Jedna krew

Okładka książki Jedna krew Stefan Darda Patronat LC
Nominacja w plebiscycie 2020
Okładka książki Jedna krew
Stefan Darda Wydawnictwo: Videograf horror
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
horror
Wydawnictwo:
Videograf
Data wydania:
2020-06-09
Data 1. wyd. pol.:
2020-06-09
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378357414
Tagi:
Literatura polska powieść grozy Bieszczady
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Wyróżniona opinia i

Jedna krew



przeczytanych książek 5760 napisanych opinii 659

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
537 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
276
27

Na półkach:

Słabo.. Ciężko było wyczuc obiecany klimat grozy.
Pomysł niby fajny ale jednak wszystko jakieś takie płaskie.. nieistotne elementy rozwleczone niewiedziec po co. Szkoda czasu.

Słabo.. Ciężko było wyczuc obiecany klimat grozy.
Pomysł niby fajny ale jednak wszystko jakieś takie płaskie.. nieistotne elementy rozwleczone niewiedziec po co. Szkoda czasu.

Pokaż mimo to

avatar
123
122

Na półkach:

Cykle Czarnego Wygonu i Domu są różne, ale pisane w charakterystyczny dla Dardy sposób, przez co podobne. Tutaj jest zupełnie inaczej...

Akcja powieści toczy się w Bieszczadach i nawiązuje do starych, zapomnianych, lokalnych wierzeń i rytuałów związanych z wampiryzmem. Sam bohater - Wieńczysław - od samego początku nie przypadł mi do gustu. To nie jest typ w stylu Witka Uchmana, któremu kibicujemy i współczujemy, gdy kolejny raz dostaje od życia. To bohater pokroju Normana Batesa, którego klasyfikujemy jako fałszywego psychopatę. Czy faktycznie taki jest? Poza nim bohaterów jest niewielu, pojawienie się Sławy wnosi sporo optymizmu, taki powiew pozytywnej osoby, ciekawy jest ksiądz i jego rozterki i tyle... Aaa jeszcze Irena, postać ciekawa w kwestii wyboru drogi o którym wspomina Wieńczyk, ale całkowicie niewykorzystana, wręcz zmarnowana i wprowadzona dla jednej decyzji... Za to minus, ale to jedyny, obok długości. Opowieść jest za krótka, pewne wątki można było rozwinąć, zgłębić, a tak wszystko szybko się zaczyna i kończy. Góra 3 dni czytania w standardowe dni. Całość jest bardzo minimalistyczna.

Wartościowa lektura, groza z dodatkiem, nie tego się spodziewałem, ale polecam. Chyba dlatego polubiłem Dardę, że daje w swoich opowieściach coś ekstra.

Cykle Czarnego Wygonu i Domu są różne, ale pisane w charakterystyczny dla Dardy sposób, przez co podobne. Tutaj jest zupełnie inaczej...

Akcja powieści toczy się w Bieszczadach i nawiązuje do starych, zapomnianych, lokalnych wierzeń i rytuałów związanych z wampiryzmem. Sam bohater - Wieńczysław - od samego początku nie przypadł mi do gustu. To nie jest typ w stylu Witka...

więcej Pokaż mimo to

avatar
115
40

Na półkach: ,

Czuję się nieco zbity z tropu.

Czuję się nieco zbity z tropu.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
309
139

Na półkach: , , ,

Zaczynając czytać „Jedną krew”, byłam przekonana, że będzie to książka bardzo podobna do „Domu na Wyrębach”, trzytomowej powieści tego samego autora – względnie powolna akcja, ludowe zabobony w tle, groza bardziej stawiająca na klimat niż strach sam w sobie. Choć rzeczywiście te trzy cechy da się przypisać także „Jednej krwi”, była w niej też domieszka czegoś, czego zupełnie nie spodziewałam się tutaj znaleźć, i co czyni tę książkę bardzo odmienną od „Domu na Wyrębach” – czarnej komedii.

Zacznijmy od początku, czyli od postaci głównego bohatera: Wieńczysław Pskit to czterdziestoletni mężczyzna na garnuszku mamusi, platonicznie zakochany w swojej zmarłej przeszło 30 lat wcześniej kuzynce, która po swojej śmierci przebudziła się w trumnie za sprawą tak zwanej „klątwy jednej krwi”. Ta rodzinna dla Pskita „dolegliwość” przemienia zmarłych w stworzenia, które najprościej jest nazwać po prostu wampirami, i które można unicestwić za pomocą prostej sztuczki: wbijając im ząb od brony w pierś i odcinając głowę od tułowia. Wieńczyk był nie tylko świadkiem sytuacji, w której jego ukochana kuzynka przebudziła się po śmierci i usiłowała go ukąsić, ale także nasłuchał się opowieści o tym, co zrobił jego ojciec, by powstrzymać ją przed dalszymi atakami… To wszystko odcisnęło na stabilności psychicznej Wieńczysława głębokie piętno, jednak mężczyzna nigdy nie spodziewał się, że kiedyś sam będzie musiał dokonać podobnych rytuałów, by powstrzymać rozprzestrzeniającą się jak wirus klątwę, która znów zaatakuje w jego rodzinnej miejscowości.

Sam pomysł na fabułę balansuje gdzieś na cienkiej granicy horroru i komedii, a sposób, w jaki został rozwinięty w powieści, kilkukrotnie tę granicę przekracza, serwując coś na kształt horroru klasy B w wydaniu książkowym. Czy wypada to dobrze? Według mnie jak najbardziej – „Jedna krew” to horror, który nie jest straszny na siłę, a autor bawi się konwencją i tworzeniem klimatu groteski, zamiast stawiać na pompatyczną, przeforsowaną i ostatecznie mało przekonującą grozę. Fabuła jest przy tym całkiem wciągająca, a zakończenie zadowalające i ciekawie poprowadzone (choć chwilami można się zgubić w tym, co, gdzie, jak i dlaczego).

Choć spodziewałam się po tej książce bardziej pełnokrwistego – nomen omen – horroru, niż opowieści o wampirach klasy B, ostatecznie nie jestem rozczarowana. Osadzenie akcji w naszych rodzimych Bieszczadach, przedstawienie wampirów w bardziej słowiańskiej, niż zachodniej wersji, a ostatecznie umiejscowienie historii na granicy komedii i horroru stworzyło ciekawy całokształt, który czytało mi się z przyjemnością.

Zaczynając czytać „Jedną krew”, byłam przekonana, że będzie to książka bardzo podobna do „Domu na Wyrębach”, trzytomowej powieści tego samego autora – względnie powolna akcja, ludowe zabobony w tle, groza bardziej stawiająca na klimat niż strach sam w sobie. Choć rzeczywiście te trzy cechy da się przypisać także „Jednej krwi”, była w niej też domieszka czegoś, czego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1268
706

Na półkach:

Zdecydowanie czytałem lepsze książki tego autora. Oczekiwałem czegoś lepszego, a tak, to mam wrażenie jakbym czytał książkę którą pan Darda napisał będąc nastolatkiem, i dopiero później ją dokończył, doprecyzował i docyzelował (ale tak nie do końca).
Chyba nie polecam.

Zdecydowanie czytałem lepsze książki tego autora. Oczekiwałem czegoś lepszego, a tak, to mam wrażenie jakbym czytał książkę którą pan Darda napisał będąc nastolatkiem, i dopiero później ją dokończył, doprecyzował i docyzelował (ale tak nie do końca).
Chyba nie polecam.

Pokaż mimo to

avatar
3
3

Na półkach:

Na książkę trafiłam przypadkiem, szukając informacji o starych zabobonach w Bieszczadach. Z początku bardzo mnie wciągnęła jednak inaczej wyobrażałam sobie całe zakończenie i trochę mnie rozczarowała.

Na książkę trafiłam przypadkiem, szukając informacji o starych zabobonach w Bieszczadach. Z początku bardzo mnie wciągnęła jednak inaczej wyobrażałam sobie całe zakończenie i trochę mnie rozczarowała.

Pokaż mimo to

avatar
968
305

Na półkach:

Umówmy się na wstępie, że powieść należy zdecydowanie traktować w kategorii bajdy o wampirach, stworzonej w malowniczych okolicznościach przyrody (i niepowtarzalnych), czyli Bieszczadach. Podeszłam zupełnie serio do książki, pamiętając słynny "Dom na Wyrębach". Niestety, tym razem jest słabo, chociaż temat, poruszony w powieści jest ciekawy i ma potencjał. Przeczytałam i zapomnę.

Umówmy się na wstępie, że powieść należy zdecydowanie traktować w kategorii bajdy o wampirach, stworzonej w malowniczych okolicznościach przyrody (i niepowtarzalnych), czyli Bieszczadach. Podeszłam zupełnie serio do książki, pamiętając słynny "Dom na Wyrębach". Niestety, tym razem jest słabo, chociaż temat, poruszony w powieści jest ciekawy i ma potencjał. Przeczytałam i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
692
339

Na półkach:

Bardziej thriller a może faktycznie powieść grozy . Fajnie się czytało .

Bardziej thriller a może faktycznie powieść grozy . Fajnie się czytało .

Pokaż mimo to

avatar
83
82

Na półkach:

Dziś pora na recenzję po nieprzespanej nocy. Czemu nieprzespanej? Ano, bo włóczyłam się całą noc po Bieszczadach unikając ataku jednokrwistych... Pierwszy raz od dawna trafiłam na tak wciągającą i trzymającą w napięciu książkę, że nie byłam w stanie odłożyć jej zanim nie doszłam do końca...

Kto to taki ci jednokrwiści? Ludzie spłodzeni w kazirodczym związku. Po śmierci jedna krew, która ze względu na pochodzenie krąży w ich żyłach nie może ostygnąć i tak plączą się po świecie póki nie napiją się cudzej krwi aby własną uspokoić. Z tym, że pijąc, jednokrwistością zarażają swoją ofiarę i tak powstają wampiry.

Wieńczysław Pskit w dzieciństwie cudem uniknął zarażenia przez własną ukochaną siostrę, do której trumny położył się w dniu wystawienia zwłok aby ostatni raz ją przytulić. Przez całe życie rodzice wmawiali mu, że nie widział tego, co widział i wyrósł na człowieka lekko skrzywionego, z pretensjami do całego świata i bez uczuć. Gdy był mały z jednokrwistością zetknął się w maleńkiej wiosce w Bieszczadach, teraz tam wrócił, a klątwa jakby na niego czekała. Wieńczyk poluje na wampiry, jest w stanie mordować ludzi na około jeśli podejrzewa, że w ich żyłach buzuje jedna krew. Dopiero po odcięciu głowy zdarza mu się zastanowić, czy postąpił właściwie. Pewnego dnia natyka się na swoją martwą od 27 lat siostrę, na której punkcie miał obsesję przez całe życie. Przez cały ten czas tęsknił za nią i gloryfikował ją, a ona spaceruje sobie właśnie po Bieszczadach. A może to jednak nie ona? W sprawę miesza się podstarzały ksiądz i wioskowy dziwak. Mamy tu mrożące krew w żyłach sceny bezpośrednich ataków martwych oraz trzymające w napięciu oczekiwania i niepewność, z której strony atak nastąpi i czy w ogóle nastąpi tej nocy. ..

Akcja co chwila się plącze i wywija salta. Straszy i trzyma w napięciu. Całość napisana w fajnym stylu i przyjemnym językiem. To taka groza, której czytanie naprawdę satysfakcjonuje.

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Dardy już wiem, że na pewno nie ostatnie 😁.

Dziś pora na recenzję po nieprzespanej nocy. Czemu nieprzespanej? Ano, bo włóczyłam się całą noc po Bieszczadach unikając ataku jednokrwistych... Pierwszy raz od dawna trafiłam na tak wciągającą i trzymającą w napięciu książkę, że nie byłam w stanie odłożyć jej zanim nie doszłam do końca...

Kto to taki ci jednokrwiści? Ludzie spłodzeni w kazirodczym związku. Po śmierci...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
643
469

Na półkach: ,

Ciężko mi było wczuć się w klimat książki przez jakiś czas. Czytałam i odkładałam, bo nie byłam w stanie skupić się na czytaniu, nie wciągało mnie. Dopiero po mniej więcej jednej trzeciej poszło mi bardziej płynnie i w końcu załapało.
Ogólnie podobała mi się idea klątwy, sposób, w jaki zmarli "zarażeni" odczuwali jej skutki, a także sceneria- niewielkie wioski w Bieszczadach.
Czego tu brakowało? Z pewnością atmosfery grozy, napięcia, jakie powinno pojawiać się w horrorze. No i zupełnie nie przypadł mi do gustu główny bohater, choć jego skrzywienia były skutkiem traumy przebytej w dzieciństwie.
Podsumowując, według mnie to dobra książka, którą całkiem przyjemnie się czyta, jednak nie horror, ani nawet nie dreszczowiec... bardziej obyczajówka z wątkiem paranormalnym.

Ciężko mi było wczuć się w klimat książki przez jakiś czas. Czytałam i odkładałam, bo nie byłam w stanie skupić się na czytaniu, nie wciągało mnie. Dopiero po mniej więcej jednej trzeciej poszło mi bardziej płynnie i w końcu załapało.
Ogólnie podobała mi się idea klątwy, sposób, w jaki zmarli "zarażeni" odczuwali jej skutki, a także sceneria- niewielkie wioski w...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Stefan Darda Jedna krew Zobacz więcej
Reklama
Więcej

Video

Video
Reklama
zgłoś błąd