Alchemia zbrodni

Tłumaczenie: opracowanie zbiorowe
Cykl: Nellie Bly (tom 1)
Wydawnictwo: Bellona
6,74 (19 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
4
7
4
6
3
5
4
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Alchemy of Murder
data wydania
ISBN
9788311122826
liczba stron
520
słowa kluczowe
Nellie Bly, kryminał
język
polski
dodała
angelika1109

Pierwsza powieść z cyklu, opisującego przygody Nellie Bly, młodej kobiety, która dzięki ogromnemu uporowi, determinacji i tupetowi zmusza właściciela gazety New York World Josepha Pulitzera, by ją zatrudnił. W latach 80. XIX stulecia, na przekór czasom, w których przyszło jej żyć, zostaje pierwszą kobietą reportere śledczym. Przebywając jako tajny wysłannik gazety w zakładzie psychiatrycznym...

Pierwsza powieść z cyklu, opisującego przygody Nellie Bly, młodej kobiety, która dzięki ogromnemu uporowi, determinacji i tupetowi zmusza właściciela gazety New York World Josepha Pulitzera, by ją zatrudnił. W latach 80. XIX stulecia, na przekór czasom, w których przyszło jej żyć, zostaje pierwszą kobietą reportere śledczym. Przebywając jako tajny wysłannik gazety w zakładzie psychiatrycznym dla kobiet na Blackwell Island w Nowym Jorku, natrafia na psychopatycznego mordercę, którego ofiarą pada jej siostra. Dręczona wyrzutami sumienia, Nelmie poprzysięga zemstę i od tej pory desperacko i z uporem podąża śladem zbrodniarza, wyruszając z Nowego Jorku, przez Londyn, do Paryża. Tam, wraz z Juliuszem Verne, Ludwikiem Pasteurem, Oscarem Wilde, rozpoczyna poszukiwania - nie tylko mordercy, lecz i sprawy tajemniczej epidemii.

 

źródło opisu: http://ksiegarnia.bellona.pl/

źródło okładki: http://ksiegarnia.bellona.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Wiedźma książek: 1255

Czym kryminał być nie powinien

Być może części z Was nazwisko Nellie Bly wyda się znajome. A już na pewno słyszeliście o Juliuszu Verne, Ludwiku Pasteur czy Oscarze Wilde. A jeśli słyszeliście, przyznacie sami, że obecność wszystkich tych osobistości w jednej powieści stanowi całkiem skuteczny wabik. Dodajmy do tego Paryż w roku 1889 – jego ciemne zaułki, dzielnice, w których biedota sąsiaduje z kwiatem miejscowej bohemy, zadymione kawiarnie i tętniące życiem kabarety, na czele z nowo otwartym Moulin Rouge. Słowem – atmosferę mroczną, ale i pociągającą, potęgowaną dodatkowo przez tajemnicze morderstwa kobiet, tropem których Nellie Bly, główna bohaterka książki „Alchemia zbrodni” wzorowana na postaci autentycznej kryjącej się pod tym pseudonimem, przybyła do francuskiej stolicy z Nowego Jorku.

Brzmi to wszystko wielce obiecująco. Niestety, rzekomo historyczno-kryminalna (jak twierdzi okładka) powieść Carol McCleary nie tylko nie spełnia pokładanych w niej nadziei, ale wręcz gorzko rozczarowuje.

Nellie poznajemy u progu jej reporterskiej kariery, by móc prześledzić, jak doszło do tego, że Elizabeth Jane Cochrane, dziewczyna z małego amerykańskiego miasteczka, została pierwszą chyba w historii (a na pewno pierwszą tak znaną) dziennikarką śledczą. Tu należy nadmienić, że autorka „Alchemii zbrodni” może i przestudiowała dokładnie życiorys kobiety, którą postanowiła obsadzić w roli protagonistki w swej książce, ale fakty z jej życia wplata w opowieść w sposób na tyle nieporadny i sztuczny, że wywołuje to w...

Być może części z Was nazwisko Nellie Bly wyda się znajome. A już na pewno słyszeliście o Juliuszu Verne, Ludwiku Pasteur czy Oscarze Wilde. A jeśli słyszeliście, przyznacie sami, że obecność wszystkich tych osobistości w jednej powieści stanowi całkiem skuteczny wabik. Dodajmy do tego Paryż w roku 1889 – jego ciemne zaułki, dzielnice, w których biedota sąsiaduje z kwiatem miejscowej bohemy, zadymione kawiarnie i tętniące życiem kabarety, na czele z nowo otwartym Moulin Rouge. Słowem – atmosferę mroczną, ale i pociągającą, potęgowaną dodatkowo przez tajemnicze morderstwa kobiet, tropem których Nellie Bly, główna bohaterka książki „Alchemia zbrodni” wzorowana na postaci autentycznej kryjącej się pod tym pseudonimem, przybyła do francuskiej stolicy z Nowego Jorku.

Brzmi to wszystko wielce obiecująco. Niestety, rzekomo historyczno-kryminalna (jak twierdzi okładka) powieść Carol McCleary nie tylko nie spełnia pokładanych w niej nadziei, ale wręcz gorzko rozczarowuje.

Nellie poznajemy u progu jej reporterskiej kariery, by móc prześledzić, jak doszło do tego, że Elizabeth Jane Cochrane, dziewczyna z małego amerykańskiego miasteczka, została pierwszą chyba w historii (a na pewno pierwszą tak znaną) dziennikarką śledczą. Tu należy nadmienić, że autorka „Alchemii zbrodni” może i przestudiowała dokładnie życiorys kobiety, którą postanowiła obsadzić w roli protagonistki w swej książce, ale fakty z jej życia wplata w opowieść w sposób na tyle nieporadny i sztuczny, że wywołuje to w czytelniku wrażenie obcowania z fragmentami żywcem skopiowanymi z encyklopedii. Dowiadujemy się więc, co kierowało ręką Nellie, gdy pisała mający wkrótce odmienić jej życie list do redakcji „Pittsburgh Dispatch”, jak trafiła do „New York World”, prosto pod skrzydła samego Josepha Pulitzera, a następnie do zakładu psychiatrycznego, udając pacjentkę i mając za zadanie zdemaskowanie panujących tam nieludzkich warunków. Tutaj McCleary odbiega od biografii, by uwikłać bohaterkę w wymyśloną przez siebie intrygę. Podczas pobytu na Blackwell’s Island Nellie jest świadkiem morderstwa i od tej chwili rozpoczyna się pogoń za jego niezidentyfikowanym sprawcą. Zanim oboje znajdą się w Paryżu, trafią jeszcze do Londynu, gdyż autorka, prócz wcześniej wymienionych znanych postaci historycznych, postanowiła wpleść w swoją opowieść także sprawę Kuby Rozpruwacza.

W dalszej części książki śledztwo Nellie przeplata się z wątkiem badań nad czarną febrą, według autorki mającą ówcześnie rozprzestrzeniać się po paryskich dzielnicach nędzy, skupionym wokół postaci Ludwika Pasteur oraz z poczynaniami samego mordercy. Takie przeskoki narracyjne miały pewnie ubarwić i ubogacić powieść, ale trudno orzec, czy zabieg odniósł zamierzony skutek. Z łatwością można za to wymienić te, które skutku nie odniosły, czyli wszelkie próby stopniowania napięcia, o czym autorka najwyraźniej nie ma pojęcia, mylenia tropów czy nawet budowania obiecywanej atmosfery tajemnicy. Nazywanie śledztwem tego, co wyczynia Nellie, jest właściwie sporym nadużyciem, bo bezładne miotanie się, wędrowanie bez celu od jednej kawiarni do drugiej, prowadzenie absurdalnych rozmów z losowymi ludźmi, podejmowanie przedziwnych, nieuzasadnionych decyzji i potykanie się o tropy nie mieści się w definicji tego słowa. Bohaterka prowadzona jest po sznurku i to, jak postępuje, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Całe rzekome „rozwiązywanie zagadki” będzie koszmarem dla każdego miłośnika powieści kryminalnych.

Aspekt historyczny także kuleje. McCleary co prawda garściami czerpie z życiorysów postaci, które ponownie przywołuje do życia na kartach swojej powieści, ale gwarantuję, że żadna z nich nie byłaby z takiego życia zadowolona, począwszy od samej protagonistki. Nellie Bly to przykład kobiety silnej, odważnej, wyprzedzającej swoją epokę. I naprawdę nie mogę pojąć, jakim cudem autorce nie tylko zupełnie nie udało się wykorzystać jej oczywistego potencjału, ale wręcz zdołała wyjałowić bohaterkę ze wszystkich pozytywnych, stanowiących o jej wyjątkowości cech. W efekcie książkowa Nellie jest osobą pretensjonalną, irytującą i zwyczajnie głupią, a do tego niesamodzielną i w dużym stopniu zależną od otaczających ją mężczyzn, co jest chyba najgorszą zbrodnią, jaką można było popełnić na jej historycznym pierwowzorze. Wcale nie lepiej ma się rzecz z fajtłapowato-głupkowatym Oscarem Wilde i niemożebnie sztucznym, a przy tym zwyczajnie grubiańskim Juliuszem Verne, który w dodatku wchodzi w romans z panną Bly. Wątek ten zrealizowany jest tak fatalnie, że pierwowzory uczestniczących w nim postaci najpewniej przewracają się w grobach.

Zadaniu nie sprostała także tłumaczka, dokładając od siebie cegiełkę (a wręcz cegłę, i to naprawdę pokaźnych rozmiarów) do ogólnego obrazu nędzy i rozpaczy. Grażyna Waluga najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że w języku angielskim słowne powtórzenia traktuje się dalece bardziej liberalnie, niż w polskim, wymuszającym w takich sytuacjach stosowanie synonimów. Pojawiają się także potknięcia pokroju stwierdzenia „no dobra” w ustach kobiety żyjącej w XIX wieku, ale tutaj trudno orzec, czy potknęła się tłumaczka, czy sama autorka, gdyż nie jest to jedyny rażący współczesny kolokwializm.

„Alchemia zbrodni” jest wszystkim tym, czym nie powinien być dobry kryminał – powieścią rozwlekłą, z nieprzekonującymi, zachowującymi się nielogicznie bohaterami, fatalną, niesatysfakcjonującą i nienagradzającą za trudy brnięcia przez powieść puentą. Autorka nie ma zielonego pojęcia o takich podstawowych kwestiach, jak tempo prowadzenia narracji, o kreowaniu wciągających, złożonych intryg nie może więc być mowy. Owszem, są miejsca, gdzie przy odrobinie dobrej woli można się wczuć w atmosferę XIX-wiecznego Paryża, ale i ten aspekt daleki jest od doskonałości i na pewno nie warto sięgać po tę nieudaną powieść tylko dla niego. Właściwie w ogóle nie warto po nią sięgać.

Agata Rugor

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 181
cat_book_read | 2019-03-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 stycznia 2017

Alchemia Zbrodni to wartościowa pozycja pod względem zawartości. Kryminał z odpowiednią treścią , który nastroi nas do zgłębienia losów bohaterów książki i wprowadzi do Paryża z roku 1889.
To także historia kobiety, która stała się niezależna, spełniona prywatnie i zawodowo. Polecam A.

książek: 883
Ahinsa84 | 2013-09-03
Przeczytana: 27 sierpnia 2013

Alchemia zbrodni w pełni zasługuje na miano powieści historyczno-kryminalnej.Autorka starała się wpleść w fabułę prawdziwe wydarzenia mające miejsce w Paryżu w roku 1889.
Nellie - główna bohaterka - wiedziona dziennikarskim instynktem wpada na trop seryjnego mordercy, który niestety wymyka jej się z rąk. Zdeterminowana, by odnaleźć zabójcę wyrusza do Europy, najpierw tropem londyńskiego Kuby Rozpruwacza, by w końcu wylądować w Paryżu, mieście rozpusty, gdzie co rusz dochodzi do zamieszek. W złapaniu mordercy pomagają naszej bohaterce Juliusz Verne, Oskar Wilde i Michel Louise zwana Czerwoną Dziewicą. W książce pojawia się także Ludwik Pasteur, chemik, który wynalazł lek na wściekliznę, a w powieści walczy z pustoszącą Paryż zarazą.
Podsumowując, Alchemia zbrodni to wartościowa pozycja pod względem treści - kryminał z jednoczesną dawką wiedzy, która może zachęcić do zgłębienia losów bohaterów książki i Paryża z przełomu wieków.

książek: 1898
Mika | 2013-04-30
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, Maj 2013
Przeczytana: 20 maja 2013

Postać Nellie Bly może być inspirująca nawet dla współczesnych kobiet, pokazując że niezależnie od wszystkiego kobieta moze spełniać się zawodowo, prywatnie, oraz być niezależną. Bardzo dobrze napisana powieść. Trudno się od niej oderwać.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd