Auteczko

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Proza
- Tytuł oryginału:
- Autíčko
- Data wydania:
- 2009-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2003-01-01
- Liczba stron:
- 104
- Czas czytania
- 1 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324011834
- Tłumacz:
- Jakub Pacześniak
W swoim domku w Kersku pod Pragą Hrabal zajmował się pisaniem i ukochanymi kotami, wśród których ulubienicą była rudo-biała Auteczko. Kiedy jednak koty nadmiernie się rozmnożyły, zabrakło mu czasu na pracę i sen, stracił spokój ducha prześladowany świadomością, że część z nich musi umrzeć i że musi je zabić właśnie on, który je kochał. Udręczony, za odkupienie swojej winy uznał dopiero wypadek samochodowy, z którego cudem uszedł z życiem.
W wywiadzie-rzece pt. Drybling Hidegkutiego, czyli rozmowy z Hrabalem, komentując swoją balladę o kotach, pisarz powiedział: „Nie traktuję się ulgowo, sam pogłębiam swoje poczucie winy, ja nawet, kiedy na świecie wydarzy się coś strasznego, odbieram to tak, jakbym to ja zrobił czy mnie by to zrobiono. (...) Widzę, jak ludzie strzelają (...) na wojnie, ci niewinni - i to jestem ja. I nawet ta kotka, ta zabita kotka - to ja. Kiedy widzę gdzieś przejechanego psa, to też jestem ja. To jest to głębokie współczucie”.
Kup Auteczko w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Auteczko
Poznaj innych czytelników
1323 użytkowników ma tytuł Auteczko na półkach głównych- Przeczytane 891
- Chcę przeczytać 432
- Posiadam 124
- Ulubione 25
- Literatura czeska 19
- Chcę w prezencie 12
- 2013 11
- 2014 7
- 2012 6
- Z biblioteki 5




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Auteczko
Ciekawa, książka o kotach w życiu autora.
Niektóre teksty zabawne:
"Co my zrobimy z tymi wszystkimi kotami"
"Jak masz pan pecha to i w cipie nadziejesz się pan na gwoździa"
Ciekawa, książka o kotach w życiu autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektóre teksty zabawne:
"Co my zrobimy z tymi wszystkimi kotami"
"Jak masz pan pecha to i w cipie nadziejesz się pan na gwoździa"
Tylko dla kociarzy, na dodatek dosyć mroczny klimat
Tylko dla kociarzy, na dodatek dosyć mroczny klimat
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, co mam myśleć o tej książce. To moje pierwsze spotkanie z Hrabalem i chciałabym być ostrożna, bo czuję, że inne teksty mogłyby spodobać mi się bardziej. Początkowo byłam zaintrygowana, styl autora przyciągał, historia była nieoczywista. Miałam milion myśli, refleksji, kontekstów w głowie. A później to się jakoś wszystko rozcieńczało, rozpuszczało, nudziło. Dokończyłam, nie żałuję, ale satysfakcja średnia.
Nie wiem, co mam myśleć o tej książce. To moje pierwsze spotkanie z Hrabalem i chciałabym być ostrożna, bo czuję, że inne teksty mogłyby spodobać mi się bardziej. Początkowo byłam zaintrygowana, styl autora przyciągał, historia była nieoczywista. Miałam milion myśli, refleksji, kontekstów w głowie. A później to się jakoś wszystko rozcieńczało, rozpuszczało, nudziło....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCieszę się, że to jest na tyle dobra lektura, by móc z czystym sercem wystawić "ósemkę" i nieco zrównoważyć histeryczne głosy z rejestrów not najniższych, rzucanych tu masowo z uwagi na samą tematykę książki. Oczywiście, że to jest ciężkie, dojmujące i brutalne - najprawdopodobniej też nie świadczy najlepiej o stanie psychicznym samego Hrabala w latach 80. i późniejszych. Natomiast jest to schiz opisany w sposób pasjonujący. Zaglądamy do chorej głowy, zdolnej przejść do mordowania ciężarnych kotek, ale ten proces myślowy został opisany intensywnie, wartko, z biglem. Warto mierzyć się również z takimi rzeczami.
Cieszę się, że to jest na tyle dobra lektura, by móc z czystym sercem wystawić "ósemkę" i nieco zrównoważyć histeryczne głosy z rejestrów not najniższych, rzucanych tu masowo z uwagi na samą tematykę książki. Oczywiście, że to jest ciężkie, dojmujące i brutalne - najprawdopodobniej też nie świadczy najlepiej o stanie psychicznym samego Hrabala w latach 80. i późniejszych....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdańsk ma koty na dzialce i jest z tego cały dramat i cała radość świata, życie, miłość, śmierć, przyjaźń, zdrada - wszystko, wszystko, bez żadnych pominiec. Mistrzowska proza,do końca zastanawiałem się, czy dac 10, bo chciałbym je dawać tylko literaturze wielkiej, największej, ale nic nie poradzę - ta taka jest
Gdańsk ma koty na dzialce i jest z tego cały dramat i cała radość świata, życie, miłość, śmierć, przyjaźń, zdrada - wszystko, wszystko, bez żadnych pominiec. Mistrzowska proza,do końca zastanawiałem się, czy dac 10, bo chciałbym je dawać tylko literaturze wielkiej, największej, ale nic nie poradzę - ta taka jest
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo czego szukam w literaturze - własny głos. Hrabal jak niewielu innych ma własny głos, który czuć w każdym słowie. Narracja moim zdaniem dominuje nad pewnego rodzaju problemem i brutalnością jaką niosą za sobą niektóre sceny, ale nie jest to coś koniecznie złego. Jest to typ literatury, który może nie porusza czytelnika za specjalnie mocno emocjonalnie, stanowi bardziej gawędę, która skupia w sobie mnóstwo tych wielkich dla ludzkości kwestii jak i tych totalnie błahych, z których składa się nasze życie. No i skutecznie je przykrywa. Warto również zwrócić uwagę, że choć zapewne nie było to zamiarem autora, to jednak tekst "Auteczka" ma jeden aspekt, który znacząco wyprzedził swoje czasy - jest znakomitą przynętą do łapania wszystkich tych, którzy mają charakterystyczną dla ostatnich lat potrzebę sygnalizowania cnoty. Niezależnie jednak od tego czy wasza wrażliwość jest bardziej na pokaz czy też nie, warto mieć na uwadze przed rozpoczęciem lektury, że może to nie być najlepsza książka jeżeli opisy przemocy zbytnio wwiercają wam się w głowę.
To czego szukam w literaturze - własny głos. Hrabal jak niewielu innych ma własny głos, który czuć w każdym słowie. Narracja moim zdaniem dominuje nad pewnego rodzaju problemem i brutalnością jaką niosą za sobą niektóre sceny, ale nie jest to coś koniecznie złego. Jest to typ literatury, który może nie porusza czytelnika za specjalnie mocno emocjonalnie, stanowi bardziej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZostawiam bez oceny, ponieważ czuję że nie rozumiem tej książki. Wywołała we mnie masę negatywnych emocji, wściekłość, żal, przygnębienie i nienawiść, płakałam nad losem kotów oraz podczas zmiany perspektywy na zwierzęcą. Biorąc ją do ręki nie wiedziałam, o czym jest, nie miałam też nigdy styczności z twórczością Hrabala.
Kocham koty, dlatego całą sobą buntuję się przeciwko postawie pokazanej w książce, jednak być może moje emocje nie pozwalają na razie na głębszą analizę tej książki i odkrycie głębi oraz tego, o czym naprawdę była, bo mam szczerą nadzieję że nie tylko o tych biednych kotach. Być może z czasem, gdy już ochłonę, uda mi się podejść do niej na spokojnie, na razie jednak dostrzegam w niej tylko mordowanie i cierpienie zwierząt.
Zostawiam bez oceny, ponieważ czuję że nie rozumiem tej książki. Wywołała we mnie masę negatywnych emocji, wściekłość, żal, przygnębienie i nienawiść, płakałam nad losem kotów oraz podczas zmiany perspektywy na zwierzęcą. Biorąc ją do ręki nie wiedziałam, o czym jest, nie miałam też nigdy styczności z twórczością Hrabala.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham koty, dlatego całą sobą buntuję się...
Stało się coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. Bogumil Hrabal ze szczytu uwielbianych przeze mnie pisarzy spadł na samo dno. Dawno nie czytałam niczego równie odrażającego, budzącego mój sprzeciw i trudnego do zaakceptowania.,,Auteczko'' opowiada o kotach ,które ,,kochajacy'' pisarz dokarmiał w swoim letnim domu. Tylko, że miłość człowieka kończyła się w momencie kiedy kotki się rozmnożyły i pisarz postanowił je brutalnie zatłuc. Boże, jak można być takim barbarzyńcą??? Inteligentny człowiek nie wpadł na pomysł żeby kotki wysterylizować? Nie, przecież można je z zimną krwią zabić! Dramat totalny, nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi jak przemoc wobec bezbronnych istot, a że koty kocham bezgranicznie nie jestem w stanie obojętnie i na chłodno potraktować tej książki. Nie wierzę, że ktoś kocha zwierzęta i może je pozbawiać życia. Mimo, że to krótki tekst jestem nim zdołowana, zezłoszczona i zniesmaczona. To chyba moje pożegnanie z twórczością uwielbianego do tej pory Hrabala. 🤬
Stało się coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. Bogumil Hrabal ze szczytu uwielbianych przeze mnie pisarzy spadł na samo dno. Dawno nie czytałam niczego równie odrażającego, budzącego mój sprzeciw i trudnego do zaakceptowania.,,Auteczko'' opowiada o kotach ,które ,,kochajacy'' pisarz dokarmiał w swoim letnim domu. Tylko, że miłość człowieka kończyła się w momencie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByć może chodzi tu nie tylko o to, co Hrabal robił kotom. Być może nie tylko o to, co ludzie robią zwierzętom. Być może nie tylko o to, co ludzie robią innym ludziom - i sobie nawzajem.
Nie lada odwagi wymagało od Starego Mistrza napisanie takiej książki. Zastanawiam się, po co to uczynił, musiał przecież przewidywać takie reakcje, jak np. tutaj na LC, na tak drastyczne opisy zabijania kotów.
Wydaje mi się - a sam uważam, że koty najbardziej udały się Panu Bogu (jeśli tylko jest) - iż chodzi tu w części o pewną prowokacyjną autokreację. Dużą część tego, co Hrabal tu pisze, należałoby raczej wziąć chyba w nawias. Tomy już napisano, a jeszcze więcej powiedziano, na temat relacji pisarz a jego dzieło. Tutaj nie stawiałbym totalnego znaku równości między tymi pojęciami.
Przecież od początku „Auteczka” Hrabal tak jakby samego siebie całkiem poważnie nie traktował, choć i nie da się wykluczyć jakiejś pozy: raz twardziela, raz romantyka:
„Osiągnąłem wiek, w którym już nie umiałem i nie mogłem zakochać się w pięknej kobiecie, ponieważ byłem już łysy, a twarz miałem zoraną zmarszczkami, ale koteczki kochały mnie tak, jak kochały się we mnie dziewczęta, kiedy byłem młody, byłem dla tych moich kotek wszystkim, byłem ojcem i kochankiem„.
„Patrzę na bawiące się dzieci i dokładnie widzę, co z nich będzie, kiedy dorosną, patrzę na siedzących starców i widzę dokładnie, jaką rolę odgrywali w społeczeństwie, kiedy byli młodzi„.
„Dla mnie science fiction wciąż będzie polegało na tym samym: aby zrozumieć współzależność czterech pór roku i ludzkiego życia, aby zrozumieć, że przepływ i odpływ morza jest tym samym, co przypływ dzieci na całym świecie i odpływ starych ludzi, aby zrozumieć, dlaczego prezenty rozdane na Wigilie są potem wyrzucane na śmietnik, jak można się zakochać, a potem rozejść się z powodu
nieprzezwyciężalnej niechęci, wreszcie żeby zrozumieć przeznaczenie planety, na której żyjemy, jedynie z przypływu mgieł i odpływu tego, co już wypalone„.
Potem następują te opisy, które niełatwo czytać, a jeszcze trudniej cytować. To może tylko takie przytoczę, które – z kolei - są głównie znęcaniem się nad sobą….
„Nie powinienem był tam patrzeć, bo te kocięta przypominały obraz nazistowskich zbiorowych mogił„.
„Wpadła mi do głowy myśl, że oto daję się fotografować zupełnie tak, jak to jest na zdjęciach z gett, gdzie nad dołem z trupami zastrzelonych daje się sfotografować oficer SS, pluton egzekucyjny„.
„I tak stale będę miał poczucie winy. (..) Sześć kociątek będzie mnie odwiedzać jako wyrzuty sumienia, gdy nad ranem nie mogę spać”.
„Nagle dotarło do mnie, że jestem winien, że dopuściłem się przestępstwa nie mniejszego niż Raskolnikow, który zatłukł dwie staruszki tylko dla sprawdzenia naiwnej idei, czy można bezkarnie zabijać”.
„Sam w swych oczach jestem winien, bo nad ranem, gdy do mnie przychodzą i będą przychodzić, to właściwie ja przychodzę oskarżać samego siebie, bo mam poczucie winy i będę je mieć, dopóki będę na świecie”.
Autor oddaje też głos innemu kotu, „tylko”, oddanemu z wypasu w Kersku do miasta, do jakiejś klitki, a potem „zwróconemu”, bo nie mógł tam żyć, o którym tak pisze: „Nie potrafił mi przebaczyć, w jego oczach znalazłem coś przerażającego, coś co mówiło mi, że przebaczenie w ogóle nie jest możliwe i ja z dnia na dzień miałem coraz większe poczucie winy„.
„Panie Hrabal, z ręką na sercu, jednego kota więcej mógł pan żywic, ja przecież nie chciałem za darmo tego jedzenia i mleka od pana, sam pan dobrze wie, że każdą złapaną myszkę kładłem panu na oknie, żeby pan widział, że mnie pan nie żywi darmo, każdego ptaszka panu przyniosłem, nawet kuropatwę i malutkie bażanty, kiedyś to przyniosłem jeszcze żywego dzikiego króliczka, a w końcu przytaszczyłem panu wielkiego królika, z którym wziąłem się za łby tylko dlatego, żeby panu pokazać, że mnie pan nie żywi darmo”.
I teraz najważniejsze chyba fragmenty książeczki;
„I wtedy zrozumiałem, dlaczego artyści kochają cierpienie, (…) dotarło do mnie, dlaczego poeci i malarze upijają się do nieprzytomności, ponieważ potrzebują cierpienia, żeby lepiej wiedzieć, żeby, kiedy już sięgnęli dna swego upadku, ujrzeć to, czego nie widzą ci drudzy, co dotyka samej istoty człowieczeństwa i tego, co wokół”.
„Likwidując te moje kocięta i kotki, właściwie dopomagałem temu, żeby moje koty, tak jak bron palna pani Soldatovej, nie likwidowały ptasząt w gniazdach i na gałęziach (..). W takim razie moje czyny, moje zabójstwa, mają sens, bo właściwie jestem obrońcą przyrody” – to z kolei to już jakaś farsa, tego nie mógł przecież Hrabal napisać na poważnie...
I tylko pytanie, czy poważnie - jako znak od kogoś, kogo być może w ogóle nie ma (Czesi to największe niedowiarki świata - a zarazem najzagorzalsi czytacze, nie to co my, Polacy),odczytał wypadek swego samochodu, z którego z żoną chyba tylko cudem wyszli cało?
„Ten samochód jest kropką nad tymi wszystkimi zabitymi kotami, że doczekałem się ingerencji z zewnątrz, że moim przeznaczeniem było to, że omal co nie zabiliśmy się w brązowym samochodzie z tapicerką i i dachem w tym samym odcieniu, jaki miał pocztowy worek, w którym zabijałem nieszczęsne koty, ale że teraz moje niebiosa są spokojne, bo zostałem ukarany”.
Mimo wszystko, to wciąż wielka literatura , ale i wielki jej ciężar, oczywiste, że dla wielu zbyt przygniatający….
Być może chodzi tu nie tylko o to, co Hrabal robił kotom. Być może nie tylko o to, co ludzie robią zwierzętom. Być może nie tylko o to, co ludzie robią innym ludziom - i sobie nawzajem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie lada odwagi wymagało od Starego Mistrza napisanie takiej książki. Zastanawiam się, po co to uczynił, musiał przecież przewidywać takie reakcje, jak np. tutaj na LC, na tak drastyczne...
Wstrząsająca lektura. Jest to pierwsza książka autora, którą przeczytałam i ostatnia.
Ten kto kocha zwierzęta , niech lepiej jej nie czyta.
Uczucia jakie mną targają nie sposób wyrazić. Nienawiść do autora i obrzydzenie to jest jedno. Śmiem go nazwać mordercą zwierząt i psychopatą.
Zastanawiam się jak można kochać i za chwilę te umiłowane zwierzęta mordować w sposób brutalny z krwią na rękach.
Jest to spowiedź autora. Nie będę się nad nim roztkliwiać , bo dobrze wiedział co robi od początku do końca. Przyjął koty pod dach za miastem, a nie w bloku . Raptem zrobiło się ich za dużo, to uznał, że trzeba je zgładzić ze świata. Nic go nie usprawiedliwia i nie wybieli.
Chce otrzymać rozgrzeszenie od czytelników i po fakcie to przeżywa, mając rzekome wyrzuty sumienia. Przyznaje się do mordu na własnych zwierzętach , które kochał bezgraniczną miłością. Nie mieści mi się to w głowie. W żaden sposób. Nie, nie jestem w stanie mu wybaczyć.
Człowiek , który ze świadomością morduje zwierzęta , zdolny jest do zabicia istoty ludzkiej. Nie będę popierała takiej tematyki w lekturze, obojętnie jakim pisarzem by nie był. To jest autobiografia.
Ciekawe czy tak łatwo wszyscy wybaczają tym cudownym rodzicom , co katują dzieci na śmierć lub wyrzucają przez okno. Na dobrą sprawę przecież oni też mogliby w literacki sposób poprosić społeczeństwo o przebaczenie.
Nie ma rozgrzeszenia na takie postępki. Nie przemocy!
U nas w domu nawet owada nie jesteśmy w stanie zabić. Stosujemy przyrząd do łapania owadów na żywo i wypuszczamy na wolność. Nasze dzieci jeszcze mówią
,, Do widzenia mucho , lataj zdrowo’’.
Człowiek ma wyrzuty sumienia , gdy leczy chore zwierzę do końca, czyni cuda niewidy z lekarzem weterynarii, a to nic i tak nie pomaga. A nami wstrząsa, że może coś jeszcze można było zrobić, że coś przeoczyliśmy.
Nie oceniam wartości literackich książki, nie oceniam nawet autora. Oceniam tu człowieka , jaką ma czelność by o tym jeszcze pisać i robić z siebie przy tym cierpiętnika. Gdyby to było pod płaszczykiem fikcji literackiej , pewnie jeszcze inaczej bym to odbierała, jako protest przeciwko zwyrodnialcom zwierząt. Stąd jedna gwiazdka dla książki. Powinno być minus nieskończoność. Nie rozumiem tylko ludzi , którzy roztkliwiają się nad biednym autorem , jakie męki przeżywa. On nic nie czuje.
Rozumiem tych co ocenili książkę na 10 gwiazdek z uwagi na emocje ,jakie wywołała lektura.
Jakby ojciec zamordowanego Kamilka , o którym słyszała cała Polska był Bohumilem Hrabalem i umiał opisać zadawane katusze dziecku, pewnie też lektura wywołałaby emocje aż do zenitu.
Nie polecam lektury , chyba ,że ktoś kolekcjonuje książki autora i niestraszny mu mord na zwierzętach.
Wstrząsająca lektura. Jest to pierwsza książka autora, którą przeczytałam i ostatnia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen kto kocha zwierzęta , niech lepiej jej nie czyta.
Uczucia jakie mną targają nie sposób wyrazić. Nienawiść do autora i obrzydzenie to jest jedno. Śmiem go nazwać mordercą zwierząt i psychopatą.
Zastanawiam się jak można kochać i za chwilę te umiłowane zwierzęta mordować w sposób...