Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kobieta bez twarzy

Seria: Asy Kryminału
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,8 (418 ocen i 112 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
33
8
62
7
132
6
111
5
42
4
8
3
7
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376487397
liczba stron
416
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Liliowa

Opowieść kryminalna o kobiecej sile i banalności zła. Po tragicznej śmierci męża Hanna Cudny rzuca wszystko i wraz z dwójką dzieci ucieka na wieś. Ma tu uczyć angielskiego, uprawiać ogród i być szczęśliwa. Wiejska sielanka to jednak tylko pozory: córka Hanny znajduje w okolicznych lasach zwłoki, nastoletni syn zaczyna się dziwnie zachowywać, a rodzice jednego z uczniów znikają bez śladu....

Opowieść kryminalna o kobiecej sile i banalności zła.

Po tragicznej śmierci męża Hanna Cudny rzuca wszystko i wraz z dwójką dzieci ucieka na wieś. Ma tu uczyć angielskiego, uprawiać ogród i być szczęśliwa. Wiejska sielanka to jednak tylko pozory: córka Hanny znajduje w okolicznych lasach zwłoki, nastoletni syn zaczyna się dziwnie zachowywać, a rodzice jednego z uczniów znikają bez śladu. Odkrywając kolejne elementy tej przerażającej układanki, Hanna trafia na pokłady zła w ludziach, którym ufała.

Kryminalna opowieść o zdeterminowanej kobiecie, która walczy o przywrócenie porządku w otaczającym ją kawałku wszechświata.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2011

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 73
Rita | 2013-02-04
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 07 stycznia 2013

Zaczyna się nieciekawie.

Ot, kolejna świeża wdówko - rozwódka (w tym przypadku wdówka) uciekająca na wieś spokojną i wesołą, by w ciszy i i blasku nigdy nie zachodzącego słońca kontemplować i wychodzić z deprechy. Znamy, nie lubimy, a jednak z uporem maniaka masochisty raz na jakiś czas fundujemy sobie setną historię spod znaku Rozlewiska i Toskanii.

Pierwszy zgrzyt.

Miejscowość do której trafia Hanna i jej osierocone dziatki świętość ma tylko w nazwie. Dookoła dzieją się dziwne, przerażające rzeczy. A to w uroczym bajorku pojawia się trup kobiety, a to w tajemniczych okolicznościach giną ludzie. Wszędzie brud, patologia, zaścianek. Na dodatek mieszkanie, które Hanka wynajęła wydaje się nie całkiem takie jak być powinno i jest źródłem niekończących się niewygód i nocnych koszmarów.


Zgrzyt drugi.

Miejscowi okazują się wścibskim, złośliwym ludkiem i właściwie im ktoś wydaje sie bardziej sympatyczny, tym więcej ma za uszami. Ech, gdzie się podziali sąsiedzi mądrzy mądrością ludową, którzy w każdej chwili gotowi są poratować miastową idiotkę?

Zgrzyt trzeci,

A co z sexi przystojniaczkiem co to zlew odetka, ogródek przekopie i pod maską prowincjonalnego głupka ukrywa bogate wnętrze i nieprzeciętny intelekt? Ano jest ich nawet trzech. Jeden ma intelekt, drugi jest przystojny i skrajnie obleśny, a trzeci to typ wiejskiego prostaczka, który co pięć minut proponuje naszej bohaterce miejsce u swego boku. Naprawdę jest więc w czym przebierać.

Wszystko to razem składa się na ciekawą powieść z mocnym wątkiem kryminalnym w tle, bo to właśnie on stanowi oś . Naprawdę o prozie Fryczkowskiej można by napisać wiele dobrego, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wyszukała kilku maleńkich niedociągnięć.

Nie podobała mi się scena w barze, kiedy to świeżo owdowiała Hania pozwala się obmacywać dwóm facetom. To po prostu wydaje się mało autentyczne. Tak samo jak cała haniowa żałoba, która polega na tym, że raz na kilkanaście stron bohaterce przypomina się mąż nieboszczyk i nic z tego nie wynika. Nie podobała mi się piętrowa intryga kryminalna. Kiedyś, dawno temu pewien człowiek, który znał się narzeczy powiedział, że śmierć jednego człowieka to tragedia, a śmierć tysiąca czy miliona to statystyka. I coś w tym jest, bo po skończonej lekturze zaczęłam się zastanawiać dlaczego współczesne kryminały muszą byc takie ... przesadzone? Czy jedna zaciupana kobieta to za mało by zrobić na czytelniku wrażenie? Czy zgwałconych dziewczynek musi być tuzin, a zwłoki muszą wypadać z każdej niedomkniętej szafy?

http://zatytulowany.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Liderzy jedzą na końcu. Dlaczego niektóre zespoły potrafią świetnie współpracować, a inne nie

Simon Sinek rozbiera najważniejsze sytuacje w naszym życiu na czynniki pierwsze. Książka ta mówi o tym, dlaczego tylko prawdziwi liderzy z krwi i kośc...

zgłoś błąd zgłoś błąd