rozwińzwiń

Kaktus na parapecie

Okładka książki Kaktus na parapecie autora Magdalena Zarębska, 9788374376785
Okładka książki Kaktus na parapecie
Magdalena Zarębska Wydawnictwo: Skrzat literatura dziecięca
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374376785
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kaktus na parapecie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kaktus na parapecie

Średnia ocen
7,1 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kaktus na parapecie

avatar
6818
3839

Na półkach:

Polska Rzeczpospolita Ludowa dla sporej grupy ludzi to czasy, które pamiętają i chcą się tą pamięcią podzielić z dziećmi oraz wnukami, aby przestrzec przed totalitaryzmem, pokazać czym kończy się fundamentalizm różnorodnych ideologii, uświadomić, że nawet piękne idee wtłoczone w życie mogą skończyć się fatalnie. Zwłaszcza, kiedy większość osób została wychowana na podziałach i funkcjonowaniu społeczeństwa na zasadzie różnego poziomu uprzywilejowania lub odcięcia od możliwości. Opowieści o przeszłości to cenna lekcja historii. Po takie narzędzie sięga Magdalena Zarębska w książce „Kaktus na parapecie, czyli podróż w przeszłość”.
Mikołaj jest przeciętnym nastolatkiem mającym całe mnóstwo zajęć pozaszkolnych. Do tego czas umila mu korzystanie z technologii. Dzięki rodzicom ma dostęp do wielu ciekawych narzędzi, może szlifować języki obce, rozwijać pasje. Jego codzienność toczy się między szkołą i pasjami. Rodzice wspierają go, otaczają opieką, dbają o bezpieczeństwo, co nie zawsze jest przez chłopaka doceniane. Rozpieszczony 4-klasista z powodu fatalnej pogody rozchorowuje się. W tym czasie tata testuje kolejną stworzoną przez siebie grę. Z powodu błędu oprogramowania zostaje przeniesiony do 1979 r., czyli 30 lat wstecz. W tym czasie do przyszłości trafia bardzo podobny do niego Mikołaj z przeszłości. Zamiana miejsc sprawia, że chłopak na własnej skórze doświadcza tego jak dawniej wyglądało życie nastolatków. Bardzo szybko odkryje, że mierzenie się z PRL-owską rzeczywistością nie jest łatwe.
Magdalena Zarębska fantastycznie oddała realia Wrocławia z końca lat 70. Widzimy tu niemal puste ulice wielkiego miasta ponieważ niewiele osób miało wówczas samochód. Podróże komunikacją miejską są jedynym sposobem przemieszczania się. Jedyny pojazd w rodzinie traktowany jest z namaszczeniem i używany tylko w wyjątkowych sytuacjach. Szybko okaże się, że jest bardziej rodzinną ozdobą niż samochodem, którym można podróżować poza miasto.
Pod pretekstem snucia opowieści o Mikołaju pisarka uświadamia młodym czytelnikom jak dawniej wyglądała samodzielność dzieci, w jaki sposób spędzały czas, jak wielkim wyzwaniem były zakupy. Każdy element rzeczywistości, której musi stawić czoła bohater wprawia go w zdziwienie i przerażenie. Ilość czasu wolnego po lekcjach, możliwość zabaw i samodzielnych wyjść z kolegą, konieczność picia wody ze szklanki, z której piło kilkanaście osób. Szybko zauważa jak bardzo inaczej wygląda miasto niż to z przyszłości. Wrocław bez billboardów, barów z fast foodami jest miejscem całkowicie innym niż to, które zna. Długaśne kolejki, czarno-białe telewizory, ekscytacja każdą nowinką, bardziej społeczne życie, brak telefonów komórkowych i mleko przynoszone przez mleczarza – to tylko niektóre elementy, które podsuwa czytelnikom Magdalena Zarębska, uświadamiająca czytelników jak bardzo żyjemy w pędzie, a czas przelatuje nam przez palce. Nie mogło też zabraknąć takich problemów jak deficyt towarów. Pokazuje młodym czytelnikom, w jaki sposób młodzież urozmaicała sobie czas wolny. Mamy tu popularne gry oraz uświadamianie jak cenną zdobyczą były kapsle.
Razem z Mikołajem krok po kroku zdobywamy kolejne wtajemniczenia w grze „życie w PRL-u”. I wszystko byłoby łatwe, gdyby nie to, że uczestniczy on w prawdziwych wydarzeniach, doświadcza na własnej skórze różne ograniczenia. Z każdym dniem pobytu w przeszłości coraz bardziej docenia czasy, w których żył. Marzy o powrocie do dobrze znanego 2009 roku. Czy będzie to możliwe?
"Kaktus na parapecie" to ciekawa i zabawna lektura dla młodych czytelników. Dla dorosłych pamiętających tamte czasy będzie to sentymentalna podróż w czasie. Dla mnie dwie rzeczy pokazane w książce są bliskie: miasto, w którym dzieje się akcja, czyli Wrocław oraz końcówka PRL-u z całym mnóstwem uroków z nim związanych. Pokazanie kontrastu między teraźniejszością i przeszłością pozwala na uzmysłowienie sobie jak wiele zmian zaszło w naszym kraju.

Polska Rzeczpospolita Ludowa dla sporej grupy ludzi to czasy, które pamiętają i chcą się tą pamięcią podzielić z dziećmi oraz wnukami, aby przestrzec przed totalitaryzmem, pokazać czym kończy się fundamentalizm różnorodnych ideologii, uświadomić, że nawet piękne idee wtłoczone w życie mogą skończyć się fatalnie. Zwłaszcza, kiedy większość osób została wychowana na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
183
131

Na półkach: , ,

Nie wiedzieliśmy do końca, czego się spodziewać po tej książce, ale im dalej, tym lepiej było.

Dziwnym trafem dwóch chłopców zamienia się miejscami w czasie, o 30 lat. Jeden ląduje w roku 1979, a drugi w 2009. Świat w książce obserwujemy oczami tego, który cofnął się w czasie.

Jako ojciec przypomniałem sobie absurdy życia w PRL-u, chociaż na szczęście ominęła mnie głęboka komuna i tylko liznąłem zakończenia.
Natomiast syn podczas lektury był naprawdę zdziwiony realiami w jakich wtedy żyliśmy. Że wszystkiego brakowało w sklepach, że trzeba było stać w kolejkach po kilka dni, aby kupić sprzęt RTV-AGD (mój dziadek z olbrzymim poświęceniem tak koczował za gramofonem, a ojciec rzeczywiście walczył długo o Rubina). Że na telefon czekało się kilkanaście lat i na co dzień korzystało z budek telefonicznych. Że czasem, żeby coś kupić to stałem z mamą w kolejce nie na doczepkę do spódnicy, ale jako klient, bo kupowało się ograniczoną ilość sztuk na głowę i każda osoba się liczyła.

Pamiętam, jak na jednej z takich luźniejszych lekcji nauczyciel mówił nam, że są kraje na świecie, gdzie nie opłaca się naprawiać popsutego sprzętu, bo nowy jest tak tani, że lepiej wymienić. Nie mogłem w to uwierzyć, a jednak doczekaliśmy czasów, że i w Polsce tak jest.

Pamiętam też, że wszyscy i wszędzie palili papierosy. Obrzydliwy, paskudny zwyczaj. Sam nigdy nie paliłem i do dziś nie palę, i nie znoszę tego smrodu, chociaż wychowałem się w czasach, kiedy niezwykle trudno było od tego uciec. W zasadzie uciec tak w pełni było niemożliwe.

Autorka zebrała kilka charakterystycznych cech codziennego życia z lat 70'-80' i zupełnie dobrze poradziła sobie z ich przedstawieniem. W interesujący sposób.

Nie wiem też, czy dzieci z moich czasów były bardziej samodzielne. Ale jedno, co mocno uderza mnie w dzisiejszych czasach to fakt, że krzyki i zabawy dzieci można usłyszeć jedynie na boiskach szkolnych, na placykach zabaw przy przedszkolach czy czasami przy placykach osiedlowych.

Ale wokół bloków mieszkalnych (a jeszcze mniej w przypadku osiedli domków jednorodzinnych),na podwórkach panuje cisza.

My waliliśmy w piłkę nożną tak, że tynk z murów odpadał. Dziewczyny grały w skakanki, w gumy, a wszyscy razem robiliśmy nieraz taki harmider, że pękały szyby w oknach. Z rzadka komuś dorosłemu to przeszkadzało. Musieliśmy zacząć naprawdę przeginać, a wtedy ktoś dorosły wyszedł do okna, wydarł się raz i porządnie, i robiło się kilka tonów ciszę. Ale dalej piłka waliła w mur, dziewczyny krzyczały gonione po podwórku aż się siwo robiło od wzbitego w powietrze pyłu i piachu, terkotały buzie udające karabiny maszynowe przy zabawie w strzelaninę, gorące dyskusje przy grze w kapsle trwały nieprzerwanie. Żyło się.

W dzisiejszych czasach ta przestrzeń dla młodych wydaje mi się bardzo ograniczona. Coraz ciaśniejsza. A same dzieci też wydają się być postrzegane jako ciężar i problem w samorealizacji dla ludzi dojrzałych. Coraz więcej stref bez dzieci: do samolotu bez dzieci, do hotelu bez dzieci, usuwanie dzieci, marginalizowanie dzieci. Jakaś bezsensowna cywilizacja egoistów. A przecież dzisiejsze dziecko to za 15 lat dorosły. I wtedy tak wychowane zorganizują samoloty bez starców, przechowalnie dla starców, restauracje, parki i kina bez starców. Znieczulica i niechęć, to będą zombie.

Trzeba pamiętać, że ile dziecku się da z SIEBIE dobrego, to to wróci pomnożone. Wiem z doświadczenia. No i po co to żyć, po co budować, po co zbierać coś, gromadzić, skoro nie ma komu tego zostawić?

I takie to refleksje wywołała u mnie ta książeczka, a synowi się podobała, bo się nadziwić nie mógł jak to było kiedyś.

Warto przeczytać.

Nie wiedzieliśmy do końca, czego się spodziewać po tej książce, ale im dalej, tym lepiej było.

Dziwnym trafem dwóch chłopców zamienia się miejscami w czasie, o 30 lat. Jeden ląduje w roku 1979, a drugi w 2009. Świat w książce obserwujemy oczami tego, który cofnął się w czasie.

Jako ojciec przypomniałem sobie absurdy życia w PRL-u, chociaż na szczęście ominęła mnie głęboka...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
107
31

Na półkach:

Książka bardzo fajna, niestety o banalnym zakończeniu

Książka bardzo fajna, niestety o banalnym zakończeniu

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

148 użytkowników ma tytuł Kaktus na parapecie na półkach głównych
  • 103
  • 43
  • 2
34 użytkowników ma tytuł Kaktus na parapecie na półkach dodatkowych
  • 19
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Kaktus na parapecie

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Kaktus na parapecie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kaktus na parapecie