Weird fiction po polsku. Tom 1

Okładka książki Weird fiction po polsku. Tom 1
Michał BlatkiewiczŁukasz Borowiecki Wydawnictwo: Phantom Books Horror horror
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
horror
Wydawnictwo:
Phantom Books Horror
Data wydania:
2020-12-31
Data 1. wyd. pol.:
2020-12-31
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366135413
Tagi:
Literatura polska horror weird fiction antologia konkurs literacki
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Światła na niebie Jerzy Bogusławski, Michał Brzozowski, Łukasz Krukowski, Magdalena Manuszak, Kamila Regel, Jakub Rewiuk, Krzysztof Rewiuk, Dariusz Skrzydło, Anna Maria Wybraniec, Sebastian Zarębski
Ocena 0,0
Światła na niebie Jerzy Bogusławski,&...
Okładka książki Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2020. Tom 1 Michał Brzozowski, Kurt Fawver, Sylwester Gdela, Tomasz Jacek Graczykowski, Michał Gralak, Mateusz Kopacz, Paweł Mateja, Krzysztof Matkowski, Marcin Miętus, Wiktor Orłowski, Izabela Pogiernicka, Krzysztof Rewiuk, Bartłomiej Szwajger, Marek Trusiewicz
Ocena 7,5
Sny umarłych. ... Michał Brzozowski,&...
Okładka książki nanoFantazje 2.0 Dagmara Adwentowska, Michał Brzozowski, Radosław Dąbrowski, Michał Gralak, Tomasz Kempski, Krzysztof Niedzielski, Patrycja Paliczka, Michał Puczyński, Jerzy Rzymowski, Maciej Żołnowski
Ocena 6,2
nanoFantazje 2.0 Dagmara Adwentowska...
Okładka książki Ja, legenda Marek Betlejewski, Jerzy Bogusławski, Michał Brzozowski, Sylwia Finklińska, Agnieszka Fulińska, Krzysztof Górski, Mateusz Hengier, Alicja Janusz, Kamil Kulig, Łukasz Kuliński, Filip Laskowski, Justyna Macina, Krzysztof Matkowski, Michał Pięta, Michał Puchalski, Krzysztof Rewiuk, Weronika Rydzewska-Seliman, Łukasz Skoneczny, Dariusz Skrzydło, Miłosz Śmiałek, Michał Stachnik, Katarzyna Szymonik, Magdalena Wilk, Michał Woźny, Marzena Zawierska
Ocena 7,0
Ja, legenda Marek Betlejewski, ...

Podobne książki

Okładka książki Tabu 2. Antologia horroru erotycznego Dagmara Adwentowska, Agnieszka Biskup, Adam Deka, Norbert Góra, Artur Grzelak, Adam Loraj, Tadeusz Oszubski, Aneta Pazdan, Jacek Pelczar, Franciszek Piątkowski, Marcin Piotrowski, E. Raj, Bogdan Ruszkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak
Ocena 7,5
Tabu 2. Antolo... Dagmara Adwentowska...
Okładka książki Zabawki Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Karolina Kaczkowska, Agnieszka Kwiatkowska, Aleksandra Łaniszewska, Carla Mori, Anna Musiałowicz, Agnieszka Pruska, Joanna Pypłacz, Agata Suchocka, Izabela Szolc, Flora Woźnica, Anna Maria Wybraniec
Ocena 7,0
Zabawki Dagmara Adwentowska...

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
229
229

Na półkach: , , ,

"Weird fiction po Polsku" to wynik internetowego konkursu "kawka z Kafką" zorganizowanego w marcu przez fantasykę.pl : Punktem głównym był oczywiście weird ale z pewnym miłym dodatkiem- każdy z autorów musiał stworzyć swoje opowiadanie z indywidualnego hasła z strony fantasyka.pl

Do antologii podchodziłem raczej z chłodnym dystansem. Zbiorek był dla mnie zagadką ponieważ pierwszy raz nie znalazłem w nim ani jednego bardziej znanego nazwiska związanego z polskim Weirdem. Sami wiecie że antologie pełne nieznajomych (przynajmniej dla mnie) autorów mogą okazać się beznadziejne lub tak dobre że można do nich wracać co jakis czas.

Będąc świeżo po lekturze z całą mocą mogę przyznać ze jest to druga grupa. Nie mogę napisać ze wszystkie opowiadania mi się podobały ale po skończeniu wszystkich opowiadań, byłem bardziej niż zadowolony.

Przygotujcie się na 14 naprawdę pokręconych i wciągających opowieści dziwnej treści. Autorzy i autorki zrobiły mi z głowy jeden wielki kotlet swoimi pomysłami tak że jeszcze niektóre z nich nie przemieliłem w głowie.

Zobaczycie tu całą galerie horroru nie z tego wymiaru: zdeformowanych ludzi, abażury na głowie, mikrokosmosy, ostre sci fi stworzone w oparciu o nordycką mitologie, dworskie intrygi z nieco innej perspektywy, światy bez emocji i jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy i opisów.

Na koniec dodam że nie są to opowiadania które was w jakikolwiek sposób przestraszą. Nie uświadczycie tu ostrego weirdu gdzie naprawdę się można przestraszyć lecz 14 bardzo różnych historii. Jednak w tym przypadku to nie ma najmniejszego znaczenia bo lektura powyższej antologii była czystą przyjemnością.

"Weird fiction po Polsku" to wynik internetowego konkursu "kawka z Kafką" zorganizowanego w marcu przez fantasykę.pl : Punktem głównym był oczywiście weird ale z pewnym miłym dodatkiem- każdy z autorów musiał stworzyć swoje opowiadanie z indywidualnego hasła z strony fantasyka.pl

Do antologii podchodziłem raczej z chłodnym dystansem. Zbiorek był dla mnie zagadką ponieważ...

więcej Pokaż mimo to

avatar
107
24

Na półkach:

Fajna książka. :)

Fajna książka. :)

Pokaż mimo to

avatar
52
2

Na półkach:

„Weird fiction po polsku” to antologia opowiadań wyróżnionych w zorganizowanym na portalu Nowej Fantastyki konkursie „Kawka z Kafką”. Oprócz spełnienia kryterium gatunkowego każdy z tekstów musiał zrealizować wylosowane przez autora hasło, jak na przykład „relatywistyczna trampolina”, „puszysta alpaka” czy „mięsisty rewers”. Selekcja była dość ostra, bo spośród około 90 opowiadań w antologii znalazło się 26 – do pierwszego tomu trafiła połowa z nich (oraz jeden dodatkowo wyróżniony tekst). Które zatem utwory znalazły szczególne uznanie w oczach jury konkursu?

Najtrudniej jest mi się wypowiedzieć na temat otwierającego zbiór „Amatorskiego czakramu” Bartosza Nyslera – niewielkiego objętościowo, niezredagowanego opowiadania przedwcześnie zmarłego autora, którego pamięci dedykowana jest antologia. Gatunkowo tekst można umieścić na pograniczu urban fantasy i absurdalnej komedii. Fabuła zawiązuje się bardzo spontanicznie, a potoczny język utworu kontrastuje z wątkiem legendarnego czakramu wawelskiego i tematyką tajnych stowarzyszeń. Styl wyróżnia lekkość narracji, duża oszczędność językowa oraz humorystyczne i słowotwórcze zacięcie. Pozostaje tylko smutek, że nie poznamy kolejnych utworów tak dobrze zapowiadającego się pisarza.

Drugie z kolei opowiadanie, „Jestem wszystkim i wszystkimi” Pawła Wącławskiego, proponuje swego rodzaju satyrę na ludzką kondycję. Już w pierwszej scenie odbiera czytelnikowi punkt oparcia i przenosi go wraz z bohaterem do alternatywnej rzeczywistości rządzącej się własnymi, absurdalnymi prawami. Pytanie tylko, czy w istocie tej naszej jest do niej aż tak daleko. Opowiadanie, mimo że w dużej mierze humorystyczne, wraz z przebiegiem akcji nabiera poważniejszych tonów i kończy się refleksyjną nutą. Jeśli dobrze odnajdujemy się w podobnych klimatach, warto dać się ponieść zakręconej całości, choć w pewnym momencie można odczuć lekki przesyt bogactwem elementów. Z pewnością na uwagę zasługuje natomiast kreatywność światotwórcza autora.

„…będzie Futro” Michała Blatkiewicza zaczyna się iście po kafkowsku, choć tym razem wyrok sądu rozpatrującego winę bohatera okazuje się nieporównanie łagodniejszy – a przynajmniej takim się z początku zdaje. W uporządkowany tok wydarzeń następujących po otwierającej scenie procesu wkradnie się jednak wkrótce zapowiedziana w tytule anomalia. Dość powiedzieć, że wiąże się ona z tajemnicą pewnej szczególnej alpaki. Autor sprawnie buduje w tekście powoli narastającą atmosferę dziwności i niepokoju, choć samo przejście do części wprowadzającej postać osobliwego zwierzęcia wydaje się nieco nagłym przeskokiem, zrywającym z wcześniejszymi wątkami. Klasyczna, niespieszna opowieść podszyta subtelną grozą i absurdem, napisana stonowanym, przejrzystym stylem.

Zdecydowanie warto zwrócić uwagę na „Córkę poławiacza żachw” Krzysztofa Rewiuka, ubiegłorocznego kandydata do Nagrody Zajdla. Charakterystyczny dla weird fiction spod znaku Lovecrafta schemat fabularny, oparty na zetknięciu outsidera z hermetyczną społecznością, zyskuje tu nową jakość dzięki znakomitemu wyważeniu formy i finezyjnemu połączeniu poszczególnych elementów. Plastyczne, szczegółowe opisy przeplatają się z fragmentami stylizowanymi na cytaty z publikacji naukowych, a okazjonalne mrugnięcie okiem do czytelnika równoważy liryzm narracji; na wpół baśniowy nastrój usypia czujność tak czytelnika, jak i bohatera, by dopiero pod koniec odsłonić pełnię grozy opowieści. Słowo „żachwa” zostaje w tej historii odmienione przez wszystkie przypadki, przybierając różne znaczenia na każdym z poziomów opowiadania.

Kolejną mocną pozycją w antologii są „Nakręcia głowy” Michała Brzozowskiego. Wizytówką autora jest charakterystyczna eksperymentalna konwencja, wykorzystująca w budowaniu utworu zasady matematyki i informatyki (nieco w stylu twórczości grupy OuLiPo), jednak doskonale odnajduje się on również w szeroko pojętym new weird (choć zawsze opatrzonym dozą humoru i absurdu). „Nakręcia głowy” to opowiadanie tego drugiego typu, nawiązujące też do gatunku dystopii. Zamysł utworu opiera się na grze słów – w świecie przedstawionym „błyskotliwość” postaci przejawia się nie tylko w inteligencji, ale również w jak najbardziej dosłownym świeceniu światłem. W tamtejszym społeczeństwie błyskotliwi – tacy jak główny bohater, Zygmunt – traktowani są jak odmieńcy, a do ich głowy przykręca się… abażur. Na wpół absurdalna, na wpół ponura opowieść zapada w pamięć dzięki pełnej polotu (chciałoby się napisać: błyskotliwej) narracji i oryginalnym, autorskim elementom światotwórczym.

„Jałowy Traktat” Mikołaja Mrozika od samego początku – zarówno stylizacją językową, jak i uniwersyteckim settingiem – zapowiada bardzo klasyczną opowieść grozy. Posługując się znaną konwencją, autor rozgrywa w niej jednak pomysłową historię, której tematem jest tytułowe dzieło. Nie będę zdradzać, do jakiego odkrycia doprowadzą badania narratora – powiem tylko, że oprócz wywołania poczucia niesamowitości skłoni ono do myślenia, a podobieństwo pewnych scen-obrazów na dwóch płaszczyznach opowieści wzbogaci „Jałowy Traktat” o metaliteracką refleksję. Mimo nienowego dla gatunku fabularnego punktu wyjścia warto się przekonać, co kryje w sobie ten niewielkiej długości utwór.

Najoryginalniejszą chyba pozycją tego tomu (i moim osobistym faworytem) jest „Gegnarok” Sylwestra Gdeli. Imponuje już sam koncept opowiadania, w którym „Boska komedia” Dantego splata się z mitologią nordycką – każdemu z dziewięciu kręgów piekielnych odpowiada jeden z dziewięciu światów osadzonych na kosmicznym drzewie Yggdrasil. Co więcej, zmutowanym, oszalałym i nieskończenie żarłocznym. To jednak nie wszystko: jak przystało na wędrówkę przez miejsce wiecznych przemian, stwarzania i zniszczenia, syntezy i rozkładu, możemy się spodziewać zarówno krasnoludów i olbrzymów, jak i nawiązań do osiągnięć współczesnej nauki (po lekturze nieco inaczej spojrzymy na Globalny Bank Nasion na Svalbardzie). Zacierają się tu wszelkie granice – między poszczególnymi formami bytu, między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością – co zostaje oddane również w warstwie językowej, poprzez liczne neologizmy (pnąłącza, piorunoliście, snopoematy) czy różnorodność rejestrów językowych. Nie po raz pierwszy autor w unikalny, świeży sposób łączy w utworze elementy mitologiczne z technologiczną metaforyką, przez nieoczywiste skojarzenia i zaskakujące kontrasty prowadząc czytelnika do katartycznego zakończenia.

Jedną z perełek zbioru jest również opowiadanie „Król umiera, czyli metamorfozy”. Opowiadanie Aleksandry Klęczar wciąga nas w zawiłą sieć intryg, w które uwikłany jest w równym stopniu dwór królewski, co panteon lokalnych bóstw. Oba światy – boski i ludzki – istnieją tuż obok siebie, a zależności między nimi podlegają ciągłym zmianom. Bezimienne postacie poruszają się po scenie niczym figury na szachownicy; kunsztowna narracja z chłodnym dystansem przygląda się ich poczynaniom i uważnie studiuje chwiejny układ sił. Z oszczędnie dawkowanych wskazówek narratora, boga w ciele służącego, wyłania się powoli obraz świata ukrytego przed ludzkim wzrokiem. Metafizyczną grozę potęguje dodatkowo fakt, że bohater, którego oczami oglądamy wydarzenia, nie jest narratorem wszechwiedzącym – nawet jako bóg nie ma on wglądu w ostateczną naturę rzeczywistości. Budzi to pytanie, czy o losach bohaterów decyduje antyczne fatum, czy może coś jeszcze potężniejszego i straszniejszego.

Niezwykle miłym zaskoczeniem było dla mnie pierwsze zetknięcie z twórczością Pauliny Rezanowicz. „Opowieść kameralna”, snuta wśród złowieszczego szumu lasu i szeptanych pod nosem modlitw, urzeka mieszanką grozy i melancholii. Źródłem niepojętej grozy jest w utworze właśnie wspomniany las, który powoli wdziera się do rozsypującej się chaty staruszki. Autorka maluje historię przemijania za pomocą przepięknych, poetyckich opisów i metafor, które składają się na sugestywne obrazy literackie (z pewnością na długo zapadnie mi w pamięć scena zdejmowania pajęczyny z twarzy). Narrację porządkuje powtarzające się w tekście zdanie, podkreślające autorefleksyjne spojrzenie bohaterki-narratorki; zdaje się ona oswajać narastającą grozę, wciąż jakby wahając się między pogodzeniem się z sytuacją a buntem wobec nieuniknionego. Jest to też kwestia znakomitego wyczucia słowa.

Opowiadanie Piotra Gruchalskiego „Oaza na pustyni emocji” to kolejna po „Nakręciach głowy” propozycja korzystająca z gatunku dystopii, w nieco podobny sposób zarysowująca relację jednostka–społeczeństwo. Tym razem jednak system opieki zdrowotnej nie będzie miał na podorędziu gotowego do przykręcenia abażuru, a wesoła, bystra dziewczynka wprowadzi sporo zamieszania do poukładanego świata po Epoce Emocji. Opowiadanie opiera się na konflikcie między uczuciami i logiką, który w dłuższej formie mógłby stawiać pod znakiem zapytania funkcjonowanie społeczeństwa w obrębie przedstawionego uniwersum, jednak dobrze sprawdza się na poziomie interakcji między bohaterami. A jako że to właśnie one stanowią większą część tekstu, otrzymujemy opowiadanie w gruncie rzeczy lekkie, pogodne i przyjemne w odbiorze.

Takie same określenia nasuwają się po lekturze „Ambasady Smaków” Sylwii Finklińskiej. Opowiadanie o zmaganiach z menu tytułowej kawiarni wyróżnia się – podobnie jak inne teksty autorki – żywą narracją, dużą elastycznością językową, barwnym doborem słów i satyrycznym zacięciem. Przy okazji spotkań Tomka i Oli ukazany zostaje w krzywym zwierciadle świat mediów, reklamy i modnych influencerów. Kolejne wizyty bohaterów w Ambasadzie Smaków urozmaicają przewijające się w tle fragmenty artykułów, które stopniowo budują wokół pewnego kontrowersyjnego napoju szeroko zakrojoną intrygę. Jak szeroko, dowiemy się dopiero pod koniec. To właśnie nieoczekiwany zwrot akcji plasuje to, wydawałoby się, obyczajowo-komediowe opowiadanie w ramach gatunku weird fiction.

Po nieco lżejszym interludium ponownie wracamy do mroczniejszych klimatów. „Rairom sinmo non” Marcina Ścibury już na samym początku zawiązuje duszną atmosferę grozy, wrzucając czytelnika w niejasną rzeczywistość, widzianą oczami tajemniczego bohatera-narratora. Przez świat przedstawiony poruszamy się jakby po omacku, tylko fragmentarycznie poznając jego realia, choć zakończenie ostatecznie udziela odpowiedzi na pojawiające się w trakcie lektury pytania. Bohaterowie znajdują się w pewnym zawieszeniu, akcja zaś rozgrywa jakby za kulisami właściwych wydarzeń, pozostających poza zasięgiem przyjętej przez autora perspektywy. „Kulisy” to zresztą nieprzypadkowe słowo, bo cała historia ma wiele wspólnego z tematyką sztuki i twórczości. W utworze przeważają krótkie, czasem jedno- lub dwulinijkowe akapity, które jednak lepiej sprawdziłyby się w szorcie niż pełnoprawnym opowiadaniu i tutaj z czasem nieco dają się we znaki. Należy natomiast docenić eksperymentatorskie podejście autora, przejawiające się m.in. w umieszczeniu w tekście kaligramów.

„Zabawy z gulakami” Łukasza Borowieckiego to mroczny, wręcz gotycki horror; historia mocno osadzona w gatunku, a przy tym obdarzona uniwersalnym wydźwiękiem psychologicznym. Autor nie od razu odsłania wszystkie karty – umiejętnie dawkuje informacje, znakomicie gra niedopowiedzeniami, stopniowo odkrywając przed czytelnikiem kolejne zakamarki pełnego tajemnic domu. Oniryczna przestrzeń kreowana jest za pomocą sugestywnych opisów przywoływanych z pamięci przez bohatera-narratora – fragmentarycznych, na przemian wyrazistych i zatartych, jakby wydobywanych z mroku. Opowiadanie, niemal zupełnie pozbawione kwestii mówionych, z gęstą, intensywną narracją, to wymagająca, nieco nieprzystępna lektura, która jednak wynagradza uwagę czytelnika.

Antologię zamyka opowiadanie Szymona Mazurkiewicza o wyróżniającym się, intrygującym tytule. „Owoc jest blisko, wystarczy zerwać metkę” to ten typ weird fiction, w którym dominantą świata przedstawionego staje się dodany do niego pojedynczy element – w tym przypadku otrzymany przez głównego bohatera zestaw noży. W miarę rozwoju fabuły obsesja Hadleya na ich punkcie nabiera iście metafizycznego wymiaru, stając się dla niego narzędziem poznawania świata. Hadley poddaje wszelkie zjawiska i wydarzenia chłodnej analizie, badając granice między poszczególnymi warstwami rzeczywistości, niejako tnąc ją na mniejsze części, jak gdyby w poszukiwaniu jej elementarnego składnika. W warstwie językowej na uwagę zasługuje precyzyjny styl autora oraz budowanie narracji za pomocą długich, złożonych zdań, odzwierciedlających stan umysłu bohatera.

W pierwszym tomie zbioru „Weird fiction po polsku” znajdziemy zarówno opowiadania mocno gatunkowe, wyraźnie inspirowane klasyką, jak i bardziej autorskie propozycje, które wymykają się prostej kategoryzacji. Widać pewne rozbieżności warsztatowe między doświadczonymi i początkującymi autorami, jednak ogólny wybór tekstów jest bardzo udany, a praktycznie każde z opowiadań ma do coś do zaoferowania – czy to intrygujący, odważny zamysł, czy ciekawe rozwiązania formalne.

„Weird fiction po polsku” to antologia opowiadań wyróżnionych w zorganizowanym na portalu Nowej Fantastyki konkursie „Kawka z Kafką”. Oprócz spełnienia kryterium gatunkowego każdy z tekstów musiał zrealizować wylosowane przez autora hasło, jak na przykład „relatywistyczna trampolina”, „puszysta alpaka” czy „mięsisty rewers”. Selekcja była dość ostra, bo spośród około 90...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
680
679

Na półkach:

Zawsze z lubością i wielkim zainteresowaniem sięgam po zbiory opowiadań które są wynikiem konkursu. W tym przypadku mowa o 14 autorach którzy zostali wyłonieni z traktującego o fantastyce. Nazwiska dla mnie kompletnie nowe, tym większa była moja ciekawość przy zanurzaniu się w każdym z opowiadań autorów. Otrzymacie w podarunku weird fiction w pełnej krasie, a jak powszechnie wiadomo ciężko go zawrzeć w ramy, gdyż pełen jest różnych gatunków i motywów tj. grozy, science fiction, kryminału, oniryzmu, mistycyzmu, surrealizmu. Nie inaczej jest tutaj. To powoduje, że ów antologia jest niezwykle zróżnicowana, i co trzeba podkreślić nie wieje sztampą. Historie są nietuzinkowe, odkrywcze i eksperymentalne. Autorzy powodują chroniczne poczucie zagrożenia, zmuszają do zastanowienia nad istotą rzeczy martwych, nieśmiertelnością czy spożywanymi posiłkami(jak przeczytacie, to zrozumiecie o czym mówię). Nie obawiają się zanurzać nas w abstrakcyjnych, odjechanych, plastycznych opisach i alternatywnych miejscach. Nie sposób wymienić najlepszego , gdyż każde z nich zawiera elementy które są nowością i zwyczajnie zaskakują. Wspaniała rzecz w której każdy z Was znajdzie kawałek ulubionego przez siebie weird'owego świata. 8/10

Zawsze z lubością i wielkim zainteresowaniem sięgam po zbiory opowiadań które są wynikiem konkursu. W tym przypadku mowa o 14 autorach którzy zostali wyłonieni z traktującego o fantastyce. Nazwiska dla mnie kompletnie nowe, tym większa była moja ciekawość przy zanurzaniu się w każdym z opowiadań autorów. Otrzymacie w podarunku weird fiction w pełnej krasie, a jak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
592
310

Na półkach:

"Świat to otchłań tętniąca dziwnym rytmem, w której blade strzępy materii zderzają się i łączą, przez moment stanowią całość i natychmiast potem dzielą, tak szybko, że nie ma możliwości ani nawet pretekstu, by powstało z nic cokolwiek godnego uwagi." - Szymon Mazurkiewicz.

To fragment jednego z opowiadań z antologii konkursowej "Weird fiction po polsku. Tom I". Rzeczywiście jest weird. Ale wbrew temu, co cytat powiada, tutaj powstało coś bardzo godnego uwagi. No bo wyobraźcie sobie, że dostajecie hasło. I do tego hasła macie poskładać historię. Hasłem może być wdowia renta, niedokładna nieśmiertelność, ale też na przykład lemoniada małosolna lub puszysta alpaka. Co Wam przychodzi do głowy? Jakieś pomysły? Fajna zabawa, nie? Ale powiem Wam szczerze, Autorzy opowiadań w tym zbiorze polecieli w takim kierunku, że zbierałam momentami szczękę z podłogi.

Trudno jest pisać cokolwiek o antologii. Czternastu autorów, czternaście totalnie weird pomysłów. Ale i czternaście sposobów, przy wejść w świat kreowany tak plastycznie, że chcąc nie chcąc te obrazy zaczynają się odmalowywać w głowie. I to bardzo intensywnie.

Mamy więc mityczny czakram spod Wawelu, mamy niełatwą sztukę dokonywania wyboru, kiedy wybór i życie sterowane są odgórnie. Mamy puszystą alpakę... Poławiaczy żachw, którzy żyją według pewnych zadziwiających reguł. Błyskotliwych z nakręciami głowy. Nie, to nie jest literówka. Mamy i tajemniczy traktat, nad którym głowi się członek Kolegium Trójcy Świętej. Mamy podróż przez mityczne kręgi. Jest i metamorfoza pewnego króla. Wdowa mieszkająca samotnie w lesie. Dziecko odbiegające od wszelkich norm. Restauracja o dość... specyficznych potrawach. Pułapka, w jakiej znalazło się dwoje ludzi. Dom pełen gulaków. I wreszcie zadziwiająca opowieść o... nożach.

Brzmi niezbyt fiction? No to się zdziwicie, kiedy sięgniecie po tę antologię. Sposób, w jaki autorzy prowadzą swoje historie, jest naprawdę powalający. To trochę jakby zajrzeć za zasłonę alternatywnej rzeczywistości, w której ściany pokryte są futrem lub mięsem, w której człowiek nie jest człowiekiem, w której... znowu mam obawy przed wejściem do lasu.

Zdecydowanie polecam - nie tylko miłośnikom weird fiction, ale każdemu, kto lubi na chwilę oderwać się od rzeczywistości.

Wszystkim Autorom serdecznie gratuluję - Wasze opowiadania w pełni zasłużenie znalazły się w tej antologii. Każde z nich napisane jest znakomicie, a niektóre aż domagają się rozwinięcia do pełnowymiarowej książki.

Polecam!

"Świat to otchłań tętniąca dziwnym rytmem, w której blade strzępy materii zderzają się i łączą, przez moment stanowią całość i natychmiast potem dzielą, tak szybko, że nie ma możliwości ani nawet pretekstu, by powstało z nic cokolwiek godnego uwagi." - Szymon Mazurkiewicz.

To fragment jednego z opowiadań z antologii konkursowej "Weird fiction po polsku. Tom I"....

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Weird fiction po polsku. Tom 1


zgłoś błąd