Sztejer 2

Cykl: Sztejer (tom 2) | Seria: Asy Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,78 (385 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
24
8
73
7
118
6
99
5
29
4
13
3
5
2
3
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375746617
liczba stron
320
język
polski
dodał
Casthaluth

Niezła swołocz z niego, nawet Ghandi by mu przyłożył. Przerobiliśmy już wojnę na nuklearne głowice, potem jak to ktoś prorokował – wojnę na kije i kamienie, teraz naparzamy się czym popadnie. Apokalipsa nas nie zmieniła: Gdy przestaje płynąć nafta zaczyna lać się krew. Pustkowia. Ciągną się na setki wiorst. Niewielu wie i chce wiedzieć co tak naprawdę się tam kryje. To akurat jest dobre –...

Niezła swołocz z niego, nawet Ghandi by mu przyłożył.


Przerobiliśmy już wojnę na nuklearne głowice, potem jak to ktoś prorokował – wojnę na kije i kamienie, teraz naparzamy się czym popadnie. Apokalipsa nas nie zmieniła:

Gdy przestaje płynąć nafta zaczyna lać się krew.

Pustkowia. Ciągną się na setki wiorst. Niewielu wie i chce wiedzieć co tak naprawdę się tam kryje. To akurat jest dobre – troska o własną dupę, a nie o kartografię jest przejawem zdrowego rozsądku.

Nazywam się Vincent Sztejer i zabijam dla srebra.

Strzał z obrzyna z 20 kroków obala na ziemię większość znanego mi ścierwa, czy to zmutowanego czy nie. Ale tylko idiota zgodziłby się podejść tak blisko do nosoroga, wudrułaka, czy liktorna.

I oto cały ja...

Chociaż ostatnio tak się składa, że rozwalam głównie ludzi.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Fabryka Słów, 2011

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 674
Robert | 2011-10-29
Przeczytana: 05 października 2012

Witamy ponownie w kloace cywilizacji – świecie po apokalipsie, bez wizji na świetlaną przyszłość. Od kiedy byliście tu ostatni raz ze Sztejerem, niewiele się zmieniło, chyba że na gorsze. Świat się pierdyknął i póki co nie zamierza się podnosić. Nowa władza kościelna rządzi w najlepsze, a ludzkie życie jest warte co raz mniej srebra.

Drugi tom przygód „Sztejera” daje czytelnikowi lekki powiew świeżości. No bo – zastanówmy się – jak długo można zabijać nosorogi, wudrułaki czy liktorny? Znacznie więcej monet można zarobić przy rozwiązywaniu problemów typowo międzyludzkich. A te jakoś tak, same pojawiają się na drodze naszego (anty)bohatera. Historia spisana w trzech opowiadaniach zaczyna się dosyć klasycznie. Sztejer akurat pomaga lokalnej królowej odesłać jej męża do grobu, z którego ten, na przekór obiegowym opiniom o śmierci, postanowił powstać. I można by to nazwać „Prostą robotą”, gdyby nie zleceniodawczyni, która postanowiła ukatrupić naszego rębajłę. Musi zatem zbierać tyłek jak najprędzej i jak najdalej od ‘niezadowolonej’ kobiety. Czy to jest głównym pretekstem do wyprawy Sztejera w ‘rodzinne’ strony? Niekoniecznie. Jednak koniec końców facet pakuje się na statek zmierzający (w ogólnym zarysie) w tamtym kierunku. A że przy okazji załapał się na dobrze płatną fuchę, to już tylko miły gratis. Pech jednak chce, że kolejna niby-lekka robótka przeradza się w otwarte starcie z lokalnym bogiem (tudzież człowiekiem, za takiego uchodzącym). Książka kończy się małym epizodem dotyczącym „Okupu” i poza funkcją rozładowania napięcia po dosyć ciężkim wątku poprzednim, czuć, że stanowi jawną obietnicę kolejnego tomu przygód „Sztejera”.

Tę książkę mógłbym nazwać lepszą od swojej poprzedniczki, …ale tego nie zrobię. Konstrukcja fabuły i świata przedstawionego stoi na wyższym poziomie: jest ciekawiej, bardziej różnorodnie i jednocześnie nadal tajemniczo. Niestety, postać naszego antybohatera stanowiąca dotąd największy atut książki, mocno ucierpiała gdzieś między pierwszym a drugim tomem. Teraz, ma facet chwile, kiedy prawie, że się rozkleja, bo nagle odkrył w sobie ziarenko dobra. Gdzieś zniknął ten zimny drań, który za adekwatną sumkę wykonałby wyrok nawet na swojej matce czy kochance. Książkę czyta się z rozpędu po poprzednim tomie, jednak brakuje tej specyficznej (lekko sadystycznej) przyjemności, gdy Sztejer bez zbędnych czułości rozprawiał się z kolejnym wieśniakiem.

Mam tylko cichą nadzieję, że stary dobry Sztejer powróci w części trzeciej swoich przygód. Wszak nieuchronnie zbliża się do stron swojego dzieciństwa i znienawidzonych duchownych w Torunium. A to jak wiemy wyzwala duże pokłady nawarstwionej urazy i nienawiści. Życzę mu przy tym niezłej, krwawej jatki, której miałbym przyjemność być świadkiem :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dom z liści

Bardzo nietypowa rzecz, właściwie jedyna w swoim rodzaju ... No ale przecież nieczęsto bohater książki mieszka „na końcu pięcioipółminutowego korytarz...

zgłoś błąd zgłoś błąd