Wreck This Journal

Wydawnictwo: Perigee
8,76 (25 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
7
8
2
7
1
6
3
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wreck This Journal
data wydania
liczba stron
192
kategoria
hobby
język
angielski
dodała
Madlen

For anyone who's ever wished to, but had trouble starting, keeping, or finishing a journal or sketchbook comes Wreck This Journal, an illustrated book that features a subversive collection of prompts, asking readers to muster up their best mistake- and mess-making abilities to fill the pages of the book (and destroy them). Acclaimed illustrator Keri Smith encourages journalers to engage in...

For anyone who's ever wished to, but had trouble starting, keeping, or finishing a journal or sketchbook comes Wreck This Journal, an illustrated book that features a subversive collection of prompts, asking readers to muster up their best mistake- and mess-making abilities to fill the pages of the book (and destroy them). Acclaimed illustrator Keri Smith encourages journalers to engage in "destructive" acts-poking holes through pages, adding photos and defacing them, painting with coffee, and more-in order to experience the true creative process. Readers discover a new way of art and journal making-and new ways to escape the fear of the blank page and fully engage in the creative process.

 

źródło opisu: www.amazon.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2716)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2766
Gosia | 2015-02-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 22 lutego 2015

Otrzymałam tę książkę w prezencie. W życiu nie oceniłam żadnej książki na jedną gwiazdkę, ale tym razem muszę to zrobić, bo ta pozycja nawet nie zasługuje na miano książki. Nie wiem co autorka, Keri Smith, miała na myśli "tworząc" to dzieło, a właściwie to nawet wiem, tylko że to kompletnie do mnie nie przemawia. Kreatywność poprzez niszczenie?
Czego to właściwie ma uczyć? I jeszcze jakiś portal rodziceidzieci.pl to promuje. Żenada. Właściwie to fizycznie odczuwam ból za te drzewa, które zostały przetworzone na wyprodukowanie tego badziewia. To smutne, co marketing i promocja potrafią wmówić współczesnym ludziom. Mam nadzieję, że autorka występuje pod pseudonimem, bo ja tak bym zrobiła, nie przyznając się do autorstwa tego pomysłu.

książek: 772
ChicaDeAyer | 2015-01-16
Przeczytana: 2015 rok

Kolejny przykład na to, że ludzie są w stanie łyknąć wszystko, co im się podetknie pod nos w ładnym opakowaniu i przy niewielkiej pomocy dobrej reklamy. Nawet najbardziej absurdalny i głupi pomysł może znaleźć poklask społeczny, jeżeli się go zakamufluje pięknymi sloganami. To smutne, że pod pojęciem kreatywności można rozumieć mało racjonalne ruchy, które przeczą słownikowej definicji tego hasła.

książek: 1189
boziaczek | 2014-12-24
Na półkach: Przeczytane

Dla mnie jest to książka (jeśli można to powiedzieć o tym dzienniku?) stworzona tylko po to, aby autorka zarobiła na tym pieniądze. Dziwię się, że zbiera tyle pochlebnych recenzji. Szkoda czasu! Marnotrawstwo pieniędzy i papieru...

książek: 1228
Booka | 2014-12-09
Przeczytana: 09 grudnia 2014

Bardziej przeglądnięta, niż przeczytana książka. Lektura zajęła mi niecałe dziesięć minut czasu spędzonego w księgarni. Z pewnością o wiele dłużej zajęłoby wykonanie zadań z każdej strony (czytaj: znęcanie się nad książką).

W opisie czytamy, że niekonwencjonalne zadania z tej książki mają na celu kreatywnie nas pobudzić poprzez destrukcyjne działania (wyżywanie się na owym dzienniku).

Moja miłość do książek wyraża się nie tylko poprzez namiętne ich czytanie, ale też poprzez traktowanie ich z szacunkiem. Dlatego większość zadań z tego dziennika jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczywiście wiem, że destrukcyjne działania wcale nie muszą tutaj oznaczać wypełnienia planu stricte co do każdego punktu (tym bardziej, że niektóre z nich są absurdalne). Z drugiej strony właśnie po to ta książka powstała, żeby wykorzystać na niej te lub inne: wymyślone przez siebie (być może jeszcze gorsze) metody destrukcji.

Boli mnie fakt, iż ten eksperyment, który - jak mniemam - powstał w ramach...

książek: 968
lacerta | 2014-12-10
Na półkach: Przeczytane

Przeczytane? Dokładnie tak. Przeczytałam te wspaniałe, mające pobudzać kreatywność zadania. I jestem zażenowana tym, że coś takiego jest bestsellerem. Jeśli miał być to eksperyment to nie pobudzający kreatywność, a pokazujący co można wcisnąć ludziom pod przykrywką kreatywności. Jedno jest pewne, marketing "książka" miała świetny.
"Dziennik" nadaje się jedynie dla osób, które rzeczywiście chcą podejść do sprawy kreatywnie. Polecenia i zadania są dość ściśle sprecyzowane i z tego co zauważyłam wiele osób po prostu wykonuje je bez żadnego zastanowienie i nie wykazuje w tym ani krzty kreatywności.
Przykre jest to, że tyle papieru zostało przeznaczone na poplamienie i porzucanie, a przecież można by to przeznaczyć na prawdziwą książkę.
Jeśli ktoś ma ochotę pobudzać tak swoją kreatywność to proponuję wykorzystać do tego stare zeszyty czy niewykorzystane kartki, które leżą w domu - wyjdzie na to samo, zapłacicie mniej i uchronicie niewinne drzewa przed przerobieniem na taki...

książek: 1122
AuroraBorealis | 2015-03-15
Przeczytana: 14 marca 2015

A ja myślałam, że wiele rzeczy już w swoim życiu widziałam i już niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć. Przejrzałam na szybko tą pozycję w sklepie, ponieważ chciałam zobaczyć o co cały ten szum z tą książką i zdębiałam, dosłownie. Toż to woła o pomstę do nieba!!!!
Czego to ludzie nie są w stanie wymyślić, żeby przy tym niebywale zarobić.

Jedno trzeba przyznać autorce – znalazła bardzo dobry sposób na zarobienie pieniędzy i popracowała troszkę kreatywnie swoją głową wpisując te czasem dziwne i bardzo destrukcyjne zadania do wykonania: np. „potrzyj tą stroną o brudny samochód” lub „stań tu – wytrzyj nogi i podskakuj”, „chluśnij kawą”.
Czy autorka osiągnęła zamierzony efekt? Kreatywna - oczywiście, destrukcja - jak najbardziej.

Jako osoba, która nie niszczy książek i przez to oddaje im w pewnym stopniu szacunek ;) nie mogłam przeboleć, że „takie coś” się sprzedaje, się wydaje, się niszczy (trzeba zniszczyć jak się już wydało te niecałe 30zł za około 200str szaleństwa).

Według mnie...

książek: 3176
Beata | 2015-10-15
Na półkach: Przeczytane, Znienawidzone
Przeczytana: 15 października 2015

Przeczytane (a właściwie przejrzane). Jestem w szoku, ja - bibliotekarka szkolna - miałam okazję obejrzeć to dzieło już po jego kreatywnym wyeksploatowaniu. Dzieci grały w piłkę tą książką na holu i zbulwersowany nauczyciel przyniósł nam ten twór, bo nie jest to książka, by upewnić się, że na pewno dobrze widzi i potrafi czytać. Te strzępy, które do nas trafiły zdołowały mnie totalnie. Przybiegła cała masa innych dzieci i uszczęśliwione wołały, że też zakupią to dzieło! Jak mamy zachęcać do czytania, jak promować książki, gdy dzieciom wpaja się, że książka to coś bezwartościowego. Nawet jeżeli założenia o kreatywnej twórczości były dobre, to do dzieci dotarła tylko informacja o możliwości niszczenia książek jako artystycznym heppeningu. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane i mam wrażenie, że właśnie w nim tkwię! Na samym dnie, w siódmym kręgu piekieł!

książek: 1532
deana | 2015-02-16
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 16 lutego 2015

,,Przeczytałam" w Empiku. Cudzysłów bo tekstu tam jak na lekarstwo. Maksymalnie 10 minut z czego większość czasu zajmuje przewracanie kartek. Ale przyznaję z marketingowego punktu widzenia pomysł genialny - sprzedać prawie pusty zeszyt za 3 dyszki.

Daję ocenę 4/10 bo uśmiałam się i przypomniały mi się szkolne czasy. W sumie powinnam zażądać tantiemów. Sama dokładnie to samo robiłam ze znienawidzonym zeszytem do biologii. Był on rzucany o ścianę, pokreślany, zalany, miał powyrywane kartki a na koniec został spalony. Kurczę, tylko wtedy nie wiedziałam, że to nazywa się ,,kreatywna destrukcja". Ehh... a mogłabym już od 10 lat być milionerką...

http://podkoldra-deana.blogspot.com/2015/02/zniszcz-ten-dziennik-kreatywna.html

książek: 625
Black_and_white | 2015-01-20
Przeczytana: 20 stycznia 2015

Właściwie wcale nie przeczytałem tej „książki”. Jeśli to coś w ogóle można nazwać książką. Podobno jest to światowy bestseller. Czemu okropnie się dziwię. Jak takie coś może zostać bestsellerem?! Te niby zmienianie destrukcji w kreację to nic innego niż niszczenie tego dziennika! Bo powiedzcie mi czy specjalne zalewanie kawą stron, branie dziennika pod prysznic, a nawet gorsze rzeczy typu plucie na stronę itp. To nic innego jak marnowanie pieniędzy i papieru! Choć dzisiejszej młodzieży, a nawet dzieciom podoba się niszczenie tego dziennika, a to z kolei uczy ich nieszanowania książek. Tak poza tym nakład egzemplarzy to prawie 2 mln! Ile drzew musiało się wyciąć żeby później niszczyć te kartki. Myślę, że lepiej przeznaczyć te pieniądze na coś innego. Lepiej (jak to zauważyli niektórzy użytkownicy Lubimy Czytać) kupić sobie jakiś zeszyt albo notatnik i samemu zrobić w nim coś kreatywnego, a nie kupować książkę prawie za 30 zł. Jestem bardzo rozczarowany tą książką, a także faktem, że...

książek: 1630

Dla mnie to to nawet koło książki nie leżało, ale skoro twórcy się uparli, że to książka, to proszę bardzo – otrzyma adekwatną do tego miana ocenę. Jedną gwiazdkę znaczy się, a gdyby było można dać ujemne, to bym się chyba tym razem skusiła. Wrzucenie na półkę „przeczytane” też pasuje jak świni siodło, bo już bardziej się człowiek naczyta etykietką produktu spożywczego lub składem domestosa.

Ja rozumiem, że w tych czasach żeby „przekształcić destrukcję w kreację, uruchomić wyobraźnię i wyrazić swoje emocje!” trzeba dzieciakom dać… gotowca. Przecież nic tak nie pobudzi ich kreatywności jak zbiór gotowych, podanych na tacy pomysłów. „Twórcza interpretacja zadań” – dla mnie brzmi to jak koszmar z czasów szkolnych, już samo słowo „zadanie” budzi sprzeciw twórczej części mojej mózgownicy.
Kiedyś wystarczyło mieć nożyczki, klej, stare gazety i blok z czystymi kartkami, może kolorową wycinankę jak rodzic kupił. I też była twórczość, była destrukcja. Ale książki były bezpieczne.
Ja jak...

zobacz kolejne z 2706 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd