Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 230 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Błękitny chłopiec

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Anna Gralak
tytuł oryginału: Blue boy
wydawnictwo: Znak
data wydania: marzec 2011
ISBN: 978-83-240-1509-2
liczba stron: 312
język: polski
typ: papier
dodał: Ag2S
6.13 (78 ocen i 20 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 29,00 zł

Opowieść, która przeniesie Cię na drugą stronę tęczy. Historia chłopca, który myślał, że jest bogiem. Poznajcie Kirana Sharmę, który uwielbia muzykę, taniec i wszystko, co zmysłowe. Otoczony nob... Opowieść, która przeniesie Cię na drugą stronę tęczy.

Historia chłopca, który myślał, że jest bogiem.



Poznajcie Kirana Sharmę, który uwielbia muzykę, taniec i wszystko, co zmysłowe. Otoczony nobliwymi członkami hinduskiej społeczności - w domu, w świątyni, w szkole i na cotygodniowych imprezach rodziców - Kiran wciąż czuje się odmieńcem. Aż pewnego dnia doznaje olśnienia: może jego przeznaczeniem nie jest życie na ziemi, może jest bogiem? Może tajemnica jego istnienia została zakodowana jeszcze przed jego narodzinami? Dla Kirana Sharmy rozpoczyna się właśnie długa, zabawna, bolesna, ale i piękna wędrówka do prawdy o sobie...
Świat bohaterów Zadie Smith, humor Salmana Rushdiego. Czegóż chcieć więcej?
pokaż więcej.


źródło opisu: opis Wydawcy

źródło okładki: Wydawca



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Oficjalna recenzja

O chłopcu, który myślał, że jest bogiem

Choć Kiran jest chłopcem, preferuje dziewczęce zabawki, zabawy, książki, uwielbia taniec i kolor różowy. Trafiając do szkoły uświadamia sobie, że nie jest taki jak powinien być. Tak zaczyna się jego droga do odpowiedzi na pytanie: „Kim właściwie jestem?”.

Gdybym do życia Kirana mogła przypisać jakiś soundtrack, wybrałabym „Creep” Radiohead. Choć chłopiec w przeciwieństwie do bohatera piosenki całkiem nieźle czuje się ze swoim wyglądem, podobnie jak on czuje się nieakceptowanym odmieńcem. Sam Kiran wybrałby jednak Whitney Houston i „How will I know?”:

„To jedna z nielicznych piosenek, które mam na kasecie, a jej melodia zaczęła odzwierciedlać moje wyjątkowe położenie: żyję w świecie wielu emocji, czasami tajemniczych i radosnych, ale też niepewnych i przerażających, a muzyka Whitney uchwyca je wszystkie w jednej lśniącej bryłce piosenki. Ten kawałek przywołuje żywe kolory i żywe uczucia zaprawione odrobinką mroku płynącego z niewiedzy, jak to się skończy. Przede wszystkim wyraża tęsknotę za ukochaną osobą, która zrozumie mętlik w mojej głowie.”*

Sugerując się opisem na okładce („Historia chłopca, który myślał że jest bogiem”) sądziłam że będę mieć do czynienia z nieco paranormalnym opisem objawienia serwowanego w wieczornych wiadomościach (na kształt pokazywanych od czasu do czasu medytujących chłopców podawanych za reinkarnację któregoś z indyjskich bogów). Po lekturze zupełnie nie zgadzam się z tym hasłem – Kiran pomyślał, że może być bogiem i był to zaledwie element jego poszukiwań własnego „ja”. Ta książka traktuje o trudnej sztuce dojrzewania, gdy dokonuje się odkrycia, że żadną miarą nie pasuje się do oczekiwań otoczenia. To książka o budzącej się seksualności dwunastolatka, z całą jej intensywnością i trudnością okiełznania, o próbie integracji dwóch kultur – amerykańskiej i indyjskiej.

Podobnie jak w „Utalentowanej” Nikity Lalwani, mamy okazję obserwować życie pierwszego pokolenia indyjskich imigrantów urodzonych w USA. Kiran, w poszukiwaniach swojej tożsamości, tak opisuje pewne taneczne wydarzenie:

„Gdy staliśmy za kulisami wynajętej na tę okazję licealnej sceny, zastanawiałem się, co by zrobili uczniowie tej szkoły, gdyby tu przyszli w niedzielne popołudnie i nas wszystkich ujrzeli. Tam, gdzie mogłyby stać cheerleaderki potrząsające pomponami, tam, gdzie członkowie chóru mogliby dawać koncert, tam, gdzie koszykarze mogliby przybijać piątki przed wejściem na scenę z okazji porywającej sportowej gali na ich część, my, indyjskie dzieci, stałyśmy w kurtach padźamach i sari, trzymając drewniane patyczki i wycierając pot z umalowanych brązowych twarzy. Każdy z chłopców miał na głowie wstęgę koloru fuksji, tworzącą z boku węzeł w stylu Cyganki wróżącej z ręki. Było to bardzo dalekie od środkowozachodniego kultu „macho” wyznawanego przez mieszkańców Cincinnati. Gdzieś głęboko w sercu pragnąłem, żeby ujrzeli styl życia, który niósł z sobą nieznaną im egzotykę.

Jestem ciekaw, jak by zareagowali [koledzy i koleżanki ze szkoły – przyp. mój], widząc mnie w zupełnie innym żywiole, pośród ludzi z innym dziedzictwem, z moim dziedzictwem, radosnego, a nie ośmieszonego. Zastanawiam się, kim bym dla nich był, ubrany w lśniącą białą kurtę i jaskrawoczerwoną szarfę. Może przeobrażony w olśniewającego miłośnika fogany mógłbym zyskać szacunek wśród bardzo amerykańskich, bardzo nieindyjskich kolegów z klasy.”**

Książka jest też przepełniona nawiązaniami do amerykańskiej popkultury - i tutaj mała dygresja – tłumaczka z nieznanych mi powodów decyduje się przekładać niektóre tytuły piosenek np. „Wiosłuj w swojej łódce” zamiast znanego przecież „Row row your boat”, niektóre nazwiska (których znaczenie było istotne dla tekstu, ale przecież można by spokojnie wyjaśnić przypisem), zaś tytuły filmów animowanych i seriali znanych i przetłumaczonych na polski – pozostawia bez zmian (patrz: Strawberry Shortcake, którą przecież znamy jako Truskawkowe Ciastko). Pomimo tej niekonsekwencji, ogromnym plusem są wyjaśnienia dotyczące niektórych słów, charakterystycznych dla kultury indyjskiej (głównie elementów ubioru), o której z tej książki dowiemy się całkiem sporo.

Podsumowując, jest to dla mnie dobra pozycja przemycająca sekrety dojrzewania, problemów rasowych i własnej tożsamości seksualnej. Czytelnicy, którzy sięgną po tę książkę z pewnością będą bogatsi o nową perspektywę – perspektywę dojrzewania i szukania swojego miejsca w świecie przez „Tego Innego”.

Anna Kaczmarczyk

* - Satyal, R. (2011). „Błękitny chłopiec”. Wyd. Znak, s. 194.
** - Ibidem, s. 197-198.


Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (9)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: maj, 2011

Kiedy zobaczyłam okładkę i opis książki „Błękitny chłopiec” poczułam, że to książka dla mnie. Moja czytelnicza intuicja i tym razem mnie nie zawiodła. Zatopiłam się w baśniowym świecie, pełnym magii i oryginalności. Świetny debiut literacki.

Kiran Sharma to dwunastoletni chłopiec, który w znacznym stopniu różni się od swoich rówieśników. Lubi lalki Barbie, uczęszcza na balet oraz potrafi zrobić sobie perfekcyjnie makijaż. Uzdolniony artystycznie, kocha wszystko co zmysłowe i piękne. Chłopiec żyjąc w stanie Ohio, jest zawieszony między dwa światy, amerykański i hinduski, z którego pochodzi, choć do żadnego w pełni nie należy. Czuje się samotny i wyobcowany, a nie mając wsparcia najbliższych, jego rozdarcie między tym, kim jest a tym, kim chciałby być, staje się jeszcze bardziej wyraźne. Na dodatek zauważa, że może być wcieleniem Kryszny, boga hinduizmu o niebieskiej skórze. Próbując dociec prawdy o samym sobie wybiera się w bolesną, ponieważ naznaczoną licznymi przeciwnościami, drogę. Dokąd ona go doprowadzi? Czy znajdzie to czego szuka?

Oczami małego chłopca będziemy patrzeć na świat i paradoksy obecnego życia. Z perspektywy dwunastolatka życie wydaje się skomplikowane i trudne do ogarnięcia. Nikt i nic go nie rozumie. On sam nie potrafi wyrazić własnych uczuć i potrzeb, ponieważ nie zna siebie. Stara się więc za wszelką cenę dociec prawdy o tym kim jest i dokąd zmierza. Próba zrozumienia swojej płciowości, szeroki jak rzeka temat tolerancji czy też problemy współczesnych imigrantów mieszkających w USA, to kolejne poruszane przez autora zagadnienia. Ale nie jedyne…

Od strony techniczne nie mam zastrzeżeń. Podobała mi się narracja. Wrażliwa, subtelna i pełna ciepła. Do tego świetna kreacja głównego bohatera, który został tu przedstawiony w barwny i ciekawy sposób, podobnie jak jego przygody i zmagania.

Debiutancka książka Rakesha Satyala po mistrzowsku ukazuje psychoanalizę chłopca i podejmuje rozważania o sensie życia oraz próbę odnalezienia się w otaczającej rzeczywistości. Świetne studium inności, wyobcowania i genialna próba znalezienia wyjścia z sytuacji. Polecam serdecznie!!

Moja ocena: 5/6


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 19 marca, 2011

Z pewnością niejeden dorosły chciałby chociaż na chwilę wrócić do okresu dzieciństwa. Nie musiałby się martwić pracą, pieniędzmy czy nadmiarem obowiązków. Zamiast tego pojawiłyby się wesoła zabawa i chwile beztroski. Tak kojarzy się nam normalnie przebiegające dzieciństwo. Jednak losy dwunastoletniego Kirana Sharmy są bardziej skomplikowane.

Nasz główny bohater znacząco rózni się od młodzieńców w swoim wieku. Nie interesują go takie zajęcia jak wspinaczka po drzewach czy gra w koszykówkę. Zamiast tego woli uczęszczać na lekcje baletu. Kiran musi znosić szyderstwa ze strony kolegów i koleżanek, a ponadto nie ma nikogo z kim mógłby szczerze porozmawiać. Z żadnym z rodziców nie łączą go silne więzi.
Matka Kirana ma dwa życiowe cele: wydawać więcej pieniędzy i znaleźć synkowi żonę, która przypadnie JEJ do gustu i będzie JĄ szanować. Ojciec to typ zapracowanej głowy rodziny. Musi wiedzieć, na co jego żona wydaje ciężko zarobione pieniądze, a także jakie są ceny benzyny na poszczególnych stacjach.

Kiran uwielbia momenty, kiedy jest sam na piętrze. Może wtedy zamknąć się w idealnie białej łazience i oddawać się czynności, która sprawia mu niebywałą frajdę. Co dwunastoletni chłopczyk robi mając pewność , że drzwo są zamknięte na klucz? Używa kosmetyków swojej mamy. Wykonuje makijaż z kunsztowną dokładnością, oddając cześć produktom takim jak szminka, puder i maskara.
Ponadto Kiran uwielbia bawić się lalkami. Każdą ze swoich dam podziwia za coś innego, w każdej znajduje coś pięknego. Gdy ojciec wyrzuca jedną z nich do kosza na śmieci dla Kirana jest to równoznaczne ze stratą jakiejś części siebie.

Kiran nie ma przyjaciół. Jest jednak jeden chłopiec, który toleruje jego towarzystwo. Ich znajomość opiera się na wspólnym oglądaniu magazynów dla dorosłych. Bardzo podobały mi się fragmenty seksualnych analiz. Możemy spojrzeć na świat seksu, cycków i orgii oczami dwunastoletniego chłopca, który próbuje złożyć w jedną całość duszę i ciało.

Nasz bohater czuj się wyobcowany zarówno w szkole, w której spędza znaczną część swojego życia jak i we własnym domu. Świadomy swojej odmienności zaczyna dostrzegać u siebie cechy boga Kriszny, jednego z wcieleń hinduskiego boga zbawienia... Aby poznać więcej szczegółów z życia chłopca gorąco zapraszam do lektury.

"Błękitny chłopiec" to urocza opowieść o poszukiwaniu swojego JA, o poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie KIM JESTEM oraz o odmienności połączonej ze świadomością swojej nieprzeciętności. To książka, w której autor nie wstydzi się poruszać tematów na pierwszy rzut oka nieprzyzwoitych. Jak się im bliżej przyjrzymy możemy dostrzec ludzkie pragnienia, które z różnych przeczyn nie mogą wydostać się na zewnątrz, muszą pozostać w naszych umysłach.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lutego, 2012

Błękitny chłopiec to debiut literacki Rakesha Satyala. Książka przyciągnęła mnie ciekawą okładką, za którą włożono pawie piórko, oraz interesującym opisem przedstawiającym powieść jako „historię chłopca, który myślał, że jest bogiem”. Brzmiało to wielce zachęcająco, więc szybko przystąpiłam do lektury.

Tytułowy bohater to mieszkający w Ohio dwunastoletni Kiran, którego rodzice są indyjskimi emigrantami. Nie jest on typowym chłopcem – najchętniej spędza czas z dziewczynkami, w tajemnicy maluje się kosmetykami matki i kupuje lalki, które trzyma pod łóżkiem, by nikt ich nie znalazł. Zamiast na zajęcia sportowe, jak wszyscy chłopcy w szkole, Kiran zapisuje się na lekcje baletu i głęboko ubolewa nad kolorem swoich baletek, które okazują się czarne, a nie różowe, jak sobie wymarzył Nie ma przyjaciół, jest obiektem kpin gdziekolwiek się pojawi. Jego ostoją jest biblioteka, gdzie spędza wiele wolnego czasu. Rodzice nie akceptują jego inności. Starają się nie zauważać, że ich wyczekany, ukochany syn tak różni się od rówieśników. Jego kolejne wybryki stają się dla nich prawdziwą próbą cierpliwości i tolerancji.

Chłopiec również zauważa, że znacznie odstaje od kolegów i koleżanek, a szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak jest, dokonuje zaskakującego odkrycia – z pewnością jest kolejnym wcieleniem Kryszny! Podobnie jak hinduskie bóstwo wyróżnia się z otoczenia, jest utalentowanym artystą i potrafi sprawić, by jego skóra nabrała niebieskiej barwy, oczywiście za pomocą kosmetyków matki. By jeszcze bardziej upodobnić się do Kryszny, zaczyna zjadać ogromne porcje masła (z tego słynął błękitnoskóry bóg) oraz postanawia zgłębić tajniki miłości fizycznej (Kryszna był znany jako doskonały kochanek).

Rodzice Kirana przybyli do Stanów kilka lat przed jego narodzinami i utrzymują bliski kontakt z innymi rodzinami, które wyemigrowały z Indii. Regularnie spotykają się na przyjęciach i modlitwach, kultywują dawne tradycje i próbują zaszczepić w dzieciach hinduskie wartości. Chłopcu świat ten jest bliski, jednak równie dobrze, a może nawet lepiej odnajduje się w amerykańskiej szkole, zwłaszcza ceni sobie zajęcia plastyczne i lekcje baletu.

Rzadko zdarza się, żebym nie polubiła głównego bohatera książki, którą czytam. Jednak w tym przypadku niestety tak było. Nie ma to związku z jego odmiennością, gdyż ta mogłaby być nawet urocza, gdyby nie jego charakter. Kiran okazał się chłopcem zarozumiałym, przekonanym o swojej wyjątkowości. Jak sam stwierdza 99,9 procent szkoły jest praktycznie pozbawiona talentu i na tym ugorze istnieje tylko jeden rzadki diament, który wyziera spod próchniczej ziemi. A tym czterystukaratowym diamentem jestem właśnie ja. Dokonania innych uczniów nie dorastają nawet do pięt jego rysunkom, śpiewowi, figurom tanecznym. Poza tym jest donosicielem i podglądaczem. Chyba fakt, że nikt go nie lubi – ani szkolni, ani hinduscy znajomi – o czymś świadczy.

Ponadto, tak jak malowanie się i pochłanianie masła w hurtowych ilościach może wywołać pobłażliwy uśmiech na twarzy czytelnika, to nie przekonuje mnie wręcz chorobliwe zainteresowanie dwunastoletniego chłopca seksem. Raziły mnie liczne opisy wrażeń z oglądania Playboya czy Penthousa, masturbacji czy widoku kochających się ludzi, których podglądał Kiran. W jego opisach znajdziemy niemal wszystko – poczynając od chłopięcej fascynacji nagim ciałem, poprzez miłość hetero i homoseksualną, trójkąt czy wykorzystanie seksualne dziecka.

Chyba jedynym pozytywnym akcentem w powieści stanowią interesujące opisy życia hinduskiej rodziny, kultywującą tradycyjne zwyczaje. Autor przede wszystkim przybliża nam nieco hinduską mentalność i kulturę, pokazuje także problemy imigrantów z asymilacją w nowym miejscu, tak różniącym się od ich ojczyzny.

Powieść ta miała naprawdę duży, lecz niewykorzystany potencjał. Mogła to być pasjonująca powieść o dorastaniu i odkrywaniu własnej tożsamości, dowód na to, że odmienny nie oznacza gorszy. Czegoś jednak tutaj zabrakło. Choć pomysł był dobry, zawiodło wykonanie. Autor udowodnia, że potrafi interesująco prowadzić czytelnika przez rozważania chłopca nad swoim losem po to tylko, by po chwili całkowicie zepsuć ten efekt koszmarnie długimi opisami, które nic nie wnoszą do powieści.

Po raz kolejny przekonałam się także, że opis wydawcy może wprowadzić w błąd i zaszkodzić książce. Przekonałam się bowiem, że nie jest to historia chłopca, który myślał, że jest bogiem, bo ten wątek stanowi jedynie drobny element fabuły. Jest to raczej opowieść o dwunastolatku, który poprzez kontakt z pornografią, stopniowo odkrywa swą homoseksualność. Jednak ostatecznie autor nie pociągnął do końca żadnego z tych dwóch tematów. Gdyby skupił się na przykład na odkrywaniu odmiennej orientacji przez chłopca, zaowocowałoby to kontrowersyjną, ale i pasjonującą książką, poruszającą ważny problem społeczny. Niestety różne wątki zostały rozpoczęte i pozostawione same sobie Zawiodło również zakończenie, któremu brak puenty i niczego nie wyjaśnia.

Źródło:
http://kacikzksiazka.blogspot.com/2012/02/bekitny-chopiec-rakesh-satyal.html


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: lipiec, 2011

Kiran znaczy światło

„Błękitny chłopiec" to niesamowicie nasycona emocjami historia pewnego chłopca, który okazuje się odmienny od innych. To opowieść o poszukiwaniu akceptacji,
uzyskiwaniu świadomości samego siebie, o bólu związanym z odtrąceniem, a wszystko opisane z perspektywy dziecka, co zawsze stanowi dla pisarza ogromne
wyzwanie.

Główny bohater to kiran. Wychowuje się w Stanach Zjednoczonych, ale jego rodzice są Hindusami z Pendżabu. Uczęszcza do amerykańskiej szkoły, jeździ z rodzicami
do hinduskiej świątyni i w każdą sobotę spotyka inne indyjskie dzieci na przyjęciach organizowanych przez ich rodziców. Już sama narodowość mogłaby wywołać
u chłopca duże zagubienie i problem z tożsamością. Kiran mówi przede wszystkim po angielsku, praktycznie nie zna ojczystego języka, niewiele też wie o
rodzinnym kraju. W wielokulturowej Ameryce to nie stanowi jednak jego największego problemu. Chłopiec różni się bowiem od innych dzieci o wiele bardziej,
niż mogłoby się wydawać. Kiran otrzymał imię, które uchodzi za żeńskie i aż trudno uwierzyć, jakim okazało się ono proroctwem. Chłopiec uwielbia bowiem
zamykać się w łazience z kosmetykami swojej matki i malować sobie twarz, potajemnie kupuje lalki, które chowa pod łóżkiem, a gdy uczniowie w szkole mają
zdecydować, na jakie zajęcia dodatkowe się zapiszą, on jako jedyny z chłopców nie wybiera koszykówki, ale balet i niezwykle potem żałuje, że nie będzie
mógł włożyć różowych baletek. To są symptomy, których jego rodzice albo nie zauważają, albo też po prostu nie chcą zauważać licząc, że syn podrośnie i
stanie się w końcu zwyczajnym chłopcem. Takim, jakiego nie będą musieli się wstydzić, zwłaszcza przed swoimi indyjskimi znajomymi.

Kiran z biegiem czasu uświadamia sobie również swoją seksualność, która, jak można się łatwo domyślić, także ma odmienną orientację. Chłopiec przekonuje
się coraz bardziej, jak różni się od innych, nie potrafi znaleźć sobie miejsca ani wśród dzieci amerykańskich, ani indyjskich. Wszędzie jest wyśmiewany
lub nawet szkalowany, w najlepszym razie po prostu ignorowany.

Książka jest napisana z perspektywy dziecka, to sam Kiran jest jej narratorem, co wywiera niezwykłe wrażenie. Czytelnik staje się bowiem dosłownie samym
chłopcem, przejmuje jego myśli, jego uczucia, jego sposób widzenia świata. Taki sposób prowadzenia narracji jest bardzo interesujący, ale też bardzo wymagający,
bo niełatwo jest nie popaść przy okazji w dziecięcą egzaltację, lub przeciwnie, nie uczynić dziecka człowiekiem dorosłym, który mało przekonująco twierdzi,
że chodzi do szóstej klasy. Autor tej książki potrafi jednak stać się na pewien czas małym, odrzuconym dzieckiem, które ponad wszystko chciałoby być sobą,
chciałoby, żeby świat pozwolił mu być tym, kim jest naprawdę. „Jestem chodzącym gabinetem osobliwości, tymczasem najbardziej ze wszystkiego pragnę prawdziwego
zrozumienia."

Zamiast tego Kiran dochodzi do niespodziewanego wniosku, że jest kolejnym wcieleniem Kriszny, kimś wyjątkowym i niezwykłym. Że jego niezwykłość wkrótce
poznają wszyscy, zarówno rówieśnicy, jak i dorośli, a zwłaszcza rodzice i będą się wtedy wstydzili, że go wyśmiewali i odtrącali. Z psychologicznego punktu
widzenia jest to reakcja całkowicie zrozumiała. Łatwiej jest bowiem uważać się za boga, niż nauczyć się żyć z samym sobą i samego siebie w pełni zaakceptować,
mimo braku akceptacji otoczenia.

„Błękitny chłopiec" to piękna i poruszająca książka. Powieść, która zapada w pamięć. Świat jest przecież pełen odrzuconych, nieakceptowanych ludzi, obojętnie,
jakie są powody tego odtrącenia. Oni wszyscy czują to samo, żal, smutek, ale często także gniew, a nawet chęć zemsty. Brak akceptacji najgorzej się odczuwa
właśnie będąc dzieckiem, bo sytuacja zwykle wydaje się bez wyjścia, bo tak trudno jest zrozumieć, dlaczego jest się odrzucanym, a nie ma żadnej alternatywy,
żadnej ucieczki. Wszystkie emocje i uczucia Kirana zostały tu opisane tak, że odczuwa się je naprawdę wyraziście i razem z chłopcem marzy o tym, żeby ten
koszmar się skończył, żeby zdarzyło się coś, co sprawi, że otoczenie w końcu otworzy oczy, zacznie się godzić z faktami, zacznie go kochać, lubić i szanować
dokładnie takiego, jakim jest, bez oczekiwań, bez stawiania warunków i wymagań. Czy miłość rodziców do dzieci nie powinna właśnie taka być, absolutnie
bezwarunkowa, niezależna od ocen w szkole, zainteresowań czy orientacji seksualnej? Rodzice Kirana dzięki niemu będą się uczyli takiej właśnie miłości,
będzie to jednak dla obu stron trudna i bolesna nauka. Gorąco polecam tę książkę, jest rewelacyjnie napisana, wzrusza, intryguje, fascynuje, ale przede
wszystkim daje ogromnie do myślenia.


Przeczytana: 07 sierpnia, 2011

Choć Kiran jest chłopcem, preferuje dziewczęce zabawki, zabawy, książki, uwielbia taniec i kolor różowy. Trafiając do szkoły uświadamia sobie, że nie jest taki jak powinien być. Tak zaczyna się jego droga do odpowiedzi na pytanie: „Kim właściwie jestem?”.

Gdybym do życia Kirana mogła przypisać jakiś soundtrack, wybrałabym „Creep” Radiohead. Choć chłopiec w przeciwieństwie do bohatera piosenki całkiem nieźle czuje się ze swoim wyglądem, podobnie jak on czuje się nieakceptowanym odmieńcem. Sam Kiran wybrałby jednak Whitney Houston i „How will I know?”:

„To jedna z nielicznych piosenek, które mam na kasecie, a jej melodia zaczęła odzwierciedlać moje wyjątkowe położenie: żyję w świecie wielu emocji, czasami tajemniczych i radosnych, ale też niepewnych i przerażających, a muzyka Whitney uchwyca je wszystkie w jednej lśniącej bryłce piosenki. Ten kawałek przywołuje żywe kolory i żywe uczucia zaprawione odrobinką mroku płynącego z niewiedzy, jak to się skończy. Przede wszystkim wyraża tęsknotę za ukochaną osobą, która zrozumie mętlik w mojej głowie.”*

Sugerując się opisem na okładce („Historia chłopca, który myślał że jest bogiem”) sądziłam że będę mieć do czynienia z nieco paranormalnym opisem objawienia serwowanego w wieczornych wiadomościach (na kształt pokazywanych od czasu do czasu medytujących chłopców podawanych za reinkarnację któregoś z indyjskich bogów). Po lekturze zupełnie nie zgadzam się z tym hasłem – Kiran pomyślał, że może być bogiem i był to zaledwie element jego poszukiwań własnego „ja”. Ta książka traktuje o trudnej sztuce dojrzewania, gdy dokonuje się odkrycia, że żadną miarą nie pasuje się do oczekiwań otoczenia. To książka o budzącej się seksualności dwunastolatka, z całą jej intensywnością i trudnością okiełznania, o próbie integracji dwóch kultur – amerykańskiej i indyjskiej.

Podobnie jak w „Utalentowanej” Nikity Lalwani, mamy okazję obserwować życie pierwszego pokolenia indyjskich imigrantów urodzonych w USA. Kiran, w poszukiwaniach swojej tożsamości, tak opisuje pewne taneczne wydarzenie:

„Gdy staliśmy za kulisami wynajętej na tę okazję licealnej sceny, zastanawiałem się, co by zrobili uczniowie tej szkoły, gdyby tu przyszli w niedzielne popołudnie i nas wszystkich ujrzeli. Tam, gdzie mogłyby stać cheerleaderki potrząsające pomponami, tam, gdzie członkowie chóru mogliby dawać koncert, tam, gdzie koszykarze mogliby przybijać piątki przed wejściem na scenę z okazji porywającej sportowej gali na ich część, my, indyjskie dzieci, stałyśmy w kurtach padźamach i sari, trzymając drewniane patyczki i wycierając pot z umalowanych brązowych twarzy. Każdy z chłopców miał na głowie wstęgę koloru fuksji, tworzącą z boku węzeł w stylu Cyganki wróżącej z ręki. Było to bardzo dalekie od środkowozachodniego kultu „macho” wyznawanego przez mieszkańców Cincinnati. Gdzieś głęboko w sercu pragnąłem, żeby ujrzeli styl życia, który niósł z sobą nieznaną im egzotykę.

Jestem ciekaw, jak by zareagowali [koledzy i koleżanki ze szkoły – przyp. mój], widząc mnie w zupełnie innym żywiole, pośród ludzi z innym dziedzictwem, z moim dziedzictwem, radosnego, a nie ośmieszonego. Zastanawiam się, kim bym dla nich był, ubrany w lśniącą białą kurtę i jaskrawoczerwoną szarfę. Może przeobrażony w olśniewającego miłośnika fogany mógłbym zyskać szacunek wśród bardzo amerykańskich, bardzo nieindyjskich kolegów z klasy.”**

Książka jest też przepełniona nawiązaniami do amerykańskiej popkultury - i tutaj mała dygresja – tłumaczka z nieznanych mi powodów decyduje się przekładać niektóre tytuły piosenek np. „Wiosłuj w swojej łódce” zamiast znanego przecież „Row row your boat”, niektóre nazwiska (których znaczenie było istotne dla tekstu, ale przecież można by spokojnie wyjaśnić przypisem), zaś tytuły filmów animowanych i seriali znanych i przetłumaczonych na polski – pozostawia bez zmian (patrz: Strawberry Shortcake, którą przecież znamy jako Truskawkowe Ciastko). Pomimo tej niekonsekwencji, ogromnym plusem są wyjaśnienia dotyczące niektórych słów, charakterystycznych dla kultury indyjskiej (głównie elementów ubioru), o której z tej książki dowiemy się całkiem sporo.

Podsumowując, jest to dla mnie dobra pozycja przemycająca sekrety dojrzewania, problemów rasowych i własnej tożsamości seksualnej. Czytelnicy, którzy sięgną po tę książkę z pewnością będą bogatsi o nową perspektywę – perspektywę dojrzewania i szukania swojego miejsca w świecie przez „Tego Innego”.

* - Satyal, R. (2011). „Błękitny chłopiec”. Wyd. Znak, s. 194.
** - Ibidem, s. 197-198.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 27 czerwca, 2011

Poznajcie Kirana Sharmę, który uwielbia muzykę, taniec i wszystko, co zmysłowe. Chłopiec czuje się inny, wciąż szuka swojego miejsca w życiu. Aż pewnego dnia doznaje olśnienia: może jego przeznaczeniem nie jest życie na ziemi? Może jest bogiem, a tajemnica jego istnienia została zakodowana zanim się urodził? Dla Kirana rozpoczyna się właśnie długa, bolesna, ale i piękna wędrówka do prawdy o sobie...


Nie wiem dlaczego, ale okładka tej książki bardzo mi się spodobała. Patrząc na nią na mojej półce miałam chęć od razu po nią sięgnąć. Wiedziałam, że nie mogę póki nie skończę czytać tej książki, która zaczęłam. Jak najszybciej ją skończyłam i chwyciłam od razu za nią. A czy się zawiodłam? Szczerze mówiąc nie wiem o czym autor myślał jak pisał tę książkę. O pierwszych linijek książka zdaje się byś dziwna, lecz na swój sposób niesamowita. Autor miał niesamowity pomysł by ukazać życie oczami dziecka, dziecka który poznaje świat.

Bohaterem książki jest chłopiec Kiran. Jest dość nietypowym szóstoklasistą. Z pochodzenia jest hindusem, który mieszka w Ameryce.

Niekiedy swoim zachowaniem przypomina pierwszoklasistę, a niekiedy zapominamy, że jest to chłopiec w wieku podstawówki. Używa słownictwa, którym posługują się dorośli (chodzi na lekcje dodatkowe).

O książce nie da się szybko zapomnieć, nawet jeżeli po przeczytaniu jej nie będziemy o niej myśleć wystarczy jedno spojrzenie na nią, a przypominam sobie uczucia jakie towarzyszyły mi przy czytaniu.

Z książki możemy się dowiedzieć dużo o kulturze hindusów, którzy wyemigrowali do Ameryki, więc polecam dla wszystkich którzy interesują się Indiami.

,,Błękitny chłopiec'' to książka o której za dużo mówić nie można po prostu trzeba ją przeczytać i wtedy ocenić czy się spodobała. Żaden opis ani recenzja nie zastąpi nam tekstu zawartego w niej.

Nie czytałam ,,Życie Pi", więc nie mogę ocenić czy jest ona tak samo fajna, czy jest podobna, ale za to mogę ręczyć, że przyjemnie mi się ja czytało.

Książka jest napisana z perspektywy dziecka, ale czy tak naprawdę ta książka jest o błahostkach? Ja myślę, że nie. Możemy się dowiedzieć jak Kiran próbuje poznać i zrozumieć świat, tym samym przypominamy nasze szczęśliwe lata dzieciństwa. Ukazuje jak chłopiec próbuje znaleźć odpowiedź na dręczące go pytania. Co to jest seks? Czy jestem reinkarnacją Kryszny?


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: kwiecień, 2011

Książka fantastyczna. Podczas jej czytania przeniosłam się do wspaniałego świata hinduskiej kultury, barw, zapachów i smaków, choć z całą pewnością podczas czytania to niemożliwe. Jednak możliwe. Niesamowita pozycja, niesamowita postać głównego bohatera, 12-letniego Kirana, który kocha kobiece piersi, różowe baletki, zabawę lalkami i wierzy, że jest wcieleniem Kryszny... Zaskakująca i przezabawna książka :)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 lipca, 2011

Rakesh Satyal pracował jako redaktor w amerykańskim Random House, współpracując z Chuckiem Palahniukiem i Tori Amos. Obecnie jest redaktorem w wydawnictwie Harper Collins, gdzie opiekuje się książkami Paula Coelho. Uwielbia jazz. Urodzony, jak jego bohater Kiran, w Ohio, dzisiaj mieszka w Nowym Jorku. ,,Błękitny chłopiec” jest jego pierwszym dziełem.

Gdy się za dużo czyta książek fantastycznych, pragnie się jakieś odmiany. Chce się wreszcie przeczyta coś normalnego. ,,Błękitny chłopiec” stał się dla mnie książką relaksującą, po tych wszystkim magicznych historiach. Wreszcie mogłam zobaczyć prawdziwe życie małego chłopca, którego życie mogło być podobne do dzisiejszych indyjskich dzieci.

Przy wybieraniu książki nie kierowałam się tym razem okładką. Choć muszę przyzna, że jest cudowna. Twarz głównego bohatera, który ma lekki makijaż i jeszcze to tło. Dla mnie liczyło się przede wszytki to, że chciałam przeczyta historię tego chłopca. Zaciekawiło mnie to, dlaczego się uważa za Boga.

,,Błękitny chłopiec” to historia dwunastoletniego Kirana Sharmę, który czuje się inny od swoich miłośników. Nie ma przyjaciół, ale jakoś sobie radzi. Lubi się malować, tańczyć balet i śpiewać. Jego życie nie jest takie same, jak dzisiejszego rówieśnika. Na swojej drodze ma wielu wrogów, którzy mu dokuczają. Nawet czasami kiedy mówi prawdę, nikt mu nie chce wierzyć . Według niego wszystkie te jego odmienności prowadzą do jednego wniosku, że jest Kryszną. Jego tłumaczenie pomaga mu nawet w przygotowaniach do festiwalu talentów. Przez jeden incydent rodzice zakazali mu w nim wystąpić, ale Kiran i tak chce w nim wystąpić. Chce pokazać wszystkim na co go stać, ale rodzice czasem mogą wiele zdołać. Poza tym z jego skórą coś się dzieje dziwnego.

Gdy tak czytałam to dzieło, czasem się dziwiłam dlaczego dzieci są takie. Nie rozumiałam, dlaczego nie potrafią zaakceptować Kirana, takim jakim jest. To nie jego wina, że lubił wiele rzeczy dziewczyńcych: malowanie, lalki, filmy dziewczynce. Dziwię się też, że nauczycielki się na to godziły. Przecież powinny jakieś urządzać wspólne zabawy, konkursy itd., a one stały z boku.

Nigdy nie płaczę przy książkach, ale tu niekiedy łzy mi same poleciały. Bolało mnie to, gdy cierpiał główny bohater. A najbardziej mnie zabolało to, gdy rodzice się odwrócili i zabrali najważniejszy cel tego chłopca.

Książkę polecam wszystkim tym, którzy chcą przeczytać normalną historię. Tym, którzy pragą pozna inne religie i tym, którzy czują się czasem samotni. Książka na pewno was wciągnie i zostawi po sobie niezapomniany ślad.

Książkę została wydana przez Wydawnictwo Znak.


Ocena:5/5

www.klara203.blogspot.com


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 maja, 2011

Nie lubię odkładać niedoczytanej książki, bo wiem, że jeśli to zrobię – raczej po nią już nie sięgnę. I choć historia mnie nie wciąga, czytam dalej... wytrwale, bo zakończenie muszę poznać. Chociaż nie, nie muszę, ale... chcę. Zazwyczaj kończy się to znudzonym dobrnięciem do ostatniego zdania. Czasem jednak okazuje się, że książka ta, ma mi do przekazania znacznie więcej aniżeli sądziłam....

...i tak właśnie było w przypadku "Błękitnego chłopca" - książki, która raczej mnie nie zachwyciła, choć.. uświadomiła mi, jak wiele cierpienia może przysporzyć fakt bycia innym niż wszyscy dookoła. A także to, jak ciężko być sobą - własnym JA, pośród tylu... podobnych do siebie.

Dwunastoletni Kiran - główny bohater "Błękitnego chłopca" jest hindusem mieszkającym od urodzenia w Ameryce. Z racji ciemniejszego koloru swej skóry i włosów, czuje się inny niż ludzie, których spotyka na co dzień – w szkole i na ulicy. Jednak, nie tylko wygląd zewnętrzny wpływa na jego poczucie inności. Kiran znacznie odbiega od innych chłopców swoim zainteresowaniem muzyką i tańcem, a także tym, że lubi lalki Barbie i makijaż, którego nakładanie opanował do perfekcji. Na dodatek, Kiran "odkrył", że jest nowym wcieleniem Kryszny – nieustraszonego i uwodzicielskiego boga o niebieskim kolorze skóry.

Pomimo braku przyjaciół i ciągłych drwin ze strony innych dzieci, Kiran to bardzo wrażliwy i inteligentny chłopiec. A do tego, niezwykle uzdolniony. Doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że nikt go nie rozumie. Nawet nikt nie próbuje tego zrobić. Zresztą, on sam też do końca nie rozumie własnych uczuć i potrzeb.

Zapewne to dlatego nie potrafił się w tym wszystkim odnaleźć. Nie rozumiał, dlaczego musi się ukrywać. Jednak, od momentu tego "fenomenalnego" odkrycia - wiary, że jest się bogiem, Kiranowi przestaje już zależeć na dążeniu do bycia takim jak wszyscy. Od tej pory liczy się tylko wędrówka do poznania prawdy o sobie. Wędrówka niezwykle bolesna i trudna.

***
Książka mnie nie wciągnęła - niektóre opisy, jak dla mnie, były zbyt długie. Sam Kiran też mnie nie zachwycił, choć doceniam jego odwagę i determinację. Mimo to, uważam, że warto tę książkę przeczytać, chociażby po to, aby uzmysłowić sobie, że inność nie musi oznaczać czegoś złego. A dążenie do odnalezienia własnego JA, powinno być częścią życia każdego z nas.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 grudnia, 2011

Książki, które czytam zazwyczaj trafiają do mnie bądź przypadkiem, bądź z czyjegoś polecenia, tudzież obczytuję ulubionych autorów. W przypadku książki, którą prezentuję dzisiaj było inaczej.

Spodobała mi się okładka. Zerkający z niej uroczy chłopiec tak mnie zahipnotyzował, że postanowiłam przeczytać jego historię.


Nie zawiodłam się. Błękitny chłopiec Rakesha Satyala, jest opowieścią o losach Kirana Sharmy, chłopca indyjskiego pochodzenia żyjącego w Ameryce, który zmaga się z byciem innym. Nie dość, że jest obcy ze względu na swoje pochodzenie, to na tle swoich rówieśników wyróżnia się wyglądem, wrażliwością, zainteresowaniami i budzącymi się preferencjami seksualnymi. Chłopiec nie potrafi znaleźć przyjaciela. Najbliższa jest mu nauczycielka pani Goldberg, która z racji bycia Żydówką wie co to odrzucenie i inność. Nawet w rodzinie trudno mu znaleźć zrozumienie. Matka, która kocha bardzo go kocha stara się go nie potępiać i wspierać Kirana w tym jaki jest, ale i jej bywa trudno. Ojciec natomiast kocha w szorstki sposób i nie kryje, że chłopiec nie spełnia pokładanych w nim nadziei.
Kiran postanawia, że zdobędzie szacunek rówieśników dzięki konkursowi talentów organizowanemu w jego szkole. Postanawia przygotować występ, który zaskoczy i zachwyci wszystkich. Jest mu łatwiej, bo uważa, że jest kolejnym wcieleniem Kryszny.
Po dalszą część historii zapraszam do książki.
Jest to trudna opowieść o braku akceptacji, dorastaniu i poszukiwaniu siebie. W toku całej powieści towarzyszyło mi uczucie smutku, gdyż mocno identyfikowałam się z odczuciami Kirana. Wszakże każdy z nas nieraz zetknął się z uczuciem wyobcowania.


Przeczytana: 20 listopada, 2011

O tej książce słyszałam już wiele, często widziałam ją na półkach u użytkowników tego portalu. Przyznam, że nigdy jakoś specjalnie nie interesowałam się kulturą indyjską, która do tej pory wydawała mi się bardzo odległa, obca, nieosiągalna.. Ta książka lekko zarysowała mi obraz Indii - owszem obcych i innych, ale i pięknych, egzotycznych.
Książka przez cały czas intrygowała mnie, losy Kirana były niezwykłe, zaskakujące. Jest to chłopiec różniący się od innych - ma ogromnie bujną wyobraźnię; uważa się za boga Krysznę, pragnie upodobnić się do niego - dzięki temu wszystkiemu próbuje wytłumaczyć sobie to, iż nie jest taki jak inni chłopcy. Uwielbia bawić się lalkami, chodzić na balet, malować się, czytać książki przeznaczone dziewczynkom. Kiran to zagubiony chłopiec, który tak naprawdę nie ma z kim podzielić się swoimi uczuciami, przeżyciami i emocjami, które posiada aż w nadmiarze. W dodatku, jest bardzo wrażliwy, ale i momentami zbyt pewny siebie, a może nawet zadufany w sobie i egoistyczny.


Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 11 kwietnia, 2012

Kolejna świetna książka o samotności i niezrozumieniu dzieci/młodzieży


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: wrzesień, 2011

Niestety, ale książka jest kiepska. Może to ja nie dostrzegłam jej uroku, jednak autor minął się ze swoim tematem. Chciał napisać o indyjskim chłopcu mieszkającym w Ameryce i próbującym żyć mimo niezwykłej odmienności swego charakteru. Jednak jak dla mnie to opowieść o chłopcu który jest gejem, i nikt, ani on sam ani nawet autor tego nie zauważa. Gdyby autor to dostrzegł i poprowadził historię według tego motywu, z pewnością byłaby to świetna książka, poruszający wciąż trudny dla społeczeństwa temat.
Jednak tak nie zrobił. Wynikiem była książka, w której czytelnik gubi się, gdy tylko spróbuje pomyśleć o co w niej chodzi. Bez wyraźnej puenty, jedynie to, że rodzice zaakceptowali swoje dziecko-artystę (ale jako artystę).
Mimo to, życzę autorowi sukcesów. Ma talent, umie zabawnie pisać, więc jeśli znajdzie ten odpowiedni temat, może poruszyć wielu ludzi, a także wiele znaczących dyskusji.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 04 maja, 2011

Jeden z lepszych debiutów jakie zdarzyło mi się przeczytać. Spodziewałam się kolejnej nudnawej książki o kulturze Indii. Na szczęście myliłam się - zakochałam się w niej od pierwszej strony. Autor doskonale oddaje nastrój każdej sytuacji a główny bohater jest barwną, ciekawą postacią. Podoba mi się użycie pojedynczych słów w hindi w tekście. Nie raz jeszcze wrócę do tej książki.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 kwietnia, 2011

Jest to uniwersalna opowieść o dorastaniu i poszukiwaniu akceptacji. A przy okazji zawiera dużo opisów dotyczących zwyczajów indusów mieszkających na obczyźnie, z dużą dawką humoru.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

Bardzo dobra książka. Czyta się wyśmienicie. Czasem jednak irytuje, czasem bawi. Najsłabszą stroną jest zakończenie... takie bez pointy.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lutego, 2012

Zabawna, czarująca książka, przenosząca nas w świat małego chłopca ;)
Bardzo fajnie się czyta ;)
Polecam!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 czerwca, 2011

Książka piękna. W dużej mierze identyfikuję się z Kiranem przez co wszystko czuję jeszcze mocniej.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Humor + Opis świata oczami 12-letniego chłopca i wychodzi genialna książka :D


Na półkach: Przeczytane

Urzekł mnie moment kupowanie Penthouse.