old_vertue 
status: Czytelnik, dodał: 3 książki, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • To
    To
    Autor:
    Najbardziej przerażająca powieść Kinga. Tytułowe To stanowi metaforę tkwiącego w ludziach zła. Derry w stanie Maine, miejsce ledwie widoczne na mapie. Dochodzi tu do wyjątkowej eskalacji zbrodni, ok...
    czytelników: 21182 | opinie: 853 | ocena: 7,8 (8310 głosów) | inne wydania: 12

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-03-23 16:24:21
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2019-03-23 16:22:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2019-03-20 18:58:22
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: Artefakty
 
2019-03-20 18:08:51
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Seria: Artefakty
 
2019-03-19 11:56:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Seria: Artefakty

Pierwsza część w świetny sposób zobrazowała świat opisany w tej książce, druga historię, a trzecia pomogła zrozumieć o co tak naprawdę chodzi. Świetnie się czytało. Na pewno książka była motorem dla wyobraźni niektórych dzieł literackich czy nawet samych gier komputerowych dla późniejszych twórców. Na plus.

 
2019-03-16 09:48:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Piękna książka, piękne zdjęcia, Kora ma piękny umysł i przelewała to na papier w znakomity sposób, książka jest konkretna, nie ma tam lania wody, niepotrzebnych wątków, zapychaczy czy stron dramatów, które niestety się jej przydarzyły, ale na których nie bazowała tej książki. Gorąco polecam. Wszystkim, nie tylko tym zaznanym z jej muzyczną twórczością.

 
2019-03-15 09:07:08
Wypowiedział się w dyskusji: Tokarczuk z szansą na drugą nagrodę Bookera

Było by to istne wyzwanie, mówię tu o Innej Duszy, bo tłumaczenie tłumaczeniem, ale oddaj tu ten blokowy bidowy klimat anglikowi, który nigdy tego nie widział, jak to opisać, żeby to zrozumiał, żeby poczuł ten klimat,czy może całkowicie przenieść realia na te małe osiedla domków brytyjskich, tych socjalnych, gdzie jednak to wszystko inaczej wygląda. Dobry temat na forum.

BTW, przeczytaj...
Było by to istne wyzwanie, mówię tu o Innej Duszy, bo tłumaczenie tłumaczeniem, ale oddaj tu ten blokowy bidowy klimat anglikowi, który nigdy tego nie widział, jak to opisać, żeby to zrozumiał, żeby poczuł ten klimat,czy może całkowicie przenieść realia na te małe osiedla domków brytyjskich, tych socjalnych, gdzie jednak to wszystko inaczej wygląda. Dobry temat na forum.

BTW, przeczytaj "Prowadź swój...." , nie licząc ciągnącego się wątku "Wróżbity Macieja" książka jest naprawdę wartościowa.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-03-13 20:01:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Nie będę oceniał, bo chyba fenomenu tej książki po prostu nie rozumiem, do 115 strony żyją, łowią, budują, naprawiają zniszczone przez żywioł, rozmawiają o niczym, kręcą się wokół bez celu. Nie ma tu niczego konkretnego, czegoś co choć trochę by mnie zainteresowało. Nie wiem, może jakbym był rybakiem ? Klimatu wyspy i choćby pogody przez obiecane opisy też nie poczułem. Aaa... już sam nie... Nie będę oceniał, bo chyba fenomenu tej książki po prostu nie rozumiem, do 115 strony żyją, łowią, budują, naprawiają zniszczone przez żywioł, rozmawiają o niczym, kręcą się wokół bez celu. Nie ma tu niczego konkretnego, czegoś co choć trochę by mnie zainteresowało. Nie wiem, może jakbym był rybakiem ? Klimatu wyspy i choćby pogody przez obiecane opisy też nie poczułem. Aaa... już sam nie wiem, może na głupi jestem na literaturę tak dużego kalibru. Wracam do głupot i sajfaj.

Hawk !

pokaż więcej

 
2019-03-09 17:08:50
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2019-03-08 12:00:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Król (tom 2)
 
2019-03-04 09:06:03

Tak mocno uzależnienie od technologii naszego wieku, popadamy w niewyobrażalna panikę, bo gotowanie stanęło w połowie, pralka też, no i nie da się jej otworzyć, a co jak zaleje ? Ucieczki nie ma bo 10 piętro w bloku, tyle tych schodów, świeczek pod zlewem jak zwykle nie ma, bo na codzień to po co, walają się tylko niepotrzebne. Latarkę to ostatnio widziałem u teścia na wsi, bo on to zawsze... Tak mocno uzależnienie od technologii naszego wieku, popadamy w niewyobrażalna panikę, bo gotowanie stanęło w połowie, pralka też, no i nie da się jej otworzyć, a co jak zaleje ? Ucieczki nie ma bo 10 piętro w bloku, tyle tych schodów, świeczek pod zlewem jak zwykle nie ma, bo na codzień to po co, walają się tylko niepotrzebne. Latarkę to ostatnio widziałem u teścia na wsi, bo on to zawsze przygotowany. Jeden wielki dramat, do sąsiadów nie pójdziesz w w dzisiejszych czasach nikt już z nikim nie rozmawia, nic tylko się odstrzelić ! Nic dodać nic ująć ! Człowiek siedzi na kanapie i czeka, bawi się telefonem bo gierki dalej działają, siedzi i czeka wytrwale, bo przecież XXI wiek to pewnie szybko naprawią.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-02-25 19:38:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2019-02-22 15:53:28

Znam tego człowieka jak pewnie wszyscy w Polsce, czy osobiście, zawsze powtarzam, że tak, bo uścisk dłoni zaliczam już do bardzo intymnej znajomości. Ten człowiek już od lat dokonuje niemożliwego, co roku bije rekordy popularności swojej jedynej w swoim rodzaju i niesamowitej kwesty. Osoba ta przede wszystkim ratuje życia, i też poprawia ich jakość, szczególnie dla tych osób starszych, w... Znam tego człowieka jak pewnie wszyscy w Polsce, czy osobiście, zawsze powtarzam, że tak, bo uścisk dłoni zaliczam już do bardzo intymnej znajomości. Ten człowiek już od lat dokonuje niemożliwego, co roku bije rekordy popularności swojej jedynej w swoim rodzaju i niesamowitej kwesty. Osoba ta przede wszystkim ratuje życia, i też poprawia ich jakość, szczególnie dla tych osób starszych, w potrzebie. Osobą tą jest Jerzy Owsiak, i w moim sercu stoi na równi z największymi !

pokaż więcej

więcej...
 
2019-02-22 11:40:44

Pobudka, i znów o tej samej godzinie, i znów w tym samym przeklętym miałym jedno pokojowym mieszkanku, i znów zapomniałem zasłonić rolety, i słońce mi grzeje w pysk niemiłosiernie, suchota, smród całonocnego oddechu i gazów, oczy zalepione niekontrolowanym łzawieniem, pewnie znów śniłem tragedie poprzedniego dnia, szybki prysznic, zęby, żarcie w woreczek, na rower i do korpo. Za biurkiem od... Pobudka, i znów o tej samej godzinie, i znów w tym samym przeklętym miałym jedno pokojowym mieszkanku, i znów zapomniałem zasłonić rolety, i słońce mi grzeje w pysk niemiłosiernie, suchota, smród całonocnego oddechu i gazów, oczy zalepione niekontrolowanym łzawieniem, pewnie znów śniłem tragedie poprzedniego dnia, szybki prysznic, zęby, żarcie w woreczek, na rower i do korpo. Za biurkiem od 7:30. Stos prowizorki do wklepania w komputer, wszystko powielone na papierze, w elektronice, i na kopiach zapasowych, stosy wydruków przygotowanych do podpisania, ten sam kat w garniturze podpytujący o możliwości zwiększenia wydajności w systemie, nigdy o samopoczucie, nigdy o stan zdrowia, zawsze o wyniki. Szybka przerwa, w palarni te same smutne ryje, nikt już o niczym nie gada, nikt już na nikogo nie patrzy, nawet sekretarka o tak bujnych cyckach już nie tak pociągająca, bo nawet oglądanie ulubionego pornusa dzień w dzień może doprowadzić do braku widocznego wzwodu. Po przerwie jeszcze więcej papierów do przerobienia, parę email-i z przesuniętymi terminami, nigdy na później, zawsze na wcześniej, kilka reklamacji do rozwiązania, kilka telefonów z pretensjami, które już bez emocji przegryzam bułką. Powrót do domu i kanapa, telewizor, potrzeba kompletnego odmóżdżenia, i tak połowa popołudnia ulatuje na bezsensownym oglądaniu programów pomiędzy blokami reklamowymi. Trzeba iść spać, z myślą że jutrzejszy dzień będzie wręcz identyczny, dołujący, bez większych obietnic na coś innego.
Pobudka, i znów o tej samej godzinie, i znów w tym samym przeklętym miałym jedno pokojowym mieszkanku, i znów zapomniałem zasłonić rolety, i słońce mi grzeje w pysk niemiłosiernie, suchota, smród cało nocnego oddechu i gazów, oczy zalepione niekontrolowanym łzawieniem......... na rower i do........ lasu, bez kasku, bez okularów chroniących przed wiatrem, na wyprawę wokoło jeziora, wiatr jest tak orzeźwiający, chłodny, ścieżka tak naturalna, tak idealnie przystosowana do przejażdżki, masa zakrętów, wzniesień i spadów, slalomów pomiędzy drzewami, czas mija powoli, każda sekunda relaksuje, mózg odżywia się świeżym powietrzem, woda ze strumienia smakuje tak dobrze..... dzwoni telefon, korpo, raz po raz, nie odpuszczają, odnaleźli jedno wolne miejsce przy szeregu biurek i starają się połączyć fakty, pewnie prócz numeru telefonu nie mają nawet pojęcia jak się nazywam... bożę ja juz prawie sam zatraciłem tą wiedzę. biorę rozmach, jak najsilniejszy i ciskam telefonem w środek jeziora, nikt go już nigdy nie odnajdzie, nie przejmuje się korpo, nie przejmuję się przyszłością i alternatywnym sposobem na życie, ja i tak już prawie że nie żyję, a jedyna szansę i nadzieję na odnalezienie celu w życiu dostałem z dzisiejszym porankiem.

pokaż więcej

więcej...
 
2019-02-19 08:11:00
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
Cykl: Roboty (tom 0.1)
 
Moja biblioteczka
145 98 358
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (2)

Ulubieni autorzy (7)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd