Kim moglibyśmy być, gdybyśmy nie byli nami

Tłumaczenie: Danuta Rycerz
Wydawnictwo: Albatros
6,38 (229 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
14
9
7
8
31
7
48
6
72
5
33
4
14
3
4
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Todo lo que podriamos haber sido tu y yo si no fueramos tu y yo
data wydania
ISBN
9788376597126
liczba stron
224
słowa kluczowe
powieść hiszpańska
język
polski

Marcos żyje w poczuciu straty. Jego matka, znana na świecie tancerka i choreagrafka baletu, niedawno zmarła, pozostawiając po sobie pustkę. Mężczyzna nie potrafi wyzwolić się spod towarzyszącego mu w dzień i w nocy natłoku wspomnień, jego życie utraciło wszelki sens. Aby wrócić do normalności chce rozpocząć eksperyment z lekiem likwidującym potrzebę snu, który pozwoliłby mu uwolnić się od...

Marcos żyje w poczuciu straty. Jego matka, znana na świecie tancerka i choreagrafka baletu, niedawno zmarła, pozostawiając po sobie pustkę. Mężczyzna nie potrafi wyzwolić się spod towarzyszącego mu w dzień i w nocy natłoku wspomnień, jego życie utraciło wszelki sens. Aby wrócić do normalności chce rozpocząć eksperyment z lekiem likwidującym potrzebę snu, który pozwoliłby mu uwolnić się od przygnębiających wizji przeszłego szczęścia. Jednak przyjaciele odwodzą go od ryzykowanej kuracji. Kiedy zaczyna się borykać z kolejnym problemem - niemożnością zbliżenia się do poznanej dziewczyny, bieg wypadków przerywa telefon z policji. Marcos, dzięki swemu niezwykłemu darowi odczytywania przeszłości poprzez wizje, jest dla policjantów cennym współpracownikiem. Tym razem wezwanie dotyczy niesamowitego 'obcego', jak podejrzewa policja pochodzącego spoza naszej planety.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,986,149...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1069
Aleksandra Pytlos | 2016-01-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 21 stycznia 2016

Nie potrafię przejść obojętnie obok stoiska z książkami, zawsze rzucę chociaż okiem, lubię kosze w marketach, pełne wydań w cenie do 10zł. Zazwyczaj jest to literatura niskich lotów, jednak czasem można trafić na klasykę, którą warto mieć na półce. Niekiedy, jeśli cena jest bardzo przystępna, kupuję pozycje zupełnie mi nie znane, bo a nuż trafi się coś ciekawego. W ten sposób nabyłam „Kim moglibyśmy...” Alberta Espinosy.

Głównym bohaterem, oraz narratorem pierwszoosobowym jest Marcos, młody mężczyzna, między 25 a 30 rokiem życia. Pochodzi on z artystycznej rodziny i ma bardzo ciekawy zawód. Poznajemy go dzień po śmierci jego matki, w momencie kiedy podejmuje się pewnej transakcji, która ma polepszyć jakość jego życia. Chwilę później zostaje wezwany przez swojego zwierzchnika, który zleca mu nietypowe zadanie.

Przez całą książkę towarzyszy nam postać matki narratora, ekscentrycznej pani choreograf. Autor raczy nas dygresjami na jej temat niemal co stronę, syn nieustannie wspomina słowa i czyny zmarłej, przytaczając mądrości życiowe, które wpajała mu do głowy. Dla mnie czytanie tego było istną katorgą, trudno uwierzyć, że matka może mówić dziecku takie farmazony i wychować względnie zrównoważonego człowieka. Wydaje się, że syn zamiast rodzinnego ciepła otrzymał od niej pakiet porad, wygłaszanych niczym prawdy objawione. A on i tak wspomina ją z największą czułością.

Drugi wątek powieści, niestety zepchnięty na margines przez peany na cześć zmarłej, zapowiadał się bardzo ciekawie. Zaczyna się w momencie, w którym bohater udaje się do pracy wezwany przez szefa. Gdyby autor skupił się na tym temacie, a sprawy osobiste protagonisty potraktował jako tło, mielibyśmy do czynienia z ciekawą powieścią fantastyczną. Niestety, stało się inaczej i mamy tutaj do czynienia z realizmem magicznym dla ubogich.

Książkę czyta się bardzo szybko, jest krótka i napisana w przystępny sposób, w polskim wydaniu jest to nieco ponad dwieście stron, dużą czcionką. Podzielona jest na kilkanaście krótkich rozdziałów, zatytułowanych nieco pretensjonalnie. Czytając „Kim moglibyśmy...” odniosłam wrażenie, że autor wzorował się na Paulo Coelho. Nie miałam przyjemności zapoznać się z twórczością brazylijskiego pisarza, jednak opierając się na krytyce jego dzieł, tak właśnie wyobrażam sobie jego książki.

Powieść bardzo nierówna, autor miał ciekawy pomysł ale poniosło go nieco z pseudofilozoficznymi wywodami, przez co lektura pozostawia niesmak. Osobiście nie polecam, jest wiele innych książek z ciekawą historią, przystępnie napisanych. Mimo to uważam, że powieść Espinosy może znaleźć szerokie grono entuzjastów, co nie koniecznie dobrze o niej świadczy w czasach, kiedy bestsellerami są książki odnoszące się do najniższych ludzkich instynktów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Biuro M

To już druga książka tego duetu. Nie gorsza niż ta pierwsza. Lekka, zabawna, romantyczna komedia. Przy okazji dowiadujemy się jakie są dalsze losy boh...

zgłoś błąd zgłoś błąd