Czytamy w weekend

LubimyCzytać
28.07.2017

Lato? Jesień? Trudno powiedzieć jaką aktualnie mamy w Polsce porę roku. W Poznaniu przed momentem wyjrzało słońce, co zostało przywitane chóralnym okrzykiem. Ale czy zostanie z nami długo? I czy będzie przyjemnie grzać? Bez wzgledu jednak na aurę, zawsze można przyjemnie spędzić czas na lekturze.

Za tydzień o tej porze będę już w drodze do Norwegii. Albo przynajmniej w drodze do drogi, pakując plecak do samochodu. W planie mam tygodniowy hiking i wejście na najwyższy szczyt Skandynawii. Powinnam teraz – zgodnie z moją zasadą – czytać książki o Norwegii np. Mitologię nordycką Gaimana, bo obiecałam chłopakom, z którymi jadę, że wieczorami przy ognisku będę ich straszyć opowieściami o trollach. Ale może zamiast tego opowiem im najbardziej krwawe fragmenty z powieści Jo Nesbø lub Camilli Läckberg, bo po drodze na północ planujemy zatrzymać się na popas we Fjällbace. Mogłabym też sięgnąć po Deniwelację Remigiusza Mroza, ale obiecałam autorowi, że wezmę Forsta ze sobą w góry, żeby tradycji stało się zadość (Trawers czytałam rok temu jeżdżąc motocyklem po Alpach włoskich). Więc w tym tygodniu wybór padł na książkę, do której zabierałam się już od dawna, czyli na Istotę zła Luki D'Andrei. Zaczęłam czytać kilka dni temu i po początkowych oporach z cyklu: „ej, ale w zasadzie kiedy zacznie się cały thriller”, w końcu dotarłam do początku właściwej akcji! Teraz nie mogę doczekać się, aż wrócę do domu i zasiądę do lektury. A powinnam chodzić po sklepach i kupować liofilizaty... Trudno, najwyżej w górach będę się żywić fiordami.

Najbliższe weekendowe noce zamierzam spędzić, wpatrując się w niebo – jeśli, oczywiście, te okropne chmury w końcu sobie pójdą siąpić deszczem gdzie indziej. Czas oczekiwania na maksimum roju Perseidów (i bezchmurne nocne niebo) umilę sobie książką pasującą wprost idealnie - Gwiezdnym pyłem Gaimana.

Absolutnie czarna okładka, a na niej wyłącznie napis. Żadnych ilustracji, tylko wspaniały, niebiesko-srebrny, pełen rozbłysków tytuł książki. Ciężko zabrać mi się do czytania, bo wciąż wracam do okładki, przesuwam palcami po lekko wklęsłych literach i obracam książkę, by złapać świetlne błyski pod różnymi kątami. Jestem olbrzymią fanką ebooków, ale dzieło Dark Crayon i wydawnictwa Mag sprawia, że zaczynam rozumieć zwolenników „tylko papieru”. Powiem przekornie: dobrze, że obecnie tak mało jest wspaniałych okładek i mogę w spokoju zapełniać mojego kindle’a zamiast prawdziwe półki.

Rozpisałam się o wyglądzie książki, a co z fabułą? To jest Neil Gaiman, i to powinno wystarczyć za wszelkie rekomendacje.  

Popularność prozy Stefana Zwiega przeżywa ostatnio niewielki renesans. W 2014 roku miał premierę fenomenalny film „Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona. Nagrodzony czterema Oscarami obraz nie jest wprawdzie adaptacją żadnej z książek wiedeńczyka, ale posłużyły one za inspirację dla historii umiejscowionej w fikcyjnym kraju Zubrovka. Jego sukces poprzedzony był w Polsce wydaniem niedokończonej powieści „Dziewczyna z poczty” (W.A.B., seria Nowy Kanon). W zeszłym roku natomiast Państwowy Instytut Wydawniczy zdecydował się na uzupełnione i poprawione wznowienie autobiografii pisarza, pt. Świat wczorajszy i ta książka będzie moją lekturą w najbliższy weekend.

Zweig napisał ją w 1940 roku na emigracji, jak sam zaznacza, bazując wyłącznie na własnej pamięci, ponieważ stracił wszystkie materiały, które mogły mu służyć pomocą, dlatego wspomnienia artysty przybierają często formę eseju historyczno-literackiego. Rzeczywistość za jego życia zmieniła się tak diametralnie, że patrząc wstecz, np. na dzieciństwo i dorastanie w CK Monarchii pod panowaniem sędziwego Franciszka Józefa I, faktycznie można dojść do wniosku, że, zgodnie z tytułem, opisuje on obcy świat.

Po dojściu Hitlera do władzy, wywodzący się ze zlaicyzowanej rodziny wiedeńskich Żydów Zweig wyemigrował do Anglii. Następnie przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, by ostatecznie osiąść w Brazylii. Z przerażeniem i bez nadziei obserwował panoszącą się na świecie nietolerancję i rozwój autorytaryzmów. 23 lutego 1942 roku, kiedy nazistowskie Niemcy wydawały się być u szczytu swojej potęgi, znaleziono martwe ciała Stefana i Elisabet Zweigów w ich domu w Petrópolis. Trzymając się za ręce wspólnie przedawkowali barbiturany w desperackim akcie sprzeciwu wobec powszechnej nienawiści i faszyzmowi. 

Mimo iż nabyłam ten tytuł zaraz po premierze, przeleżał on trochę czasu na jednej z moich książkowych półek. Na tyle długo, że Wielka Litera zdążyła go wznowić i, jak trochę enigmatycznie na swojej stronie informuje, uzupełnić. Gdzieś po drodze była lektura innej, późniejszej książki Domosławskiego, „Wykluczonych”, a całkiem niedawno spotkanie z autorem w ramach festiwalu Ethno Port w Poznaniu. Spotkanie o tyle ciekawe, że prowadzone przez polonistę, dla którego tematem rozmowy była nie tylko problematyka reportaży, ale i ich język, przede wszystkim jednak owocne, finalnie bowiem zmotywowało mnie do przeczytania Śmierci w Amazonii.

Za mną kilkanaście stron i już wiem, że ani lekko, ani przyjemnie nie będzie. Domosławski zabiera mnie do Ameryki Łacińskiej nie po to, by zachwycić mnie piękną, nieujarzmioną przez człowieka, dziewiczą krainą, ale pokazać miejsce, w którym na potęgę dewastowana jest przyroda i w którym, w jej właśnie obronie, codziennie giną ludzie. Giną, by powstrzymać handlarzy drewnem, węglem drzewnym i hodowców bydła, którzy na miejscu lasów chcą posiać trawę i zmienić Amazonię w pastwiska.

Okładkowe polecenie Jacka Żakowskiego idealnie oddaje klimat reportażu. Zachęca, ale może też zniechęcić, słusznie bowiem zapowiada lekturę niełatwą, nastawioną na wyjście ze strefy czytelniczego komfortu. Jeśli nie przeczytacie, nigdy nie uwierzycie, ilu ludzi jest wciąż mordowanych w Brazylii, Ekwadorze, Peru, byście mogli sobie kupić pralki, parkiety, befsztyki, benzynę i zaręczynowe pierścionki. A jak zaczniecie czytać, to się nie oderwiecie.

Co czytacie w ten weekend?

Reklama

komentarze [178]

Sortuj:
1638
180
18.08.2017 16:20

Męczę  Tęcza Grawitacji Tęcza Grawitacji, w międzyczasie mam zamiar przeczytać Bank Nucingena


345
19
31.07.2017 09:41

Ja w weekend rozpocząłem Namiestnika Adama Przechrzty.


0
1428
konto usunięte
31.07.2017 08:56

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


1050
19
30.07.2017 16:46

Mam zamiar skończyć  Restauracja na końcu wszechświata Restauracja na końcu wszechświata


398
0
30.07.2017 15:29

 Amerykańscy bogowie Amerykańscy bogowie


0
1428
31.07.2017 08:57

Za ten tytuł muszę się wreszcie zabrać.


1680
7
30.07.2017 08:50

W tym tygodniu młodzieżowo - dziś skończyłam  Malfetto. Mroczne piętno Malfetto. Mroczne piętno i kontynuuję  Malfetto. Drużyna Róży Malfetto. Drużyna Róży.


1882
3
29.07.2017 22:07

Po

 Księga Diny Księga Diny
zaczęłam własnie

 Syn szczęścia Syn szczęścia

i jestem wśród norweskich fiordów w zmienności pór roku


270
12
29.07.2017 21:59

jestem już w połowie:  Moja mroczna strona Moja mroczna strona :)


726
2
29.07.2017 20:43

Ja straciłam dzieciństwo nie czytając Harrego więc nadrabiam  Harry Potter i Książę Półkrwi


1361
165
29.07.2017 20:14

Miałam plan dużo czytać w weekend, mam 4 książki na półce.
 Zły Zły
 Rendez-vous ze śmiercią Rendez-vous ze śmiercią
 Opowieść o dwóch miastach Opowieść o dwóch miastach

więcej

1501
213
30.07.2017 12:23

Ale przeczytałaś. Liczy się :)


zgłoś błąd