Gwiazd naszych wina

Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
8,11 (23517 ocen i 3289 opinii) Zobacz oceny
10
5 932
9
4 686
8
5 065
7
4 160
6
2 222
5
869
4
280
3
170
2
77
1
56
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Fault in Our Stars
data wydania
ISBN
9788364481178
liczba stron
320
język
polski
dodała
Schreave

Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo. Wnikliwa,...

Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.

Wnikliwa, odważna, humorystyczna i ostra książka to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena, zdobywcy wielu nagród literackich. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia ekscytującą, zabawną, a równocześnie tragiczną kwestię życia i miłości.

 

źródło opisu: http://www.bukowylas.pl/

źródło okładki: http://www.bukowylas.pl/ksiazki/gwiazd-naszych-wina-filmowa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1053

Zapisane w gwiazdach

Śmierć to bardzo delikatny temat, a jednak wielu pisarzy decyduje się uczynić go tematem swojej książki. Z różnym skutkiem, bo trudno nie popaść przy tym w banał. Pisanie o umieraniu jest dobrym sposobem, by wycisnąć łzy z czytelnika, ale też sposobem bardzo prostym, wręcz za prostym. Bo gdy treść wzrusza, to najczęściej automatycznie wzbudza pozytywne emocje. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat na księgarskich półkach oznaczonych napisem „bestseller” nie brakowało powieści o umieraniu. „Oscar i pani Róża”, „Jesienna miłość”, „Bez mojej zgody”, „Biała jak mleko, czerwona jak krew”, „Zanim umrę”…Patrząc na te najbardziej popularne tytuły, okazuje się, że coraz częściej książki o śmierci skierowane są do młodego czytelnika. Oswajanie nastolatków ze śmiercią to trudne wyzwanie, jednak podejmują się go kolejni autorzy. Sukces powieści Johna Greena „Gwiazd naszych wina” (ogłoszonej m.in. najlepszą młodzieżową książką roku 2012 przez prestiżowy „The New York Times”) tylko utwierdza w przekonaniu, że młodzież potrzebuje właśnie takich książek - mądrych i pokrzepiających.

Co przyczyniło się do niebywałego sukcesu, jaki odniosła na całym świecie powieść Amerykanina? Po kolei. Główną bohaterką i zarazem narratorką jego książki jest Hazel Grace, szesnastolatka cierpiąca na raka tarczycy w czwartym stadium, z przerzutami do płuc, które sprawiają, że nie może samodzielnie oddychać. Wszędzie towarzyszy jej butla z tlenem, którą ochrzciła imieniem Philip. Hazel jest bohaterką,...

Śmierć to bardzo delikatny temat, a jednak wielu pisarzy decyduje się uczynić go tematem swojej książki. Z różnym skutkiem, bo trudno nie popaść przy tym w banał. Pisanie o umieraniu jest dobrym sposobem, by wycisnąć łzy z czytelnika, ale też sposobem bardzo prostym, wręcz za prostym. Bo gdy treść wzrusza, to najczęściej automatycznie wzbudza pozytywne emocje. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat na księgarskich półkach oznaczonych napisem „bestseller” nie brakowało powieści o umieraniu. „Oscar i pani Róża”, „Jesienna miłość”, „Bez mojej zgody”, „Biała jak mleko, czerwona jak krew”, „Zanim umrę”…Patrząc na te najbardziej popularne tytuły, okazuje się, że coraz częściej książki o śmierci skierowane są do młodego czytelnika. Oswajanie nastolatków ze śmiercią to trudne wyzwanie, jednak podejmują się go kolejni autorzy. Sukces powieści Johna Greena „Gwiazd naszych wina” (ogłoszonej m.in. najlepszą młodzieżową książką roku 2012 przez prestiżowy „The New York Times”) tylko utwierdza w przekonaniu, że młodzież potrzebuje właśnie takich książek - mądrych i pokrzepiających.

Co przyczyniło się do niebywałego sukcesu, jaki odniosła na całym świecie powieść Amerykanina? Po kolei. Główną bohaterką i zarazem narratorką jego książki jest Hazel Grace, szesnastolatka cierpiąca na raka tarczycy w czwartym stadium, z przerzutami do płuc, które sprawiają, że nie może samodzielnie oddychać. Wszędzie towarzyszy jej butla z tlenem, którą ochrzciła imieniem Philip. Hazel jest bohaterką, której trudno nie lubić. Nie, nie dlatego, że się jej automatycznie współczuje, ale głównie dlatego, że ona się nad sobą nie użala. Poza tym, że jest chora, jest normalną dziewczyną - nie tą stereotypową szkolną miss, otoczoną wianuszkiem koleżanek, lecz jej mniej przebojową przyjaciółką. Na jednym ze spotkań grupy wsparcia, do której zapisali ją rodzice, a której wsparcie zdaniem Hazel jest dosyć wątpliwe, dziewczyna poznaje Augustusa Watersa. Gus okazuje się być chłopakiem, którego kostniakomięsak, czyli bardzo wredny rak tkanki kostnej, pozbawił prawej nogi. Jego najlepszym przyjacielem jest Isaac, który z kolei cierpi na chorobę oczu, która grozi całkowitą ślepotą. Ta trójka rówieśników bardzo szybko się ze sobą zaprzyjaźnia. Tak szybko, jak tylko jest to możliwe u Amerykanów. Ale przymykając oko na takie drobne uproszczenia, trzeba powiedzieć, że sposób konstrukcji bohaterów to coś, z czym Green poradził sobie najlepiej. Najlepiej napisaną postacią jest Augustus, chłopak, który ma momentami dość wisielcze poczucie humoru, jest próżny, świadom swojej urody i inteligencji, ale jednocześnie tak czarujący, że nie jednej dziewczynie miękną kolana, gdy go słucha. A na pewno jest tak z Hazel. To właśnie o takich ludziach mówi się, że są charyzmatyczni. Gus uwielbia wygłaszać monologi wyrażające jego pojmowanie świata, a w ustach trzymać niezapalone papierosy („Widzisz, to taka metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał”). Ten dystans do choroby, jakim autor obdarzył swoich bohaterów, w dużej mierze zdecydował o sukcesie książki. To zdystansowane podejście wydaje się być jedynym sposobem bohaterów na oswojenie choroby i przetrwanie. Nie tylko Gus, ale i Hazel i Isaac mówią o swoich dolegliwościach w sposób zabawny („Półtora roku temu zawarłem przelotną znajomość z kostniakomięsakiem”) i ironiczny („bonusy rakowe”, „uboczne efekty umierania”, ironia przejawia się też w nagminnym stosowaniu wyrazów rozpoczynających się wielką literą, np. Hazel mówi o sobie jako Osobie Profesjonalnie Chorej), co z jednej strony przyczynia się do lekkości czytania, z drugiej jeszcze bardziej gra na emocjach czytelnika. W bohaterach książki nie ma pretensji do świata, nie pytają „dlaczego ja?”, nie chcą by się nad nimi litowano. Jedyne czego chcą, to mieć jak najwięcej czasu, by przeżyć jeszcze jak najwięcej piękny chwil.

Ze względu na wiek bohaterów, „Gwiazd naszych wina” jest też oczywiście książką o dojrzewaniu. Autor odważnie mówi o seksie, potrzebie bliskości i ciekawości charakterystycznej dla tego okresu życia, o rozterkach związanych z pierwszym zakochaniem, nieporadności w okazywaniu uczuć... I oczywiście umiejscawia chorobę każdego z bohaterów także w tym kontekście. Pokazuje, że jednych choroba bliskiej osoby zbyt przeraża, by mogli z nią być, innych z kolei skłania do bycia razem, nawet jeśli to nie jest ta największa miłość życia. Wiek jednak nie ma tu znaczenia. Choroba sprawia, że dorastasz i do pewnych spraw podchodzisz z dojrzałością dorosłego. Książka przemyca wiele pytań, np. o to, czy chorzy mają prawo ranić bliskich swoją śmiercią, zajmować swoją pielęgnacją itd.? Może najlepiej byłoby się stać odludkiem, którego śmierć nikogo nie zaboli? Czy to jest fair, by rodzice żyli tylko dla dziecka? Z drugiej jednak strony, czemu ze względu na chorobę mielibyśmy unikać miłości? Choć te rozważania brzmią poważnie, książka bynajmniej nie jest utrzymana w melodramatycznym tonie.

O sukcesie „Gwiazd naszych wina” być może przesądził wątek ulubionej powieści Hazel, „Ciosu udręki”, która szybko staje się też ulubioną książką Augustusa. Jej autor, Peter van Houten, pisze na wstępie: „To nie jest książka o raku, bo książki o raku to lipa”. Nie mniej, bohaterką książki jest szesnastoletnia Anna, oczywiście chora na raka, a książka pisana z jej perspektywy urywa się nagle w środku zdania. Hazel najbardziej w świecie chciałaby się dowiedzieć, jak potoczyły się losy jej bohaterów: czy Anna umarła, co się stało z jej chomikiem, z kim związała się jej matka. Motyw książki w książce jest o tyle ciekawy i ważny, iż zdaje się wyrażać stanowisko samego Greena, który podobnie jak autor fikcyjnej książki (który okazuje się nieczułym pijakiem), podkreśla na wstępie swego dzieła, że jest ono tylko fikcją i wszelkie dociekania na temat losu bohaterów są niewskazane. Autor tym samym daje do zrozumienia, że nie chce, by jego książkę traktowano nazbyt poważnie. W książce pojawia się też inna Anna, Anna Frank, postać jak najzupełniej prawdziwa, której postawa w chwilach największego cierpienia jest od dawna stawiana młodym ludziom za wzór. I rzeczywiście, jej wzorem Hazel i Gus starają się nie poddawać w chorobie, więc po wizycie w muzeum jej imienia, radośnie uprawiają – po raz pierwszy w życiu - seks. Green nie owija w bawełnę, nie udaje, że seks dla nastolatków, a już zwłaszcza dla chorych, nie istnieje, co robi duża część autorów piszących dla młodzieży. A to mu dodaje, jakby powiedzieli sami zainteresowani, plus sto do wiarygodności.

Sedno swojej powieści John Green ukrył gdzieś między słowami, choć nie udało mu się uciec od typowych dla „onkologicznej literatury” motywujących złotych myśli (cały dom Gusa wypełniony jest karteczkami z hasłami typu: „Bez smutku nie zaznalibyśmy smaku radości”, sama Hazel też zresztą ich nadużywa, prawdopodobnie na skutek swojego, wyjątkowego jak na szesnastolatkę, oczytania). Jego powieść bez wahania można nazwać błyskotliwym wyciskaczem łez, co plasuje ją znacznie wyżej niż zwykłego wyciskacza łez. Błyskotliwy znaczy bowiem inteligentny. „Gwiazd naszych wina” kończy się trochę jak „Cios udręki” – nie daje jednoznacznych odpowiedzi, zostawia z wieloma przemyśleniami, także na temat interpretacji znaczenia i związku różnych jej wątków. Biorąc pod uwagę to wszystko, nie dziwi, że bestsellerem Greena szybko zainteresował się przemysł filmowy. Młodzieżowe hity od czasów Harry’ego Pottera zawsze kończą w kinie i tym razem nie mogło być inaczej. Z filmu Josha Boone’a można być zadowolonym – choć umówmy się, że książce nie jest on w stanie dorównać. Reżyser uniknął przede wszystkim tego, czego czytelnicy najbardziej nie lubią: drastycznych cięć w fabule. Film pozostał wierny książce i dobrze oddaje jej ducha, choć zabrakło w nim miejsca na smaczki, które budowały klimat książki i obraz jej bohaterów. Nie zobaczymy w filmie motywujących haseł wiszących w domu Gusa, nie usłyszymy też pasjonujących rozmów bohaterów o literaturze. Z oczywistych względów nie ma tu miejsca na pisane wielką literą nazwy, jak wspomniane już Bonusy Rakowe czy Osoba Profesjonalnie Chora, które oddziałują wyłącznie na papierze. Wszystko inne jednak się zgadza. Strzałem w dziesiątkę okazała się obsada. Shailene Woodley tchnęła życie w Hazel, która na papierze wypadała dość blado przy charyzmatycznym Augustusie. Należy pochwalić wybór do tej roli szerzej nieznanego wcześniej Ansela Elgorta. Nie jest on może spełnieniem mojego wyobrażenia o nonszalanckim Gusie, ale jego anonimowość ogromnie wpływa na wiarygodność jego postaci. Szkoda tylko, że obecność Isaaca, wnoszącego do tej historii dużo poczucia humoru, obcięto do minimum. Nie zaszkodziło to jednak filmowi. Twórcom udało się bowiem zachować równowagę między śmiechem a powagą, dzięki czemu film ogląda się z podobną przyjemnością, która towarzyszy lekturze literackiego pierwowzoru. Filmowa „Gwiazd naszych wina” wypada przekonująco zarówno jako romans, jak i pokrzepiająca opowieść o umieraniu. Sens książki został zachowany, nie można chcieć więcej. Jednak jeśli jeszcze jej nie czytaliście pamiętajcie: najpierw książka, potem film, inaczej możecie czuć niedosyt.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (41635)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1018
Lenalee | 2013-01-22
Przeczytana: 22 stycznia 2013

Czasami trafia się na książkę, podczas czytania której na myśl przychodzi cała masa zdań, wyrażeń, myśli, którymi można się posłużyć do opisania danej powieści, jednak po jej odłożeniu nie można sformułować nawet jednego, prostego zdania. Potrzeba czasu, aby oswoić się z wydarzeniami, które miały w niej miejsce i uspokoić burzę panującą wewnątrz nas samych – dopiero wtedy jest się w stanie zrozumieć daną powieść i być w stanie napisać na jej temat kilka słów. Takich książek spotkałam w swoim życiu niewiele, naprawdę znikomą liczbę i od dłuższego czasu bałam się, że będę musiała równie długo czekać, aby znaleźć kolejną taką książkę, która zrujnuje mnie od środka. Czekałam sporo, to fakt, ale zdecydowanie było warto, gdyż wiem, że „Gwiazd naszych wina” to książka, o której nie będę mogła zapomnieć, choćby nie wiem jak rewelacyjne powieści stawały na mojej drodze.

Hazel Grace ma szesnaście lat i od długiego czasu ciężko choruje na raka, który wyniszcza jej organizm od środka....

książek: 1445
Wioleta Sadowska | 2013-01-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 stycznia 2013

„Na tym świecie jest tylko jedna rzecz okropniejsza niż umieranie na raka w wieku szesnastu lat, a jest nią posiadanie dziecka, które na tego raka umiera.”



Pamiętacie ostatni film Zanussiego pt. "Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową"? Film ten ukazał problematykę śmierci w sposób bezsprzecznie nie moralizatorski. Tytuł natomiast utkwił w pamięci mas, wszedł nawet do mowy potocznej i jest często używany będąc swoistą, szyderczą polemiką ze śmiercią. Będąc zdrowym bowiem nie zdajemy sobie sprawy jak cenny jest każdy dzień bez świadomości rychłej śmierci. Powieść, którą dzisiaj chciałabym wam zaprezentować odsłania wstrętną twarz kostuchy, która przyjdzie kiedyś po każdego z nas. Dzieło Johna Greena doskonale koreluje z powiedzeniem, że życie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą płciową.

John Green to kultowy już amerykański pisarz, który jest twórcą bestsellerów dla młodzieży. Jego książki otrzymały wiele nagród literackich m. in. Printz Medal czy Edgar...

książek: 290
Modliszeg | 2014-11-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 listopada 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"W ciężkich chwilach rodzi się prawdziwa miłość"

"Gwiazd naszych wina" to pierwsza książka autora John'a Green'a, którą miałam przyjemność przeczytać. Jestem zadowolona z tego wyboru.
Książka opowiada o młodych ludziach walczących z chorobami. Głównymi bohaterami są Hazel i August. Dwójka chorych na raka nastolatków zbliża się do siebie poprzez podobne doświadczenia życiowe, wspólne poglądy, marzenia. Przede wszystkim komfortowo czują się w swojej obecności. Stawiają czoło smutnej teraźniejszości wspólnie.
Autor łagodnie wprowadza czytelnika w temat choroby. Podczas czytania, od którego nie potrafiłam odstąpić uroniłam wiele łez. Polecam tę powieść każdej osobie, która może utożsamić swój los z losami bohaterów.
Dobrze jest się zatrzymać i pomyśleć, co naprawdę jest ważne. O tym jak bardzo nasze życie jest ulotne.
Polecam serdecznie!

"Nie masz wpływu na to, że ktoś Cię zrani na tym świecie, staruszku, ale masz coś co powiedzenia na temat tego, kim ta osoba będzie. Podoba mi się...

książek: 978

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"Witaj, Hazel Grace."

Może oboje mają raka, ale jednak zasługują na miłość; oczywiście tą prawdziwą. Możliwe, że któryś z nich będzie musiał zmierzyć się z czymś, z czymś z czym już od dawna walczy. Przeżyją więcej cierpienia i prawdziwej, odwzajemnionej miłości w te swoje 16, 17 lat niż niektórzy 70-latkowie... I dlaczego? Dlatego, że są skutkiem ubocznym nas.

Hazel Grace ma raka. Powinna już dawno leżeć w trumnie, ale no cóż... Poznaje Augustusa Watersa i... Miłość, przyjaźń, książka, gra, podróże, piknik, choroba, cierpienie, papierosy, hotel, pisarz i śmierć.
(Zawsze jest śmierć. Równie dobrze może być na początku, jak i na końcu. W środku zdania, we śnie... wszędzie. Nie ukryjesz się przed nią.)

Książka mnie zaintrygowała. Dużo się teraz mówi o niej lub o filmie (na podstawie książki), ale i tak książka o wiele, wiele lepsza. Choć film również im wyszedł.
W każdym razie książki Greena mają w sobie to coś. I dlatego serdecznie polecam wam ich przeczytanie!

PS A co do...

książek: 3131
Marago | 2014-06-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 czerwca 2014

Dobra książka - nie tylko dla młodzieży. Melodramat wyciskający z oczu łzy. Przyznaję się bez bicia, że płakałam. Umieranie z powodu raka zakochanych w sobie nastolatków budzi sprzeciw. Cierpienie ich rodziców również. Historia przedstawiona w książce jest fikcyjna i to niestety się czuje. Portrety psychologiczne postaci są niedopracowane, nienaturalne - tu autor poszedł na skróty. Dotyczy to również niektórych sytuacji. Opis domu Augustusa jest natomiast drażniący - kartki z sentencjami życiowymi umieszczone są niemal w każdym jego zakamarku. Chwała autorowi za to, że poruszył problem umierania w literaturze przeznaczonej dla bardzo młodych ludzi. Mnie książka wzruszyła i ją polecam.

książek: 2893
Gosia | 2015-05-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 21 maja 2015

"Szukając Alaski" to była pierwsza książka Johna Greena jaką przeczytałam i niestety lekki zawód. Owszem dobra książka dla nastolatków, na pewno świetna przeciwwaga dla wampirów i wilkołaków.
Tutaj sprawa ma się inaczej. Chylę czoła przed autorem za jego sposób przedstawienia tej historii nastolatków chorych na raka.
Delikatność, dojrzałość i prawda przebija ze stron książki. Nie ma napuszonego stylu, patosu, są chłopak i dziewczyna, Hazel i Augustus, którym przydarzyło się nieszczęście zachorować na raka.
Zdarzyła im się też piękna i dojrzała miłość, jak zdarza się niewielu. Starają się przeżyć jak najwięcej szczęśliwych chwil w czasie, jaki im pozostał.
Książka na pewno wyróżnia się na tle innych: sposobem prowadzenia narracji, wszechobecną ironią, uderza próba zachowania normalności za wszelką cenę. Wątek miłosny jest bardzo delikatny, a sex jeszcze delikatniejszy.
Piękna i smutna historia, trudno po przeczytaniu ochłonąć i to świadczy o znaczeniu tej książki.
Na koniec dodam...

książek: 571
Kiwi_Agnik | 2014-03-03
Przeczytana: 03 marca 2014

Książka z mnóstwem mądrych przekazów i przesłań, trafiła do mnie bezpośrednio i mnie znokautowała.

Największym atutem tej książki są jej bohaterowie : charyzmatyczna Hazel, zabawny Augustus i wrażliwy Isaac.

Piękna, emocjonalna i wartościowa powieść, która uświadamia, że każdy dzień jest wyjątkowy.

"Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń."

książek: 5900
Natalia | 2014-03-22
Przeczytana: 22 marca 2014

„To nie jest książka o raku, bo książki o raku to lipa.”
Tym zdaniem rozpoczyna się „Cios udręki”, ulubiona powieść Hazel Grace, głównej bohaterki „Gwiazd naszych wina”. Książka w książce? Rzeczywiście, trochę to skomplikowane. Choć „Cios udręki” naprawdę nie istnieje, powyższy cytat doskonale określa dzieło Johna Greena.

Szesnastoletnia Hazel jest śmiertelnie chora - ma raka tarczycy, który od jakiegoś czasu pomieszkuje również w jej płucach, utrudniając oddychanie. Dziewczyna nie rozstaje się więc na krok z aparatem tlenowym, któremu nadała imię Philip. Dlaczego? Bo wygląda jak Philip, ot co. Ponieważ mama Hazel uznała, że oglądanie non stop „America’s Next Top Model” może być objawem depresji, dziewczyna zaczęła chodzić na spotkania grupy wsparcia dla osób chorych na raka. Podczas jednego z nich, poznaje Augustusa, któremu kostniakomięsak pozostawił niemiłe wspomnienia i protezę prawej nogi. Między bohaterami rodzi się niezwykłe uczucie. Taka miłość zdarza się prawdopodobnie...

książek: 656
creatures | 2013-06-05
Przeczytana: 05 czerwca 2013

-okey.?
-okey.

książek: 424
Dia | 2013-05-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 maja 2013

Być świadomym bliskiej śmierci mając 16 lat. Zmienić się z dziecka w trzeźwo myślącego dorosłego. Ciągłe myśleć i zamartwiać się tym, ze inni będą przez ciebie cierpieć . Godzić się z tym , ze cały czas walczy się „bohatersko jakby jedynym życiowym osiągnieciem było chorowanie na raka”. Taki obraz młodej 16 latki ,rysuje nam autor. Hazel Grace, to dziewczyna, której 3 lata wcześnie zdiagnozowali raka tarczycy czwartego stopnia. Jej stan zdrowia poprawia się dzięki nowemu eksperymentalnemu lekowi, daje jej dodatkowy nieokreślony czas. Jej zycie jednak nie należy do najbardziej pasjonujących z uwagi na poważny stan choroby kończy naukę w szkole i mimo iż jej mama dwoi się i troi, żeby urozmaicić jej czas jest dość samotna dziewczyn ogldajcą America’s Next Top Model, czytająca tę samą książkę i wpatrującą się w sufit…
W jej życiu jest jeden pewnik : „ból, który jest ciągle obecny, który wciąga ją do wewnątrz domagając się by go czuła”, do którego już przywykła. W jej...

zobacz kolejne z 41625 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
„Szukając Alaski” w końcu zostanie zekranizowane

Fani Johna Greena w końcu się doczekali. „Szukając Alaski”  - debiut autora z 2005 roku, dzięki platformie Hulu, zostanie w końcu zekranizowane w formie serialu telewizyjnego. Green pełni też rolę producenta wykonawczego, co może sprawić, że ekranizacja będzie bardzo wierna oryginałowi.


więcej
Przyszłość filmu należy do Stephena Kinga

Mroczna Wieża, Gra Geralda, Coś, Pan Mercedes i 1922 (ze zbioru opowiadań Czarna bezgwiezdna noc). To ekranizacje prozy amerykańskiego mistrza grozy z samego 2017 roku. Patrząc na listę przyszłych projektów w oparciu o książki Stephena Kinga, jego nazwisko szybko nie zejdzie z afisza, a czytelnicy będą mieli pełne ręce roboty w porównywaniu literackich oryginałów z filmowymi adaptacjami.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd