B. Opowieści z planety prowincja

Seria: Strefa reportażu
Wydawnictwo: Wielka Litera
6,13 (152 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
19
7
36
6
42
5
30
4
9
3
6
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363387785
liczba stron
192
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
dorsz

Książka ta zaświadcza, że świat aż tak bardzo się nie zmienia. Mały realizm w XXI wieku trzyma się tak świetnie jak w XX. Marcin Kołodziejczyk jest nie tylko dziennikarzem. Dziennikarz najczęściej zna z góry wszystkie odpowiedzi, reporter czeka, żeby je usłyszeć. Podoba mi się to, jak Kołodziejczyk pyta o Polskę. Mariusz Szczygieł Z planety prowincja trudno uciec. Z Małkini, Szmulek czy ...

Książka ta zaświadcza, że świat aż tak bardzo się nie zmienia. Mały realizm w XXI wieku trzyma się tak świetnie jak w XX. Marcin Kołodziejczyk jest nie tylko dziennikarzem. Dziennikarz najczęściej zna z góry wszystkie odpowiedzi, reporter czeka, żeby je usłyszeć. Podoba mi się to, jak Kołodziejczyk pyta o Polskę.

Mariusz Szczygieł

Z planety prowincja trudno uciec. Z Małkini, Szmulek czy miasteczka Z. jedyna droga ucieczki prowadzi czasem na tory kolejowe. Obraz polskiej prowincji jest tu bardzo prawdziwy, chociaż to nie są klasyczne reportaże, raczej opowiadania oparte na faktach. Czytamy o utraconych szansach i o tych, którzy nigdy szans nie mieli. Te portrety są przejmujące i świetne napisane. Tak, że czytelnik zupełnie nie chce uciekać z tej planety.

Justyna Sobolewska

Lokalne piękności lansujące się w Warszawie; wiejski Wajdelota uznawany przez miejscowych za uzdrowiciela; chłopcy rzucający się pod niemieckie samochody, aby wyłudzić odszkodowanie; pracownicy fabryk snujący opowieści o swym pustym życiu na trasie Warszawa-małe miasteczko.

Niepokojące, przenikliwe, zawsze autentyczne obrazki z polskiej prowincji. Z pozoru niewiele znaczące opowieści o codziennym życiu przeciętnych mieszkańców małych miasteczek i wsi – Polski B. W rzeczywistości książka Kołodziejczyka to atlas ludzkich emocji.

 

źródło opisu: www.wielkalitera.pl

źródło okładki: www.wielkalitera.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 25
DottyCzyta | 2016-10-29
Na półkach: Przeczytane

Ogólnie to opowiadań nie lubię. Lubię zaprzyjaźnić się z bohaterami, wejść w ich życie, poznawać ich losy dłużej niż przez 5 stron… Jakbym wiedziała, że ta książka to zbiór opowiadań, to w ogóle bym po nią nie sięgnęła. Ale nie wiedziałam. A książkę podesłał mi znajomy w postaci ebooka, więc jak już ją miałam u siebie…

„B. Opowieści z planety prowincja” to książka….trochę jakby absurdalna. Niby opowieści, niby z prowincji i pewnie nawet ziarno prawdy w nich jest. Pewnie nawet więcej niż ziarno. A jednak czytając to jedno słowo miałam w głowie: absurd. Z pewnością zasługę tego ponosi język jakim opowiadania są napisane – język „z prowincji”: zdania proste, krótkie, okraszone potocznymi zwrotami. Dialogi złożone z krótkich zdań, pytań, czasem równie absurdalne jak reszta….

.. ” -Sąd wie, że oskarżony Troski był karany, proszę zwięźlej. – No, ja też żem od razu to wiedział. – Świadkowi Wieczorkowi się wydaje, że znajduje się w barze? – Mi by się chciało tak wydawać, niestety.”

Język tej książki jest jak dla mnie nieco przestylizowany, rozumiem, że miał oddać charakter prowincji i jej mieszkańców, ale…czyta się to tak jak i ogląda serial Ranczo. Jak ktoś lubi, to mu się spodoba. Ja nie lubię. Większą wartość miałyby dla mnie te opowiadania, gdyby treść była ta sama, ale napisana bardziej autentycznie – tutaj mam wrażenie wchodzenia na siłę w czyjeś buty, takie, w których nigdy samemu się nie chodziło.

Druga rzecz, która mnie do takich opowiadań zniechęca, to brak końca, a często i początku. Takie oto wyrwane z kontekstu obrazki społeczne. Zapewne ma to swój urok, ale tak jak już pisałam – ja lubię historie, a historia ma początek, fabułę i zakończenie.

Nie powiem jednoznacznie czy książkę „B. Opowieści z planety prowincja” polecam czy też nie. (Na marginesie: gdzieś wyczytałam, ze to „B.” ma się odnosić do pojęcia „Polska B”. Dobrze, że doczytałam, bo jakoś sama nie skojarzyłam ;) ) Na pewno wielu osobom spodoba się styl, jakim opowiadania są napisane, niektórych rozśmieszy, niektórym da do myślenia. Mnie nie przekonał, czytałam to trochę jak bajeczki, bardziej smutne niż śmieszne, do autentycznych reportaży jednak im daleko.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chemia śmierci

Twórczość tego autora można scharakteryzować jako nieślubne dziecko Stephena Kinga i Johna Grishama. Niestety książkę czyta się aż za szybko, brak jes...

zgłoś błąd zgłoś błąd