5,76 (206 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
11
7
48
6
52
5
49
4
18
3
12
2
5
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Boneshaker
data wydania
ISBN
9788324579266
liczba stron
384
słowa kluczowe
steampunk, zombie
język
polski

Najnowsze odkrycie steampunku. Ponury świat śmiertelnych gazów, tajemniczych maszyn, piratów w zeppelinach i nieustającej plagi zombie. W pierwszych latach wojny secesyjnej pogłoski o złocie ściągnęły hordy przybyszów na północno-zachodnie wybrzeże Pacyfiku. Pragnący stanąć do wyścigu Rosjanie zapłacili wynalazcy Leviticusowi Blue za stworzenie machiny, która byłaby zdolna do eksploatacji złóż...

Najnowsze odkrycie steampunku. Ponury świat śmiertelnych gazów, tajemniczych maszyn, piratów w zeppelinach i nieustającej plagi zombie.
W pierwszych latach wojny secesyjnej pogłoski o złocie ściągnęły hordy przybyszów na północno-zachodnie wybrzeże Pacyfiku. Pragnący stanąć do wyścigu Rosjanie zapłacili wynalazcy Leviticusowi Blue za stworzenie machiny, która byłaby zdolna do eksploatacji złóż pod lodami Alaski. W ten sposób na świat przyszła Prześwietna Machina Wydobywcza doktora Blue, zwana także „Kościotrzepem”.
Jednak już podczas pierwszej próby urządzenie to wymknęło się spod kontroli i zniszczyło część Seattle, równocześnie odsłaniając podziemną żyłę śmiercionośnego gazu, który zmieniał każdą żywą istotę w zombie.
Minęło szesnaście lat, stanął mur odgradzający zniszczone i toksyczne miasto. Nastoletni syn doktora Blue, Ezekiel, podejmie próbę sekretnej krucjaty w celu odwrócenia biegu historii. Szalona wyprawa zaprowadzi go pod mury otaczające miasto, do dzielnic, w których roi się od żywych trupów, piratów powietrznych, przestępczych kacyków i dobrze uzbrojonych uciekinierów…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Książnica, 2012

źródło okładki: http://www.publicat.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Oceansoul książek: 2410

Fabularna klęska w interesującym świecie

Problem z powieściami steampunkowymi na polskim rynku jest zasadniczy – wciąż ukazuje się ich na tyle niewiele, że spragniony miłośnik konwencji sięga po wszystkie tytuły, jakimi wydawcy byli łaskawi czytelników uraczyć. Sprowadza się to niestety do tego, że obok genialnego MacLeoda, bardzo dobrego Piskorskiego czy Westerfelda i przyzwoitego Woodinga trafiamy na średniego Rankina lub rozczarowującą Honisch. Jak na tym tle wypada uhonorowany Locusem oraz nominowany do Hugo i Nebuli „Kościotrzep” autorstwa Cherie Priest? Zaskakująco słabo, zwłaszcza gdy weźmie się pod rozwagę wspomniane wyżej nagrody.

Akcja „Kościotrzepa” umiejscowiona została w Seattle, około 1880 roku. Autorka zdecydowała się przyspieszyć wybuch gorączki złota i tchnąć więcej życia w nie tak ludne wedle historycznych zapisów miasto – a następnie sprowadzić na nie katastrofę w postaci plagi zombie i wydobywających się z ziemi zabójczych oparów zwanych Zgubą, które zmusiły mieszkańców do otoczenia centrum metropolii murem i walki o przetrwanie po jego zewnętrznej stronie. Trudno wyobrazić sobie miejsce bardziej nieprzyjazne od Seattle wykreowanego przez Priest, gdzie każdą kroplę wody pitnej trzeba oczyścić z trującego gazu, a ludzie skazani są na życie w skrajnej nędzy. W takich warunkach przyszło wychowywać się piętnastoletniemu Ezekielowi – synowi mężczyzny, którego wszyscy obwiniają o klęskę, jaka dotknęła miasto.

Wizja świata nakreślona przez Cherie Priest ma ogromny potencjał. Podupadłe Seattle,...

Problem z powieściami steampunkowymi na polskim rynku jest zasadniczy – wciąż ukazuje się ich na tyle niewiele, że spragniony miłośnik konwencji sięga po wszystkie tytuły, jakimi wydawcy byli łaskawi czytelników uraczyć. Sprowadza się to niestety do tego, że obok genialnego MacLeoda, bardzo dobrego Piskorskiego czy Westerfelda i przyzwoitego Woodinga trafiamy na średniego Rankina lub rozczarowującą Honisch. Jak na tym tle wypada uhonorowany Locusem oraz nominowany do Hugo i Nebuli „Kościotrzep” autorstwa Cherie Priest? Zaskakująco słabo, zwłaszcza gdy weźmie się pod rozwagę wspomniane wyżej nagrody.

Akcja „Kościotrzepa” umiejscowiona została w Seattle, około 1880 roku. Autorka zdecydowała się przyspieszyć wybuch gorączki złota i tchnąć więcej życia w nie tak ludne wedle historycznych zapisów miasto – a następnie sprowadzić na nie katastrofę w postaci plagi zombie i wydobywających się z ziemi zabójczych oparów zwanych Zgubą, które zmusiły mieszkańców do otoczenia centrum metropolii murem i walki o przetrwanie po jego zewnętrznej stronie. Trudno wyobrazić sobie miejsce bardziej nieprzyjazne od Seattle wykreowanego przez Priest, gdzie każdą kroplę wody pitnej trzeba oczyścić z trującego gazu, a ludzie skazani są na życie w skrajnej nędzy. W takich warunkach przyszło wychowywać się piętnastoletniemu Ezekielowi – synowi mężczyzny, którego wszyscy obwiniają o klęskę, jaka dotknęła miasto.

Wizja świata nakreślona przez Cherie Priest ma ogromny potencjał. Podupadłe Seattle, rozsypujące się budynki mające lata świetności za sobą, zgniłobrunatny krajobraz przysłonięty trującymi oparami Zguby, hordy nieumarłych, a do tego pomysłowe wynalazki wybijające się z roli typowych steampunkowych gadżetów do rangi przedmiotów, których istnienie ma w tym uniwersum faktyczny sens. Gogle, maski i długie, skórzane rękawice to nie wymysły wiktoriańskich modnisi, ale osłony konieczne do przeżycia. Sterowce nie mają malowniczo wyglądać wśród chmur – są jedynym środkiem do transportowania zapasów czy maszyn za wysoki mur. Noszona przy pasie nowoczesna broń to nie rzeźbione cacka pełniące funkcje rekwizytów, ale skuteczne narzędzia eksterminacji zgnilasów.

Scenografia jest w pełni satysfakcjonująca, niestety – zabrakło porywającej fabuły i wiarygodnych postaci. Powieść koncentruje się na wyprawie Ezekiela do ogrodzonej części miasta i próbie dotarcia do prawdy na temat wydarzeń sprzed szesnastu lat. Śladem niepokornego nastolatka podąża jego matka, Briar. I – na tym koniec. Choć książka napisana została całkiem sprawnie, to nie trzyma w napięciu, a kolejne przeszkody, jakie uniemożliwiają bohaterom dotarcie do celu, czytelnik traktuje z całkowitą obojętnością. Od potyczek z hordami zombie, przez wędrówki podziemnymi tunelami, po próbę rozszyfrowania tożsamości tajemniczego doktora Minnerichta i kierujących nim motywów – wszystko jest nudne i nijakie.

Postacie nie prezentują się wiele lepiej. Dwoje głównych bohaterów to osoby, o których po blisko czterystu stronach powieści niewiele można powiedzieć. Ezekiel jest typowym nastolatkiem, ciekawym świata i nieufającym autorytetom. O indywidualnym rysie i charakterystycznych cechach można jednak zapomnieć. Jeszcze gorzej wypada bezbarwna, pozbawiona ikry Briar, której zachowanie często cechuje się przypadkowością i brakiem logiki – a o ile szesnastolatkowi można ten fakt wybaczyć, to szukającej go matce już niekoniecznie. Dużo ciekawsza jest galeria postaci drugoplanowych, z jednoręką barmanką Lucy na czele, ale nie są oni w stanie uratować utworu, kiedy zawodzi główna obsada.

„Kościotrzep” to powieść dla czytelników spragnionych dobrej i klimatycznej steampunkowej aranżacji, będących w stanie przymknąć oko na pretekstową fabułę i skoncentrować się na interesującym tle. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych częściach cyklu Stulecie machin – łączy je uniwersum i powracające postaci drugoplanowe, główni bohaterowie są jednakże w każdym tomie inni – Cherie Priest udało się poprawić te aspekty, które kulały w „Kościotrzepie”.

Marta Najman

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (586)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 709
romeo | 2016-10-07
Na półkach: Przeczytane

Steampunk w nie najlepszym stylu, w każdym razie mnie nie przekonała ta przekombinowana wizja ludzi w starciu z dziwacznymi maszynami. I szczerze mówiąc setnie się przy tej lekturze wynudziłem.

książek: 2615
Natalia-Lena | 2012-02-27
Przeczytana: 27 lutego 2012

,,Ale to już było!” zakrzyknął gromko Mózg po przeczytaniu książki, rzucając się ochoczo do przeszukiwania szuflad pamięci z napisem książki/filmy/ seriale. Kopał i kopał, rozrzucał, mieszał, złorzeczył. Znalazł coś?
Jak to w końcu z ,,Kościotrzepem’’ jest - było czy nie było?

Seattle, czasy wojny secesyjnej. Po wybuchu gorączki złota Rosjanie, chcąc eksploatować złoża na Alasce, poszukują wynalazcy, który za odpowiednią sumę stworzy machinę wydobywczą. Odpowiedzią na ich prośby był projekt niejakiego Leviticusa Blue, amerykańskiego doktora. Kościotrzep, bo tak zwie się machina, zamiast wydobywać złoto, przy pierwszej próbie wydobyła gaz. Przy okazji niszcząc prawie pół miasta. Straty materialne można było jeszcze przeżyć, ale opary trującego gazu – już nie. Zatruci zmieniali się w krwiożercze zombie, niektórzy przy odrobinie szczęścia umierali. W ramach ocalenia pozostałych, skażoną część miasta odizolowano wysokim murem.
Tak minęło szesnaście lat.
Do miasta za murem próbuje...

książek: 1151
dilbi | 2016-05-19
Przeczytana: 19 maja 2016

Niby są maszyny, są gęsto latające zombiaki, jest trujący dym, niby się coś tam dzieje.. ale nie zagrało między nami. Nie poczułam chemii, a nawet przyznam się kilka razy przewracałam parę kartek bez czytania, byle szybciej skończyć :(

książek: 680
Fuzja | 2012-04-02
Na półkach: Przeczytane

www.kostnica.com.pl | www.czytajzfantazja.blogspot.com

„Ile steampunku mieści się w steampunku?”

Steampunk to specyficzna odmiana fantastyki naukowej – wszechobecne maszyny i technologie, jednych mogą przyciągnąć, innych odstraszyć. „Kościotrzep” wydany nakładem wydawnictwa „Książnica” należy właśnie do tego gatunku. Cherie Preist, autorkę tej książki, nazywa się tu i ówdzie królową steampunku, muszę więc przyznać, że moje wyobrażenie na temat tej książki, tuż przed jej otworzeniem było… cóż, dosyć wybujałe. Ile więc steampunku mieści się w steampunku? Zaraz się dowiecie.

Czasy wojny secesyjnej, ludzie tłumnie ściągają na wybrzeże Pacyfiku, by odkrywać złoto, którego pokłady rzekomo zostały tam odkryte. Okazało się jednak, że złoża te są niemożliwe do eksploatacji, ze względu na położenie – przykrywała je ogromna bryła lodowa. Postanowiono, więc znaleźć na to jakiś sposób. Odnalazł się w końcu wynalazła, który skonstruował maszynę, która miała się przebić przez pokłady lodu....

książek: 599
AKor | 2017-04-20
Przeczytana: 20 kwietnia 2017

Szału nie ma... ale zła też nie była. Ciężka sytuacja...

książek: 1057
Jarka | 2012-06-20
Na półkach: Przeczytane, Szału nie ma
Przeczytana: 15 czerwca 2012

Patrząc na "Kościotrzepa" pierwsze co się oczywiście rzuca w oczy to niezwykła okładka. Twarz kobiety wpatrującej się przez gogle w znajdujący się w powietrzu sterowiec. Czemu nie może spojrzeć na niego własnymi oczami? Dlaczego jest wybrudzona? Czym jest tytułowy kościotrzep? Pytania mnożą się od samego patrzenia.

Od roku 1863 Seattle przestało być zwyczajnym miastem. Wpływ na to miał pewien wynalazca, którego z założenia służąca do wydobywania złota, maszyna zrównała część miasta z ziemią. W krótkim czasie od tego wydarzenia okazało się, że oprócz ogólnych zniszczeń doszło do przypadkowego wydobycia specyficznego gazu. Z pozoru bezwonny i bezbarwny, okazał się wywoływać u ludzi dziwną chorobę. Niczym nie można było jej uleczyć, gdyż na kogo spadła ten umierał, a jeżeli miał wyjątkowe szczęście to umierał i pozostawał w tym stanie na dobre. Mieszkańcom nie pozostało nic innego jak oddzielić się od zakażonej części miasta stawiając szczelny mur.

Briar i Ezekiel nie są lubieni w...

książek: 415
QuQ | 2012-04-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Omijać szerokim łukiem.

książek: 1793
Paula | 2016-02-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 stycznia 2016

„Kościotrzep” to książka, za której czytanie zabrałam się z dużym entuzjazmem, zarazem sporo od niej oczekując. Niestety, dość mocno się zawiodłam.

Początek zapowiadał się całkiem interesująco. Młody chłopak wyrusza za mur, który szesnaście lat wcześniej zbudowano wokół Seattle, gdzie szaleją niebezpieczny, śmiertelnie trujący gaz oraz wygłodniałe zombie, by poznać prawdę na temat swojego ojca, którego obwiniono o to, co stało się z miastem. Następnie w jego ślady podąża matka, by sprowadzić syna do domu. Potem już jest gorzej...

Podróż matki za synem nie jest może jakimś niesamowitym wątkiem głównym, zakładałam jednak, że taki zabieg pozwoli czytelnikowi poznać zakazaną część miasta. Niestety, niebezpieczna i tajemnicza okazała się być tylko z nazwy. Steampunkowy świat także pozostawia po sobie niedosyt. Owszem, pojawiło się kilka elementów z nim związanych, ale jak na powieść, którą napisała królowa steampunku, jak głosi napis na okładce, to dla mnie za mało. Szczególnie że...

książek: 692
Siemomysła | 2015-02-12
Przeczytana: 11 lutego 2015

Zacznę od tego, ze słyszałam wiele złego w temacie tłumaczenia tej książki. Nie znam oryginału. Widziałam w polskiej wersji sporo literówek, zmieniane nazwiska bohaterów, sterowiec "Clementine", o którym raz mówi się w rodzaju męskim, raz żeńskim. To wszystko może świadczyć o tym, że wydanie tej książki w Polsce zostało potraktowane nieco po macoszemu. Tym niemniej nie wydaje mi się, by tłumaczenie mogło do tego stopnia ingerować w samą treść.
Pomysł na fabułę - bardzo ciekawy. Tło - to przecież steampunk! Obrazkowy, owszem, ale jednak przynajmniej teoretycznie wszystkie gadżety miały zastosowanie. To, że większość z nich była nazywana machinami i opisywana poprzez wielkość zębatek, to już ból. To, że praktycznie żadnej nie umiałam sobie wyobrazić (nie chodzi o to, że muszę wiedzieć jak coś działa i mieć to udowodnione według obowiązujących praw fizyki, ale jeśli owe maszyny są podkreślane i atakują z co drugiej strony, to utwierdzam się w przekonaniu, że są istotne, a skoro są...

książek: 190
Dominik Zieliński | 2013-12-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Jak na powieść Steampunkową troche zabrłako mi opisów steampunkowego świata... tak jakby autorka nie przykładała do tego uwagi. Sama historia super ciekawa kochająca mama w pogoni za synkiem w świecie wypełnionym żółtawym gazem robiącym z ludzi ... zombi (ten motyw dla mnie też jakoś na siłe). Bardzo ładnie opisane są relacje tejże właśnie mamy ze swoim synalkiem aż człowiekowi ciepło się robi i uśmiecha się pod nosem. Godne polecenia ponieważ bardzo łatwo się czyta i nie ma przestoju cały czas coś się dzieje (zazwyczaj źle)

Morał jest taki: Matko chociażbyś się nie przyznawała do swego syna wśród ludzi mów mu o wszystkim!! Niech wie jakie ma przejegrane życie!

zobacz kolejne z 576 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd