rozwiń zwiń

Pierwszy bandzior

Okładka książki Pierwszy bandzior Miranda July Patronat LC
Okładka książki Pierwszy bandzior
Miranda July Wydawnictwo: Wydawnictwo Pauza literatura piękna
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
The First Bad Man
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Pauza
Data wydania:
2018-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-28
Data 1. wydania:
2015-01-13
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394941413
Tagi:
kobieta literatura amerykańska namiętność odmiana losu poszukiwanie szczęścia relacje damsko-męskie spotkanie uczucie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Wszystkie chwyty dozwolone


Link do recenzji

357 17 76

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
271 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
3686
66

Na półkach: , ,

Czytałam, czytałam i przestałam.

Czytałam, czytałam i przestałam.

Pokaż mimo to

0
avatar
2586
48

Na półkach: ,

Co ja czytam?! No, naprawdę...

Z każdą stroną "Pierwszego bandziora" moje brwi unosiły się wyżej, a oczy otwierały się szerzej. Od lekkiej konsternacji poprzez zdziwienie, szok, zażenowanie, niesmak, obrzydzenie, aż do rozbawienia... i z powrotem. Doprawdy nie wiem, w jaki sposób opisać to, co zaserwowała mi pani July - więc będzie bez ogródek, kawa na ławę, bez pruderii i literackich upiększeń. Dokładnie tak, jak u autorki.

Cheryl Glickman jest zdrowo walnięta. Tak właśnie. Kobieta samotna, lekko po czterdziestce, z ugruntowaną pozycją w pracy - wydawałoby się, że powinna być osobą poukładaną, ale TO, co się dzieje w jej głowie. Fiu, fiu... klękajcie narody. Nie pamiętam, żebym się kiedykolwiek spotkała z postacią tak pokręconą, a absurd w literaturze lubię bardzo i różne dziwności nad dziwnościami już czytywałam. Natomiast ona, jej globus histericus i sposoby, które odkrywa (i, o zgrozo stosuje) aby sobie z nim radzić, biją wszystkich znanych mi literackich ekscentryków na głowę.

Pewnego dnia, zbiegiem okoliczności, na kanapie bohaterki ląduje córka szefostwa. Ponoć na krótko, póki nie znajdzie własnego lokum i pracy w LA... ale wiecie jak to jest. Poza tym jak baba samotna, to przecież nie ma co robić, prawda? Może przygarnąć to utrapienie, a my będziemy mieli problem z głowy i jeszcze się na tym zaoszczędzi. Utrapienie zaś jest rozpuszczone, bezczelne, ma wszystkich w nosie i... jest równie szurnięte, jak pani Glickman.

Właściwie w otoczeniu Cheryl nie ma ani jednego normalnego człowieka. Poczynając od wszystkich pracowników Open Palm (co do jednego), poprzez terapeutów, którzy sami nadawaliby się do leczenia (dr Tibbets w zakładzie zamkniętym), na ogrodniku kończąc. Zwyczajowo napisałabym, że możecie sobie wyobrazić, co tu się będzie działo. W tym przypadku - uwierzcie mi - nie możecie.

Ja naprawdę kocham absurd, groteskę, pastisze i zabawy konwencją. Ale "moje" świry, to te bliżej ekranowej stylistyki Jima Jarmuscha czy Tima Burtona, a tu mamy wczesnego Lyncha podkręconego do wersji hard. I to takiej, którą należałoby opatrzyć czerwonym kwadracikiem w rogu ekranu, napisem "Tylko dla dorosłych" i emitować w późnych godzinach nocnych. Fantazje Cheryl Glickman to jest bowiem coś, o czym się filozofom nie śniło. A może jednak? Tym w pokojach o tapicerowanych ścianach...

Siedzę sobie więc, czytam i zaczynam rechotać w momencie, w którym uzmysławiam sobie, że ja naprawdę zamierzam dotrzeć do końca tej historii. I to był mój błąd, bo gdybym rzuciła "Pierwszego bandziora" w kąt nieco wcześniej, mogłabym sobie teraz do woli poużywać ganiąc wulgarność, obsceniczność i opisy chwilami ocierające się o perwersję. A tak... koniec końców nawet polubiłam tę wariatkę. Może trochę zrobiło mi się jej żal? Może strona w jaką podążyła ta historia, to jest jednak coś, co ociera się o rejony estetyki, która mi odpowiada? I może nawet idea Kubelko Bondy'ego przestała być taka straszna? I przytulić by się może chciało? I... więcej wam nie napiszę. Jeśli chcecie, proszę bardzo: możecie sami spróbować zmierzyć się ze światem pani Glickman.

Albo lepiej nie.
Nie czytajcie tego.
Potem będzie na mnie i przeklniecie mnie na wieki.

Co ja czytam?! No, naprawdę...

Z każdą stroną "Pierwszego bandziora" moje brwi unosiły się wyżej, a oczy otwierały się szerzej. Od lekkiej konsternacji poprzez zdziwienie, szok, zażenowanie, niesmak, obrzydzenie, aż do rozbawienia... i z powrotem. Doprawdy nie wiem, w jaki sposób opisać to, co zaserwowała mi pani July - więc będzie bez ogródek, kawa na ławę, bez pruderii...

więcej Pokaż mimo to

34
avatar
1326
132

Na półkach:

Od pierwszego akapitu zaskakująca. I rozbawiła mnie.
Bardzo lubię Wydawnictwo Pauza i serdecznie polecam!

Od pierwszego akapitu zaskakująca. I rozbawiła mnie.
Bardzo lubię Wydawnictwo Pauza i serdecznie polecam!

Pokaż mimo to

7
Reklama
avatar
3522
1197

Na półkach: , , ,

Nie wiem jaki cel przyświecał autorce, kiedy pisała tę książkę; być może poznałabym odpowiedź, gdyby udało mi się dobrnąć do jej końca. Niestety ..., zbyt wiele kosztowało mnie przeczytanie mniej więcej 1/3 tego "dzieła", aby uznać, że jest to zwykły bełkot, grafomańskie wypociny, a główna bohaterka powinna swoje przeżycia, nieco zboczone i wynaturzone, opowiadać z pozycji pacjentki zakładu zamkniętego. Dla mnie nudna, bez żadnego przesłania i niezrozumiała pozycja, nie powiem nawet, że literacka, na którą szkoda każdej minuty. Ja zmarnowałam ich zbyt wiele i szczerze przyznam, że jeszcze nigdy nie czytałam takiego badziewia.

Być może moja ocena jest niesprawiedliwa, bo trudno oceniać książkę, skoro nie do końca poznało się jej treść, ale ja po prostu nie byłam w stanie brnąć dalej, nie znajdując w czytaniu żadnej przyjemności, żadnego zaciekawienia "akcją" czy głównymi postaciami.

Nie wiem jaki cel przyświecał autorce, kiedy pisała tę książkę; być może poznałabym odpowiedź, gdyby udało mi się dobrnąć do jej końca. Niestety ..., zbyt wiele kosztowało mnie przeczytanie mniej więcej 1/3 tego "dzieła", aby uznać, że jest to zwykły bełkot, grafomańskie wypociny, a główna bohaterka powinna swoje przeżycia, nieco zboczone i wynaturzone, opowiadać z pozycji...

więcej Pokaż mimo to

72
avatar
759
363

Na półkach:

a mówili, że to jazda bez trzymanki będzie... i była! A ja bez trzymanki chyba jeszcze jeździć nie umiem, albo nie chcę! Niestety ta książka mnie pokonała. Jakiś czas się siłowałyśmy, starałam się być przygotowana na jej wszystkie ciosy, ale odpadłam! Za dużo absurdu i groteski. Nie moja stylistyka. Jestem chyba na nią za grzeczna, może zbyt zachowawcza jeśli chodzi o to, czego oczekuję od literatury. A Miranda July to mistrzyni performance'u i niezależnego kina. To autorka, która przekracza wszystkie granice dobrego smaku, a na pewno wszystkie moje granice. I o ile na początku tłumaczyłam sobie jakoś symbolikę jej środków stylistycznych i doszukiwałam się głębszego sensu w historii młodej dziewczyny, która na prośbę jej rodziców wprowadza się do uporządkowanego mieszkania i życia bohaterki, to w pewnym momencie pomyślałam sobie - enough is enough i zamknęłam "Pierwszego Bandziora", w momencie, w którym zaczęło się kolejne "sranie", a może "obciąganie"... Już nie pamiętam, bo za dużo tego było. Ale jeśli ktoś ma ochotę uświadomić mnie co do znaczenia tych wszystkich metafor to chętnie posłucham. Daję 6 bo sama książka z pewnością jest oryginalna i dobrze napisana, ale na pewno nie jest to książka, którą "każdy powinien przeczytać", bo nie każdy da jej radę.

a mówili, że to jazda bez trzymanki będzie... i była! A ja bez trzymanki chyba jeszcze jeździć nie umiem, albo nie chcę! Niestety ta książka mnie pokonała. Jakiś czas się siłowałyśmy, starałam się być przygotowana na jej wszystkie ciosy, ale odpadłam! Za dużo absurdu i groteski. Nie moja stylistyka. Jestem chyba na nią za grzeczna, może zbyt zachowawcza jeśli chodzi o to,...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
1715
425

Na półkach:

To jest bardzo dobra książka! Glówną bohaterką jest bardzo oryginalna i dziwnie sympatyczna 40-letnia Cheryl, krucha i zdziwaczała samotniczka z natręctwami, w życiu której pojawią się niespodziewanie młoda, agresywna, odpychająca kobieta - życie z nią pod jednym dachem to nie lada wyzwanie.
To powieść o nietradycyjnyn uczuciu i poświęceniu. Nie sposób się od tej historii oderwać! Potwierdza ona, że Miranda July ma zadatki na wielką, współczesną amerykańską pisarkę.

To jest bardzo dobra książka! Glówną bohaterką jest bardzo oryginalna i dziwnie sympatyczna 40-letnia Cheryl, krucha i zdziwaczała samotniczka z natręctwami, w życiu której pojawią się niespodziewanie młoda, agresywna, odpychająca kobieta - życie z nią pod jednym dachem to nie lada wyzwanie.
To powieść o nietradycyjnyn uczuciu i poświęceniu. Nie sposób się od tej...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
434
237

Na półkach: ,

Pisanie nieoczywiste, choć niezbyt porywające. Zwichrowane, stawiające wiele frapujących pytań i generujące sporo dziwacznego humoru, ale technicznie niewyrafinowane, przez co dla czytelnika nużące. Niewątpliwie do mocnych stron książki należą rozbuchane wątki fizjologiczne, żonglerka rolami oraz nieoczywista żeńska przemoc. To jednak za mało, by zasłużyć na zachwyt, moim zdaniem przynajmniej. Może wersja audio przyniosłaby więcej radości.

Pisanie nieoczywiste, choć niezbyt porywające. Zwichrowane, stawiające wiele frapujących pytań i generujące sporo dziwacznego humoru, ale technicznie niewyrafinowane, przez co dla czytelnika nużące. Niewątpliwie do mocnych stron książki należą rozbuchane wątki fizjologiczne, żonglerka rolami oraz nieoczywista żeńska przemoc. To jednak za mało, by zasłużyć na zachwyt, moim...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
624
22

Na półkach: ,

Cheryl Glickman jest znerwicowaną czterdziestolatką. Lubi mieć wszystko uporządkowane. Ma swój własny system, którego skrupulatnie przestrzega. Przedmioty w domu ogranicza do minimum - rzeczy nie mogą się przecież nawarstwiać, gdy ich nie ma. Nie wolno także niczego przenosić bez powodu. A jeżeli jest taka konieczność, to warto zabrać ze sobą wszystko to, co musi przemieścić się w tę samą stronę. Żadna wycieczka do kuchni nie jest bezsensowna. Z wymianą ręczników łazience można poczekać aż skończy się tam jeszcze mydło i papier.

Widzimy, co dzieje się w głowie Cheryl, wiemy o jej lękach i nadziejach, o jej wielkiej kuli w gardle, której nie może się pozbyć. Wiemy o dziecku, które poznała w dzieciństwie i które cały czas widzi odradzające się w innych ciałach. Chce cały czas mieć wszystko pod kontrolą, ale okazuje się, że tak naprawdę nie panuje nad niczym.

Wszystko wywraca o sto osiemdziesiąt stopni córka jej szefostwa, Clee, którą kobieta zgadza się przygarnąć na miesiąc. Gdy dziewczyna przekracza próg jej mieszkania, Cheryl nawet nie zdaje sobie sprawy, że to początek ogromnych zmian w jej życiu.

„Pierwszy bandzior” wprawia w konsternację i szokuje. Niejednokrotnie chciałam przerwać czytanie i rzucić książką o ścianę. Autorka w groteskowy sposób pokazuje jakie chore relacje mogą łączyć niektórych ludzi. Dotyka naszej strefy komfortu i sprawdza granice wytrzymałości. Nie każdy będzie czuł się z tym dobrze. To dziwna historia. Bardzo. Ale mocna i zdecydowanie warta uwagi.

Cheryl Glickman jest znerwicowaną czterdziestolatką. Lubi mieć wszystko uporządkowane. Ma swój własny system, którego skrupulatnie przestrzega. Przedmioty w domu ogranicza do minimum - rzeczy nie mogą się przecież nawarstwiać, gdy ich nie ma. Nie wolno także niczego przenosić bez powodu. A jeżeli jest taka konieczność, to warto zabrać ze sobą wszystko to, co musi...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
190
129

Na półkach:

Jestem zniesmaczona po lekturze tej książki. Żałuję, że w ogóle zaczęłam ją czytać.
Początkowo myślałam, że to kolejna wariacja opowieści o Bridget Jones. Ale potem - brak słów.

Jestem zniesmaczona po lekturze tej książki. Żałuję, że w ogóle zaczęłam ją czytać.
Początkowo myślałam, że to kolejna wariacja opowieści o Bridget Jones. Ale potem - brak słów.

Pokaż mimo to

4
avatar
1876
282

Na półkach:

„Pierwszy bandzior” Mirandy July to specyficzna książka, która zdecydowanie nie trafi w każdy gust czytelniczy. Gorsząca, pomylona i, można by myśleć, napisana z drwiną wobec czytelników. Jednak nie taki jest jej cel. Przede wszystkim dziękuję autorce za odejście od standardowej powiastki o zgorzkniałej, czterdziestoletniej singielce. W zamian za to Miranda July daje nam pokręconą historię równie pokręconej Cheryl, która eksperymentuje ze swoją moralnością pod wpływem innych ludzi, którzy pojawili się w jej życiu. Początkowo poznajemy osobę przewrażliwioną na punkcie planowania, porządku i oszczędności. Pod wpływem czasu zaczyna ona rozumieć swoje potrzeby i nazywać je po imieniu, jednocześnie wychodząc ze swojej strefy komfortu (w tym także zmuszając czytelnika do wyjścia ze swych bezpiecznych myśli). To daje nam nadzieję na to, że w każdej chwili świat może runąć, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by go przebudować i zacząć wszystko z czystą kartą. Relacje między głównymi bohaterami są wręcz komiczne. Nie mamy tutaj charakterów na zasadzie czarne-białe, albowiem każde z nich skrywa swoje mniej lub bardziej nietypowe pragnienia. To daje całą plejadę gwiazd z cudacznymi postaciami. Całość jest po prostu konstrukcją doskonałą, bo pozostawia nas w niepewności - czy to my jesteśmy tak grzeczni i poukładani, czy ta historia jest po prostu dziwna.

„Pierwszy bandzior” Mirandy July to specyficzna książka, która zdecydowanie nie trafi w każdy gust czytelniczy. Gorsząca, pomylona i, można by myśleć, napisana z drwiną wobec czytelników. Jednak nie taki jest jej cel. Przede wszystkim dziękuję autorce za odejście od standardowej powiastki o zgorzkniałej, czterdziestoletniej singielce. W zamian za to Miranda July daje nam...

więcej Pokaż mimo to

5

Cytaty

Więcej
Miranda July Pierwszy bandzior Zobacz więcej
Miranda July Pierwszy bandzior Zobacz więcej
Miranda July Pierwszy bandzior Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd