Gwiazd naszych wina

Tłumaczenie: Magda Białoń-Chalecka
Wydawnictwo: Bukowy Las
8,3 (10309 ocen i 1721 opinii) Zobacz oceny
10
3 083
9
2 152
8
2 074
7
1 624
6
860
5
314
4
97
3
57
2
31
1
17
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Fault in Our Stars
data wydania
ISBN
9788362478897
liczba stron
312
język
polski
dodała
anna

Szesnastoletnia Hazel choruje na raka i tylko dzięki cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat. Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje...

Szesnastoletnia Hazel choruje na raka i tylko dzięki cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat.

Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje niezwykłego chłopaka. Augustus jest nie tylko wspaniały, ale również, co zaskakuje Hazel, bardzo nią zainteresowany. Tak zaczyna się dla niej podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bukowy Las, 2013

źródło okładki: www.bukowylas.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1028

Hazel ma szesnaście lat i jest śmiertelnie chora na raka. Dzięki cudownej terapii na tym świecie będzie kilka lat dłużej. Jest uzależniona od aparatu tlenowego, a także od oglądania America’s Next Top Model. Nie wie, ile czasu jej zostało, więc cieszy się życiem, nałogowo czytając książki. Uczęszcza na spotkania grupy wsparcia, gdzie poznaje Augustusa Watersa. To spotkanie całkowicie odmienia życie ich obojga.



Siedzę i zastanawiam się, co napisać o tej wspaniałej, zachwycającej, poruszającej, cudownej, genialnej, niesamowitej, pięknej, wzruszającej, fantastycznej, odlotowej, świetnej, anielskiej, urzekającej, kapitalnej, wybitnej, wyśmienitej, rewelacyjnej, niezwykłej, boskiej, fenomenalnej, mistrzowskiej, znakomitej, perfekcyjnej i zapierającej dech w piersiach książce. Właśnie w tym momencie poczułam, że te trzydzieści dwie litery alfabetu to za mało. Od jakiegoś czasu zabieram się za pisanie tej recenzji, ale czuję, nie będę mogła ułożyć żadnego sensownego zdania, boję się, że braknie mi słów. Książka wywołała we mnie wielkie obrażenia w duszy i w sercu. Nie są one jednak złe. Naprawdę, te obrażenia są piękne i cudowne, koją moją duszę i serce.



Książkę czytałam na przerwach i lekcjach w szkole. Każdy kto mnie zna, może powiedzieć, że chodzę z głową w chmurach. Ale tym razem nie jest to do końca prawda. Podczas czytania nie chodziłam z głową w chmurach, ale po prostu z nogami w chmurach. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak oderwałam się od rzeczywistości. Chodziłam szkolnym korytarzem i mówiłam napotkanym osobom, że czytam książkę roku, która jest absolutnie cudowna i moje życie już nigdy nie będzie takie samo, a także, że jeśli chcą umrzeć w spokoju, to muszą ją przeczytać, ja już tego dopilnuję. Czytając książkę bardzo chciało mi się płakać. Ale postanowiłam, że popłaczę sobie w domu, bo przecież nie będę robić z siebie w szkole jeszcze większej wariatki. I to był błąd, który zrozumiałam dopiero w sobotę. Nie mogę uciekać i chować się przed swoimi uczuciami, one przecież są częścią mnie i również mają coś do powiedzenia. Podczas czytania odczuwałam tyle emocji, że sama nie mogłam tego zrozumieć. Lecz je ukrywałam. Dopiero teraz rozumiem, że lepiej odczuwać wszystkie emocji, niż nie czuć niczego. Żadne uczucie nie jest przypadkowe, każde zostało idealnie zaplanowane. Jeśli kiedykolwiek zachce mi się płakać czy śmiać to nie będę chciała tego ukryć ani nie będę szukała innego miejsca czy innej pory. Tylko na jednej, gdy nie było nauczycielki, przeczytałam, że *UWAGA, SPOJLER* Hazel i Gus się pocałowali *KONIEC SPOJLERA* zaczęłam śmiać się na głos i wyściskałam moje koleżanki z tej radości. Przez tę książkę nie mogłam się skupić, nie chciałam spać, płakałam(ale tylko gdy byłam sama), myślałam nad nią, próbowałam przewidywać. Zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło, zachwyciło, okazało się niezrównane.

„-Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz - powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. - A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał.”

Jeszcze zanim przeczytałam Gwiazd naszych wina, ba, nawet zanim miałam ją na półce, książka już kojarzyła mi się ze słowem okay. Od pierwszej strony nie mogłam się doczekać, aż wreszcie dowiem się dlaczego. Strona 78 odpowiedziała mi na to pytanie. Od tej chwili okay stało się moim ulubionym słowem. Słyszymy/mówimy/piszemy je codziennie, również zdrobnione, inaczej napisane - ok, okej, oki, okejka, okejcia(dobra, tylko ja tak zdrabniam...). To słowo jest znane chyba wszędzie. Ja jestem od niego uzależniona, szczególnie od zdrobnień, ale nigdy nie uważałam go za bardziej wyjątkowe. Dopiero podczas czytania zdałam sobie sprawę, że jest jednym z trzech najpiękniejszych słów świata. Okay wyraża więcej niż tysiąc słów. I tak się od niego uzależniłam, że szkole przed każdą lekcją, wbiegam do klasy pierwszy, biorę kredę i piszę okay na tablicy.

Teraz wypadałoby wspomnieć coś o postaciach, które są niesamowicie realne i cudownie wykreowane. Piękne jest to, że każda postać jest inna, ma inny system wartości, charakter, spojrzenie na świat, w inny sposób zachowuje się w różnych sytuacjach. Szczególnie w dwójce głównych bohaterów zakochałam się po uszy. Od pierwszych stron marzyłam tylko o tym, żeby ich wyściskać, złapać za rękę i powiedzieć, że ich kocham(a Augustusa udało mi się przytulić, ale to już inna historia). Przez 312 stron przypatrywałam się Hazel. Patrzałam jak los wykuwa jej duszę, która wyszła naprawdę piękna. Kocham Hazel z całego serduszka za jej inteligencję, siłę, wrażliwość, a przede wszystkim za ten pewien dystans do swojej choroby. Podczas czytania tylko jednej osobie miałam ochotę przywalić patelnią, ale po skończeniu wybaczyłam jej wszystko. Gdyby nie on, czyli Peter van Houten, mimo że wywołał u mnie wiele negatywnych emocji, ta książka nie byłaby taka wspaniała i niesamowita. On tworzy tę książkę tak samo jak Hazel, Gus czy każdy inny bohater i mimo wszystko upiększa tę książkę.

„Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje.”


John Green jest moim mistrzem. Kocham każde zdanie, każde słowo, każdą literkę, każdą kropkę, każdy przecinek, po prostu w s z y s t k o, co stworzył. Styl pisania Zielonego jest jedyny i niepowtarzalny, a do tego niesamowicie prawdziwy i zabawny. Dzięki jego powieści wzięłam udział w niesamowitej podróży, który z jednej strony się zakończyła, a z drugiej już na zawsze pozostanie w moim sercu. John Green zmusił mnie do spojrzenia z innej perspektywy na temat śmierci i zastanowienia się nad sensem życia. I dziękuję za ostatnie słowo w tej książce. Drugie z trzech najpiękniejszych słów świata. A wiecie jakie jest trzecie? Również nie zabrakło go w tym niesamowitym utworze.

Podczas czytania wiele razy śmiałam się i płakałam jednocześnie, wywołała u mnie całkowitą uczuciową bombę, która nieraz wybuchnęła. Miałam wrażenia, że literki spływają mi kącikami ust. Piękny kawałek dobrej literatury. I nie jest to książka o raku, ponieważ książka o raku to lipa... Jest to wspaniała opowieść o miłości. Moim skromnym zdaniem Green nie powiedział nam wszystkiego. Autor tylko łagodnie naciął skórkę, a do wnętrza ukrywającego pestkę czytelnik musi dotrzeć sam, przedzierając się przez miąższ własnych myśli...

„Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą.”

MOJA OCENA: poza skalą

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Znajdź mnie

Beatrix jest najmłodszą z rodzeństwa Hathawayów. Kocha zwierzęta, przez co dom jej rodzeństwa zapełnia się najdziwniejszymi przedstawicielami różnych...

zgłoś błąd zgłoś błąd