803
czytankianki | 2013-06-24
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 22 czerwca 2013

Książki typu „Błysk rewolwru” prywatnie nazywam literackimi cackami. Cieszą oko atrakcyjną formą, serce i umysł – różnorodną i zabawną treścią. Są idealne do poduszki, na poprawę humoru i na blokadę czytelniczą. Do czytania od deski do deski, i na chybił trafił. Innymi słowy: rzecz rozrywkowa, która nie obraża inteligencji czytelnika.
W „Juweniliach” oprócz dziecięcych rysunków Szymborskiej pojawiają się „utwory”, jakie zapewne każdy z nas ma na swoim koncie: laurki, listy i wierszyki. Zwraca uwagę staranny charakter pisma, błędy ortograficzne i poczucie humoru autorki, dostrzegalne także w tytułowym „Błysku rewolweru” czyli wprawce do powieści kryminalnej. Dla osób próbujących sił w literaturze ta młodzieńcza twórczość może stanowić dużą pociechę: nie każdy Noblista rodzi się wielkim twórcą.;)
Kolejne rozdziały obejmują drobiazgi okolicznościowe np. inspirowane wypadem na ryby, wakacjami, czy jubileuszem znajomych. Nie mogło się obejść bez krótkich, rubasznych wierszyków, które...

zobacz kolejne z 360 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd