Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kaktus na parapecie

Wydawnictwo: Skrzat
6,82 (55 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
1
8
9
7
19
6
17
5
3
4
0
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788374376785
liczba stron
240
język
polski
dodał
Agnesscorpio

Chcielibyście przenieść się w czasie? Bohater tej opowieści, Mikołaj, pewnego dnia obudził się w świecie z przeszłości. Wszystko było inne, a w dodatku jakieś dziwaczne. Zero komputerów, zero iPodów, zero McDonalda. Zamiast olbrzymich galerii handlowych – PDT-y, w których udane zakupy graniczą z cudem. Zamiast wypasionych fur – skromne syrenki i trabanty. A jesienią zamiast lekcji – trzydniowe...

Chcielibyście przenieść się w czasie? Bohater tej opowieści, Mikołaj, pewnego dnia obudził się w świecie z przeszłości. Wszystko było inne, a w dodatku jakieś dziwaczne. Zero komputerów, zero iPodów, zero McDonalda. Zamiast olbrzymich galerii handlowych – PDT-y, w których udane zakupy graniczą z cudem. Zamiast wypasionych fur – skromne syrenki i trabanty. A jesienią zamiast lekcji – trzydniowe wykopki! Domyślacie się, co to za czasy? Zapraszamy w podróż po Polsce lat 70. Gwarantujemy niezapomniane wrażenia!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Skrzat, 2011.

źródło okładki: http://www.skrzat.com.pl/?str=katalog&str2=ksi...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 975
Maleństwo | 2012-10-14
Przeczytana: 12 listopada 2012

Jak wspominacie swoje dzieciństwo? Ja wspaniale. Mieszkałam na dużym osiedlu gdzie na podwórku bawiło się mnóstwo dzieci, grałyśmy w klasy, w dwa ognie, w podchody, a nawet w noża. Niestraszny mi był granatowy fartuszek w szkole bo z dumą nosiłam na nim odznakę wzorowego ucznia. Miałam adapter z mnóstwem analogowych płyt, z rodzicami jeździłam małym fiacikiem na wakacje nad morze, miałam słynne relaksy, radiomagnetofon "Kasprzak" i wiele wiele innych przedmiotów stanowiących obecnie relikt tamtych czasów. W telewizji oglądałam "Tik - taka", "5-10-15" i "Michałki". Dawno to było? Moim zdaniem nie tak strasznie dawno. Niestety książka "Kaktus na parapecie" i reakcja mojej ośmioletniej córki wyprowadziła mnie z tego błędu.
Jest 2009 r. Mikołaj jest typowym dzieciakiem współczesności. Komputer, telefon komórkowy, iPod, iPad i wiele innych elektronicznych gadżetów jest dla niego zwykłym wyposażeniem jego codziennego życia. Jest wiecznie niezadowolony; wszystko i wszyscy dookoła powodują u niego wybuchy gniewu. Pewnego dnia za sprawą gry komputerowej wymyślonej przez ojca przenosi się w czasie do roku 1979. Przeżywa szok i nie bardzo potrafi znaleźć się w ówczesnej rzeczywistości. W telewizji dwa programy, komputerów w domach nie ma, nie mówiąc nic o telefonach komórkowych i internecie. Dzieci na podwórku grają w kapsle, a do ich oznaczenia używają flag wyciętych z encyklopedii. (Mikołaj nie może pojąć dlaczego niszczą książkę, a nie wydrukują sobie potrzebnych flag). Z klasą jedzie na wykopki ziemniaków, musi w szkole nosić niewygodny stylonowy fartuszek, a już stanie po nocy w kolejkach po sprzęt AGD... koszmar jakiś! Chłopiec nagle zaczyna doceniać wygody współczesności i marzy o powrocie do domu, o posiłkach przy stole (a nie przy niewygodnej ławie) i wielu innych rzeczach które kiedyś wydawały się czymś normalnym, a teraz są niedoścignionym marzeniem.
Tyle fabuły, teraz trochę prywaty. Książkę czytywałam wieczorami mojej Starszej. Żebyście zobaczyli jej spojrzenie, kiedy zorientowała się, że czasy przedstawione w książce to czasy dzieciństwa Jej mamy! Moje dziecko patrzyło na mnie jak na obiekt muzealny. Mama, jak to nie było komputerów i internetu? To z czego ty dowiadywałaś się ciekawostek:? Naprawdę nie można było zobaczyć każdego zakątka świata (Basia jest fanką Google Earth) Jak to, JAK TO? Mama, co to znaczy, że do sklepu rzucili towar? I dlaczego Mama bohatera kupiła mu za duże spodnie? Dlaczego nie było innych? Dlaczego były takie kolejki do sklepów? DLACZEGO?
Powiem Wam, że za każdym pytaniem mojej córki przybywało mi zmarszczek, a ja byłam coraz starsza. Jeszcze chwila i dałabym się zamknąć do gabloty muzealnej. Moje dziecko nie pojmowało wielu opisanych zdarzeń, natomiast skakała z radości kiedy usłyszała o grze w kapsle, której kiedyś na wakacjach nauczył jej Tata. I tu padło stwierdzenie: "Nie wiedziałam, że ta gra jest taka stara"... Bez komentarza....

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Taniec ze smokami #1

Hm... Moim zdaniem trochę za bardzo jest przeciągana ta cała podróż Tyriona do Danearys i jakieś trochę takie głupia się ta jej historia zrobiła. Niby...

zgłoś błąd zgłoś błąd