Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Spojrzenie elfa

Tłumaczenie: Mirosława Sobolewska
Wydawnictwo: Dreams
6,1 (476 ocen i 100 opinii) Zobacz oceny
10
47
9
25
8
49
7
78
6
91
5
91
4
27
3
39
2
17
1
12
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Elfenblick
data wydania
ISBN
9788363579111
liczba stron
352
słowa kluczowe
romans paranormalny
język
polski
dodała
Wyimaginowana

Kiedy Mageli poznaje tajemniczego Erina, wyczuwa, że chłopak jest inny. Nieznajomy pociąga ją jednak coraz bardziej. Dziewczyna balansuje na granicy jawy i sennych marzeń, coraz bardziej tracąc poczucie rzeczywistości. Gdy chłopakowi grozi niebezpieczeństwo, Mageli musi podjąć decyzję: czy może go uratować wierząc w moc swoich snów? Erin nie spuszczał z niej oczu – pod wpływem tego...

Kiedy Mageli poznaje tajemniczego Erina, wyczuwa, że chłopak jest inny. Nieznajomy pociąga ją jednak coraz bardziej. Dziewczyna balansuje na granicy jawy i sennych marzeń, coraz bardziej tracąc poczucie rzeczywistości. Gdy chłopakowi grozi niebezpieczeństwo, Mageli musi podjąć decyzję: czy może go uratować wierząc w moc swoich snów?

Erin nie spuszczał z niej oczu – pod wpływem tego hipnotycznego spojrzenia rozum odmawiał Mageli posłuszeństwa.

– Jesteśmy do siebie tak niezwykle podobni – powiedział. – A jednocześnie tak bardzo różni. Jakbyśmy żyli w dwóch całkiem odmiennych światach. Ja w mojej krainie elfów a ty w świecie…

– Ludzi – dokończyła Mageli.

– Ludzi – potwierdził Erin, jakby dla niego ten świat był równie dziwny, co dla niej kraina elfów. – Utracona ojczyzna – wymruczał tak cicho, że dziewczyna nie była pewna czy w ogóle to usłyszała.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Dreams, 2013

źródło okładki: http://www.dreamswydawnictwo.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2510
TalaZ | 2013-09-29
Na półkach: Przeczytane, EFantastyka
Przeczytana: 08 sierpnia 2013

Zamiana dzieci w szpitalu to ostatnimi czasy dość głośny temat. Niestety takie incydenty zdarzają się nadal, chociaż już nie tak często jak kiedyś. Co by się jednak stało, gdyby na świecie istniały elfy oraz inne nadprzyrodzone istoty i to właśnie z ich potomkiem zostało podmienione ludzkie dziecko? Przecież tematyka podrzutków jest także obecna w baśniach i legendach, a ostatnio nawet w książkach fantastycznych. Bazując na takim właśnie wątku, niemiecka pisarka Katrin Lankers postanowiła stworzyć swoją najnowszą powieść. Książka nosi tytuł Spojrzenie elfa, a polscy czytelnicy mogą się z nią zapoznać dzięki wydawnictwu Dreams.

Mageli to utalentowana muzycznie szesnastolatka, nie umiejąca odnaleźć się w swoim życiu. Dlatego właśnie cały czas sądzi, że ludzie, którzy ją wychowują, nie są jej biologicznymi rodzicami. Jednak z całą pewnością nie spodziewa się takich „rewelacji” na temat swojego pochodzenia, jakie szykuje jej los. Dziewczyna zostaje bowiem wplątana w odwieczną walkę dwóch rodów prastarych elfów. Wszystko dlatego, że pokochała tajemniczego Erina. Niestety chłopak wpadł w kłopoty i został uwięziony przez Księcia Ciemności, a zakochana Mageli spieszy mu na ratunek.

To minimum opisu treści zawartej w książce musi wystarczyć, ponieważ za każdym razem, gdy próbowałam je wydłużyć, zdradzałam za dużo szczegółów, a przecież nie o to chodzi. Zresztą, jak można zauważyć, pomysł na fabułę nie jest niczym nowym. Młoda dziewczyna ma wrażenie, że nie pasuje do swojego świata, poznaje przystojnego nieznajomego, który doskonale ją rozumie i od razu zdobywa jej serce, a potem okazuje się, iż jest kimś niezwykłym, a na temat tego, jaki czeka ją los, wypowiedziała się już Wyrocznia. Brzmi znajomo? Dla mnie nawet aż za bardzo. Jednak nie są to jedyne „ale”, jakie mam wobec Spojrzenia elfa.

Na pierwszy ogień pójdzie język oraz narracja. Co do tego pierwszego, chodzi przede wszystkim o fakt, że cechuje go naprawdę duża powtarzalność wyrazów. Po za tym autorka lub tłumaczka, bo w tym przypadku nie wiem, która z pań zawiniła, nadużywała imienia, a właściwie to pseudonimu głównej bohaterki. Tak więc na przestrzeni, dajmy na to, trzech zdań, można zaobserwować: Mageli pomyślała, Mageli zrobiła, Mageli powiedziała, Mageli się zaśmiała i tak dalej. To naprawdę denerwujące; jest przecież tyle innych określeń odnośnie danej osoby, że takie irytowanie czytelnika naprawdę nie przystoi. Ciekawi mnie więc, co też robiła korekta w czasie, kiedy powinna wyłapywać takie powtórzenia. Jeżeli chodzi o narrację, to mam w tym temacie jedno małe „ale” do pisarki. Mianowicie, nie do końca była chyba zdecydowana, jaki typ powinna zastosować w swojej historii. Tak na dobrą sprawę, wszystko zostało opowiedziane przez narratora wszechwiedzącego, dzięki czemu czytelnik poznaje historię nawet w najdrobniejszych szczegółach. Jednak często gęsto autorka nagle przeskakiwała do ukazania poszczególnych sytuacji oczami Mageli. Może nie byłoby to jeszcze takie złe, gdyby nie fakt, iż zazwyczaj miało to miejsce nawet w połowie zdania.

Jeżeli chodzi o fabułę, to najbardziej rzuca się w oczy pozostawienie wszystkich rozwiązań zwykłemu przypadkowi. Tak jakby Katrin Lankers nie miała planu, jak to wszystko rozegrać i po prostu postanowiła pisać to, co przyjdzie jej do głowy. Niestety traci na tym także postać Mageli. Wydaje się być bardzo dziecinna (bo takie też są rozwiązania niektórych sytuacji). Po za tym pojedyncze opisy wydarzeń są tak banalne, że aż komicznym wydaje się, aby były one problemem, jaki siły zła postawiły na drodze dziewczyny. Także i dialogi wołają o pomstę do nieba. Wszystkie wyglądają na wymuszone, płaskie i sztywne do granic możliwości. Zero emocjonalności.

Autorka miała naprawdę świetne podstawy, aby stworzyć coś nietuzinkowego (mimo schematyczności niektórych wątków). Bo przecież historie oparte na baśniach i legendach cieszą się naprawdę sporym powodzeniem, zwłaszcza wśród młodzieży, a i dorośli czytelnicy również nimi nie pogardzą. Szczególnie, gdy autor postanawia użyć mało znane podania, w przypadku Katrin Lankers chodzi o mitologię irlandzką. Tym bardziej żałuję, że nawet w połowie nie wykorzystała potencjału. Co prawda znalazłam w książce świat fae i jego intrygi, ale za mało. Autorka wyraźnie skupiła się na miłosnej stronie historii. Jednak całkowicie dobiło mnie nieudolne stworzenie trójkąta miłosnego. Gdy zaczęłam to czytać, to jedyną myślą błądzącą w mojej głowie było „znowu!”. Na szczęście szybko okazało się, że nic z niego nie wyszło.

Akcji jest jak na lekarstwo. Jej tempo spokojnie można porównać do nurtu niewielkiego potoczku, w którym woda płynie sobie leniwie i bez żadnych szaleństw. Dla mnie Spojrzenie elfa jest po prostu miłą, odmóżdżającą historią doskonale nadającą się na takie gorące popołudnia i wieczory, jakie niedawno gościły za naszymi oknami.

Podsumowując. Spojrzenie elfa to słaba książka, ale jedno trzeba jej przyznać. Czyta się ją błyskawicznie. Zasługą tego jest dość spora, a co za tym idzie, także i przejrzysta czcionka, która nie męczy oczu, a jedynie sprawia, że długo nie musimy pastwić się nad sobą przy pomocy lektury tejże powieści.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
7 nawyków szczęśliwego dziecka

Myślę, że jest to książka dla dzieci od 5 do 9 lat (10-latkowie to już raczej nastolatkowie a dla nich jest przeznaczona pozycja "7 nawyków skute...

zgłoś błąd zgłoś błąd