Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Smutna historia braci Grossbart

Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: Mag
5,91 (132 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
17
7
24
6
39
5
19
4
14
3
9
2
4
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sad Tale of the Brothers Grossbart
data wydania
ISBN
9788374802536
liczba stron
383
język
polski
dodał
Fenrir

„Myśmy nie złodzieje ani mordercy. My są uczciwi ludzie, których pokrzywdzono.”

Jest rok 1364. Wygłodniałe stwory grasują w ciemnych lasach średniowiecznej Europy i zarówno morze, jak i niebo są pełne niewypowiedzianej grozy. Jednakże żadna nikczemność, żadna czarownica czy demon nie dorównują okradającym groby braciom, Heglowi i Manfriedowi Grossbartom. Oto ich historia, smutna lecz prawdziwa.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MAG, 2012

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 66
Marciocha | 2012-10-08
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 08 października 2012

Mówi się, że człowiek to gadzina z natury dobra, która po prostu z wiekiem brudu zła na grzbiet nabiera i w duszy sobie paskudzi. Mówi się, że tak na prawdę wszyscy dążymy do samodoskonalenia i marzymy o łatce świętości, jak o skrócie "mgr" przed nazwiskiem w dawniejszych czasach. Przez całe życie wmawia się nam, że tylko ludzie chorzy i nienormalni fascynują się tym, co złe i zwyrodniałe. No tak... wychodzi więc na to, że oboje z Normanem jesteśmy źli i przeklęci, bo powieść Jesse Bullington działa na nas jak opiat, oblepiający umysł jakimś słodkim paskudztwem, które nie pozwala się od niego oderwać- z jednej strony budzi to w nas przerażenie, ale z drugiej baaardzo się nam to podoba i sięgamy po więcej!

Manfried i Hegel Grossbartowie to hieny cmentarne. Kradną i zabijają bez mrugnięcia okiem, ale za to w niezmąconym przeświadczeniu, że to sama Najświętsza Panienka czuwa nad nimi i w pełni popiera ich działania. Te oprychy uważają się za dobrych chrześcijan, którzy czasami może zbłądzą z winy diabła. Ich bluźnierstwa zapierają dech w piersiach, a podejście do religii może zadziwić największego nawet ignoranta. Czasy, w których przyszło żyć i "pracować" tej dwójce, to wiek XIV-ty, kiedy to w całej Europie szalała zaraza dżumy, a siły nieczyste i Kościół prowadziły otwartą wojnę o ludzkie dusze. Grossbartowie czują się w tym świecie jak ryby w wodzie, bo ich własne okrucieństwa nie wyróżniają się specjalnie spośród całego zła, jakie spotykają na swojej drodze. Wątkiem przewodnim powieści jest podróż braci do Giptu (czyli Egiptu), gdzie ich dziadek (również hiena cmentarna) dorobił się ponoć, na grobach wielkich królów, niewyobrażalnych bogactw. Ich ślepy upór prowadzi ich przez najbardziej dzikie i niebezpieczne drogi, a za nimi ciągnie się cień samego Szatana, który traktuje tych rzezimieszków jak swoich najlepszych apostołów. Grossbartów nie da się lubić ani szanować, ale z każdą kolejną stroną powieści coraz mocniej trzymamy kciuki za ich przetrwanie, które gwarantuje nam spotkania z kolejnymi, coraz bardziej obrzydliwymi i przerażającymi stworami. Narasta w nas niezdrowa ciekawość, jakie demony jeszcze staną na drodze braci i jakie paskudne historie splotą z nimi swoje losy.

Od pierwszego wejrzenia zapragnęłam tej książki. Jej okładka hipnotyzuje a lakoniczne streszczenie na odwrocie rozpala ciekawość. Już nie pamiętam kiedy jakaś książka wzbudziła we mnie taką chciwość czytania. Jej lektura to jak kąpiel w błocie, takim cuchnącym i lepkim, o nieznanym składzie. Nie jest to jednak przykre wrażenie...o nie! Jest to raczej rodzaj słodkiej ohydy, która wzbudza niezdrową ciekawość. Nie wiem jak, ale w jakiś niezwykły sposób Jesse Bullington stworzył rzecz jednocześnie odrażającą i magnetyzującą, co w sumie pasuje mi do gościa, bo sam wygląda dość niepokojąco (Normanowi futro się zjeżyło, kiedy znalazł jego fotkę na "wujku Gogle"). Język książki jest lekki w odbiorze, czyta się płynnie i błyskawicznie, a pomysłowość autora na prawdę mnie zadziwia. Kilka razy, w trakcie lektury, przychodziło mi na myśl pytanie, jakim popaprańcem trzeba być, żeby wymyślać tego typu rzeczy?! No ale jako laik w temacie horrorów mam pełne prawo do tego typu zadziwienia. Historia braci Grossbart z pewnością do banalnych nie należy, a spotykające ich przygody już z pewnością. Zakończenie historii również może zaskoczyć, zwłaszcza że od samego jej początku ma się ochotę robić zakłady, w jaki sposób paskudni bracia zejdą z tego świata. Polecam z żarliwością, z jaką nie polecałam jeszcze żadnej z wcześniej zrecenzowanych książek!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pani Wyrocznia

Każdy skrywa jakąś tajemnicę, ma swoje drugie "ja". Problem zaczyna się, gdy te ukryte osobowości wciąż się mnożą, nawarstwiają... i w końcu...

zgłoś błąd zgłoś błąd