Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej

Tłumaczenie: Agnieszka Nowakowska
Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
8,35 (1399 ocen i 151 opinii) Zobacz oceny
10
214
9
443
8
449
7
227
6
53
5
6
4
1
3
5
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nothing to Envy: Ordinary Lives in North Korea
data wydania
ISBN
9788375363135
liczba stron
368
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

Książka została nagrodzona prestiżową nagrodą BBC Samuel Johnson Prize for Non-Fiction 2010. Wyobraź sobie koszmar rodem z Roku 1984 Orwella wcielony w życie. Wyobraź sobie, że mieszkasz w kraju, w którym radia odbierają tylko jedną, państwową stację. Wyobraź sobie szary świat, w którym kolor wprowadzają tylko czerwone hasła propagandy. Wyobraź sobie, że na ścianie pokoju musisz powiesić...

Książka została nagrodzona prestiżową nagrodą BBC Samuel Johnson Prize for Non-Fiction 2010.

Wyobraź sobie koszmar rodem z Roku 1984 Orwella wcielony w życie. Wyobraź sobie, że mieszkasz w kraju, w którym radia odbierają tylko jedną, państwową stację. Wyobraź sobie szary świat, w którym kolor wprowadzają tylko czerwone hasła propagandy. Wyobraź sobie, że na ścianie pokoju musisz powiesić portret przywódcy i kłaniać się mu we wszystkie święta. Wyobraź sobie miejsce, w którym seks służy jedynie płodzeniu kolejnych obywateli, a służby bezpieczeństwa, niczym Orwellowska Policja Myśli, bacznie obserwują twoją twarz podczas wieców, by upewnić się, że szczere są nie tylko twoje słowa, ale też twoje myśli. To miejsce istnieje naprawdę – nazywa się Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna. Reżim rządzący Koreą Północną od 1945 jest prawdopodobnie najbardziej totalitarnym system we współczesnym świecie.

Wielokrotnie nagradzana książka Barbary Demick Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej pozwala zobaczyć rzeczywistość, o której większość z nas nie ma pojęcia. By ją pokazać, opisuje losy sześciu osób: pary nastoletnich kochanków spotykających się po kryjomu, młodej lekarki natchnionej komunistycznymi ideałami, bezdomnego chłopca oraz wzorcowej pracownicy fabryki, kochającej Kim Dzong Ila bardziej niż swoich bliskich, i jej zbuntowanej córki.

Demick spędziła sześć lat, by na podstawie wywiadów z uciekinierami, przemycanych fotografii i nagrań wideo zrekonstruować życie w mieście niedostępnym dla nikogo prócz jego mieszkańców. Książka obejmuje chaotyczny czas po śmierci Kim Ir Sena, gdy do władzy doszedł jego syn Kim Dzong Il, a w kraju zapanował głód, w wyniku zginęła jedna piąta mieszkańców i gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych uciekinierów z komunistycznego raju.

"Poprzez losy kilkorga uchodźców autorka opisuje dramat tysięcy mieszkańców Korei Północnej - głód, represje, narastający strach. Ci, którym udało się wydostać, opowiadają o trudach ucieczki, o wewnętrznej drodze do wolności, naznaczonej walką z poczuciem winy, o rozstaniu z rodzinami i nieumiejętności przystosowania się do życia w nowym świecie. Jedna z tych cennych lektur, które zmieniają nasze widzenie rzeczywistości."
Joanna Hosaniak, dyrektor ds. kampanii międzynarodowej Citizens' Alliance for North Korean Human Rights

 

źródło opisu: Czarne, 2011

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3200

W kraju wiecznej szczęśliwości

Korea Północna. Zmarł wielki przywódca narodu. „Ludzie wydali niski pomruk, który przerodził się w rytmiczne zawodzenie. Przez otwarte okna dobiegał przeciągły jęk z ulicy (…)”*. Ludzie „klęczeli, dotykając głowami bruku. Ich przeszywające zawodzenie przypominało dźwięk syren”**. Zbierający się pod pomnikami Wodza „kołysali się w bólu, uderzali w piersi, zastygali w tragicznych pozach, darli na sobie ubranie, zaciskali pieści w bezsilnym proteście. Mężczyźni lali łzy tak rzęsiście jak kobiety. Ludzie prześcigali się w okazywaniu rozpaczy. (…) Nadszedł Armagedon.”***. Czy to obraz 18 grudnia 2011r., kiedy to zmarł Kim Dzong Il?. Migawki telewizyjne pokazywały ogólnonarodową żałobę – dramatyczny płacz ludzi na ulicach. Spontaniczna żałoba jako patriotyczny obowiązek.

Obrazki pochodzą jednak z reportażu Barbary Demick pt. „Światu nie mamy niczego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej”, wydanego przez wydawnictwo Czarne. Rejestrują żałobę r. 1994 – wtedy zmarł Kim Ir Sen, ojciec Kim Dzong Ila. Jeśli ktoś ogląda wiadomości telewizyjne, dostrzeże podobieństwo.

Korea Północna jest zaskakująco trwałym państwem reżimowym, „przetrwała zburzenie muru berlińskiego, rozpad Związku Radzieckiego, reformy rynkowe w Chinach, śmierć Kim Ir Sena, głód w latach dziewięćdziesiątych oraz dwie kadencje prezydentury George’a W. Busha.”**** Jak to możliwe? - zadaję sobie pytanie, czytając ten wstrząsający reportaż. Jego bezsprzeczną zaletą jest takie poprowadzenie historii...

Korea Północna. Zmarł wielki przywódca narodu. „Ludzie wydali niski pomruk, który przerodził się w rytmiczne zawodzenie. Przez otwarte okna dobiegał przeciągły jęk z ulicy (…)”*. Ludzie „klęczeli, dotykając głowami bruku. Ich przeszywające zawodzenie przypominało dźwięk syren”**. Zbierający się pod pomnikami Wodza „kołysali się w bólu, uderzali w piersi, zastygali w tragicznych pozach, darli na sobie ubranie, zaciskali pieści w bezsilnym proteście. Mężczyźni lali łzy tak rzęsiście jak kobiety. Ludzie prześcigali się w okazywaniu rozpaczy. (…) Nadszedł Armagedon.”***. Czy to obraz 18 grudnia 2011r., kiedy to zmarł Kim Dzong Il?. Migawki telewizyjne pokazywały ogólnonarodową żałobę – dramatyczny płacz ludzi na ulicach. Spontaniczna żałoba jako patriotyczny obowiązek.

Obrazki pochodzą jednak z reportażu Barbary Demick pt. „Światu nie mamy niczego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej”, wydanego przez wydawnictwo Czarne. Rejestrują żałobę r. 1994 – wtedy zmarł Kim Ir Sen, ojciec Kim Dzong Ila. Jeśli ktoś ogląda wiadomości telewizyjne, dostrzeże podobieństwo.

Korea Północna jest zaskakująco trwałym państwem reżimowym, „przetrwała zburzenie muru berlińskiego, rozpad Związku Radzieckiego, reformy rynkowe w Chinach, śmierć Kim Ir Sena, głód w latach dziewięćdziesiątych oraz dwie kadencje prezydentury George’a W. Busha.”**** Jak to możliwe? - zadaję sobie pytanie, czytając ten wstrząsający reportaż. Jego bezsprzeczną zaletą jest takie poprowadzenie historii kilku uciekinierów, że w ich losach i losach ich rodzin odbija się cała rzeczywistość tego totalitarnego państwa, które zawłaszcza dla siebie absolutnie każdą sferę życia obywatela.

Bohaterowie reportażu to kilkoro kobiet i mężczyzn w różnym wieku, m.in. młoda przedszkolanka Mi-ran i jej dawny chłopak, naukowiec, Jun-Sang, starsza pani Song Hee- Suk, dawna pracownica fabryki odzieżowej, matka kilkuosobowej rodziny czy młody Kim Huyck, dziecko ulicy. Wszyscy oni odmiennymi drogami podążali do świata poza reżimem, czasem niespodziewanymi dla nich samych. Niezwykłe w historiach tych ludzi jest to, w jaki sposób udało im się wyrwać z totalitarnej rzeczywistości, najpierw psychicznie, tzn. dostrzec fałsz państwowej propagandy, rozdźwięk między tym, co oficjalne a prywatne, dojrzeć do niezwykle trudnych decyzji o ucieczce, a potem fizycznie – przekraczając granicę państwa, tym samym również skazując się na dźwiganie ciężaru losu rodziny, która pozostała. Autorka zapewnia, że dołożyła wszelkich starań, by opowieści uciekinierów z miasta Chongjin, trzeciego co do wielkości miasta Korei Płn., gromadzone przez 7 lat, poddać weryfikacji, co nie było jednak łatwe. Korea Płn. jest zamknięta dla świata, a jeśli wpuszcza na swój teren dziennikarzy, to pilnie się nimi „opiekuje”.

Poprzez historie tych kilku ludzi poznajemy funkcjonowanie przeróżnych gałęzi gospodarki północnokoreańskiej (tej oficjalnej i nielegalnej, jak bazary) , instytucji użyteczności publicznej, takich jak przedszkola, szpitale. Jednak trudno oddać pokazywaną tam rzeczywistość – cóż powiedzieć o ludziach, którzy wierzą, że żyją w najlepszym z możliwych światów, a jedzą gorzej niż chińskie psy (szok doktor Kim, gdy zobaczyła miskę psa pełną ryżu z mięsem) i właściwie wegetują. Ubierają się w byle co, leczą właściwie niczym, oglądają jedynie oficjalny kanał telewizyjny, nie używają telefonów komórkowych, nie znają kart kredytowych, bo pieniądze im niepotrzebne i zakupów właściwie nie robią, odbierając państwowe przydziały żywności, przemieszczają się nawet do sąsiedniego miasta za pozwoleniem władz, pozbawieni prywatności i intymności umierają na ulicy, polerując jednak codziennie wiszące w centralnych miejscach w domach zdjęcia Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila. Nie uczestnicząc praktycznie w ogólnoświatowej kulturze, nie znając cywilizacyjnych zdobyczy, będąc pozbawionymi dostępu do świata poza granicami Korei Płn., uparcie już od przedszkola śpiewają: „nie mamy czego zazdrościć światu”.

Oczywiście, taki styl życia nie dotyka wszystkich. Zdumiewające, że ta rzeczywistość nie jest zamierzchłą przeszłością, ale reportaż nie opowiada o Korei z początku XX wieku, a o państwie, które funkcjonuje w świecie nam współczesnym, mamy w nim echa dobrze nam znanej polityki światowych mocarstw.

Założeniem Demick była przede wszystkim dokumentacja codziennego życia Koreańczyków, ale dostrzec możemy w reportażu mechanizmy budowania kultu przywódcy. Warto sięgnąć dla uzupełnienia obrazu do rewelacyjnych filmów dokumentalnych Andrzeja Fidyka: „Defilady” z 1989r., która pokazuje uroczystą defiladę z okazji 40. rocznicy proklamowania KRLD i dojścia do władzy Kim Ir Sena, oraz „Historii z Yodok” zrealizowanych w 2008r., filmu o uciekinierze z Korei Płn., reżyserze teatralnym, który zdecydował się na realizację przedstawienia o Yodok, czyli jednym z północnokoreańskich obozów koncentracyjnych.

Polecam lekturę, szczególnie teraz, gdy Korea Północna stoi wobec zmiany przywódcy, a świat wstrzymał oddech i czeka, tak jak Koreańczycy. „To zjawisko zaobserwowało wielu przyjezdnych. Nie ma ławek, więc ludzie godzinami siedzą skuleni przy drogach, w parkach, na bazarach. Patrzą przed siebie, jakby na coś czekali – może na tramwaj, może na przejeżdżający samochód? Na przyjaciela, albo na krewnego? A może nie czekają na nic konkretnego, po prostu wypatrują zmiany.”*****

Justyna Radomińska

* Demick Barbara, "Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej", Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011, s.111.
** s. 114.
*** s. 119.
**** s. 330.
***** s. 340.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3999)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1752
keys | 2013-12-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 grudnia 2013

Reportaż ten, to nie suche fakty i wyliczenia, nie banały o świecie spisane przez kiepskiego dziennikarza.
To wzruszająca, wstrząsająca i niesamowita wiedza o KRLD ukazana na przykładzie kilku osób, którym cudem udało się uciec z tego piekła na ziemi. Bo to, że tam jest piekło wiedziałam od dawna, ale moja wiedza była zbyt malutka, abym mogła sobie wyobrazić to co tam się działo i pewnie nadal dzieje. Bo przecież od czterech lat, kiedy została wydana książka p. Demick nic tam się nie zmieniło.

Rzadko daję pełne 10 gwiazdek, ale tym razem nie zastanawiałam się ani chwili, to książka, którą po prostu trzeba przeczytać.

książek: 2469
anitus | 2015-12-21
Przeczytana: 18 grudnia 2015

Świetnie napisany reportaż, który czyta się jak epicką opowieść, o życiu w jednym z nielicznych już bastionów komunizmu. Przerażająca historia głodu, donosicielstwa, wiecznych braków wszystkich podstawowych produktów. A jednocześnie zaskakujące zaślepienie mieszkańców Korei Północnej, zapatrzenie w swojego Boga-Ojca Narodu Kim Ir Sena i jego potomków, którzy dziedziczą funkcje "opieki" nad swoim narodem. Książka o tym, że każdy dzień powinien rozpocząć się odkurzenia portretów swoich przywódców, portretów, które znajdują się w każdej ubogiej izdebce i oddania pokłonów swoim "dobroczyńcom". O tym, że nieopatrznie wypowiedziane słowo krytyki może mieć tragiczne konsekwencje np. zsyłkę na kilka lat do obozu pracy, o tym, że za czarnorynkowy handel ryżem, czy kradzież miedzianych drutów, które i tak już dawno przestały przewodzić prąd grozi kara śmierci!
Reportaż powstał na podstawie wywiadów z tymi, którym udało się uciec, którym spadły klapki na oczach i postanowili zrobić coś z...

książek: 5947
allison | 2012-07-04
Przeczytana: 04 lipca 2012

Dla mnie ta książka jest arcydziełem reportażu z kilku względów.
Przede wszystkim napisanie jej wymagało od autorki długiego i trudnego zbierania materiałów. Do mieszkańców Korei Północnej nie sposób dotrzeć, będąc w ich kraju, natomiast zbiegowie mieszkający w Korei Południowej lub w Chinach niechętnie godzą się na zwierzenia, bojąc się o siebie i swoich bliskich.
Barbara Demick okazała się doskonałym słuchaczem i reporterką, która potrafi wzbudzić zaufanie w rozmówcach. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać prawdziwe historie ludzi, którzy urodzili się i żyli w reżimie, o jakim nie śniło się nawet Orwellowi.
Indoktrynowani i zastraszani od dziecka, dorastali w poczuciu wyjątkowości koreańskiego imperium; karmieni propagandową papką wierzyli ślepo w swojego boskiego przywódcę, który jawił się im jako dobry i wszechmocny ojciec narodu. Nawet wówczas, gdy kraj dotknęła klęska głodu, bohaterowie z poświęceniem rezygnowali z posiłków i z ochotą poddawali się kolejnym wyrzeczeniom,...

książek: 747
zuszka | 2015-01-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 stycznia 2015

Korea Północna nie dopuszcza obywateli innych narodów do poznania swojego wnętrza. Stąd tak trudno o reportaż, który pokazuje prawdziwe życie ich mieszkańców. Dzięki mrówczej, pełnej poświęcenia i samozaparcia pracy udało się Barbarze Demick pokazać przerażającą rzeczywistość Korei Północnej.
Niełatwo jest przebrnąć przez relacje tych, których napotyka się na stronicach książki. Historie i bohaterowie, którzy dzielą się z autorką swoimi wspomnieniami z życia są prawdziwi. Momentami trudno uwierzyć, że to wszystko, co spotkało bohaterów reportażu, zdarzyło się naprawdę......

książek: 1512
chiave | 2012-01-30
Przeczytana: 30 stycznia 2012

Znakomita rzecz. Przedstawione w książce losy kilkorga uciekinierów z Korei Północnej i ich rodzin splatają się w historię wciągającą jak powieść. Równocześnie autorka unika pułapki, w jaką czasem wpadają ci, którzy opowiadając o tym kraju, nie umieją znaleźć równowagi między dostarczaniem wrażeń czytelnikowi a szacunkiem dla bohaterów opisywanych historii. Pokazywane przez telewizje całego świata, niezrozumiałe dla nas reakcje Koreańczyków po śmierci Kim Dzong Ila wzbudziły wiele komentarzy, często prowokując do kpin i niewybrednych ocen. Nie twierdzę, że po lekturze rozumiem w 100% dlaczego takie były - tego chyba nigdy nie będziemy w stanie pojąć - natomiast na pewno mam nieco większą wiedzę o tym, przez co przechodziło i przechodzi nadal to społeczeństwo. I przyznam się, że całkiem innym okiem spojrzałam na bochenek chleba, leżący na moim własnym stole...

książek: 815
ultramaryna | 2012-01-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadane

Niedawno, bo jakoś na początku grudnia, oglądałam znakomity polski dokument o Korei Północnej – „Defiladę” Fidyka nakręconą w 1989 roku. Uśmiechnięci ludzie opowiadają o swoim Wielkim Wodzu Kim Ir Senie z miłością i podziwem. W tym dokumencie nie pada ani jedno słowo komentarza, ale w głowie rodzą się pytania. Czy oni naprawdę wierzą w to, co mówią? To może być zwykła mistyfikacja, element propagandy, a bohaterowie dokumentu mówią to, co powinni, to, co im kazano. A jeśli jednak nie? Jeśli faktycznie wierzą w wielkość, boskość i życzliwą opiekę Kim Ir Sena? Jak można zrobić ludziom aż takie pranie mózgu? Te same pytania dają o sobie znać na widok zdjęć Koreańczyków rozpaczających po niedawnej śmierci Kim Dzong Ila. Oczywiście, że żałoba po śmierci Ukochanego Przywódcy jest tam niejako obowiązkiem państwowym, a obywatele, którzy się z niego nie wywiązują, mogliby nawet napytać sobie niemałej biedy. A jednak przerażają te twarze zalane, jak się wydaje, autentycznymi łzami z powodu...

książek: 918
Janiszewskij | 2016-04-04
Na półkach: 2016, Przeczytane
Przeczytana: 28 marca 2016

Rewelacyjny reportaż i najlepsza książka o Korei Północnej, jaką dotąd czytałam. Spowiedź życia sześciu bohaterów na tle bogatej historii kraju. Różni ich wszystko: wiek, pochodzenie etniczne, status społeczny, dobrobyt, dostęp do dóbr, sytuacja rodzinna, a łączy jedno-wszyscy byli obywatelami Korei Północnej i z niej uciekli do Korei Płd. Studium terroru i totalnej degrengolady, a także mechanizmów rodzenia się wątpliwości i buntu w miejscu, gdzie teoretycznie nawet malutki zalążek oporu skutkuje nie tylko śmiercią czy zesłaniem do obozu pracy dla tego, kto kontestuje system, ale także całej jego rodziny (dziedziczenie winy). Piękni, szlachetni ludzie złapani w kafkowską pułapkę bycia-niebycia. Bardzo polecam!

książek: 274
czytający | 2013-05-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 maja 2013

Gdy zabierałem się do przeczytania tej książki miałem względne pojęcie o sytuacji panującej w Korei Północnej. Zawsze śledziłem informacje o sytuacji politycznej związanej z KRLD oraz wszystkie newsy które obiegały świat a przypominały o tym że czasem z hermetycznie zamkniętego kraju wydostaje się coś na światło dzienne. Jednak dopiero książka Barbary Demick pokazała mi ze szczegółami jakie jest naprawdę życie w tym chyba najbardziej totalitarnym państwie świata. Amerykańska dziennikarka opisuje najdokładniej jak to tylko możliwe relacje uciekinierów z komunistycznej utopii. Reportaż który stworzyła uzmysławia nam jak bardzo ciężko żyje się obywatelom Korei Północnej. Trudno w to uwierzyć ale tam ludzie nadal nie mają co jeść, umierają z głodu. Mam wrażenie że ludność całego kraju zajmuje się jedynie szukaniem pożywienia, tak się żyje w komunistycznej satrapii. Wcześniej czytałem "Folwark zwierzęcy" i "Rok 1984" Georga Orwella. Obie książki są łudząco podobne do tego reportażu, z...

książek: 1713
Edi_Edi | 2012-08-26
Przeczytana: 26 sierpnia 2012

Niezwykle ciekawy reportaż z życia w Korei Północnej. Jeśli myśleliście, ze w Polsce w czasach komuny było źle, albo jeśli ktokolwiek myśli, że dzisiaj jego życie jest ciężkie, trudne i bez przyszłości, powinien przeczytać te książkę. Reportaż utrzymany w bardzo dobrym tempie. Historie kilkunastu osób z najróżniejszych środowisk układają się w przerażającą opowieść niemalże jak z Orwellowskiego Roku 1984, z tym, że ta jest prawdziwa.

książek: 1353
Tomek | 2013-05-08
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 08 maja 2013

Brakuje słów by opisać emocje, które towarzyszą czytelnikowi podczas lektury tego wspaniałego reportażu. Ta książka jest zarazem smutna, wstrząsająca i przerażająca. Przez te kilka dni mojej przygody z Koreańską Republiką Ludowo Demokratyczną, towarzyszył mi obraz uśmiechniętego przywódcy - "boga", który przygląda się swojemu umierającemu narodowi. Przez cały czas zastanawiałem się co myśli taki człowiek, czy możliwe jest aby doszukać się w nim choć malusieńkiej cząstki sumienia, lub współczucia? Boję się, że raczej nie. I mam nadzieję, że kiedyś wszystkich odpowiedzialnych za tyle ludzkiego cierpienia, piekło pochłonie.
Ocena:5,5/6

zobacz kolejne z 3989 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znamy już nominacje do nagrody im. Kapuścińskiego za roki 2011!

Znamy już tytuły dziesięciu książek nominowanych do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki 2011. W tym roku do nagrody zgłoszono 72 książki.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd