LC Multimedia
Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 230 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Dziewczyna i chłopak wszystko na opak

Autor:

więcej informacji
tytuł oryginału: Flipped
wydawnictwo: Galeria Książki
data wydania: luty 2011
ISBN: 978-83-62170-12-8
liczba stron: 224
słowa kluczowe: Juli, Bryce, młodzieżowa
język: polski
typ: papier
dodał: morgan
6.71 (78 ocen i 26 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 25,60 zł

Ona, gdy tylko go ujrzała, zakochała się. On, gdy ją zobaczył, uciekł. To było w drugiej klasie i niewiele się zmieniło aż do gimnazjum. Ona mówi: „Mój Bryce. Bryce, który wciąż był mi winien mój pier... Ona, gdy tylko go ujrzała, zakochała się. On, gdy ją zobaczył, uciekł. To było w drugiej klasie i niewiele się zmieniło aż do gimnazjum. Ona mówi: „Mój Bryce. Bryce, który wciąż był mi winien mój pierwszy pocałunek”. On mówi: „Prawie siedem lat trwają te nasze podchody i uniki”. Później jednak wszystko się odwraca. Gdy on zaczyna dostrzegać w niej coś więcej niż sądził po pozorach, ona dochodzi do wniosku, że on nie jest tym, za kogo go brała. pokaż więcej.


źródło opisu: www.galeriaksiazki.pl

źródło okładki: www.galeriksiazki.pl



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (5)

Opinie czytelników
Przeczytana: 07 kwietnia, 2011

Już zanim zabrałam się za czytanie tej książki, miałam co do niej bardzo pozytywne przeczucia. Lektura ta emanowała takim nieuzasadnionym ciepłem, które wręcz kusiło mnie do jak najszybszego sięgnięcia po tę książkę. Pierwszy raz odczuwałam coś tak silnego w stosunku do jakiejkolwiek książki. Było to bardzo miłe uczucie i już, przed sięgnięciem po nią, ukierunkowało moją opinię na temat tej lektury.

„Dziewczyna i chłopak – wszystko na opak” przedstawia historię Bryce’a i Julianny, którzy poznali się w momencie, gdy Bryce wraz z rodziną zamieszkał w nowym domu, znajdującym się niedaleko posiadłości Juli. Chłopiec już w pierwszym momencie, gdy tylko Juli go zobaczyła, wpadł jej w oko i stał się obiektem długoletnich westchnień. Należy zapytać – jakie jest jego zdanie na ten temat? Cóż, Bryce bynajmniej nie jest z tego faktu zadowolony, ponieważ on sam nie odwzajemnia jej uczuć. A co stanie się, gdy cała sytuacja przybierze obrót o 180 stopni? Gdy to Juli straci zainteresowanie, a on – Bryce – będzie musiał przejąć inicjatywę?

Książka Wendelin Van Draanen jest niezwykle sympatyczną lekturą, z którą można przyjemnie spędzić czas. Opowieść tę można w pewien sposób porównać do dobrego filmu familijnego, przy którym można się pośmiać, zrelaksować, a przy okazji powrócić wspomnieniami do swojego dzieciństwa – czasów pełnych beztroskich zabaw. Któż nie chciałby z powrotem stać się dzieckiem? Tak na jedną chwilę, aby przypomnieć sobie najwspanialsze momenty tamtych lat? Jeżeli jest ktoś taki, to serdecznie zachęcam go do sięgnięcia po tę książkę, jednakże polecam ją także innym, którzy choć na chwilę chcą zapomnieć o szarej rzeczywistości. Słowa znajdujące się na okładce owej książki mówią czytelnikowi, iż jest to książka z jajem – z tym się jak najbardziej zgadzam. Wydarzenia tej historii nie raz prawdziwie mnie rozbawiły.

Pamiętacie może Waszą pierwszą miłość? Wasze pierwsze zauroczenie, gdy zachowywaliście się zupełnie inaczej, niż w rzeczywistości? Czasami może lekkomyślnie, jednak wszystko po to, aby zyskać uznanie Waszego obiektu westchnień? Książka „Dziewczyna i chłopak – wszystko na opak” przypomniała mi właśnie moje pierwsze zauroczenie i choć śmiałam się z – momentami niepoważnego – zachowania Julie, to w głębi duszy doskonale wiedziałam, w jakiej sytuacji się ona znajduje, bo przecież dawniej sama przez to przechodziłam. Teraz czuję się trochę zażenowana wspominając tamte chwile i moje ówczesne zachowanie wobec chłopaka, który mi się spodobał, jednak jestem szczęśliwa, że mogłam przeczytać książkę Wendelin Van Draanen, ponieważ obudziła ona we mnie wspomnienia, które już dawno zostały w głębi mnie zapomniane.

Czy polecam tę książkę? Ależ tak – jak najbardziej! Mimo iż nie jest to ambitna lektura, to można z nią spędzić bardzo miły czas. Książka ta jest naprawdę cieniutka, posiada zaledwie 224 strony, można ją pochłonąć w tempie ekspresowym, a przy tym doskonale się bawić. Nie spodziewałam się, że tak niepozorna książka obudzi we mnie tyle wspomnień, jednak jestem z tego faktu naprawdę zadowolona.


Przeczytana: 01 marca, 2011

Pewnie niektórzy z Was dziwią się, że przeczytałam taką książkę. Ja też się dziwię, ponieważ z reguły nie sięgam po książki, które nie należą do literatury fantastycznej, a już na pewno nie po takie, które wydają mi się banalną książeczką dla osób w wieku szkolnym i gimnazjalnym. Różnie to jednak bywa, a my czasami sięgamy lub robimy coś, przed czym wcześniej zapieraliśmy się rękami i nogami …

„Wszystko zaczęło się w wakacje przed drugą klasą”. Bryce dopiero co przeprowadził się z rodziną do nowego domu, a już ma kłopot o imieniu Juli Baker, która okazuje się jego sąsiadką. Oprócz tego Juli dla Bryce’a to prawdziwe skaranie boskie, przemądrzałe dziewczę, które nie chce zostawić go w spokoju i wszędzie za nim chodzi. Juli z kolei uważa, że Bryce to najwspanialszy chłopak na świecie z cudownie błękitnymi oczami. Jest w nim zadurzona po uszy i uważa, że jest jej winien pierwszy pocałunek. Czy Juli dostrzeże w końcu jaki naprawdę jest Bryce? I czy Bryce zrozumie, że Juli może być całkiem inna niż mu się wydaje?

Bardzo sceptycznie nastawiona zabrałam się za czytanie tej książki, by po kilku stronach nie móc oderwać się od lektury i wsiąknąć w nią na całego. Tak, dobrze przeczytaliście. Sama nie mogłam w to uwierzyć, ale książka naprawdę mi się spodobała, przykleiłam się do niej i przeczytałam ją w jeden wieczór. Nie wiem co mnie tak w niej zafascynowało. Czy może lekko i zabawnie opowiadana historia, napisana przystępnym językiem? Albo sposób prowadzenie narracji to przez Bryca to przez Juli, którzy całkowicie różnie odbierali i przedstawiali te same sytuacje? Czy może właśnie sami bohaterowie, ich spojrzenie na świat i przygody jakie ich spotykały? Myślę, że to wszystko i jeszcze kilka innych elementów sprawiło, że ta książka jest taką przyjemną i ciekawą lekturą.

Oprócz tego, że jest to książka o dorastaniu i pierwszej miłości, porusza ona również inne kwestie. Pokazuje, jak ludziom żyjącym obok siebie wydaje się, że się znają, kiedy tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą. Jak po jakimś czasie, czasami nawet dopiero po kilkudziesięciu latach, dostrzegamy prawdziwe oblicze bliskiej nam osoby. I co jeśli nie spodoba nam się to, co zobaczyliśmy? Mówi o tym, że już w dzieciństwie kształtuje się charakter. Jak jedno wydarzenie może zmienić nasz sposób widzenia świata. Że są na świecie ludzie z żelaznym kręgosłupem, którzy potrafią walczyć o swoje racje i o to, co wydaje im się słuszne. Nie poddają się i czasem w niezwykły sposób wpływają na nasze dotychczasowe życie. Ale pokazuje również, że istnieją także ludzie, którzy osądzają innych i patrzą na nich z góry, mimo że nawet dobrze ich nie znają. Którzy są zwykłymi tchórzami, ponieważ nie potrafią powiedzieć prawdy. Wolą kłamać, niż zmierzyć się z własnymi lękami.

Nie wiem czy ta książka jest tak wyjątkowa jak mi się zdaje. Nie mam rozeznania w takich pozycjach, ponieważ nie czytam takiej literatury. Niektórzy z Was pewnie przeczytali dużo lepsze książki, opowiadające podobne historia, więc ta może się dla Was wydać całkiem zwyczajna. Ja jednak jestem całkowicie oczarowana tą książeczką, jej bohaterami i myślę, że z historii w niej zawartych, można się czegoś nauczyć i przemyśleć niektóre sprawy. Fajnie, że oprócz zwykłych i płytkich książek dla młodszych czytelników trafiają się takie wartościowe perełki.

[Opublikowane wcześniej na http://fantastyczne-zaczytanie.blogspot.com/]


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 18 marca, 2011

„Ideał książki o młodzieńczej miłości”

Po raz pierwszy usłyszałam o książce „Dziewczyna i chłopak wszystko na opak” Wendelin Van Draanen dzięki filmowi. Jednak gdy tylko dowiedziałam się, że jest i książka, postanowiłam najpierw zapoznać się z treścią. Wiecie, jak to mówią wśród moli książkowych – film zawsze gorszy od książki. Takim to sposobem w moje ręce dostała się ta powieść, reklamowana jako pełna humoru i jednocześnie niosąca przesłanie.

Dzieło pani Van Draanen opowiada o dwójce dzieci, a później nastolatków – Bryce’ie Loskim i Juliannie Baker. Bryce przeprowadza się do małego miasteczka, w którym od razu rzuca się na niego Juli. Obydwoje mają iść do drugiej klasy podstawówki, tak więc możecie sobie to wyobrazić: rozentuzjazmowana dziewczynka goniąca za przerażonym Brycem. Z biegiem wydarzeń bohaterowie dorastają, ich postrzeganie świata zmienia się tak samo, jak zmieniają się oni sami. Julianna traci, wcześniej ogromne, zainteresowanie swoją miłością lat kilku, a chojrak bojący się brązowowłosej dziewczynki nagle zwraca ku niej swe błękitne oczęta. Wyglądało to jak podchody. Gdy tylko jedna strona traciła zainteresowanie, druga zaczynała napastowanie. Dodało to tej pozycji masę śmiesznych momentów, zarówno jak i takich smutnych lub pełnych radości. Cała książka jest pisana z dystansem ze strony autorki, no bo kto mógłby wymyślić za powód do spotkań… kurze jajka? I to nie jedyna niespodzianka, chyba że boa dusiciel, koszykowi chłopcy i siedzenie na ścinanym piłą łańcuchową platanie jest dla was chlebem powszednim.

Bryce Loski jest przystojnym chłopakiem o jasnych włosach i głębokich oczach koloru Morza Śródziemnomorskiego u wybrzeży Grecji. Jak można przewidzieć, Julianna tonie w tych oczach… Lecz Bryce ani myśli ratować tonącą, co sprawia, że sam jeszcze bardziej się pogrąża. Z kolei Julianna Baker to miła i roztrzepana istotka o brązowych długich włosach i dość niepozornym wyglądzie. Nie są to jakieś wyjątkowe postacie, ale dla mnie jest to zaletą. Mogłam w pełni uwierzyć, że takie historie się zdarzają. Dziwne w tej lekturze było to, że dziewczyna i chłopak tak bardzo różnią się charakterami, że wydaje się niemożliwym, aby którekolwiek z nich zakochało się w tym drugim. Podczas gdy Juli jest szczera, uczynna, pomocna, pełna dobrych chęci, a także porywcza i gwałtowna, obiekt jej westchnień to po części tchórz, a po części denerwująca dorastająca kopia jego ojca. Na szczęście wystarczająco wcześnie zdaje sobie sprawę, że nie chce zostać tym duplikatem.

Poznajemy także wyjątkowo trudną nastolatkę, siostrę Bryce’a – Lynette. Pod przykrywką złości i kłótni kryje się wrażliwa dziewczyna. Pani Loski to kobieta o dobrych intencjach, która spiera się o niektóre kwestie ze swoim mężem, a ojcem głównego bohatera. Jej tata – dziadek Bryce’a – zwany również Chetem to, jak by to teraz powiedział syn Loskich, równy gość. Tak też jest w istocie. Jest to chyba moja ulubiona postać w tej pozycji. Z kolei cała rodzina Bakerów jest wspaniała. Bracie Julianny, jej rodzice i ona sama tworzą obraz rodziny niekoniecznie cieszącą się dobrami materialnymi, ale doceniającą więzi i sam fakt przynależenia do familii. Mówiąc jednym zdaniem – Wendelin spisała się na medal, jeśli chodzi o tworzenie bohaterów.

Sama „obróbka” książki, jej wygląd i opracowanie jest bardzo pomysłowe i oryginalne. Bardzo lubię lektury, w których punkt widzenia jest przedstawiony z różnych perspektyw. Tak jest i tutaj – rozdziały są na przemian pisane w narracji prowadzonej przez Bryce’a i Julianny. Okładka jest bardzo ładna, z grawerowanym tytułem i mnóstwem kolorów. Tył tej pozycji też jest wspaniały – zupełnie na opak! Sami przekonajcie się, o czym mówię… Mnie osobiście tak bardzo się spodobał ten pomysł, że jeszcze przed czytaniem byłam święcie przekonana o świetności książki.

Podsumowując, „Dziewczyna i chłopak wszystko na opak” jest idealna dla każdego – ci starsi czytelnicy przypomną sobie lata młodości, a młodsze pokolenie zdobędzie parę wskazówek i porcję zdrowego śmiechu. Jest to lektura o miłości, przemijaniu i dostrzeganiu piękna, wybaczaniu i dawaniu drugiej szansy.


Przeczytana: 29 marca, 2011

Julianna Baker po raz pierwszy ujrzała swojego sąsiada, Bryce'a Loskiego kiedy oboje mieli po 6 lat. Ona zakochała się w nim bez pamięci, on uważał, że nie ma większego utrapienia w życiu niż bycie obiektem zainteresowania Juli. Taki układ utrzymuje się aż do gimanzjum, do momentu kiedy chłopak dostrzega w swej sąsiadce to, czego dotąd nie widział, a ona poznaje jego prawdziwe oblicze i odkrywa, że Bryce wcale nie jest taką osobą, za jaką go do tej pory uważała...

Gdybym miała krótko scharakteryzować książkę "Dziewczyna i chłopak. Wszystko na opak" myślę, że najtrafniej opisałyby ją słowa: lekka, wciągająca i urokliwa opowieść z morałem. Posiadanie tych cech czyni z tej pozycji idealną lekturę dla młodzieży, głównie jej żeńskiej części. Jednak tym, co nadaje książce charakter, to "coś" i zdecydowanie wyróżnia ją spośród wielu innych "młodzieżówek" jest mądre zakończenie i ciekawa konstrukcja utworu. Nietypowa budowa powieści przejawia się w dwutorowym sposobie narracji. Każdą przygodę poznajemy bowiem z dwóch punktów widzenia, Bryce'a i Juli. W kilku innych recenzjach tej książki zobaczyłam, że dublowanie wydarzeń było oceniane jako negatywna cecha tej pozycji. Jednak moim zdaniem wcale nie jest to wada, a raczej duży atut powieści. Taki sposób narracji doskonale ukazuje jak różnie na świat może patrzyć chłopak i dziewczyna, a także uczy czytelnika, że nie należy oceniać sytuacji po pozorach, bo mogą być one bardzo mylące. Bardzo podobało mi się również zakończenie, które pozytywnie mnie zaskoczyło, bo okazało się być zupełnie inne niż z początku zakładałam. Natomiast zawarty w książce morał skłania czytelnika do refleksji i sprawia, że o tej pozycji nie zapomina się jeszcze długo po zakończeniu czytania.

Moim zdaniem autorce należy się również ogromny plus za stworzenie tak sympatycznych i realistycznych postaci. Od samego początku moją ogromną sympatię wzbudziła Juli, cała jej rodzina a także dziadek Loski. Mniej pozytywne odczucia towarzyszyły mi natomiast względem Bryce'a i jego ojca, jednak nie było to spowodowane ich złą konstrukcją a po prostu okropnym charakterem.
Ciekawi i autentyczni bohaterowie sprawili, że książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i przez cały czas identyfikowałam się z jej postaciami. Zawsze w trakcie lektury zwracam ogromną uwagę na autentyczność bohaterów i możliwość wczuwania się w ich przeżycia. Często obecność tego elementu, lub jego bark, przeważa na mojej ocenie danej pozycji. Na szczęście, w tym przypadku książka jak najbardziej zaspokoiła moje oczekiwania względem bohaterów i z przyjemnością sięgnę po kolejne utwory pióra Wendelin Van Draanen.

Pozycja "Dziewczyna i chłopak. Wszystko na opak" jest napisana lekkim, zabawnym językiem, dzięki czemu czyta się ja naprawdę szybko i przyjemnie. Wielokrotnie w trakcie lektury zabawne dialogi i komiczne sytuacje rozbawiły mnie niemalże do łez. Książkę polecam głównie żeńskiej części młodzieży choć sądzę, że i nieco starszy czytelnik odnajdzie w niej coś dla siebie. Może dzięki niej przypomni sobie swoje dzieciństwo i pierwszą miłość? A ja lekturę tej książki bardzo polecam jako formę relaksu a przy okazji także pretekst do chwili refleksji.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 07 marca, 2011

Miałam ochotę na coś lekkiego. Głównym bohaterem jest Bryce Loski i Julianna Baker. Rozdziały w książce są pisane naprzemiennie, raz z perspektywy Bryce'a, raz z perspektywy Julianny. Cieszę się, że miałam okazję przeczytać tę książkę.

Na początku myślałam, że się strasznie rozczaruję i nie dam rady przeczytać tej książki do końca. Powód? Juli sprawiała wrażenie głupiej, zakochanej bez pamięci nastolatki. Czyniło ją to bardzo irytującą. Na szczęście później, można powiedzieć, że role się odwróciły. Ktoś może odnieść wrażenie, że to kolejna głupia książeczka o zakochanych nastolatkach, jak zwykle z dobrym zakończeniem. Nic bardziej mylnego. Książka owszem, opowiada o pierwszej miłości, ale to nie wszystko. Doszukać się można znacznie głębszego znaczenia. Jak pierwsze wrażenie może zaślepić człowieka? Przekonuje się o tym Juli. Przekonuje się także o tym, jak takie zaślepienie i mylne przekonanie o człowieku boli.

Według mnie jest to książka wyjątkowa. Momentami śmieszy, ale także wzrusza. Jest pełna ciepła. Pokazuje jak jedno wydarzenie może zmienić nasze poglądy na świat i nastawienie do ludzi. Każdy człowiek potrzebuje wsparcia od bliskiej osoby. Po tej lekturze koniecznie muszę obejrzeć ekranizację. Polecam każdemu.


"Jedyne, o czym marzyłem, to żeby Juli Baker zostawiła mnie w spokoju. Żeby się odczepiła, dała mi trochę luzu"

Taki słowami rozpoczyna się powieść Wendelin Van Draanen - amerykańskiej autorki, która w swoim życiu wykonywała już różne zawody - od operatora wózka widłowego, po nauczycielkę w gimnazjum włącznie. Na swoim koncie pisarka posiada cykl przygodowo-detektywistyczny, natomiast prywatnie mieszka z mężem i dwoma synami w Kalifornii. Do ulubionych zajęć autorki należy m.in. czytanie, bieganie i słuchanie rock’n’rolla.

"Dziewczyna i chłopak wszystko na opak" przedstawia czytelnikom historię Bryce'a Loskiego i Julianny Beker - dwójki nastolatków, których znajomość rozpoczęła się, gdy oboje mieli po sześć lat...

Całość książki została opowiedziana z dwóch perspektyw i na dobrą sprawę, to wszystko co mogłabym powiedzieć na temat fabuły tej książki. Ku swoich najszczerszych chęci nie odnalazłam w niej niczego co skłoniłoby mnie do ponownego sięgnięcia po dzieło Wendelin Van Draanen. No bo ile można czytać o tym, jak Juli biega za Bryce'm starając się o jego względy? Ile można wysłuchiwać narzekań chłopaka, któremu nie podoba się fakt, iż prześladuje go własna sąsiadka? Oczywiście nie obyło się również bez tego, że w pewnym momencie lektury wszytko wywraca się do góry nogami i nastolatka zdaje się być obojętna na koniec zaloty swojego znajomego.

Być może cała sytuacja wyglądałaby całkiem inaczej, gdyby autorka powieści przedstawiła wymyśloną przez siebie historię nieco inaczej - bardziej ambitniej. Tymczasem strasznie irytowały mnie powtórzenia, których nie dało się nie zauważyć podczas balansowania pomiędzy narracjami bohaterów. Dzięki temu niektóre dialogi miałam okazję przeczytać dwukrotnie, a w jednym miejscu pojawił się nawet błąd rzeczowy. Najwyraźniej bohaterowie nie ustalili wspólnej wersji tego, czy w danej scenie rozmawiali ze sobą, czy też Juli była nieugięta i nie pozwoliła swojemu towarzyszowi dojść do słowa.

Nie mniej jednak "Dziewczyna i chłopak wszystko na opak" jest książką, która - prócz swoich wad - posiada także i zalety. Podczas zagłębiania się w lekturze odkrywamy bowiem, iż w swojej powieści Wendelin Van Draanen porusza wiele trudnych i zarazem ważnych tematów, z którymi wielu z nas spotyka się na co dzień. Z całą pewnością możemy do nich zaliczyć sytuację osób dotkniętych różnymi dysfunkcjami. W powieści całkiem sympatycznie opisano mężczyznę, który będąc upośledzony umysłowo i przebywając w specjalnym ośrodku został zaktywizowany do pracy. Nie wykonywał on rzecz jasna jakichś skomplikowanych czynności, jednak potrafił o siebie zadbać i dodatkowo czuł się potrzebny innym.

Po przeczytaniu całości książki utwierdziłam się także w przekonaniu, iż z miłą chęcią udusiłabym pana Loskiego. Za nic w świecie nie zrozumiem, jak można oceniać kogoś na podstawie tego, jak wygląda jego podwórko, albo czy jest się zamożnym, czy też nie... Jak w ogóle można wpajać tego typu wartości własnym dzieciom? Ma-sa-kra!!!


Podsumowując!


"Dziewczyna i chłopak wszystko na opak" jest pozycją literacką, która została napisana przy pomocy zrozumiałego dla wszystkich języka. Jest on w stanie zatrzymać przy sobie czytelnika na wiele godzin, a w duecie z fabułą doskonale sprawdza się w roli myślowego prowokatora. Nie do końca rozumiem dlaczego , jednak tą książkę poleciłabym przede wszystkim osobom studiującym pedagogikę ale i także młodzieży.




Wydawnictwo Galeria Książki, luty 2011
ISBN: 978-83-62170-12-8
Liczba stron: 224
Ocena: 4/10


Przeczytana: 11 czerwca, 2011

"Dziewczyna i chłopak..." to książka w zasadzie o pierwszej miłości. A dokładniej takiego zauroczenia, zafascynowania drugą osobą. Juli Baker, gdy tylko spotkała Bryce oszalała na jego punkcie. A on unikał jej jak ognia. I tak trwało przez sześć lat. Juli wyciszyła się i starała się ignorować chłopaka, co wychodziło jej nader dobrze. Jednak to co robiła... sprawiło, że chłopak z kolei zaczął interesować się nią.

Książka pisana jest w ciekawy sposób, który da się już zauważyć na okładce, gdzie słowa książki są umieszczone na opak (słowa Bryce'a od góry, słowa Juli, do góry nogami, czytane od dołu). Natomiast w środku każdy rozdział pisany z innej perspektywy - raz Bryce, raz Juli, w taki sposób, że każda para rozdziałów opisuje to samo wydarzenie z innego punktu widzenia. Zrozumiałam to szybko, ale niestety równie szybko zauważyłam, że wypowiedzi nie pokrywają się ze sobą. Dialogi powinny być te same... A jednak różnią się, zależnie czy opowiada Bryce czy Juli, zupełnie jakby nie rozmawiali ze sobą, a z innymi osobami. Sens jest taki sam, ale słowa inne, czasem nie ma całych wypowiedzi - gdy ja po poprzedniej osobie sądziłam, że po prostu to był koniec dialogu, nagle z punktu widzenia Juli było go jeszcze całkiem sporo.

To dziwne, ale nie polubiłam głównych bohaterów jednakowo. Nie byłam zaślepiona jak Juli, i widziałam, że Bryce wcale nie jest taki idealny za jakiego go miała, jakby się nie starał. Ale polubiłam Juli, szczerą, radosną, trochę naiwną, ale zawsze chętną do niesienia pomocy i dbania o to co kochała - jak w przypadku koszykowych chłopców i plantana. Przypadł mi do gustu dziadek Bryce'a, który nie miał takich ograniczeń jak wnuk. Szczery, bezinteresowny, myślę, że miał trochę wpływ na Bryce'a, dzięki czemu książka zakończyła się tak, a nie inaczej. Choć i tak sądzę, że książka została taka "niedopowiedziana". Zupełnie jakbyśmy mogli wybrać zakończenie jakie chcemy, jakie my uznajemy za najprawdopodobniejsze.

Nie myślcie, że mi się nie podobała. Jednak po tylu pozytywnych recenzjach jakie czytałam, oczekiwałam czegoś bardziej fascynującego. Książka nie jest zła, zabawnie było śledzić początkowe rozterki bohatera ukrywającego się przed Juli. Naiwne myślenie Juli i "ratowanie" go z opresji, tj. przenoszenia pudeł do domu. Akcja z koszykowymi chłopcami. Książka porusza też inne problemy - zrozumienie w rodzinie, akceptacja osób upośledzonych umysłowo i u Bryce'a - zrozumienie samego siebie i podejmowanie właściwych decyzji.

Choć książka nie zachwyciła mnie tak jak oczekiwałam to na pewno obejrzę film i kiedyś do niej wrócę. Mimo wszystko to była przyjemna lektura, a i z takimi warto się zapoznać.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 19 marca, 2011

Mając ochotę na coś lekkiego a zarazem życiowego nie znajdziemy lepszej lektury od "Dziewczyna i chłopak wszystko na opak". O utworze dowiedziałam się głównie dzięki filmowi i jak to bywa, wiedziałam, że muszę przeczytać ten utwór, który, mimo że śmieszny, nie jest kolejną głupią i pustą komedią.


Bryce i Juli znają się odkąd skończyli sześć lat. Ona, zabójczo w nim zakochana i chodząca za nim krok w krok, jest przez niego ignorowana. On, za każdym razem gdy się odwróci widzi ją, swoją prześladowczynie. Z biegiem lat ich pogląd na świat się zmienia, a także ten , na drugą osobą. Juli dochodzi do wniosku, że Bryce nie jest odpowiedni na kandydata na jej chłopaka, on, zaczyna twierdzić przeciwnie.Co z tego wyniknie ?


Książka zaczęła wywoływać u mnie wybuchy śmiechu już od pierwszej strony. Nie okazała się na szczęście kolejną pustą książką o przeżyciach miłosnych nastolatków, ale naprawdę dobrym, lekkim utworem, który czytało się z uśmiechem na twarzy i przyjemnością. Mimo, że oczywiście głównym tematem jest miłość, można dopatrzyć się w niej czegoś głębszego. Muszę przyznać, że w kilku momentach uciekła mi jakaś łezka, jednak nie przejęłam się tym zbytnio . Pokazała mi, że jedno, z pozoru błahe wydarzenie jest w stanie zmienić nasze całe życie i dała mi także jedną, ważną naukę. Zawsze należy patrzeć głębiej. Nigdy nie powinniśmy osądzać ludzi po pozorach, gdyż są one bardzo często mylne.


Perspektywa, co jest dużym plusem, przedstawiona jest z punkty widzenia Bryce i Juli. Każde wydarzenie interpretują na swój własny, odmienny sposób. Zanim jeszcze zabrałam się za czytanie nie dokładnie wiedziałam co może oznaczać tytuł, jednak teraz już wiem, że pasuje do tego utworu idealnie. Zachwyca nie tylko treść, ale i oprawa graficzna, która zachwyciła mnie kolorami i żywością :)


Moim zdaniem ta książka ma w sobie to coś, co przyciąga czytelnika i nie pozwala mu się od niej oderwać. Jest pełna uczuć, wesołości, a jednocześnie nie jest banalna. Jak dla mnie to wielki plus a zarazem powód, do jej przeczytania. Ja tymczasem mam dziwne
wrażenie, że jeszcze nie raz wrócę do "Dziewczyna i chłopak wszystko na opak".


Przeczytana: 08 września, 2011

Ostatnio nie mam szczęścia do lektur. Większość z moich własnych, nienarzuconych wyborów to straszne niewypały, które sprawiają mi zawód. Po "Dziewczyna i chłopak wszystko na opak" sięgnęłam ot, w przypływie chwili. Pozytywem była jej niewielka objętość. W końcu 222 strony to nie tak wiele, więc chyba nawet powieść obyczajowa nie zanudzi mnie na śmierć, a przynajmniej zaczynając tą lekturę, miałam taką nadzieję.

Bryce Loski to zwyczajny gimnazjalista. Ale ma problem. I ten problem nazywa się Julianne Baker. Bowiem dziewczyna ugania się za nim od drugiej klasy. Ale on tylko chce spokoju i pragnie, by się od niego odczepiła. Już siedem lat trwają te jej zaloty i jego uniki. To jak zabawa w podchody. Ale teraz role się odwracają. Gdy chłopiec zauważa, że pozory mylą, i Juli jest bardzo ciekawą i miłą osobą, dziewczyna zauważa, że myliła się co do Bryce'a. Może chłopiec wcale nie jest taki boski, za jakiego go uważała.

Juli Baker to energiczna, pełna radości i ciepła dziewczynka. Z jej perspektywy wiele spraw nabiera kolorów i magii. Wszystko wydaje się być ciekawsze, gdy widać to z jej perspektywy.

Bryce natomiast, jak to chłopiec, rzeczywistość postrzega taką, jaka jest. I nie lubi Juli. Uważa ją za denerwującą osobę, mimo, że nie poznał jej bliżej. Wykorzystuje ją, mimo, że wie, iż tak być nie powinno. To tchórzliwy chłopiec, dla którego liczy się zdanie kolegów i rodziców. Często ma problem, by powiedzieć coś komuś w twarz.

Jak wiadomo, każde z tej dwójki widzi wszystko inaczej. Każde z nich ma inne uczucia i inaczej odbiera rzeczywistość, sygnały innych oraz znaki od losu. Zarówno Juli, jak i Bryce, przedstawiać będą swoją wersję wydarzeń tak, aby postawić siebie z korzystniejszej strony, w lepszym świetle. Dlatego autorka stosowała narrację pierwszoosobową, zmieniając narratora co rozdział - raz chłopiec, raz dziewczynka. I to było korzystne. Pozwalało zapoznać się z punktem widzenia obojga, co dla czytelnikowi pozwalało poznać lepiej całą historię. Ale miało też swoją złą stronę, bowiem niekiedy było denerwujące. Niektóre wydarzenia czytane dwukrotnie stawały się irytujące. Tak samo jak bohaterowie, gdzie szczyt szczytów osiągnął tata Bryce'a. Facet był strasznie dwulicowy i podły. Już od samego początku wydawał mi się podejrzany i znajdował się na celowniku, odstrzale.

Najbardziej barwną i kolorową postacią (oprócz Juli) z jaką się spotkałam w tej powieści, była siostra Bryce'a. Lynetta, bo tak ma na imię, to prawdziwa dorastająca nastolatka. Często się buntuje, ma dziwne poglądy. Nie spodziewałabym się po niej niektórych reakcji, zachowań. A jednak, zaskoczyła mnie. Nie jest osobą powierzchowną, choć ma jakieś... głupawki? Nie wiem, jak to nazwać. I jest pod pewnym względem do mnie podobna. Przypominam ją bardziej, niż bym chciała. A jest to kwestia dzielenia wszystkich dań na jadalne i niejadalne. Obydwie wyszukujemy w potrawach podejrzanych rzeczy. Albo nie będziemy jadły czegoś, co może spowodować salmonellę. A to przysparza wielu ciekawych i śmiesznych sytuacji.

Historia Bryce'a i Juli jest wesołą opowiastką o dojrzewaniu i pierwszej miłości. Autorka wysuwa na światło dzienne problemy z jakimi boryka się całe dzisiejsze społeczeństwo, nie tylko młodzież. Porusza takie tematy jak akceptacja, niepełnosprawność, czy też indywidualizm. Nie brakuje w niej humoru, choć książka często przynudza czytelnika. Bardzo podobała mi się scena z kurami, podczas której uśmiałam się, jak rzadko kiedy mi się zdarza, lecz hodowla jajek przez dziewczynkę zanudziła mnie okropnie i nie mogłam się doczekać, aż Juli przestanie o nich bredzić.

Warto też rzucić okiem na szatę graficzną książki. Czy tylko mnie bohaterowie na niej ujęci wydają się sztuczni? Są radośni, ale to ich szczęście nie wygląda naturalnie. Warto wspomnieć też o ekranizacji powieści, która powstała w 2010 roku. Niestety, albo na szczęście, jej nie widziałam, gdyż książka mnie nie zachwyciła.

Powieść nie jest pozycją świetną, brawurową. To raczej przeciętna i niewyróżniająca się z tłumu historia, jakich wiele. Osoba, która nie przepada za powieściami o tejże tematyce, raczej nie będzie nią zachwycona. Myślę, że to taki dobrze wykreowany i lekko napisany... kicz? To chyba za mocne słowo. W gruncie rzeczy prócz zabawnych sytuacji, parodii współczesnego społeczeństwa, jest to książka o problemach młodych ludzi. Może i podoba się ona czytelnikom uwielbiającym powieści obyczajowe i młodzieżowe, to jednak mi niekoniecznie. Wiem, że kiedy zostanę starą babą po trzydziestce, będę czytać tylko takie (i romansidła), to jeszcze nie jest ten czas. Na chwilę obecną niczym mnie nie zachwyciła.


Przeczytana: 24 kwietnia, 2011

Chyba każdy z nas od czasu do czasu odczuwa potrzebę sięgnięcia po jakąś lekką literaturę, która zapewnia odprężenie na kilka godzin, prawda? Książką tego typu jest właśnie „Dziewczyna i chłopak wszystko na opak” autorstwa Wendelin Van Draanen.

Czytając poznajemy losy Julianny Baker i Bryce’a Loskiego, od momentu gdy oboje mają po siedem lat do czasu gdy chodzą już do gimnazjum. Wszystko co ich dotyczy idealnie opisuje tytuł książki. Wszystko na opak. Właśnie tak można opisać ich relacje. Juli zwariowała na punkcie Bryce’a gdy tylko go ujrzała. On natomiast miał ochotę uciec przed nią na drugi koniec świata. Ona robiła wszystko by być najbliżej niego, on by być jak najdalej od niej. Taka sytuacja utrzymuje się przez całą podstawówkę. Zmiany następują dopiero w gimnazjum kiedy to w wyniku nieszczęśliwych (a może i szczęśliwych?) splotów wydarzeń Bryce zaczyna rozumieć swoje błędy i stara się je często w dość niezręczny sposób naprawić, a co najistotniejsze zaczyna zupełnie inaczej postrzegać dziewczynę, z którą nigdy nie chciał mieć nic wspólnego. Nagle zdaje sobie sprawę z tego, że chciałby ją bardziej poznać. Z kolei Juli chociaż pozornie pozostaje taka jaka była zawsze, jej sposób myślenia też ulega zmianom i ona również zaczyna inaczej patrzeć na Bryce’a, tym razem w niekoniecznie pozytywnym świetle.

Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie. Czytając o perypetiach bohaterów odczuwałam specyficzną i niezwykle sympatyczną atmosferę. Podobał mi się sposób prowadzenia narracji. W jednym rozdziale o danych wydarzeniach opowiadał Bryce, w kolejnym Juli. To sprawiało, że można było spojrzeć na wszystko z perspektywy obydwu bohaterów, a nie tylko uzależniać się od opinii jednego z nich. Historia tych dwojga nastolatków niesie z sobą przede wszystkim niezłą dawkę pozytywnej energii. W całość zostało także umiejętnie wplecione kilka bardzo ważnych spraw, takich jak brak akceptacji osób upośledzonych umysłowo, a także to, że nie należy ufać pozorom. Do tego wszystkiego dochodzi zakończenie. Jest ono według mnie wspaniałe. Świetnie wieńczy całą powieść. Można by powiedzieć, że w pewien sposób daje ono nadzieję na lepsze jutro.

Na podstawie książki postał film. W zwiastunie wydaje się on idealnie oddawać klimat tej uroczej książki więc bardzo chciałabym go jak najszybciej obejrzeć. Poza tym towarzyszy mu muzyka rodem z lat 60tych, bo najprawdopodobniej właśnie w tym czasie toczy się akcja książki. A ta muzyka, jest tak radosna i energetyczna, że można tylko się uśmiechnąć :)

Wracając do samej książki. Jak najbardziej polecam. Na pewno nie zmarnujecie czasu czytając ją :)
A na koniec jeszcze zdanie, nad którym kilka razy zastanawiała się Juli, a które i ja bardzo lubię i cenię:

„Całość to więcej niż suma części”


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Wymienię
Przeczytana: 25 lutego, 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"Tego było za wiele. Zatrzymałem się i już miałem jej powiedzieć, żeby spadała, kiedy stało się najdziwniejsze. Zamachnąłem się, żeby się od niej wyzwolić, i jakimś cudem moja opadająca ręka zaplątała się w jej dłoń. Nie do wiary! Stałem tam i trzymałem tę błotną małpę za rękę!"

Ze względu na to, że ostatnio ciągle gustuję tylko w fantastyce, nie spodziewałam się, aby ta książka jakoś poruszyła moje serce czy coś w tym stylu. No i niesamowicie się myliłam. Mam w zwyczaju pisać notatki do recenzji podczas czytania. Tu większość czasu pisałam. To, co tu przeczytacie, jest kilka razy skróconym tekstem wersji pierwotnej.
Po pierwsze, bardzo spodobał mi się pomysł na tylnią stronę okładki. Bo, tak jak wskazuje tytuł, jest tam wszystko na opak. Aby przeczytać opis, musimy odwracać książkę do góry nogami. To, co mówią główni bohaterowie jest napisane w przeciwnym kierunku.

Historię rozpoczynamy z punktu widzenia Bryce'a, kiedy właśnie wprowadza się do nowego domu i zaczyna II klasę. Od pierwszego momentu nie trawi Julianny, która, jak na złość, ewidentnie do niego ciągnie. Po tym, jak chłopak powie nam kilka zdań o swoim życiu, zamieniamy się rolami. Kolejny rozdział dotyczący tej samej sytuacji widzimy oczami Juli. A potem znów wracamy do Bryce'a i kontynuujemy przygodę. I tak w kółko. Dzięki tej zamianie zauważamy, co jedno myśli o drugim. Nie wystarczy więc przeczytać opowieści jednego z nich. Czułam się, jakbym czytała dwie odmienne historie, ale w jakimś stopniu powiązane.
Z czasem ich uczucia się odwracają. "Na opak", prawda? Teraz to Bryce goni za Juli. Czy jednak wrócą do niej emocje, które zdążyły już uciec?
Kiedy przeczytamy, na pewno znajdziemy mnóstwo powiązań z naszym życiem. Może nie dosłownym, ale coś na pewno. W dodatku będziemy mieć możliwość dokładnego zinterpretowania powiedzenia "kto się lubi ten się czubi". Dowiemy się też, jak jedno słowo może zmienić całe nasze życie.
Jest to typowa książka odstresowująca, którą pochłoniemy w jeden wieczór. Do przeczytania jeszcze bardziej zachęcił mnie fakt, że już 4 marca będziemy mogli zobaczyć ekranizację. Podejrzewałam, że książka będzie typowo młodzieżowa, ale osoba w każdym wieku znajdzie coś dla siebie w tej pięknej, czasem wzruszające i dowcipnej opowieści.

"Zanosiło się na to, że będzie przenosił te pudła, aż padnie, a do tego czasu Bryce mógłby już wyzionąć ducha. Paść trupem, zanim zdąży się wprowadzić! Tragizm tej sytuacji sprawił, że wskoczyłam do ciężarówki. Musiałam mu pomóc! Musiałam go ratować!"

Dziewczyna i chłopak Wszystko na opak
Flipped
Wandelin Van Draanen
Galeria Książki
224 strony


Na półkach: Przeczytane, Recenzyjnie
Przeczytana: 18 marca, 2011

Na tą książkę trafiłam gdzieś na blogu. Stwierdziłam, że może być nawet ciekawa i zapisałam na listę oczekujących. Gdy nadarzyła się okazja wybrałam ją ;) Opis z tyłu jest… inny ;) nawiązuje do tytułu książki. Żeby przeczytać opis trzeba odwracać książkę… nie powiem intrygujące…

Ostatnio trafiam na książki, które są pisane z różnych punktów widzenia. Tak i było z tą książką. Rozdziały były pisane z punktu widzenia Brycea i Juli na przemian. Lubię taką formę ponieważ można bardziej się wczuć we wszystkich głównych bohaterów powieści.

Wcześniej wspomniany Bryce – bo to od niego zaczyna się książka – wprowadza się do nowego domu wraz rodziną przed początkiem II klasy. Od razu spotyka Juli i już po kilku chwilach wie, że jej nie polubi. Dziewczyna jest wulkanem energii, przemądrzała i natrętna. Od początku marzył by dziewczyna dała mu spokój. Jednak z czasem może się to zmienić… Lecz czy wtedy nie będzie za późno?

Drugą główną bohaterką jest Juli. Dziewczynka ciesz się, że będzie miała nowego przyjaciela. Gdy dochodzi do spotkania zakochuje się nim. Uważa, że jest ideałem. Mylnie odczytuje jego zachowanie myśląc, że jest nieśmiały. Z czasem się zmienia, dorasta i inaczej patrzy na świat i tym samym na Brycea.

Książka jest ciekawa i łatwa w odbiorze mimo poruszanych tematów w niej. Oprócz miłości nastolatków i tego jak się zmieniają z biegiem lat poruszane są też inne tematy. Jest mowa o tym, ze charakter kształtuje się już od dziecka co uważam za słuszne stwierdzenie. Nowa jest również o tym, że mimo tego iż mieszka się obok siebie kilka lat i wydaje nam się, że się znamy tak nie jest. Wiemy tylko to co chcą żebyśmy wiedzieli, albo nam tak lepiej. Bo prawda może nam się nie spodobać. A jednak czegoś mi brakuje w tej książce… jest… no sama nie wiem… ale mimo wszystko polecam, bo warto przeczytać.


Autor: Wendelin Van Draanen
Tytuł: Dziewczyna i chłopak wszystko na opak
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: luty 2011
Liczba stron: 222


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 kwietnia, 2011

Muszę przyznać, że po tej lekturze nie spodziewałam się zbyt wiele. Myślałam, że będzie to kolejna książka o miłości nastolatków zakończona jak w amerykańskich "filmach" dla młodzieży- happy endem. Na szczęście byłam w błędzie. To naprawdę zabawna, ale przede wszystkim dająca wiele do myślenia lektura. Jest tu mnóstwo ciekawych refleksji, przy których warto się zatrzymać i, z których warto wyciągnąć wnioski. Dowiadujemy się, że czasem jesteśmy tak zaślepieni, że nie dostrzegamy jakimi ludźmi się otaczamy. Jest to także lektura o dążeniu do celu, o uświadomieniu sobie co jest ważne w życiu.


Na półkach: Przeczytane, Do recenzji
Przeczytana: 29 marca, 2011

Książka ta trafiła do mnie przypadkowo. Nie powiem, spotkałam się na kilku blogach z jej recenzją, że lekka, przyjemna.

Po książki przeznaczone dla młodzieży już nie sięgam, są dla mnie teraz za bardzo dziecinne. Nie wiem, może po prostu nie trafiłam na taką, która mnie zainteresowała?
Ale skoro ta wpadłam mi w ręce to postanowiłam dam jej szansę.

Bryce Loski przeprowadza się w wieku 6 lat do nowego domu. I już pierwszego dnia napotyka na Juliannę.
Bryce, jak to chłopak chciał poznać nowych kolegów, biegać po podwórku, mieś wiele wspaniałych przygód. A o dziewczynach to tym bardziej nie myślał. I już od pierwszego spotkania Juli wiedział,że tej dziewczynki nie polubi. Stara się jej unikać jak tylko można. Ale Julianna jest natrętna, przemądrzała i bardzo odważna.
Tak jak Bryce nie polubił Julianny, tak Juliannie ten spodobał się od pierwszego wejrzenia. Te jego piękne błękitne oczy i blond włosy. Julianna jest bardzo mądra, bardzo dużo wiem, wiele rzeczy ją interesuję, dlatego też w szkole nie ma żadnych problemów. Stara się wzbudzić swoje zainteresowanie w chłopaku poprzez to, że zaczyna pomagać mu na sprawdzianach, a Bryce? A Bryce to wykorzystuje, chociaż nadal olewa sobie dziewczynę.
I tak jest przez wiele lat, aż do gimnazjum. Julianna dorasta ma inny wzgląd na świat i stwierdza, że jednak nie ma sensu uganianie się za Bryce`m. A co na to Bryce? A to już zostawię w tajemnicy.

Pomimo, że podeszłam do książki z rezerwą, to jużod pierwszej strony wiedziałam, że szybciutko przeczytam książkę do końca.
Bardzo podobał mi się układ książki. Każda historia opowiedziana z dwóch perspektyw: perspektywy Bryce`a i Julianny. W ten sposób możemy się ustosunkować do każdego bohatera oddzielnie i łatwiej go nam wtedy ocenić.
Chociaż prze ukazanie historii z 2 perspektyw łatwo nie zauważyć pewnego istotnego błędu w treści, który pomimo to nie wpłynął jakoś znacząco na jej odbiór- może to było zamierzone?

"Dziewczyna i chłopak wszystko na opak" to bardzo mądra książka. Opowiada o pierwszej szczenięcej miłości, która trwa i trwa z biegiem lat, o dojrzewaniu, dorastaniu.
Pokazuje nam na prostych przykładach, że nie należy oceniać ludzi po pozorach, po tym jak wyglądają, gdyż możemy wtedy stracić to co w naszym życiu najważniejsze.

"Dużo też myślałam o tym platanie, co na początku uznałam za przejaw melancholii. Później jednak przypomniałam sobie, że mama nazywała to drzewo pomnikiem niezłomności. Przeżyło mimo uszkodzeń w młodym wieku. Urosło. Inni uważali, że było brzydkie, ale ja nigdy tak nie myślałam.
Może to zależy tylko od tego, jak się patrzy. Może są rzeczy, które ja uważam za brzydkie a dla innych są piękne." (s. 149)

Pomimo, że jest to książka młodzieżowa, to z czystym sumieniem polecam ją tym którzy jeszcze po nią nie sięgnęli.
Może znajdziecie w niej coś ważnego dla siebie, co pozwoli Wam spojrzeć na świat inaczej?


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 marca, 2011

Czasami zdarza się tak, że jakaś książka zupełnie przypadkowo trafia nam w ręce. Podchodzimy do niej nieufnie, zastanawiamy się co też takiego przyniesie nam w sobie. I jaka jest nasza radość, gdy odkryjemy, że tytuł, choć przeznaczony dla młodzieży, jest piękną i uniwersalną opowieścią o tym, co w życiu jest najważniejsze. Tak właśnie wyglądało moje pierwsze spotkanie, mam nadzieję, że nie było ono moim ostatnim, z twórczością Wendelin Van Draaken. Książka, o której pragnę Wam opowiedzieć nosi tytuł Dziewczyna i chłopak wszystko na opak.

Bryce Loski właśnie przeprowadził się z rodziną do nowego domu. Zapewne jak każdy siedmiolatek marzył o nowych kolegach i niesamowitych przygodach. Lecz jego plany zniweczyło pojawienie się Juli Baker. Rezolutnej, młodej panny, mieszkającej obok domu Loskich. Bryce jeszcze nie wiedział, że w momencie, w którym złapał Juli za rękę, przypieczętował swój los. Dziewczyna, zauroczona naszym bohaterem, zaczęła go śledzić, zaczepiać i wprawiać w zakłopotanie. Trwało to wiele lat. A co na to Bryce? On tylko pragnął by Juli w końcu znalazła inny obiekt zainteresowań.

A co o Bryce myślała Juli? Nie powiem, to trzeba po prostu przeczytać samemu, gdyż w innym wypadku zepsułabym Wam całą przyjemność z odkrywania tej pięknej historii. Fabułę śledzimy z dwóch różnych perspektyw. W jednym rozdziale poznajemy punk widzenia Bryce, w drugim Julie. I tak na zmianę, do samego końca. Taka sposób narracji bardzo przypadł mi się spodobał, ponieważ pozwala czytelnikowi na zagłębienie się w psychikę głównych bohaterów. Pozwala spojrzeć na opisywane wydarzenia z innej strony, przez co nasza opinia stanie się bardziej obiektywną.

Dziewczyna i chłopak wszystko na opak zauroczyła mnie od pierwszej strony. Historia ta opowiada nie tylko o pierwszym zauroczeniu oraz o dojrzewaniu. Jest to również pełna ciepła opowieść o potrzebie rozmowy, poznawaniu drugiego człowieka oraz byciu wiernym swoim ideałom. Pokazuje jak ludzie, którzy żyją obok siebie, są sobie tak naprawdę obcy. Jak wiara w stereotypy może zaślepić nasze opinie, przez co możemy odrzucić coś, co w naszym życiu byłoby najpiękniejsze. Książka ta przyciąga i nie pozwala odejść, aż nie poznamy dalszych losów Juli i Bryce’a. A zakończenie wcale nie jest takie oczywiste. Zdecydowanie zauroczył mnie humor, zwłaszcza komentarze Bryce, przesłanie oraz styl Wendelin Van Draaken.

Dziewczyna i chłopak wszystko na opak to mądra książka, która w prosty sposób przypomina nam o tym, co wżyciu jest najważniejsze. I choć przeznaczona jest dla młodzieży, to jednak jej przesłanie jest uniwersalne i każdy odnajdzie w niej coś dla siebie, ponieważ historia Juli i Bryce’a to piękna opowieść o odnajdowaniu swojego miejsca w życiu, o odpowiedzialności za własne czyny oraz o potrzebie rozmowy. Polecam!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 kwietnia, 2011

Ona, gdy tylko go ujrzała, zakochała się. On, gdy ją zobaczył, uciekł. To było w drugiej klasie i niewiele się zmieniło aż do gimnazjum. Ona mówi: „Mój Bryce. Bryce, który wciąż był mi winien mój pierwszy pocałunek”. On mówi: „Prawie siedem lat trwają te nasze podchody i uniki”. Później jednak wszystko się odwraca. Gdy on zaczyna dostrzegać w niej coś więcej niż sądził po pozorach, ona dochodzi do wniosku, że on nie jest tym, za kogo go brała.

Nigdy nie lubiłam książek wydanych w tym samym czasie co film z plakatem owego na okładce i promowanych powoływaniem się na film.

Ta pozycja jednak mnie miło zaskoczyła.Nie jest to ,a przynajmniej nie wydaje się to być na siłę przetworzony scenariusz ,lecz naprawdę fajna i miła opowieść o dwójce nastolatków. Bardzo spodobał mi się również przekaz - książka została napisana w naprawdę fajny i co najważniejsze bardzo oryginalny sposób ,przedstawiający sytuacje z punktu widzenia obu postaci.Technicznie też jest bardzo oryginalnie i estetycznie - chodzi mi głównie o bardzo pomysłowy "tył" okładki ,jak zobaczycie to dowiecie się o czym mówię :D

Ja odebrałam tę książkę jako pewną satyrę i komedię ,która w bardzo subtelny sposób wyśmiewa każdego z nas i pokazuje nam nasze wady, jednak ,gdy któryś z czytelników sobie tego nie życzy ,może bardzo łatwo to obejść .Pozycja ta mimo ,że skierowana jest głównie do młodzieży myślę,że wywoła równie wielkie salwy śmiechu również u starszego pokolenia - bo ,każdy z nas był lub jest w młodzieńczym wieku i popełnia mnóstwo przeróżnych ,czasem wręcz śmiesznych błędów.Uważam też,że po lekturze każdy z nas może wyciągnąć z tej powieści pewien morał, mówiący o wybaczaniu ,dostrzegania piękna ,tego co mamy na wyciągnięcie ręki ,no i starszym odbiorcom przypomni lata młodości i przywoła wiele zapewne bardzo ciekawych i śmiesznych wspomnień.
Podsumowując twór Wandelin Van Draanen jest pozycją dla dosłownie każdego czytelnika w każdym wieku i zapewniam ( wiem ,że biorę na siebie dużą odpowiedzialność :D) ,ze nie będziecie się przy niej nudzić.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 czerwca, 2011

Bryce i Julii poznali się w dniu, w którym on przeprowadził się i stał jej sąsiadem.Ona zakochała się w nim, a on uciekł do mamy. Od chwili gdy przypadkowo złapał ją za ręk, ona myślała tylko o niedoszłym pocałunku. On myślał tylko o tym jak uciec od jej cielęcego wzroku. I tak aż do gimnazjum. Później jednak wszystko się odwraca. To on o niej myśli i wypatruje ją, a ona próbuje wyrzucić go z głowy, bo nie jest tym, za kogo go wcześniej brała.

Gdy zaczynałam czytać tę lekturę wiedziałam o czym ona jest, jak się skończy i jak się wszystko potoczy. Wiedziałam to, bo oglądałam film. Chciałoby się powiedzieć, że niepotrzebnie, jednak ja wcale nie żałuję. Może mogłam zrobić to w innej kolejności, ale ten film nadał książce taki swój urok i czytając ją, siedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. Miałam przed oczami sceny filmowe, ale pierwszy raz w życiu zupełnie mi to nie przeszkadzało. Z resztą film do książki był bardzo podobny, zupełne odzwierciedlenie.

Główni bohaterowi to Julianna i Bryce i to właśnie z ich perspektywy były napisane rozdziały. Rozdział pierwszy – Bryce, rozdział drugi – Juli. Ta sama historia, opisana przez każdego z nich inaczej. To było bardzo ciekawe, bo mogłam przez chwilę myśleć jak Bryce, a znowu chwilę później stać się Juli. Obydwie postacie są świetnie wykreowane. Ich rozmyślania potrafiły rozłożyć mnie na łopatki. Tu oczywiście nie chodzi o głupawe myśli, raczej o coś, co było strasznie urocze i najzwyklej w świecie fajne. To były nie były jakieś trudne, psychologiczne przemyślenia. One były łatwe i proste, ale po przeczytaniu takiej myśli, uśmiech wskakiwał na twarz.

Po raz kolejny czytałam zwykłą obyczajową książkę i zaczynając ją czytać, myślałam czy to nie za dużo naraz. Teraz, po przeczytaniu wiem, że ta książka nie jest zwykłym obyczajowym, odprężającym czytadłem i mimo, że nie ma tam wróżek, wampirów, aniołów czy wilkołaków, ona ma w sobie pewną magię. Myślę, że na wakacyjne kilka godzin jest świetna.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2011
Przeczytana: 02 czerwca, 2011

Jakoś specjalnie nie ciągnęło mnie do tej książki ale po wielu pozytywnych opiniach postanowiłam ją przeczytać.

Na pewno dużym plusem tej powieści jest fakt, że Julianna i Bryce na zmianę są narratorami .Wiadomo, że świat chłopców diametralnie różni się od świata dziewcząt jest jednak wiele rzeczy, które sprawiają, że te wiele nas łączy i to również doskonale pokazuje ta historia.

"Niektórzy jak papier, są matowi, inni z satynowym połyskiem, jeszcze inni z wysokim połyskiem ale raz na jakiś czas spotykamy kogoś, kto mieni się wszystkimi kolorami tęczy , a wtedy już nic nie jest takie samo."

Powyższy cytat bardzo mi się spodobał i idealnie oddaje sens całej historii.
"Dziewczyna i chłopak wszystko na opak" to przyjemna lektura, która wprowadziła mnie w świat osób które z biegiem lat bardzo się zmieniły i na nowo się poznają. Złączyła ich przyjaźń i pierwsza młodzieńcza miłość. Serdecznie ją polecam i zachęcam do czytania jak i do obejrzenia filmu :)


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 lipca, 2011

Myślałam,że książka nie będzie interesująca,a okazało się,że wystarczy się wczytać, a potem nie można już się oderwać. :))
Książka ukazuje aspekty niedomówień oraz pogląd na różne sytuacje według obu płci.
Polecam głównie młodzieży!


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

„Dziewczyna i chłopak wszystko na opak” chyba każdy z nas przeżył w szkole podstawowej pierwszą lub też kolejną miłość, takie dziecięce zakochanie jest słodkie z punktu widzenia dorosłych, ale każde dziecko uważa, że jest to miłość na całe życie, coś poważnego. Małe dzieci często nie mają zahamowań takich jak nieśmiałość czy też strach przed odrzuceniem. I to czyni ich zakochanie uroczym i zabawnym. Ale zdarzają się nieśmiałe przypadki jak Bryce Loski. Wendelin Van Draanen ukazała nam w zabawny sposób młodzieńczą miłość, od czasów podstawówki do gimnazjum. Książka przypomina nam czasy młodości, nasze marzenia i dążenia do ich spełnienia. Gdy tylko usłyszałam o tej powieści to nie mogłam przestać o niej myśleć, owszem mogłam obejrzeć film, ale niestety wolę najpierw przeczytać książkę. I nie zawiodłam się, okładka jest świetna, oddaje niewinność młodości, ale to treści w niej zawarte mnie urzekły.


Bryce Loski przed rozpoczęciem nauki w drugiej klasie szkoły podstawowej, wraz z rodziną przeprowadził się do nowego domu. Dla młodego Loskiego ta przeprowadzka nie była niczym dobrym. Już pierwszego dnia poznaje niejaką Juliane Baker, która zatrzęsła jego światem, dosłownie. Zmieniała jego życie w koszmar. Bryce mimo tego, że nigdy nie miał problemów jeśli chodzi o nieśmiałość czy inne rzeczy związane z dziewczynami, zaczął bać się Juliany. Zaczęło się w momencie gdy niespodziewanie wpadła do ciężarówki i ni z tąd ni z owąt zaczeła pomagać przy rozpakowywaniu. Bryce patrząc jak ta dzika dziewczynka, brudnymi butami kopie pudła z wartościowymi rzeczami, zaczął sądzić, że owa dziewczyna jest nienormalna. Jakby tego było mało niefortunnie stało się tak, że trzymał ją za rękę, przez co zaczerwienił się jak burak. W szkole wręcz się na niego rzuciła i tak przez całą szkołę podstawową i pierwszą gimnazjum. Jeśli chodzi o Juliane to gdy pierwszy raz ujrzała Bryce’a w tej ciężarówce to od razu zakochała się po uszy, gdy ujrzała jego głęboko niebieskie oczy, rozpłynęła się w nich. Mimo, że nie chciała pokazywać uczucia do Bryce’a, nie potrafiła tego zrobić. Pomimo odrzucenia jakie fundował jej Bryce za każdym razem, ona się nie poddawała, uważała, że go kocha i tylko on jest chłopcem dla niej. Pomimo tego, że była najmądrzejszą osobą w szkole, to nie potrafiła dostrzec, tego że Bryce się jej bał. W chwilach smutku, radości wspinała się na stuletniego Platana. Jednak ta beztroska dziewczyna, która nie potrafi usiedzieć na miejscu, pragnie pomagać całym sercem wszystkim ludziom dookoła, szczęśliwa ze swojego życia, zmienia się gdy dowiaduje się o swoim upośledzonym wujku i o tym, że właśnie przez to, że jej ojciec kocha swojego brata i chce aby przebywał w prywatnym i drogim ośrodku, jej rodziny nie stać na własny dom i inne rzeczy, które z pewnością ułatwiły by im życie. Po wielu nieprzyjemnych czynach Bryce’a, Juliana traci zainteresowanie tym chłopcem. Ale czy to spodoba się Bryce’owi? Czy chłopak zrozumie swoje postępowanie? Czy stanie się taki jak jego ojciec? Nieczuły drań. Jak potoczą się dalsze losy tych dwojga?

Historia pełna zabawy i radości, a także pełna smutku, niezrozumienia oraz rozczarowań. Piękna historia o dojrzewaniu i pierwszej miłości, o współczuciu i chwilach rozczarowań swoimi rodzicami, o poznawaniu od nowa samego siebie i najbliższych. Jestem zachwycona, książka z przesłaniem, która potrafi umilić każdemu czas. Akcja jest wartka i pełna zabawnych momentów. Książka dla młodzieży i tej młodszej i starszej. Lekka i miła lektura, którą czyta się szybko a nawet za szybko. Szczerze mówiąc to nie zmieniłabym w niej nic. Czytałam ją z wypiekami na twarzy, zarówno ze złości (na Bryce’a i jego ojca) jak i z podekscytowania. Sposób podzielenia rozdziałów jest również ciekawy, na zmianę czytamy o Bryce’u i Julianie, bardzo podobnie jest w książce Susane Colasanti „Gdy nadejdzie czas”, jest w niej taki sam układ rozdziałów. Jedno jest pewne, nie można się pogubić przy czytaniu tej książki. Polecam ją każdemu, idealna powieść na letnie popołudnie.

Ocena: 9/10