Maleństwo 
poleczkazmigdalami.blogspot.com
43 lat, kobieta, Szczecin, status: bibliotekarka, dodała: 27 książek i 1 cytat, ostatnio widziana 3 dni temu
Teraz czytam
  • Byle do przodu
    Byle do przodu
    Autor:
    Trup był, ale już sobie poszedł. Maria marzy o własnej restauracji. O jej prowadzeniu, tak jak o gotowaniu, nie ma pojęcia, ale od czego jest kucharz i menedżer? Piotr, jej brat, zarządza centrum ur...
    czytelników: 396 | opinie: 39 | ocena: 6,72 (131 głosów)
  • Czerwony Wariant
    Czerwony Wariant
    Autor:
    Co robić, jeśli los, który dopuścił do Katastrofy, płata jeszcze okrutniejszego figla: kompletnie grzebie pod tonami ziemi najdłuższą odnogę kijowskiego metra, pozostawiając bez szwanku dwie pozostałe...
    czytelników: 124 | opinie: 11 | ocena: 7,08 (25 głosów)
  • Oskarżenie
    Oskarżenie
    Autor:
    Od serii brutalnych morderstw pod Warszawą minęły cztery lata. Sprawcę ujęto, skazano, a potem osadzono w więzieniu. Dowody wskazujące na dawną legendę „Solidarności” były nie do podważenia. Mimo to...
    czytelników: 7155 | opinie: 484 | ocena: 7,44 (4117 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-15 13:04:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-12-15 13:03:43
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-12-10 12:08:05
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Joanna Chyłka (tom 6)
 
2018-12-10 12:04:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Ulysses Moore (tom 2)
 
2018-12-10 12:03:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Światy Pilipiuka (tom 4)

wórczość Andrzeja Pilipiuka pokochałam, kiedy przyszło mi bliżej zapoznać się z imć Jakubem Wędrowyczem. Ten pijus i zakapior zdobył moje serce. Zaśmiewałam się do łez czytając o jego perypetiach. Potem przyszło mi poznać serię pt. "Oko jelenia" i przepadłam dokumentnie. Dlatego - choć za opowiadaniami nie przepadam - każdy tom opowiadań Andrzeja Pilipiuka przynosi mi radość. I tym razem się... wórczość Andrzeja Pilipiuka pokochałam, kiedy przyszło mi bliżej zapoznać się z imć Jakubem Wędrowyczem. Ten pijus i zakapior zdobył moje serce. Zaśmiewałam się do łez czytając o jego perypetiach. Potem przyszło mi poznać serię pt. "Oko jelenia" i przepadłam dokumentnie. Dlatego - choć za opowiadaniami nie przepadam - każdy tom opowiadań Andrzeja Pilipiuka przynosi mi radość. I tym razem się nie zawiodłam.
Opowiadania Pana Andrzeja mają bardzo specyficzny klimat. To tak, jakby wszystkie były opowiedziane w kolorze sepii. Mają wyjątkowy, specyficzny nastrój, którego nikt nie powinien naśladować, bo nie ma szans na sukces. Każde naśladownictwo będzie tyko marną imitacją Mistrza. Fantastyczne krainy nie mają sobie podobnych właściwie nigdzie. Alternatywne rzeczywistości zaskakują niespotykanymi cechami. Tylko postacie kolekcjonera staroci Roberta Storma i doktora Pawła Skórzewskiego powodują, że czytelnik oddycha z ulgą. To starzy znajomi z poprzednich tomów opowiadań i czytelnik w miarę wie, czego się można po nich spodziewać. Nie oznacza to wcale że są oni przewidywalni w swoich działaniach. O nie! Zapewniam Was, że zaskoczą niejednym.
Urzekło mnie opowiadanie pt. "Księgi drzewne". Skrzypce - z racji pasji mego syna - są mi bliskie, a tu przedstawione są jako coś przepięknego i tajemniczego. A już mała, rudowłosa skrzypaczka, będąca tajemnicą samą w sobie - rewelacja. Świetnie jest również opowiadanie pt. "Staw". Z jednej strony trochę przegięte i zakręcone, z drugiej - każdy, kto był w warszawskich łazienkach i widział pływające karpie - giganty zrozumie, że mogą być one pierwowzorem niejednego potwora. Za to bojowe wiewióreczki raczej mnie rozczuliły, niż przestraszyły. Trochę mniej podobało mi się opowiadanie pt. "Ośla opowieść", a to za sprawą nawiązania do bajki pt. "Pinokio", którą bardzo lubię. Nie zmienia to jednak faktu, że pomysł przedni i zaskakujący. Trochę potworny, ale z drugiej strony literatura Pana Pilipiuka zdążyła mnie już do tego przyzwyczaić.
Wstrząsnęło mną opowiadanie pt. „Za kordonem. Lwów”. Pokazuje nam ponurą historię naszych wschodnich ziem, które utraciliśmy po II wojnie światowej. Oczywiście jest tajemnicza maszyna, szpiedzy i zadanie do wykonania, ale tło historyczne po prostu poraża. Uważam, że świetnie pokazuje samotność Polski po II wojnie światowej. Piękne, polskie miasto Lwów, już właściwie nie polskie, musi zmierzyć się z samotnością i opuszczeniem... smutne to.
Mamy jeszcze dwa opowiadania, jednak nie będę się więcej wdawała w szczegóły. Powiem tylko, że są bardzo klimatyczne - wieje z nich tajemnicą, pierwotną przyrodą, magią i historią. Wszystko w biało - czarnych barwach, emanuje prostotą przekazu. Opowiadania nie są skomplikowane. To najczęściej jednowątkowe historie, które pozwalają czytelnikowi zatopić się w fabule, a nie główkować, kogo z czym połączyć. Każde opowiadania zachwyca puentą, każde zaskakuje czytelnika pomysłowością autora.
Jeżeli macie ochotę zanurzyć się w inne alternatywne światy i posmakować magii - polecam.

pokaż więcej

 
2018-12-10 12:03:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Joanna Chyłka (tom 5)
 
2018-12-10 12:03:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Rodzinne roszady (tom 1)

Bardzo, bardzo mi się podobało. Anna Karpińska posiada rzadką umiejętność pisania z pasją dosłownie o wszystkim, co oznacza, że o "niczym" również. To "nic", pisane piórem Pani Anny, potrafi być tak fascynujące, że trudno oderwać się od Jej książek. "Szukając przystani" to jedna z wielu powieści, które miałam przyjemność przeczytać i każda kolejna umacniała mnie w podziwie dla umiejętności... Bardzo, bardzo mi się podobało. Anna Karpińska posiada rzadką umiejętność pisania z pasją dosłownie o wszystkim, co oznacza, że o "niczym" również. To "nic", pisane piórem Pani Anny, potrafi być tak fascynujące, że trudno oderwać się od Jej książek. "Szukając przystani" to jedna z wielu powieści, które miałam przyjemność przeczytać i każda kolejna umacniała mnie w podziwie dla umiejętności pisania o życiu takim, jakie jest. Bez udziwnień i ubarwień, za to z sercem na dłoni.
Takie książki działają jak balsam - czytelnik zatapia się w codzienności bohaterów i razem z nimi uczestniczy w trudach dnia codziennego. Niby nic takiego - ranek, popołudnie, wieczór, ranek popołudnie, wieczór... ot zwykła szara codzienność. A jednak autorka potrafi z tej codzienności wykrzesać coś tak pięknego, że Jej powieści czyta się z wypiekami na twarzy. Ta książka jest piękna - tak po prostu.
Wanda jest kobietą, której życie zawodowe zaczyna zamierać. Jako nauczycielka czuje się po prostu zmęczona i odlicza dni, kiedy będzie mogła rano obudzić się i nie iść do szkoły. Liczy, że wówczas z mężem pojedzie w podróż życia i zacznie cieszyć się szczegółami i przyjemnościami dnia codziennego. Nic bardziej mylnego. Pewnego dnia dowiaduje się, że jej najmłodsza córka, Kasia, jest w ciąży. Dziewczyna nie czuje się zbyt odpowiedzialna za nowo powstałe życie i widać, że nie chce tego dziecka. Kiedy Pola przychodzi na świat Kasia robi wszystko, aby maleństwem zajęła się matka. Wanda czuje, że postępuje niewłaściwie, ale wraz z mężem Ludwikiem postanawiają, że zaopiekują się maleńką. Ta decyzja zaważy na całym życiu Wandy, tym bardziej, że los nie szczędzi jej niespodzianek. Właściwie od chwili, kiedy nasza bohaterka przechodzi na emeryturę, los nie daje Jej o sobie zapomnieć. Ciągle coś nowego - nowe radości, nowe smutki; niestety zdarzają się też i tragedie.
Można pisać o tym, że to mądra książka, pełna życiowych prawd i inne takie. Rzeczywiście można, ale najważniejsze jest to, że ta powieść jest po prostu pięknie prawdziwa. Towarzysząc Wandzie w drodze "z wiatrem i pod wiatr" trudno szukać szybkich zwrotów akcji i zaskakujących wydarzeń. Owszem - są chwile kiedy czytelnik jest zaskoczony zwrotem akcji, ale wydarzenia są do bólu prawdziwe. To nie jest sensacja - takie po prostu jest życie i już.
Powieść czyta się rewelacyjnie. 432 strony połknęłam w dwa dni i stwierdziłam, że chcę jeszcze zwłaszcza, że autorka nie pozostawia wątpliwości co do tego, że drugi tom powstanie. Trochę to nieludzkie kończyć pierwszy tom w takim momencie, ale cóż - rozumiem.
Polecam wszystkim - i tym zmęczonym życiem i tym, którzy są właśnie na życiowym zakręcie i tym którzy świętują sukcesy. Każdemu się spodoba - zapewniam.

pokaż więcej

 
2018-12-03 10:54:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Ależ zaskoczyła mnie ta książka! Człowiek oczekuje ckliwej świątecznej powieści o bałwanku, saneczkach i Bożonarodzeniowych perypetiach bohaterów, a otrzymuje kryminał godny Agaty Christie... No może troszkę przesadziłam. Niewątpliwie jednak jest zbrodnia, jest zagadka i dwóch policjantów, którzy, krok po kroku, dochodzą do odpowiedzi na odwieczne pytanie:, „Kto zabił?" A święta? Są, ale w... Ależ zaskoczyła mnie ta książka! Człowiek oczekuje ckliwej świątecznej powieści o bałwanku, saneczkach i Bożonarodzeniowych perypetiach bohaterów, a otrzymuje kryminał godny Agaty Christie... No może troszkę przesadziłam. Niewątpliwie jednak jest zbrodnia, jest zagadka i dwóch policjantów, którzy, krok po kroku, dochodzą do odpowiedzi na odwieczne pytanie:, „Kto zabił?" A święta? Są, ale w tle. Czujemy je w towarzyszących bohaterom kolędach i pastorałkach, w przygotowaniach do Wigilii i śniegu, co pewien czas padającym za oknem.
Gdzieś w gęstych lasach, znajduje się samotny pensjonat o zagadkowej nazwie "Mścigniew". Do pensjonatu - kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia - zjeżdżają się goście. Kilka osób chcących odpocząć od codzienności, pragnących zatrzymać się i zastanowić nad swoim życiem. Oczekują kilku chwil spokoju i oddechu, a dostają morderstwo, a właściwie dwa. Jeden z gości tonie w wannie, co początkowo odbierane jest jako nieszczęśliwy wypadek, ale szybko okazuje się, że został on zamordowany. Nie trzeba długo czekać, aby pojawił się kolejny trup. Rozwiązania zagadki podejmują się specjaliści w tej dziedzinie - policjant i prywatny detektyw. Oboje przybywają do pensjonatu przedstawiając się jako para, która chce spędzić kilka dni w spokoju. Po kolei odkrywają, że każdy z gości ma swoje tajemnie i - nie chcąc, aby wyszły one na jaw - kłamią w żywe oczy. Trudno połapać się, kto mówi prawdę, a kto kłamie i nasi bohaterowie muszą się nieźle nagłowić, aby rozwiązać zagadkę.
Powieść świetnie się czyta. Zakopanie się w zaśnieżonym pensjonacie, gdzie z radia płyną świąteczne piosenki, a z kuchni pachnie piernikami, jest czystą przyjemnością. Autorka nie szczędzi czytelnikowi śmiesznych sytuacji i nieporozumień, które często budzą śmiech i rozbawienie. Perypetie gości są bardzo statyczne - wszystko właściwie dzieje się w pensjonacie, lub w jego okolicach, ale zapewniam Was, że to ani trochę nie przeszkadza w delektowaniu się lekturą. Wręcz przeciwnie - powoduje to, że czytelnik czuje się jakby tam był i razem z policjantami z uwagą śledzi działania poszczególnych gości.
Rozwiązanie zagadki zachwyca dopracowaniem szczegółów. Kiedy dowiedziałam się, kto zabił w mojej głowie pojawiło się odwieczne:, Czemu ja wcześniej na to nie wpadłam! Autorka trochę zakręciła fabułą, chcąc odwrócić uwagę czytelnika od prawdziwego mordercy i udało Jej się to wyjątkowo dobrze. Zapewniam Was, że rozwiązanie zagadki przedstawionej w tej książce to świetna zabawa.

pokaż więcej

 
2018-11-30 17:11:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Boże drogi i co ja mam napisać!? Spodziewałam się książeczki pokroju 50 twarzy Greya - szybkiej w czytaniu i miłej w odbiorze, ot na jeden zimowy wieczór. To, co dostałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Książeczkę ratuje świąteczny nastrój i to, że pisana jest zabawnym językiem, ale... to trochę mało. Bardzo żałuję, że autorki nie wysiliły się na troszkę więcej i całą swoją wenę... Boże drogi i co ja mam napisać!? Spodziewałam się książeczki pokroju 50 twarzy Greya - szybkiej w czytaniu i miłej w odbiorze, ot na jeden zimowy wieczór. To, co dostałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Książeczkę ratuje świąteczny nastrój i to, że pisana jest zabawnym językiem, ale... to trochę mało. Bardzo żałuję, że autorki nie wysiliły się na troszkę więcej i całą swoją wenę oddały erotycznym scenom. Gdyby troszkę odpuściły w tej kwestii, a rozbudowały fabułę, wyszłoby całkiem nieźle. A tak wyszedł erotyczny gniot z niezłym zakończeniem.
Nick jest właścicielem firmy, której pracownicy zajmują się spełnianiem marzeń i fantazji. Pracownicy płci męskiej, klientom płci damskiej oczywiście. Nick z zasady sam nie przyjmuje zleceń, ale choroba kolegi zmusza go do przebrania się w strój Mikołaja i ruszenia do pracy. Zlecenie Nicka pochodzi od rudowłosej, samotnej piękności, pragnącej zabawić się nieco w święta. Idąc wykonać zlecenie nasz bohater spotyka Holly, która właśnie przeżyła spotkanie ze świątecznym czołgiem, w postaci śpieszącej się kobiety. Holly podczas tego starcia straciła ulubione szpilki i rajstopy. W takim stanie spotyka ją Nick, a że Holly jest rudowłosą pięknością - nietrudno domyślić się co dalej.
I się zaczyna. Uczucie zapłonęło w naszych bohaterach od pierwszego wejrzenia. Ostry, dziki seks zajmuje kolejne stronice powieści i co najgorsze - inna fabuła nie występuje. Możemy poznać szczegóły anatomii zarówno Holly jak i Nicka. Czy ciekawe? - nie bardzo... Dziesięć stron, dwadzieścia stron, trzydzieści stron... człowiek zastanawia się, ile można na ten temat pisać. Jak się okazuje - można, tyle, że nieciekawie.
Oczywiście Holly znika, Nick jej nie może znaleźć. Zrozpaczony poszukuje kobiety swojego życia, (szybko poszło) a kiedy ją znajduje, wszystko zmierza do końca pod szumna nazwą "i żyli długo i szczęśliwie".
Jeden fragment mi się podobał. Otóż jest scena, w której Nick przez przypadek spotyka Holly na bankiecie firmowym. Dziewczyna przyszła w towarzystwie nieciekawego współpracownika, który musi zmierzyć się intelektualnie z Nickiem, walcząc o kobietę. Uśmiałam się niesamowicie. Tak - to było niezłe. Niestety krótkie.
Ponad pięćdziesięciostronicowy opis seksualnych poczynań naszej pary w książce, liczącej sto pięćdziesiąt stron to trochę średnie. Jeżeli dodamy do tego wstęp (który też trochę stroniczek zajął) to można uznać, że wygibasy naszej pary są dominującą fabułą w tej książeczce. Owszem jest zakończenie ale uwierzcie mi - stanowi tylko zmyślny finał erotycznych opisów. Właściwie to zakończenie stanowi jakikolwiek pozytyw w tej książce. To w zakończeniu dowiadujemy się o tym, że Holly jest pracownikiem kancelarii prawnej, obsługującej firmę Nicka. I to właśnie w zakończeniu mamy ten fragment, który mnie zaskoczył i sprawił, że jednak nie skreśliłam tej książki całkowicie.
Jeżeli macie ochotę na świąteczny klimat, to nie sięgajcie po tę książkę. Zróbcie to tylko wówczas jeżeli macie ochotę poczytać niezbyt lotne opisy seksualnych zapasów Nicka i Holly.

pokaż więcej

 
2018-11-29 09:39:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Joanna Chyłka (tom 4)
 
2018-11-28 08:39:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Amelka Kieł (tom 1)

Jakiś czas temu z Młodszym czytaliśmy "do poduszki" książkę pt. "Kazio w miasteczku pełnym wampirów". Rewelacyjna książeczka o wampirze i jego przygodach. Kiedy wpadła w moje ręce książka, mówiąca o żeńskiej odmianie wampira - Amelce Kieł - Młodszy podniósł sprzeciw, że to przecież o dziewczynie i On czytać nie będzie babskich książeczek. Wystarczyło jednak kilka stron, a wpadliśmy jak śliwka... Jakiś czas temu z Młodszym czytaliśmy "do poduszki" książkę pt. "Kazio w miasteczku pełnym wampirów". Rewelacyjna książeczka o wampirze i jego przygodach. Kiedy wpadła w moje ręce książka, mówiąca o żeńskiej odmianie wampira - Amelce Kieł - Młodszy podniósł sprzeciw, że to przecież o dziewczynie i On czytać nie będzie babskich książeczek. Wystarczyło jednak kilka stron, a wpadliśmy jak śliwka w kompot.
Amelka Kieł to młoda wampirzyca mieszkająca w Nokturnii - krainie, którą zamieszkują straszne stwory panicznie bojące się słońca, wróżek i brokatu. Amelka - jak każda dziewczynka - chodzi do szkoły, ma przyjaciół i ukochaną Dyńkę, (która jest taka odmianą "wampirskiego" pieska) Pewnego dnia Jej rodzice wydają Bal Barbarzyńców, który ma zostać uświetniony obecnością króla i księcia. Owszem - znamienici goście przychodzą na bal - ale ich obecność jest raczej zmorą niż przyjemnością. Książę Tadżin jest bezczelnym rozpuszczonym smarkaczem, który po prostu kradnie ukochaną dyńkę Amelki. Dziewczynka wraz ze swoimi przyjaciółmi postanawia odbić pupila. Knuje bardzo śmiały plan i wprowadza go w życie ściągając na siebie i przyjaciół niemało kłopotów. Na szczęście splot okoliczności pozwala Amelce odkryć pewną tajemnicę, dzięki czemu nagle książę Tadżin zmienia się w jej oczach. Okazuje się, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka, a podłość księcia wynika ze zdarzeń z przeszłości, na które chłopiec nie miał zbyt wielkiego wpływu.
Książka jest bardzo zabawna, jednak należy podkreślić, że w taki specyficzny, dziecięcy sposób. W treści znajdziemy pełno obrzydliwości, śmierdziuszków i potraw budzących odruch wymiotny. Babeczki z paznokciami, sok spod pachy, panierowane strupy i ucięte place na patykach - to tylko kilka z potraw serwowanych na Balu Barbarzyńców. Najlepszy przyjaciel Amelki - kostuch Grimaldi, zajmuje się nieżywymi żabami i każdy zgon małego płaza przysparza mu roboty. Przyjaciółka Florence jest rzadkim gatunkiem Yeti - bardzo silnym stworem, dla którego przekopanie kilkumetrowego tunelu to bułka z masłem. Największym wrogiem mieszkańców Nokturnii są jednorożce, wróżki, brokat i wschodzące słońce. Te wszystkie elementy zebrane razem składają się na wspaniałą, trochę gotycką i straszną atmosferę książeczki.
Wszystko to jednak okaże się takie straszne tylko z pozoru. Tajemnica, jaką skrywa książę Tadżin pozwoli naszym bohaterom zrozumieć, że kierują się w swoim życiu przesądami i plotkami. Należałoby raczej sprawdzić doniesienia a nie wierzyć na ślepo tym, którzy opowiadają bzdury...
Książka jest wspaniałą pozycją dla początkującego czytelnika. Nie ma właściwie strony, na której byłyby same literki. Autorka Laura Ellen Anderson jest jednocześnie cenioną ilustratorką i widać, że Amelkę stworzyła z miłością i zaangażowaniem. Tekst i ilustracje są tu przemyślaną jednością, wszystko płynie i miałam wrażenie, jakbym oglądała literacką kreskówkę, gdzie fonia i wizja wspaniale ze sobą współgrają. Świetna robota.
Ta krótka powieść - pomimo tego, że jest pełna obrzydliwości budzących w małym czytelniku salwy śmiechu - ma do przekazania bardzo ważne prawdy życiowe. Amelka i przyjaciele uczą się, że nie wolno oceniać po pozorach oraz tego, że każdy marzy o przyjacielu jednak nie każdy potrafi swoje potrzeby przekazać otoczeniu.
Amelka Kieł i Bal barbarzyńców jest pierwszym tomem przygód naszej małej Wampirki. Wydawnictwo Literackie planuje wydać drugi tom zatytułowany „Amelka Kieł i Władcy Jednorożców”. Czekam z niecierpliwością.

pokaż więcej

 
2018-11-23 13:26:39
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Joanna Chyłka (tom 3)
 
2018-11-23 13:26:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Klara. O dziewczynce, która śpiewała po francusku" przyciągnęła moją uwagę okładką. I wcale nie chodzi o akcenty wojenne, które od razu przenoszą czytelnika w czasy II wojny światowej. Moja uwagę zwróciły nutki, a raczej kawałek pięciolinii z rozmieszczonymi na niej nutami. Nie ukrywam, że wszystko, co związane z muzyką klasyczną rodzi ciepło w moim sercu. Jak więc nie przeczytać...
...
"Klara. O dziewczynce, która śpiewała po francusku" przyciągnęła moją uwagę okładką. I wcale nie chodzi o akcenty wojenne, które od razu przenoszą czytelnika w czasy II wojny światowej. Moja uwagę zwróciły nutki, a raczej kawałek pięciolinii z rozmieszczonymi na niej nutami. Nie ukrywam, że wszystko, co związane z muzyką klasyczną rodzi ciepło w moim sercu. Jak więc nie przeczytać...
Początkowo traktowałam książkę jak typową beletrystykę. Ot wymyślona opowieść o dziewczynce i jej rodzinie, żyjącej w ciekawych czasach. Wszyscy najbliżsi Klary mieli wspaniały słuch i dryg do muzykowania. Całymi dniami śpiewali wszystko, co im się "nawinęło na ucho" od piosenek ludowych zaczynając a na ariach ze Strasznego Dworu Moniuszki kończąc. Przepięknie opisano czasy przedwojenne, w których pomimo biedy i problemów związanych z dopiero co odradzającą się ojczyzną - rodzina Klary potrafiła odnaleźć szczęście. Przybyli do Polski z Francji - z kraju, w którym na pozór żyło się lepiej i łatwiej. I cóż z tego, skoro ojca Klary zżerała tęsknota? W Polsce początkowo trudno było znaleźć prace i kąt do spania, ale w końcu nadszedł taki dzień, gdy można było powiedzieć, że są szczęśliwi. I wówczas wybuchła wojna.
Dla Klary to była podwójna tragedia. Oczywiście wojna sama w sobie była złem, ale dużo gorsza była nie możność chodzenia do szkoły. Ona pragnęła tylko jednego: kształcić się! Dużo czasu upłynęło zanim mogła spełnić swoje marzenia.
Gdzieś w tym momencie lektury dowiedziałam się, że Klara to postać z życia wzięta. Jej pierwowzorem jest Klara Stankowska (1930–2013), absolwentka Wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego. Klara żyła w burzliwych czasach. Kiedy wybuchła wojna miała 9 lat. Losy dziewczynki opisane w książce wskazują na wolę walki i hart ducha. Ta dziewczynka w wieku 10 lat pracowała ciężej, niż niejeden młody człowiek w dzisiejszych spokojnych czasach. Przeżyła skrajną biedę, wywózkę do Niemiec do pracy, oddzielenie od rodziców, poniżenie i wstyd. Za każdym razem jednak wstawała w z kolan, a jej pociechę stanowiły piosenka i muzyka. Często też - dzięki piosenkom śpiewanym właśnie po francusku - budziła podziw wśród okupantów. Często ułatwiało to wiele spraw i pomagało po prostu przeżyć kolejny dzień.
Trzecia część książki to lata powojenne. Klara robiła wszystko, aby nadrobić pięć lat straconej edukacji. Autor opisuje to jak ciężko musiała pracować, aby zasłużyć na pochwałę. Klara przechodzi dużą przemianę i teraz Ona walczy z analfabetyzmem, uczy młodych ludzi śpiewu, zakłada chór i odnosi z nim spore sukcesy. Wkłada swoim uczniom do głowy, że wiedza to jedyna rzecz, której nikt im nie zabierze. I to wszystko w czasach tak potępianego komunizmu...
Opowiadania o szkolnych perypetiach Klary i jej koleżanek były trochę przydługie, jednak całość powieści robi bardzo dobre wrażenie. Akcja powieści dzieje się szybko, a sprawne pióro autora nie pozwala na nudę. Aż trudno uwierzyć, że Klara przeżyła tak wiele i zachowała spokój i hart ducha.
Historia Klary zaczarowała mnie i zauroczyła. Trudno używać takich słów do opisania wojennych przeżyć małej dziewczynki, ale - cóż - tak właśnie jest. Ta mała, uparta i mądra dziewczynka może stanowić wzór dla niejednego dzisiejszego nastolatka. Wiem, że czasy się zmieniły i od dzisiejszych dzieci wymaga się czegoś zupełnie innego, niż w tamtych czasach, ale może warto spróbować poznać się bliżej z Klarą i z jej przeżyciami. Choćby po to, żeby nie zapomnieć.

pokaż więcej

 
2018-11-23 13:24:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami. Każdy z nas czeka na pięknie ozdobioną choinkę, pierogi, barszcz z uszkami i oczywiście prezenty. Nie ulega wątpliwości, że im mniejszy człowieczek, tym bardziej czeka. Oczekiwanie jest bardzo ważne, zwłaszcza przy TYCH świętach. Przecież w kościele katolickim adwent (czyli czas oczekiwania) trwa przez cały grudzień. Dlaczego nie umilić naszym... Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami. Każdy z nas czeka na pięknie ozdobioną choinkę, pierogi, barszcz z uszkami i oczywiście prezenty. Nie ulega wątpliwości, że im mniejszy człowieczek, tym bardziej czeka. Oczekiwanie jest bardzo ważne, zwłaszcza przy TYCH świętach. Przecież w kościele katolickim adwent (czyli czas oczekiwania) trwa przez cały grudzień. Dlaczego nie umilić naszym milusińskim tego okresu nie tylko kalendarzem z łakociami, ale też lekturą ciepłej i uroczej książeczki pokazującej, że nie tylko ludzie czekają, ale inne boże stworzenia również? Właściwie czeka cały świat!
"Pieśń Gwiazd. Opowieść o Bożych Narodzinach" skierowana jest do najmłodszych czytelników. Najwięcej radości sprawi tym, którzy jeszcze nie składają literek w całość i muszą korzystać w tej kwestii z pomocy Mamy, Taty, czy też Babci. Początkujący czytelnicy też znajdą coś dla siebie, bo tekstu na stronach jest niewiele, a duża czcionka ułatwia stawianie pierwszych czytelniczych kroków. Należy jednak podkreślić, że urok książeczki, to nie przedstawiona historia, bo tę przecież każdy z nas zna. Urok "Pieśni gwiazd" to ilustracje - przepiękne, kolorowe i ciepłe ilustracje, które cudownie wprowadzą dzieci i rodziców w nastrój Świąt Bożego Narodzenia.
Łatwo ją streścić - właściwie wystarczy do tego zadania kilka zdań. Pewnego dnia w lesie wszystko zaczęło szumieć i szeptać, że nadszedł już ten czas. Jeleń, niedźwiedź, lisek, a nawet kwiatki - wszystko szeptało, że już czas. Wieloryby, ptaszki, kaczuszki, a nawet małe robaczki powtarzały wszystkim dookoła: Już czas! Nie skończyło się na świecie, który znamy. Anioły i gwiazdy też radośnie powtarzały, że nadszedł czas oczekiwania. A tymczasem w stajence narodziło się dzieciątko, na które czekał cały świat. Wszyscy cieszą się, że narodził się pasterz, który każdego uszczęśliwi i każdemu da iskierkę radości. Od tej pory każde zwierzątko - zarówno malutki robaczek jak i piękny, dostojny król zwierząt - lew - będą mieli wspaniałego pasterza. Cóż więcej trzeba do szczęścia?
Książeczka jest dość sporych rozmiarów, choć kartek do wertowania nie jest za wiele. Bo też tu właśnie o rozmiar chodzi! O to, aby ilustracyjne cudeńka, zawarte na poszczególnych stronach dobrze się prezentowały. A rzeczywiście jest co oglądać. Każda ilustracja jest stylizowana na starą. Wydaje się, że namalowana została na popękanej tabliczce, co daje wrażenie, że została znaleziona przez archeologów i pochodzi sprzed wielu, wielu lat. To bardzo dobry zabieg, który - przy niewielkim udziale rodzica - pozwoli dziecku uświadomić, że cała ta historia, którą co roku świętujemy, zdarzyła się wiele, wiele lat temu.
Książka jest bardzo przyjazna maluchom. Przepiękny, kredowy papier uwydatnia żywe ilustracje i dbałość rysownika o szczegóły. Jeżeli dodany do tego twardą okładkę (która nie jest tak do końca twarda, a stanowi świetne zabezpieczenie przed zniszczeniem przez niewprawne rączki) - w rezultacie otrzymamy wspaniałą książeczkę, idealnie nadającą się na świąteczny upominek.
"Pieśń Gwiazd. Opowieść o Bożych Narodzinach" to książeczka dla najmłodszych czytelników. Jest tak świątecznie nastrojowa, że chyba bardziej nie można. Zapewniam Was że zarówno dorosłym jak i tym najmłodszym czytelnikom umili ten jedyny w roku wieczór. Wspólne czytanie, opowiadanie obrazków - czy jest coś bardziej milszego dla rodziny? Wesołych Świąt Wam życzę, choć przecież to jeszcze chwilka….

pokaż więcej

 
2018-11-23 13:24:36
Dodała do serwisu książkę: Pieśń gwiazd. Opowieść o Bożych Narodzinach
 
Moja biblioteczka
1095 466 3405
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (80)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (4)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd