Gwiazd naszych wina

Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
8,09 (24444 ocen i 3351 opinii) Zobacz oceny
10
6 064
9
4 805
8
5 303
7
4 393
6
2 340
5
910
4
312
3
178
2
77
1
62
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Fault in Our Stars
data wydania
ISBN
9788364481178
liczba stron
320
język
polski
dodała
Schreave

Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo. Wnikliwa,...

Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.

Wnikliwa, odważna, humorystyczna i ostra książka to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena, zdobywcy wielu nagród literackich. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia ekscytującą, zabawną, a równocześnie tragiczną kwestię życia i miłości.

 

źródło opisu: http://www.bukowylas.pl/

źródło okładki: http://www.bukowylas.pl/ksiazki/gwiazd-naszych-wina-filmowa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1080

Zapisane w gwiazdach

Śmierć to bardzo delikatny temat, a jednak wielu pisarzy decyduje się uczynić go tematem swojej książki. Z różnym skutkiem, bo trudno nie popaść przy tym w banał. Pisanie o umieraniu jest dobrym sposobem, by wycisnąć łzy z czytelnika, ale też sposobem bardzo prostym, wręcz za prostym. Bo gdy treść wzrusza, to najczęściej automatycznie wzbudza pozytywne emocje. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat na księgarskich półkach oznaczonych napisem „bestseller” nie brakowało powieści o umieraniu. „Oscar i pani Róża”, „Jesienna miłość”, „Bez mojej zgody”, „Biała jak mleko, czerwona jak krew”, „Zanim umrę”…Patrząc na te najbardziej popularne tytuły, okazuje się, że coraz częściej książki o śmierci skierowane są do młodego czytelnika. Oswajanie nastolatków ze śmiercią to trudne wyzwanie, jednak podejmują się go kolejni autorzy. Sukces powieści Johna Greena „Gwiazd naszych wina” (ogłoszonej m.in. najlepszą młodzieżową książką roku 2012 przez prestiżowy „The New York Times”) tylko utwierdza w przekonaniu, że młodzież potrzebuje właśnie takich książek - mądrych i pokrzepiających.

Co przyczyniło się do niebywałego sukcesu, jaki odniosła na całym świecie powieść Amerykanina? Po kolei. Główną bohaterką i zarazem narratorką jego książki jest Hazel Grace, szesnastolatka cierpiąca na raka tarczycy w czwartym stadium, z przerzutami do płuc, które sprawiają, że nie może samodzielnie oddychać. Wszędzie towarzyszy jej butla z tlenem, którą ochrzciła imieniem Philip. Hazel jest bohaterką,...

Śmierć to bardzo delikatny temat, a jednak wielu pisarzy decyduje się uczynić go tematem swojej książki. Z różnym skutkiem, bo trudno nie popaść przy tym w banał. Pisanie o umieraniu jest dobrym sposobem, by wycisnąć łzy z czytelnika, ale też sposobem bardzo prostym, wręcz za prostym. Bo gdy treść wzrusza, to najczęściej automatycznie wzbudza pozytywne emocje. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat na księgarskich półkach oznaczonych napisem „bestseller” nie brakowało powieści o umieraniu. „Oscar i pani Róża”, „Jesienna miłość”, „Bez mojej zgody”, „Biała jak mleko, czerwona jak krew”, „Zanim umrę”…Patrząc na te najbardziej popularne tytuły, okazuje się, że coraz częściej książki o śmierci skierowane są do młodego czytelnika. Oswajanie nastolatków ze śmiercią to trudne wyzwanie, jednak podejmują się go kolejni autorzy. Sukces powieści Johna Greena „Gwiazd naszych wina” (ogłoszonej m.in. najlepszą młodzieżową książką roku 2012 przez prestiżowy „The New York Times”) tylko utwierdza w przekonaniu, że młodzież potrzebuje właśnie takich książek - mądrych i pokrzepiających.

Co przyczyniło się do niebywałego sukcesu, jaki odniosła na całym świecie powieść Amerykanina? Po kolei. Główną bohaterką i zarazem narratorką jego książki jest Hazel Grace, szesnastolatka cierpiąca na raka tarczycy w czwartym stadium, z przerzutami do płuc, które sprawiają, że nie może samodzielnie oddychać. Wszędzie towarzyszy jej butla z tlenem, którą ochrzciła imieniem Philip. Hazel jest bohaterką, której trudno nie lubić. Nie, nie dlatego, że się jej automatycznie współczuje, ale głównie dlatego, że ona się nad sobą nie użala. Poza tym, że jest chora, jest normalną dziewczyną - nie tą stereotypową szkolną miss, otoczoną wianuszkiem koleżanek, lecz jej mniej przebojową przyjaciółką. Na jednym ze spotkań grupy wsparcia, do której zapisali ją rodzice, a której wsparcie zdaniem Hazel jest dosyć wątpliwe, dziewczyna poznaje Augustusa Watersa. Gus okazuje się być chłopakiem, którego kostniakomięsak, czyli bardzo wredny rak tkanki kostnej, pozbawił prawej nogi. Jego najlepszym przyjacielem jest Isaac, który z kolei cierpi na chorobę oczu, która grozi całkowitą ślepotą. Ta trójka rówieśników bardzo szybko się ze sobą zaprzyjaźnia. Tak szybko, jak tylko jest to możliwe u Amerykanów. Ale przymykając oko na takie drobne uproszczenia, trzeba powiedzieć, że sposób konstrukcji bohaterów to coś, z czym Green poradził sobie najlepiej. Najlepiej napisaną postacią jest Augustus, chłopak, który ma momentami dość wisielcze poczucie humoru, jest próżny, świadom swojej urody i inteligencji, ale jednocześnie tak czarujący, że nie jednej dziewczynie miękną kolana, gdy go słucha. A na pewno jest tak z Hazel. To właśnie o takich ludziach mówi się, że są charyzmatyczni. Gus uwielbia wygłaszać monologi wyrażające jego pojmowanie świata, a w ustach trzymać niezapalone papierosy („Widzisz, to taka metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał”). Ten dystans do choroby, jakim autor obdarzył swoich bohaterów, w dużej mierze zdecydował o sukcesie książki. To zdystansowane podejście wydaje się być jedynym sposobem bohaterów na oswojenie choroby i przetrwanie. Nie tylko Gus, ale i Hazel i Isaac mówią o swoich dolegliwościach w sposób zabawny („Półtora roku temu zawarłem przelotną znajomość z kostniakomięsakiem”) i ironiczny („bonusy rakowe”, „uboczne efekty umierania”, ironia przejawia się też w nagminnym stosowaniu wyrazów rozpoczynających się wielką literą, np. Hazel mówi o sobie jako Osobie Profesjonalnie Chorej), co z jednej strony przyczynia się do lekkości czytania, z drugiej jeszcze bardziej gra na emocjach czytelnika. W bohaterach książki nie ma pretensji do świata, nie pytają „dlaczego ja?”, nie chcą by się nad nimi litowano. Jedyne czego chcą, to mieć jak najwięcej czasu, by przeżyć jeszcze jak najwięcej piękny chwil.

Ze względu na wiek bohaterów, „Gwiazd naszych wina” jest też oczywiście książką o dojrzewaniu. Autor odważnie mówi o seksie, potrzebie bliskości i ciekawości charakterystycznej dla tego okresu życia, o rozterkach związanych z pierwszym zakochaniem, nieporadności w okazywaniu uczuć... I oczywiście umiejscawia chorobę każdego z bohaterów także w tym kontekście. Pokazuje, że jednych choroba bliskiej osoby zbyt przeraża, by mogli z nią być, innych z kolei skłania do bycia razem, nawet jeśli to nie jest ta największa miłość życia. Wiek jednak nie ma tu znaczenia. Choroba sprawia, że dorastasz i do pewnych spraw podchodzisz z dojrzałością dorosłego. Książka przemyca wiele pytań, np. o to, czy chorzy mają prawo ranić bliskich swoją śmiercią, zajmować swoją pielęgnacją itd.? Może najlepiej byłoby się stać odludkiem, którego śmierć nikogo nie zaboli? Czy to jest fair, by rodzice żyli tylko dla dziecka? Z drugiej jednak strony, czemu ze względu na chorobę mielibyśmy unikać miłości? Choć te rozważania brzmią poważnie, książka bynajmniej nie jest utrzymana w melodramatycznym tonie.

O sukcesie „Gwiazd naszych wina” być może przesądził wątek ulubionej powieści Hazel, „Ciosu udręki”, która szybko staje się też ulubioną książką Augustusa. Jej autor, Peter van Houten, pisze na wstępie: „To nie jest książka o raku, bo książki o raku to lipa”. Nie mniej, bohaterką książki jest szesnastoletnia Anna, oczywiście chora na raka, a książka pisana z jej perspektywy urywa się nagle w środku zdania. Hazel najbardziej w świecie chciałaby się dowiedzieć, jak potoczyły się losy jej bohaterów: czy Anna umarła, co się stało z jej chomikiem, z kim związała się jej matka. Motyw książki w książce jest o tyle ciekawy i ważny, iż zdaje się wyrażać stanowisko samego Greena, który podobnie jak autor fikcyjnej książki (który okazuje się nieczułym pijakiem), podkreśla na wstępie swego dzieła, że jest ono tylko fikcją i wszelkie dociekania na temat losu bohaterów są niewskazane. Autor tym samym daje do zrozumienia, że nie chce, by jego książkę traktowano nazbyt poważnie. W książce pojawia się też inna Anna, Anna Frank, postać jak najzupełniej prawdziwa, której postawa w chwilach największego cierpienia jest od dawna stawiana młodym ludziom za wzór. I rzeczywiście, jej wzorem Hazel i Gus starają się nie poddawać w chorobie, więc po wizycie w muzeum jej imienia, radośnie uprawiają – po raz pierwszy w życiu - seks. Green nie owija w bawełnę, nie udaje, że seks dla nastolatków, a już zwłaszcza dla chorych, nie istnieje, co robi duża część autorów piszących dla młodzieży. A to mu dodaje, jakby powiedzieli sami zainteresowani, plus sto do wiarygodności.

Sedno swojej powieści John Green ukrył gdzieś między słowami, choć nie udało mu się uciec od typowych dla „onkologicznej literatury” motywujących złotych myśli (cały dom Gusa wypełniony jest karteczkami z hasłami typu: „Bez smutku nie zaznalibyśmy smaku radości”, sama Hazel też zresztą ich nadużywa, prawdopodobnie na skutek swojego, wyjątkowego jak na szesnastolatkę, oczytania). Jego powieść bez wahania można nazwać błyskotliwym wyciskaczem łez, co plasuje ją znacznie wyżej niż zwykłego wyciskacza łez. Błyskotliwy znaczy bowiem inteligentny. „Gwiazd naszych wina” kończy się trochę jak „Cios udręki” – nie daje jednoznacznych odpowiedzi, zostawia z wieloma przemyśleniami, także na temat interpretacji znaczenia i związku różnych jej wątków. Biorąc pod uwagę to wszystko, nie dziwi, że bestsellerem Greena szybko zainteresował się przemysł filmowy. Młodzieżowe hity od czasów Harry’ego Pottera zawsze kończą w kinie i tym razem nie mogło być inaczej. Z filmu Josha Boone’a można być zadowolonym – choć umówmy się, że książce nie jest on w stanie dorównać. Reżyser uniknął przede wszystkim tego, czego czytelnicy najbardziej nie lubią: drastycznych cięć w fabule. Film pozostał wierny książce i dobrze oddaje jej ducha, choć zabrakło w nim miejsca na smaczki, które budowały klimat książki i obraz jej bohaterów. Nie zobaczymy w filmie motywujących haseł wiszących w domu Gusa, nie usłyszymy też pasjonujących rozmów bohaterów o literaturze. Z oczywistych względów nie ma tu miejsca na pisane wielką literą nazwy, jak wspomniane już Bonusy Rakowe czy Osoba Profesjonalnie Chora, które oddziałują wyłącznie na papierze. Wszystko inne jednak się zgadza. Strzałem w dziesiątkę okazała się obsada. Shailene Woodley tchnęła życie w Hazel, która na papierze wypadała dość blado przy charyzmatycznym Augustusie. Należy pochwalić wybór do tej roli szerzej nieznanego wcześniej Ansela Elgorta. Nie jest on może spełnieniem mojego wyobrażenia o nonszalanckim Gusie, ale jego anonimowość ogromnie wpływa na wiarygodność jego postaci. Szkoda tylko, że obecność Isaaca, wnoszącego do tej historii dużo poczucia humoru, obcięto do minimum. Nie zaszkodziło to jednak filmowi. Twórcom udało się bowiem zachować równowagę między śmiechem a powagą, dzięki czemu film ogląda się z podobną przyjemnością, która towarzyszy lekturze literackiego pierwowzoru. Filmowa „Gwiazd naszych wina” wypada przekonująco zarówno jako romans, jak i pokrzepiająca opowieść o umieraniu. Sens książki został zachowany, nie można chcieć więcej. Jednak jeśli jeszcze jej nie czytaliście pamiętajcie: najpierw książka, potem film, inaczej możecie czuć niedosyt.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3351)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 54
Giyoungshi | 2019-10-19
Na półkach: Przeczytane

Bardzo wzruszająca, przepiękna historia.

książek: 520
Dominik Mikusek | 2019-10-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 października 2019

W książce jest opisana ciekawa historia Hazel, której nowotwór utrudnia oddychanie. W jej życiu pojawia się ktoś nowy, w miejscu w którym w ogóle się tego nie spodziewała i ją zaintrygował.
Augustus Waters, bo to o nim mowa, trafił do dosłownego serca Jezusa ponieważ zachorował na nowotwór kości, przez co bohater stracił nogę.

Historia jest bardzo wzruszająca, pokazująca jak ludzie którzy chorują na raka muszą radzić sobie z konsekwencjami swoich chorób. Jak niektórzy z nich żyją nadzieją na wyzdrowienie, a jak część z nich pogodziła się z losem i tylko odwlekają w czasie nieuniknione.

książek: 380
ahojkaro | 2019-10-13

Przeczytana po angielsku, książka opowiadająca z dość ciekawym poczuciem humoru okres życia Hazel w którym to poznaje Augustusa. Powiem tak: nie to, że jestem niewrażliwą osobą, ale ta książka jakoś mocno mną nie poruszyła. Po prostu jakoś tak wyszło, nie jestem w stanie określić dlaczego, chociaż ja zawsze się wzruszam, praktycznie na wszystkich smutnych/ciężkich rzeczach, ale w tym wypadku nie zadziałało. Książka jest lekka, miła, pisana językiem prostym i zrozumiałym. Także, plusy są.

książek: 32
cozybook | 2019-10-08
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 08 października 2019

Głęboka i wzruszająca książka opowiadająca o miłości dwóch nastolatków (niby nic szczególnego, prawda?)
W powieści poruszane są trudne tematy takie jak nieuleczalna choroba czy w jej następstwie śmierć.
Lektura zdecydowanie wciąga czytelnika. Zmusza do refleksji, sprawia, że w pewnym momencie zatrzymujemy się i myślimy nad tym co Nas tak naprawdę otacza.
Zdecydowanie polecam każdemu.

książek: 71
Niegrzeczne_ksiazki | 2019-10-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 października 2019

Jak każdy czytelnik mam swoją ulubioną literaturę. Dział, który czytam z największą przyjemnością. I również jak każdy szukam czasem od niej odskoczni. Nigdy nie ukrywałam, że lubię literaturę młodzieżową (Young Adult i New Adult). Często znajduję w niej szczere i prawdziwe emocje towarzyszące w okresie dojrzewania, motyle w brzuchu przy spotkaniu pierwszej miłości i dreszczyk na kręgosułupie podczas fizycznych zbliżeń. Tak było i tym razem. Weekend spędziłam z "Giwazd naszych wina". *
Jest to jedna mądrzejszych książek jakie czytałam. Wzruszająca, ale również zabawna powieść o chorobie, miłości i przyjaźni oraz śmierci, która jest tuż za rogiem. *
Hazel to dziewczyna z charakterem. Jest twarda i nie użala się nad swoją sytuacją. Do tego ma wyrzuty sumienia. Uważa że gdyby nie Ona jej Mama mogłaby więcej osiągnąć w życiu. Już na starcie bardzo ją polubiłam. Dziewczyna uczęszcza na spotkania grupy wsparcia na których poznała Augustusa Watersa i zakochują się w sobie z wzajemnością....

książek: 361
Kamila | 2019-10-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 września 2019

Nie rozumiem takiego zachwytu książką. Jest ok, ale rozczarowałam się.

książek: 1756
Sandra | 2019-09-29
Przeczytana: 28 września 2019

Bardzo dobra książka choć w zasadzie bez szczęśliwego zakończenia. Czesto w chorobach nie mozna sie takiego spodziewać. Jest smutna, ale i dziwo nie zdołowała mnie, a nie czytam smutnych książek wlasnie ze względu na późniejszy stan w jakim sie znajduje.

książek: 5
Aleksandrag | 2019-09-26
Na półkach: Przeczytane

Kupiłam dla moich dorastających dzieci, ale póki co nie namówiłam ich do przeczytania... Natomiast sama przeczytałam ją jednym tchem i potem parę dni dochodziłam do siebie. Poza morzem łez, książka dostarczyła mi też bardzo dużo śmiechu (i uśmieszków pod wąsem) - super książka, trzeba przeczytać!

książek: 487
jousna | 2019-09-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 września 2019

Film widziałam dwa razy. Książka wywołuje takie same emocje. Ogromne emocje. Odbierałam ją z punktu widzenia rodzica. I bardzo przeżywałam walkę młodych ludzi z nieuleczalnymi chorobami, ból i niemoc ich rodziców. To były wspaniałe dzieciaki, dojrzałe, inteligentne, z poczuciem humoru.
Ostatnio na LC toczyła się dyskusja na temat kanonu lektur. Moim zdaniem właśnie „Gwiazd naszych wina” powinna być lekturą obowiązkową. Może młodzi ludzie zastanowiliby się trochę nad tym, co jest w życiu najważniejsze , nad jego kruchością i niepewnością. Może uświadomiliby sobie, że mała liczba polubień na Fb czy brak najnowszego modelu telefonu, to naprawdę nie jest życiowy dramat...

książek: 153
misia25085 | 2019-09-13
Na półkach: Przeczytane

Ile można razy można czytać jedną książkę? Ile razy można oglądać ten sam film? Nie da się odpowiedzieć. Ja mam tak z " Gwiaz naszych wina" ilekroć czytam lub ogladam film jestem tak samo podekscytowana co za pierwszym razem i tak samo płacze. Nie mam pojęcia czym to idzie, to chyba po prostu magia literatury. Miałam tu napisać długą recenzję książki, ale powiedziano już o niej taj wiele, że ja ograniczę się do jednego zdania. Wspaniała, pełna humoru i ironi, mądra, filozoficzna i życiowa, taka właśnie jest powieść Johna Greena.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Prezent na Walentynki [KONKURS]

Kwiaty? Czekoladki? Pluszowy miś? Jeżeli chcecie być dalecy od banału, to z pewnością wiecie, że najlepszym prezentem jest książka. Zawsze – także na Walentynki. Podpowiadamy, jak dopasować ją do charakteru i zainteresowań waszej drugiej połówki. 


więcej
„Szukając Alaski” w końcu zostanie zekranizowane

Fani Johna Greena w końcu się doczekali. „Szukając Alaski”  - debiut autora z 2005 roku, dzięki platformie Hulu, zostanie w końcu zekranizowane w formie serialu telewizyjnego. Green pełni też rolę producenta wykonawczego, co może sprawić, że ekranizacja będzie bardzo wierna oryginałowi.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd