Allegro - kampania grudzień kat. współczesna

Opowieści z miasta wdów i kroniki z ziemi mężczyzn

Tłumaczenie: Katarzyna Bartuzi
Wydawnictwo: Świat Książki
7,11 (141 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
15
8
31
7
51
6
27
5
4
4
4
3
0
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tales from the Town of Widows & Chronicles From the Town of Men
data wydania
ISBN
978-83-273-0070-6
liczba stron
400
język
polski
dodała
Ag2S

Niezwykły, obsypany nagrodami debiut pisarza z Kolumbii. Powieść przetłumaczona już na 13 języków! „Pierwszorzędny realizm magiczny a` la Márquez, Cortázar i Vargas Llosa, przyprawiony współczesną pop-kulturą” - Kirkus Reviews Zaskakująca, napisana pięknym językiem powieść, która przywodzi na myśl najlepsze tradycje południowoamerykańskiego „realizmu magicznego”. W Mariquita – niewielkim...

Niezwykły, obsypany nagrodami debiut pisarza z Kolumbii. Powieść przetłumaczona już na 13 języków!

„Pierwszorzędny realizm magiczny a` la Márquez, Cortázar i Vargas Llosa, przyprawiony współczesną pop-kulturą” - Kirkus Reviews

Zaskakująca, napisana pięknym językiem powieść, która przywodzi na myśl najlepsze tradycje południowoamerykańskiego „realizmu magicznego”. W Mariquita – niewielkim kolumbijskim miasteczku, gdzieś w górach - mężczyźni zostali siłą wcieleni do partyzantki. Na miejscu pozostają więc same kobiety, ksiądz i chłopiec, przebrany za dziewczynkę. Miasto wdów popada w ruinę, a wtedy sprawy w swoje ręce bierze Rosalba, niezwykła kobieta, żona zamordowanego sierżanta policji. Postanawia zrealizować utopię, o jakiej nie śnił żaden rewolucjonista.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
fossa książek: 332

Magiczne opowieści i krwawe kroniki

Na początku była wojna i ona była przyczyną wszystkich nieszczęść Kolumbii. Nie oszczędziła nawet takiej zapadłej wioski na końcu świata jak Mariquita. Jej powolny upadek rozpoczął się z chwilą, gdy partyzanci siłą zabrali tamtejszych mężczyzn, by ci walczyli o przegraną sprawę. Takim oto brutalnym sposobem Mariquita stała się miastem wdów. Oczekując na pomoc, która nigdy nie nadeszła, kobiety coraz bardziej staczały się na dno ubóstwa. W końcu, gdy stało się jasne, że odsieczy, ani mężczyzn nie będzie, kobiety po wielu oporach same postanowiły wyrwać się z objęć upadku. Im także wydawało się, że walczą o przegraną sprawę, ale fakt faktem wyszły na tym o wiele lepiej niż ich mężowie, bracia i synowie na polu walki.

„Opowieści z miasta wdów” emanują magią. Każde nawet najzwyklejsze wydarzenie zyskuje w prozie Cañóna swoje niezwykłe oblicze. Każda z postaci, czyli przeciętna mieszkanka wioski, dzięki wyobraźni i umiejętnościom autora staje się fascynująca. Z kolei szereg niecodziennych zjawisk nawiedzających kobiety jest tu jak najbardziej na porządku dziennym. Te wszystko sprawia, że każdy rozdział to niespodzianka.

Jednak nie jest to powieść błaha. W książce Jamesa Cañóna rozbrzmiewa echo krzywd i cierpienia doświadczonych przez Kolumbijczyków na skutek wojen domowych. Słychać je głośno i wyraźnie w kronikach mężczyzn, natomiast w opowieściach wdów przybierają bardziej zawoalowaną formę. Wolne od przemocy losy Mariquity przerywane są druzgoczącymi historiami cywilów,...

Na początku była wojna i ona była przyczyną wszystkich nieszczęść Kolumbii. Nie oszczędziła nawet takiej zapadłej wioski na końcu świata jak Mariquita. Jej powolny upadek rozpoczął się z chwilą, gdy partyzanci siłą zabrali tamtejszych mężczyzn, by ci walczyli o przegraną sprawę. Takim oto brutalnym sposobem Mariquita stała się miastem wdów. Oczekując na pomoc, która nigdy nie nadeszła, kobiety coraz bardziej staczały się na dno ubóstwa. W końcu, gdy stało się jasne, że odsieczy, ani mężczyzn nie będzie, kobiety po wielu oporach same postanowiły wyrwać się z objęć upadku. Im także wydawało się, że walczą o przegraną sprawę, ale fakt faktem wyszły na tym o wiele lepiej niż ich mężowie, bracia i synowie na polu walki.

„Opowieści z miasta wdów” emanują magią. Każde nawet najzwyklejsze wydarzenie zyskuje w prozie Cañóna swoje niezwykłe oblicze. Każda z postaci, czyli przeciętna mieszkanka wioski, dzięki wyobraźni i umiejętnościom autora staje się fascynująca. Z kolei szereg niecodziennych zjawisk nawiedzających kobiety jest tu jak najbardziej na porządku dziennym. Te wszystko sprawia, że każdy rozdział to niespodzianka.

Jednak nie jest to powieść błaha. W książce Jamesa Cañóna rozbrzmiewa echo krzywd i cierpienia doświadczonych przez Kolumbijczyków na skutek wojen domowych. Słychać je głośno i wyraźnie w kronikach mężczyzn, natomiast w opowieściach wdów przybierają bardziej zawoalowaną formę. Wolne od przemocy losy Mariquity przerywane są druzgoczącymi historiami cywilów, partyzantów, paramilitarnych i wojskowych. Mężczyźni opisują rzeczy straszne i szokujące – tak jakby autor nie pozwalał ani na chwilę zapomnieć czytelnikowi, że Kolumbia ogarnięta jest wojną. Książkę więc można odczytywać dwojako - jako triumf kobiet lub smutną wizję wojny bratobójczej zmierzającej donikąd.

Dawno już nie czytałam tak efektownej, pomysłowej i odważnej książki. Zdecydowana większości lektury porywa wdziękiem oraz humorem. Ponadto umiejętnie zachowana równowaga pomiędzy realiami wojennymi, a bezpiecznym światem kobiet przemawia za jej lekkością. Jedynie widoczny w końcowych partiach radykalizm zaburzył mi nieco obraz książki wyśmienitej, bo za taką właśnie uznałam ją w pewnym momencie. Wydaje się, że w kilku kwestiach autor zwyczajnie przesadził. Nie przeszkadza mi to jednak, by zapamiętać prozę Jamesa Cañóna jako triumf wyobraźni nad szarą i przytłaczającą rzeczywistością.

Anna Aniszczenko

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (453)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1882
keys | 2013-09-08
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 08 września 2013

Ta książka jest: wspaniała, magiczna, barwna, abstrakcyjna, fantastyczna, ciekawa, wymagająca, niepokojąca, klimatyczna.

Momentami: drastyczna, trudna, przytłaczająca, wstrząsająca, tragiczna, mroczna.

Dlatego z radością mogę zaliczyć ją do ulubionych.

książek: 1023
malga927 | 2018-10-29
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam

Książka ta wzbudziła u mnie sporo skrajnych emocji , były w niej wątki humorystyczne jak i przepełniające smutkiem . Sporo tematów wzbudza niesamowite poruszenie przemieszane z dużą kontrowersją . Książka ta składa się z opowieści przedstawiających losy kobiet mieszkanek Kolumbijskiego miasteczka Mariquit które przez wiele lat musiały sobie radzić same często głodując popadając w melancholie ,opowieści z tytułowego miasta wdów przeplatają się z króciutkimi wspominkami rewolucjonistów . Naprawdę nie wiedziałam jak mam ocenić tą książkę , podobnej powieści jeszcze nigdy nie czytałam . Jednocześnie motywy zawarte w tej książce niesamowicie mnie zaciekawiły jak i zbulwersowały , dosłownie czytając dostawałam wytrzeszczu oczu a kilku wątkach szczęka mi opadała .
Chyba jeszcze żadna książka nie wzbudzała u mnie aż tak bardzo mieszanych uczuć .

książek: 2285
kasandra_85 | 2012-12-30
Przeczytana: grudzień 2012

http://kasandra-85.blogspot.com/2012/12/opowiesci-z-miasta-wdow-i-kroniki-z.html

książek: 503
fiona | 2013-05-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 maja 2013

"Opowieści..."to takie barwne połączenie Marqueza z Llosą i może odrobiną Le Clezio.Bardzo mi się podobała bo mimo,że książka przywołuje na myśl w/w autorów to ich nie naśladuje, nie podrabia.Ma swój własny wyraz, który porównałabym z kolorowym, kwiecistym i abstrakcyjnym szalem kobiety na okładce.Dla mnie to okładka idealnie pasująca do tej książki:)

książek: 1117
judy | 2014-04-20
Przeczytana: 20 kwietnia 2014

Małe miasteczko gdzieś tam w świecie, pozostałość po huraganie wojny. Miasto odcięte od świata, samowystarczalne, zamieszkałe przez ludzi o bujnych przeszłościach. A w nim same kobiety - wdowy, stare panny, prostytutki, małe dziewczynki. I zero prawdziwych mężczyzn - tylko dzieci, zboczony ksiądz, jeden homoseksualista i chłopiec-transwestyta. Wszystko okraszone realizmem magicznym na niezłym poziome (widać bardzo duże wpływy Garcii Marqueza) i skąpane w swobodnym języku.

To książka o walce: walce kobiet z mężczyznami, walce dwóch stron na wojnie, walce autorytetu wiary z religijną obojętnością, walce tradycji z nowością. Poza tym z dużym humorem i swobodą porusza mnóstwo kontrowersyjnych tematów, jak prostytucja, homoseksualizm, rozwiązłość seksualna, zakłamanie kapłanów. To nie są łatwe czasy. Kobiety żyjące w mieścinie muszą walczyć z biedą, zorganizować wszystkie instytucje, a przede wszystkim radzić sobie z brakiem mężczyzn, którzy z czasem stają im się kompletnie...

książek: 1678

Książka tak strasznie nieprawdopodobna, że wszystko w niej staje się nagle realne.

Magiczne miejsce, magiczne bohaterki, magiczne historie...

Wszystko tutaj wydaje się być niemożliwe, ale jednak książka ukazuje wspaniałe osobowości, przecudne historie z prawdziwymi uczuciami jak miłość, przyjaźń, nienawiść, smutek, radość.

Poszczególne opowieści to zakazane uczucia, tragiczne miłości, mroczne sekrety, związki niemożliwe, cudowne odnalezienia siebie, przeplatane strasznymi opowieściami rewolucjonistów partyzantów...

Naprawdę nie spodziewałam się tak magicznej, trudnej, klimatycznej, cudownej i barwnej książki.
Polecam każdemu!!!!

książek: 473
Natalia | 2013-11-02
Na półkach: Przeczytane

„OPOWIEŚCI Z MIASTA WDÓW I KRONIKI Z ZIEMI MĘŻCZYZN”


Książka Jamesa Canona była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Przed jej przeczytaniem wydawało mi się, że będzie to realistyczna pozycja poświęcona kobietom pozostawionym samym sobie w niewielkiej wiosce. Biedactwa te nie będą mogły sobie poradzić bez męskiego czynnika i na pewno postradają zmysły albo jeszcze gorzej wszystkie poumierają. Po zapoznaniu się z książką długo nie mogłam wyjść z podziwu dla autora, który ukazał siłę i pomysłowość niewiast. Potrafił w tak lekki sposób poruszyć wiele zagadnień związanych z funkcjonowaniem wspólnoty. Ale może po kolei kilka słów na temat treści.

Główna akcja rozgrywa się w małej kolumbijskiej wiosce Mariquita. Pozornie szczęśliwe życie zostaje nagle przerwane, kiedy do miejscowości przybywają partyzanci, siłą wcielają wszystkich mężczyzn do swojej armii. Na miejscu pozostają kobiety, ksiądz (nomem omen ciekawy przypadek), jeden mężczyzna (okazuje się, że jest gejem) oraz chłopiec,...

książek: 644
Tintinka | 2013-04-04
Przeczytana: kwiecień 2013

To nie jest książka dla tych, którzy chcą lekkiego pisania o: miłości, przyjaźni i wiośnie. Co nie znaczy, że to niewartościowa lektura, ooo nie.
Ta książka wymaga, a napięcie, niepokój i klimat trudnej codzienności w kolumbijskiej Mariquita po prostu się udziela. Gdzieś przeczytałam opinię, że jest tu realizm magiczny porównywalny do dzieł Marqueza. Chyba nie, bo Marquez jednak nie powoduje "zmęczenia", książka Jamesa Canon odrobinę tak. Owo "zmęczenie" wynika z drastycznych opisów: wojen domowych, rewolucji i zwierzęcości rewolucjonistów, przytaczania trudnych wspomnień bohaterów, opisów takich jak ten: "W chwili wystrzału bezwiednie zamknąłem oczy. Po chwili je otworzyłem, a on dalej stał w studzience, tylko urwało mu głowę od nosa w górę. Nie miał włosów, nosa, ani mózgu - po prostu znikły. Za to zostały usta- mięśnie warg drżały jakby próbował powiedzieć coś, o czym wcześniej zapomniał." Takie opisy są tym bardziej trudne do zniesienia, że stanowią część historii przytaczanej...

książek: 368
21pieczarek | 2013-02-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Książka jak dla mnie fantastyczna piękny język, styl, ciekawa historia, realizm tak magiczny, że aż ciarki przechodzą :) , bohaterowie tak wyraziści, że nie można pozostać obojętnym.

Jest jednak jedna rzecz, do której się przyczepię bo trochę mi to popsuło przyjemność czytania. Mam tu na myśli opis z okładki, z którego wywnioskowałam (ok może mylnie), że jest to kolejna historia o tym, jak to kobiety pokazują, że też potrafią i to jeszcze lepiej od mężczyzn. Spodziewałam się, niezwykłej pani Naczelnik, która podniesie wszystkich na duchu, zorganizuje pracę i udowodni, że kobiety też mogą. Nie znalazłam tego niestety. Pani Naczelnik nie jest bardziej wyjątkowa niż każda inna Wdowa. Kobiety z Mariquity mają też fantastyczną zgodę na porażkę, nie ma w nich chęci udowodnienia, pokazania, że potrafią. Tak więc jeśli ktoś odebrał opis z okładki podobobnie do mnie, to cóż dobra wiadomość jest taka, że ta książka jest dużo, dużo lepsza.

Jest ona czymś więcej niż opowieścią o tym, jak...

książek: 249
lipka02 | 2013-11-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 listopada 2013

Powieść James'a Canon to znakomita historia oderwana od polskich realiów.Jest ona taka inna,polskim czytelnikom wydaję się egzotyczna i barwna.Świat w niej przedstawiony zadziwia i wciąga.Podczas czytania wiele razy śmiałam się w głos z przygód jakie mieli główni bohaterowie.Nie mogłam nadziwić się w jakich warunkach żyją i jak funkcjonują.Przekonałam się,że życie z daleka od cywilizacji wyłącznie wśród kobiet może być zarówno przyjemne jak i trudne i ciężkie.

Bardzo zaciekawił mnie ustrój,który stworzyły kobiety z wioski Marquita. Dla mnie to taki komunizm w czystej postaci.Brak prywatnej własności i wielkie utopijne idee.Panie zaczęły się wszystkim dzielić,pracowały razem i bawiły się razem.Kiedy straciły kontakt ze światem zewnętrznym wymyśliły własną rachubę czasu i sposób wyznaczania pór roku i miesięcy. Bez mężczyzn oczywiście było im trochę samotnie,dlatego znalazły nowych partnerów w postaci sąsiadek.Niektóre związki naprawdę były oparte na miłości i wzajemnym...

zobacz kolejne z 443 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd