Po drugie dla kasy

Tłumaczenie: Dominika Repeczko
Cykl: Stephanie Plum (tom 2)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,38 (900 ocen i 93 opinie) Zobacz oceny
10
97
9
77
8
208
7
304
6
149
5
43
4
15
3
6
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Two for the dough
data wydania
ISBN
978-83-7574-764-5
liczba stron
415
język
polski
dodała
Jarka

Stephanie szuka Kenny’ego Mancusa, bo musi spłacić raty za samochód. Morelli też szuka Kenny’ego Mancusa i sposobu na wyciągniecie ze Stephanie wszystkich informacji. Babcia Mazurowa szuka rozrywki i najlepszego domu pogrzebowego w mieście. Tak na przyszłość. Spiro Stiva szuka dwudziestu czterech trumien, które kupił po bardzo okazyjnej cenie i ma nadzieję, że Stephanie pomoże mu znaleźć...

Stephanie szuka Kenny’ego Mancusa, bo musi spłacić raty za samochód.

Morelli też szuka Kenny’ego Mancusa i sposobu na wyciągniecie ze Stephanie wszystkich informacji.

Babcia Mazurowa szuka rozrywki i najlepszego domu pogrzebowego w mieście. Tak na przyszłość.

Spiro Stiva szuka dwudziestu czterech trumien, które kupił po bardzo okazyjnej cenie i ma nadzieję, że Stephanie pomoże mu znaleźć złodzieja. Profesjonalnie.

Sprawa się komplikuje, ciała się piętrzą, niekoniecznie w całości, a długi niestety rosną. Trzeba jak najszybciej doprowadzić te poszukiwania do końca. Po pierwsze z uwagi na Babcię Mazurową. Po drugie jak zawsze – dla kasy.

 

źródło opisu: Fabryka Słów, 2012

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/ksiazki.php?ibook=679#searchkk

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 672
Tristezza | 2013-01-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Trzeba wiać. Stephanie i babcia Mazurowa wkraczają do akcji”


Stephanie szuka Kenny'ego Mancusa, bo musi spłacić raty za samochód. Na początku wydawało się, że będzie to proste zlecenie, lecz sprawa troszkę się komplikuje. Dziwnym trafem zainteresowany odnalezieniem mężczyzny jest również Morelli, który szuka wszelkich sposobów, na wyciągnięcie ze Stephanie informacji. Oczywiście sam nie oferuje tego samego w zamian, a dziewczyna ani przez chwilę mu nie wierzy. Nie ma co się dziwić, zdążyła już go nieźle poznać, wie jaki jest. Niemniej jej szczęście na tym się nie kończy, gdyż Spiro Stiva nie chce zgłosić policji kradzieży, a wynajmuje łowczynię nagród, by odszukała mu.... dwadzieścia cztery trumny, które kupił po bardzo okazyjnej cenie. W międzyczasie ciągle musi mieć oko na babcię Mazurową, która coraz chętniej wybiera się do zakładów pogrzebowych, takie tam zwyczajne hobby. Cała sprawa śmierdzi z daleka, trupów jest coraz więcej, a ciała są niekoniecznie w całości. Tak oto rozpoczyna się kolejna przygoda Stephanie, łowcy nagród o niekonwencjonalnych poglądach i sposobach działania.

„W trakcie podziwiania kuchni podprowadziłam ukradkiem dodatkowy komplet kluczy i teraz mogłam myszkować po mieszkaniu Kenny'ego kiedy tylko chciałam, byle cicho. Legalność moich działań była nieco wątpliwa, ale postanowiłam się o to martwić dopiero, gdy mnie przyłapią.”

Znowu trafiamy do Grajdoła, gdzie dowiadujemy się co nieco o tamtejszych mieszkańcach. Oczywiście, jak na małomiasteczkową społeczność przystało, wszyscy wszystkich znają, powierzchownie są uprzejmi dla siebie, lecz chowają dawne urazy. Stephanie wspomina, że niegdyś było tam wiele samochodów mafiosów, na dodatek przekonuje się w pewnym momencie, iż praktycznie każdy posiada tam broń, a ona ma mniejszą od swego arcywroga! Stare konflikty nigdy nie znikają. Mogłoby się wydawać że w takim sennym miasteczku nic się dzieje. Nic bardziej mylnego, w końcu skąd brałyby się zabawne przygody głównej bohaterki. Początkowo prosta sprawa przybiera postać poważnej zagadki kryminalnej, a jak wiadomo z takimi rzeczami amatorzy sobie nie poradzą. Niemniej Stephanie ma już wprawę... w czym? We wkurzaniu niewłaściwych ludzi oczywiście.

Jak już jesteśmy przy samej Stephanie, to trzeba powiedzieć jedno, ona naprawdę potrafi zaleźć za skórę. Na dodatek ma pewien niecodzienny talent wpadania na osoby, które akurat ściga, co nie zawsze pomaga, a raczej pakuje ją w coraz większe kłopoty. Ta kobieta wpędza się zawsze w jakieś dziwne historie i można by się zastanawiać, czy w ogóle wie co robi. Jednak rezultaty jakieś są, a to najważniejsze! Gdy o postaciach mowa, nie wolno zapomnieć o Morellim, którego łączą dziwne relacje z główna bohaterką. Nazwać je skomplikowanymi to było by za mało, choć trzeba przyznać, że ta parka jakoś sobie radzi. Dalej babcia Mazurowa, która jak już się pojawiała, to zawsze wprowadzała zamęt (chyba już wiemy po kim Stephanie to ma). To raz otwiera trumnę, by zobaczyć czy nieboszczyk naprawdę w niej leży, innym razem oglądając pierścień, dziwnym trafem urywa palec... trzeba również ostrzec, że z bronią jest niebezpieczna, choć i bez niej też. Jak widać Stephanie otacza się ciekawymi ludźmi, w tym matką, która ciągle chce jej znaleźć męża i ojcem, do którego nie wszystko dociera. Dzięki temu Stephanie staje się bardzo sympatyczną osobą (jak się zapomni).

„- Idź, usiądź sobie w salonie i nie wstawaj, dopóki ci nie powiem. Nie wyżeraj mojego żarcia, nie strasz mojego chomika i nie dzwoń na zero siedemset.”

Mimo iż mamy do czynienia z powieścią kryminalną, to nie można zapomnieć o humorze, który odgrywa główne skrzypce w tej historii. Niewiele jest książek, przy których tyle się śmiałam. Rozmowy Stephanie z Morellim, akcje babci Mazurowej, która postanawia pomóc wnuczce i psychopatyczny zbieg to mieszanka wybuchowa, która nie pozwala na nudę! Fabuła jest nieprzewidywalna, nie wiadomo co się stanie na następnej stronie, co też do głowy strzeli którejś z postaci. Co chwila ukazują się jakieś zabawne sytuacje, a rozwiązanie zagadki pojawia się dopiero na samym końcu. Jedynym minusem może być zbytnie skomplikowanie sprawy, niemniej nie zmniejsza to przyjemności, płynącej z lektury. Autorka pisze językiem plastycznym, świetnie oddaje charakter poszczególnych wydarzeń, obrazowo opisuje wszystko i jestem pod wrażeniem, że stworzyła tak dobrą opowieść z niepowtarzalnymi bohaterami.

„Po drugie dla kasy” jest bardzo dobrą kontynuacją, nie uchylająca się pod żadnym względem pierwszemu tomowi. Przywiązałam się już do głównej bohaterki i z pewnością sięgnę po kolejne części (szczególnie, że czekają na półce). Książka ta jest dobrą powieścią kryminalną i fantastyczną komedią! Skłamałabym, gdybym powiedziała, że babcia Mazurowa nie stała się moją idolką i ilekroć o niej przeczytałam, nie pojawiał się na mojej twarzy szeroki uśmiech. Ponadto historia jest niesamowicie wciągająca i czyta się ją niezwykle szybko. Nic dodać nic ująć, pozycja ta znalazła się na liście moich ulubionych, ponieważ jest zwyczajnie świetna. Nie powinno się przejść obok niej obojętnie i tylko żałuję, iż nie poznałam jej wcześniej. Zachęcam do sięgnięcia, szczególnie tych, którzy szukają sporej dawki rozrywki. Niemniej i tak serdecznie polecam wszystkim bez wyjątku, nie zawiedziecie się!

„- Jeśli zamierzasz zeżreć połowę mojego popcornu, musisz się w zamian naprawdę wykazać.
Kąciki ust Morellego wolno uniosły się w uśmiechu.
- Mówiłam o informacjach!
- Jasne – odpowiedział.”


Moja ocena 9/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Skradzione laleczki

„Bycie lalką nie jest łatwe. Często bywa niebezpieczne. Lalki nie mogą wybierać, ale mogą być wybrane. Same nie mogą nic zrobić. Ale im można coś zrob...

zgłoś błąd zgłoś błąd