Chustka

Wydawnictwo: Znak
8,12 (1475 ocen i 332 opinie) Zobacz oceny
10
312
9
275
8
418
7
304
6
115
5
32
4
12
3
3
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324021017
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna. Bolał ją brzuch. W biegu, między licznymi zajęciami wpadła do lekarza. To miało być rutynowe badanie. Diagnoza przeraziła wszystkich. Rak złośliwy, z licznymi przerzutami. Walczyła z nim przez ponad dwa lata. Śmiertelna choroba i nieposkromiony apetyt na życie. Joasia cieszyła się każdą chwilą spędzaną z najbliższymi i...

Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna.

Bolał ją brzuch. W biegu, między licznymi zajęciami wpadła do lekarza. To miało być rutynowe badanie. Diagnoza przeraziła wszystkich. Rak złośliwy, z licznymi przerzutami. Walczyła z nim przez ponad dwa lata.

Śmiertelna choroba i nieposkromiony apetyt na życie. Joasia cieszyła się każdą chwilą spędzaną z najbliższymi i pisała blog. Była szczęśliwa.

Chustka to nie tylko zapis zmagania się z chorobą, ale przede wszystkim opowieść o wielkiej miłości do synka, Niemęża i życia. To także opowieść o niezwykłym spotkaniu: Joanna, skupiona na pracy bizneswoman, i Niemąż, mężczyzna z przeszłością, skazany i wciąż walczący o swą niewinność. O tym uczuciu i życiowej przemianie on sam napisze w książce "Nieżona".

Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna. Otwarcie mówiła o seksie w czasie choroby. Przygotowywała syna na swoją śmierć. Jej blog zdobył ogromną popularność. Wzruszał i przerażał. Czytali go też ci, którzy szukali zwykłego pocieszenia.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3683,Chustka

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 185
KaroDeMolka | 2017-07-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 lipca 2017

Smutna i szczera książka, której zakończenie napisało życie. O nadziei, miłości i takim życiu w umieraniu, że większość z nas może brać z autorki przykład.

Joanna dowiaduje się, że ma nowotwór i za namową partnera zaczyna pisać blog – głównie z myślą o synku. Z czasem strona zyskuje ogromną popularność, a wraz z nowymi czytelnikami przybywa osób wspierających kobietę ciepłym słowem, ale także wpłatami na leczenie i oddawaniem jej krwi. Po jej śmierci większość wpisów zostaje utrwalona w formie książki.

„28.09.2012
mili Czytacze, towarzyszycie mi od kwietnia 2010. wówczas przypadkowo wykryto u mnie raka. od tamtego czasu przeszłam cztery operacje, ponad piętnaście kursów chemii, dwadzieścia jeden seansów teleradioterapii, cztery zabiegi brachyterapii. w efekcie guz pierwotny został wycięty, zaś przerzuty – częściowo usunięte, częściowo – powstrzymane. choroba jednak rozwija się nadal, zajmując kolejne obszary. operacje, chemie i naświetlania sprawiły, że nadal tu jestem, ale obiektywnie rzecz ujmując, jakość życia jest niska. z każdym miesiącem jest gorzej. za jakiś czas będzie gorzej z każdym tygodniem, a potem z każdym dniem. sprawdziłam: tak ta choroba wygląda. tak jest i już.
czyli: któregoś wieczoru posta nie napiszę. nie będzie go tez nazajutrz ani dnia następnego”.

Jeśli ktoś nie zna książki, to po przeczytaniu tego fragmentu może pomyśleć, że tematem wpisów było głównie cierpienie – fizyczne i psychiczne oraz żal i pytanie: „dlaczego ja?”. Otóż nie. Joanna była niebywale silna i dzielna, na pewno niejedna chora osoba dzięki lekturze wpisów zamieszczanych prawie codziennie też nabrała choć trochę sił potrzebnych do walki z chorobą. Pisała o codziennym życiu, naturalnie wypełnionym wizytami u lekarzy, kolejnymi zabiegami i szukaniem nowych metod leczenia, pokazując tym ogromną wolę walki i życia. Równie dużo miejsca poświęcała anegdotom o synku czy innym sytuacjom dziejącym się na bieżąco. Pisała o radości z możliwości zjedzenia czegoś, ubraniu się w kilka warstw i wyjściu na spacer. Zazwyczaj było to właśnie tak przedstawione – nie narzekała na to, że często nie mogła jeść albo nic jej nie smakowało czy na to, że musi te wszystkie ubrania na siebie założyć. Jasne, że czasem pojawiały się gorsze momenty, ale nigdy nie miałam poczucia, że Joanna użala się nad sobą. Pisała o nich z dystansem w sposób często ironicznie żartobliwy („a jak chorować, to z rozmachem. prócz wizyt w przychodniach i szpitalach, nie ruszyłam się z łóżka. pan duży sam przygotował obiad, a pan mały sam nakrył do stołu. a ja jadłam w pościeli! i podczas jedzenia oglądaliśmy film! było super. i nic mnie nie bolało! i tylko raz się porzygałam. ale za to prosto do talerza”.).
Skąd Joanna brała tę siłę? Ano z miłości. Na pewno też musiała mieć taką osobowość, ale w głównej mierze siłą napędową był dla niej Niemąż i dziecko. Co jest drugą stroną medalu? Ogrom cierpienia jaki wywoływała w niej myśl o tym, że będzie musiała zostawić swojego synka. I nawet, gdyby zgodnie z prawem nie musiał pójść po jej śmierci do swojego ojca, z którym nie miał najlepszego kontaktu, to i tak Joanna napisałaby te słowa:
„Kochanie, nie wiem, ile razy jeszcze dam radę wstać z łóżka, by Ci towarzyszyć w myciu się, podać ręcznik, ogrzać na kaloryferze piżamkę. ale wiem, że nigdy nikt nie zrobi tego tak jak ja. nikt tak jak ja nie umyje ci plecków, nie nałoży pasty na szczotkę, nie poprawi rękawów koszulki. nikt tak jak jak nie okryje kołderką, nie wycałuje i nie wyprzytula przed snem. nikt. nikt. nikt.”.
W trakcie lektury myślałam m.in. o tym, jak straszna musi być samotność w chorobie. O osobach, które zostały same w wyniku perturbacji życiowych i ludziach starszych. Pomijając wszystkie kwestie, nazwijmy je technicznymi, kiedy bliscy zwyczajnie nam pomagają, to skąd czerpać siłę, jeśli nie ma się dla kogo walczyć choć o te kilka tygodni życia?

Dużo już zostało tu o tej książce napisane i dużo mogłabym jeszcze napisać, ale najlepiej ją po prostu przeczytać albo jej doświadczyć… Polecam ją wszystkim, tylko osobom bardziej wrażliwym i matkom w komplecie z kartonem chusteczek. Acha, nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała jeszcze o tym, że to wszystko jest świetnie napisane. Zwłaszcza sam początek, kiedy ani nam, ani autorce nie jest jeszcze tak smutno...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cud grudniowej nocy

"Bo słowa są groźniejsze niż gesty. Zabierają nadzieję lub obiecają za dużo". Jeśli nie lubicie sielskich, ociekających słodyczą świąteczn...

zgłoś błąd zgłoś błąd