Lek na śmierć

Tłumaczenie: Agnieszka Hałas
Cykl: Więzień Labiryntu (tom 3)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
7,53 (4452 ocen i 394 opinie) Zobacz oceny
10
612
9
616
8
1 081
7
1 064
6
682
5
217
4
96
3
47
2
25
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Death Cure
data wydania
ISBN
9788361386407
liczba stron
440
język
polski
dodał
Avenix

Thomas wie, że DRESZCZowi nie można ufać, ale oni twierdzą, że czas kłamstw już się skończył, że zgromadzili w toku Prób wszystkie dane, jakie dało się zebrać, a teraz chcą przywrócić Streferom pamięć, bo potrzebują ich pomocy w ostatecznej misji. Streferzy muszą dobrowolnie pomóc uzupełnić mapę, która pozwoli stworzyć lek na Pożogę. DRESZCZ nie wie jednak, że stało się coś, czego żadne...

Thomas wie, że DRESZCZowi nie można ufać, ale oni twierdzą, że czas kłamstw już się skończył, że zgromadzili w toku Prób wszystkie dane, jakie dało się zebrać, a teraz chcą przywrócić Streferom pamięć, bo potrzebują ich pomocy w ostatecznej misji.

Streferzy muszą dobrowolnie pomóc uzupełnić mapę, która pozwoli stworzyć lek na Pożogę.

DRESZCZ nie wie jednak, że stało się coś, czego żadne Próby i żadne Zmienne nie pozwoliłyby przewidzieć. Thomas przypomniał sobie dużo więcej, niż przypuszczają.

I wie, że nie może wierzyć w ani jedno słowo z tego, co twierdzi DRESZCZ.

Czas kłamstw już się skończył. Ale prawda jest bardziej niebezpieczna, niż Thomas kiedykolwiek mógł sobie wyobrazić.

Czy ktokolwiek przetrwa poszukiwania leku na śmierć?

Fascynujące zakończenie trylogii Więzień Labiryntu. Szukaj w księgarniach w 2013 roku!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Papierowy Księżyc, 2014

źródło okładki: www.papierowyksiezyc.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 124
Bober | 2015-08-23
Na półkach: Przeczytane, Książki
Przeczytana: 23 sierpnia 2015

~Lek na śmierć... sratatata, wszyscy umrzemy! Czy coś...~

Kończąc Próby Ognia, kompletnie nie miałam ochoty na przeczytanie trzeciej części. Bo co, znowu te próby?! Tak, tak, wiemy będą ich torturować, fajnie. Sięgnęłam więc po Lek tylko z racji tego, że w sumie to byłam ciekawa rozstrzygnięcia i happy endu (byłam takowego pewna) + nie lubię niedokańczać książek. [TERAZ CHYBA BĘDĄ SPOILERY, CHYBA DO KOŃCA]
No i zaczęłam. Mimo wszystko jestem osobą, która dużo narzeka i mamra a i tak, jak przyszło co do czego to chłonęłam przeżycia Thomasa z Trzeciej Fazy prób. Czyli początek dobry.
Później jakieś pitu pitu i wiejemy z DRESZCZu. Czyż nie uroczo, że Teresy nie ma w pobliżu? :)
Już w drugiej części była solą w moim oku, a po jej śmierci świat stał się piękniejszy. Do końca już nie zapłonęłam nawet iskrą sympatii do niej.
Idąc dalej. Podoba mi się pomysł miasta, które nadal może funkcjonować, jest takim schronem dla nielicznych szczęśliwców, a tak na prawdę wyniszcza się samo od środka. Miodzio.
W Leku, było dużo zbędnego pierniczenia, nie mówię, że mnie to nudziło, nie.
Ale mimo wszystko mamy później Newta. Chyba go trochę polubiłam, taki typ. Jego list... na początku jak go przeczytałam to było coś w stylu: "Ja walę, Thomas, ale spierdoliłeś sprawę." Dużo emocji to we mnie wywołało, że on nie wiedział, nie zrobił, już tego nie zmieni, i tak dalej, mogłoby tak zostać, no wiecie, książki mają wywoływać emocje.
Newt! Ty tchórzu! Zabić mogłeś się sam! No, ja w ogóle jak słyszę o rzeczach typu: zabij mnie dla mnie, to aż mnie skręca, brr.
Tak dużo się działo po drodze, że nie wiem co jak i kiedy było na pewno, więc nie idę po kolei, sorki.
Szybko nabąknę tylko, że jak dla mnie Gally wyszedł nijaki.
Tak samo jak Jorge. Może dla tego, że jego praktycznie nie było. Szlachetny Thomas nie poświęcił mu więcej uwagi, oprócz wrażenia, że gdzieś tam sobie jest. Jeeez, jaki Thomas był upierdliwy w tej części, w drugiej w sumie też. To aż smutne, że muszę patrzeć na świat jego oczami.
Kto tam jeszcze był? No tak Brenda. Na Pogorzelisku była całkiem fajniutka, później spadła troszkę, nie czuć było jej charakterku za bardzo. Kij z tym, to ona jest z Thomasem, hohoho, 1:0 dla Brendy Tereso. Zastanawiam się czy gdyby Tesia żyła, byłaby z Tommym? Dobrze, że ktoś został wyeliminowany, bo trójkąty się lubią ciągnąć... xD
A teraz (werble) Minho! Moja ulubiona postać, co tu dużo gadać. Jak wychodzili z Miasta poparzeńców myślałam tylko "Thomas, cholero, no przytul go, on tu cierpi, noo, tulimy, żeby nie płakusiał za Newtem!". Lubię go. Bardzo.
Zakończenie... no cóż. Odnośnie przeszłości Toma, autor dał tylko jakieś małe smaczki, to myśle, że było okej. Nie ma czasu na przeszłość. Chociaż ciekawe jak zagrałby Thomas znając siebie sprzed Labiryntu.
ALE, skończyło się tak cukierkowo, cudownie, że brakowało jednorożca srającego tęczą. Bynajmniej odnosi się to tylko dla tego małego światka głównych bohaterów i jakiś 300 przypadkowych ludków. A gdzieś w świecie ludzie się wzajemnie zżerają. I podoba mi się to. Bo to wcale nie jest happy end. Świat Tommego jest iluzją budowaną na własnym cierpieniu z prób i cudzym, w tym wypadku, reszty świata.
Kurcze i jeszcze ostatnie. DRESZCZ JEST DOBRY.

http://thebooksstreet.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czereśnie zawsze muszą być dwie

Cóż za klimat! Ach, ta książka ma niesamowity klimat. Spodobało mi się umiejscowienie historii. Ten dworek i niewymuszona sielanka urzekły moje serce....

zgłoś błąd zgłoś błąd